Z Zamojszczyzny do KL Auschwitz


„Zawada pod Zamościem. 5 grudnia 1942 r. o trzeciej nad ranem Niemcy otoczyli wioskę. Trzask wyłamywanych drzwi i ujadanie psów, wrzask gestapowców. W kilka minut wszyscy musieli opuścić domy. Zebrano nas na placu przy kościele w Wielączy (nasz dom był bliżej kościoła), skąd podwodami (wozami konnymi) zawieziono nas do Zamościa. W obozie przejściowym, przeznaczonym dla tysiąca osób, było nas kilkanaście tysięcy. Nędzne, drewniane baraki bez podłóg, niektóre nawet bez prycz. Na zewnątrz trzaskający mróz, wewnątrz błoto po kolana. Straszliwy głód. Badania rasowe, selekcja, oddzielanie dzieci od rodziców. Ja mam śniadą cerę, uznano więc mnie za Cygana. Razem z trzyletnią, bardzo chorą siostrą Grażyną trafiłem do najgorszej grupy. Byli tam tylko dzieci i starcy. Te dzieci nie nadawały się do germanizacji, a starcy do pracy. Ich przeznaczeniem, wcześniej czy później, miała być śmierć” – tak po kilkudziesięciu latach wspominał początek akcji wysiedleńczej na Zamojszczyźnie 10-letni wówczas Zdzisław Wróbel, mający dzisiaj 85 lat, który mieszka w Chełmku koło Oświęcimia.

Czytaj więcej: Bohdan Piętka, Zagłada Zamojszczyzny, „Przegląd” 2017 nr 48 z dnia 27.11-3.12.2017 r.

Akcję wysiedlania mieszkańców Zamojszczyzny rozpoczęto siedemdziesiąt pięć lat temu – w nocy z 27 na 28 listopada 1942 r. – wysiedleniem mieszkańców wioski Skierbieszów i pięciu innych sąsiednich wsi. O tych wydarzeniach pisze obszernie Helena Kubica, starszy kustosz Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, w swojej książce, zatytułowanej „Deportacja i zagłada w KL Auschwitz Polaków wysiedlonych z Zamojszczyzny w latach 1942-1943”.

Publikacja ta ukazała się kilka lat temu staraniem oświęcimskiego Muzeum najpierw w języku polskim, a potem została przetłumaczona na język angielski. Książka ta niewątpliwie jest jakąś formą zadośćuczynienia potrzebie zachowania w pamięci tragicznych losów tej ludności i jednocześnie przeciwwagą oraz naukowym protestem zakłamywania prawdy historycznej o „wysiedleniach rzekomo tylko Niemców” i „polskich obozach koncentracyjnych”.

Tragedia ludności Zamojszczyzny wiązała się z szeroko zakrojoną polityką okupanta germanizacji ziem wschodnich, które były traktowane jako niemiecka przestrzeń życiowa. Polityka ta znalazła odzwierciedlenie w Generalnym Planie Wschodnim (Generalplanost), który przewidywał w perspektywie 20-30 lat nie tylko germanizację, lecz także wysiedlenie i eksterminację biologiczną około 50 milionów Słowian, w tym przede wszystkim Polaków, Rosjan, Białorusinów i Ukraińców oraz skolonizowanie znacznych obszarów Europy środkowej i wschodniej przez osadników niemieckich.

W pierwszej kolejności miały być zgermanizowane ziemie polskie. W latach 1942-1943, kiedy rozpoczęto szeroko zakrojoną realizację tych planów, zgotowano niebywałą gehennę mieszkańcom Zamojszczyzny, która dotychczas jest mało znana. Na ogólną liczbę 600 wsi wysiedlono, spalono i spacyfikowano 297, wypędzając z nich około 110 tys. Polaków, w tym około 30 tys. dzieci i powodując wśród wysiedlonych bardzo dużą śmiertelność.

Publikacja Heleny Kubicy stanowi istotny wkład w dopełnienie wiedzy o roli KL Auschwitz w realizacji hitlerowskiej polityki eksterminacyjnej nie tylko wobec Żydów i Cyganów, lecz również Polaków. Naród polski – po Żydach i Cyganach – był bowiem najbardziej prześladowanym i wyniszczanym narodem Europy.

Praca liczy 300 stron tekstu, w tym zawiera imienne wykazy tabelaryczne 1300 Polaków wraz z ich losami, deportowanych w trzech transportach z Zamojszczyzny do KL Auschwitz (z czego obóz przeżyło tylko około dwadzieścia procent), a także liczne fotografie i reprodukcje dokumentów. Opracowanie to, ukazujące historię wysiedlonych mieszkańców Zamojszczyzny poprzez ich indywidualne losy, stanowi doskonały materiał edukacyjny, służący upowszechnianiu wiedzy o niemieckim wypędzaniu Polaków z tego regionu.

Czesława Kwoka, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Czesława Kwoka, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

W dniu 13 grudnia 1942 roku Czesława Kwoka trafiła do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau razem z matką, Katarzyną Kwoką (ur. 1 stycznia 1896, zm. 18 lutego 1943) pierwszym transportem z  obozu przejściowego w Zamościu. Została zabita zastrzykiem z fenolu 12 marca 1943 r.

Wspomniany Skierbieszów znany był jeszcze sprzed wojny z tego, że do siódmego roku życia wychowywał się w tej miejscowości prezydent Ignacy Mościcki. Do tej miejscowości, nazajutrz po wysiedleniu jej polskich mieszkańców, 28 listopada 1942 r., wśród osiedleńców niemieckich przybyła również wielodzietna rodzina Kőhlerów, w której przyszedł na świat 22 lutego 1943 r. Horst Kőhler, były prezydent Niemiec.

Rodzina Kőhlerów zajęła gospodarstwo Józefa Węcławika, który miał okazały dom z gankiem w centrum wsi. Część wysiedlonej rodziny Józefa Węcławika została przywieziona 13 grudnia 1942 r. do KL Auschwitz, gdzie zginęli: jego syn Antoni Węcławik (ur. 1904 r.), którego żona Marianna (ur. 1912 r.) pobyt w KL Auschwitz przeżyła.

Akt zgonu Anny Węcławik, żony przedwojennego wójta w Skierbieszowie

Akt zgonu Anny Węcławik, żony przedwojennego wójta w Skierbieszowie

Zginął także brat Józefa Węcławika – Jan (ur. 1885 r.) – przedwojenny wójt Skierbieszowa z żoną Anną (ur. 1887) i synem Antonim (ur. 1923 r.); przeżyła jedynie ich najmłodsza córka Salomea Węcławik (po mężu Kanikuła), po wojnie mieszkała na Dolnym Śląsku. W czasie pobytu w obozie Birkenau w Brzezince otrzymała tylko raz wiadomość od ojca i brata. Było to 6 stycznia 1943 r. Na malutkiej karteczce ojciec napisał, że dają sobie radę. Brat zginął jeszcze w tym samym miesiącu. Skrupulatni Niemcy odnotowali w akcie zgonu, że było to 14 stycznia 1943 r., o godz. 14.00. Wkrótce zginął również jej ojciec – w jakich okolicznościach, nieżyjąca już Salomea nigdy nie dowiedziała się.

Wysiedlenie mieszkańców Zamojszczyzny było starannie przygotowanym przez niemieckich nazistów procesem depopulacji oraz germanizacji jednorodnych etnicznie i rdzennie polskich ziem, co miało dać początek totalnej germanizacji. Zapowiedź deportacji co tydzień trzech pociągów z wysiedlonymi do KL Auschwitz, selekcje i rozdzielanie rodzin, uśmiercanie w komorach gazowych przenoszą niewątpliwie na wyższy etap proces ludobójstwa narodu polskiego. Ta specyfika postępowania niemieckiego okupanta wobec mieszkańców Zamojszczyzny była zjawiskiem bez precedensu wobec jakichkolwiek innych – poza Żydami i Cyganami – grup etnicznych i stanowi oczywisty dowód, jak groźby niemieckich nazistów odnośnie totalnej eksterminacji narodu polskiego były bliskie realizacji.

Adam Cyra

Oświęcim, 27 listopada 2017 r.

Zobacz również:

  1. Twórczyni znaku Polski Walczącej zginęła w Auschwitz
  2. 11 listopada w KL Auschwitz
  3. Auschwitz, ich dom
  4. Transporty Polaków z powstańczej Warszawy do Auschwitz
  5. Zginęła w Auschwitz za pomoc Żydom

Komentarze nie są dozwolone.