Protest biografa Władysława Kuboszka (1912-1944)


Można  przypuszczać, że zginął jako więzień policyjny w połowie sierpnia 1944 r., bowiem w Bloku Śmierci (blok nr 11) na drzwiach celi nr 24 wykonał rysunek krzyża z napisem: „14.8.44 Kuboszek „Kuba“ Władysław“.

Ten napis i rysunek krzyża odkryłem w połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku.

Po zlikwidowaniu w połowie maja 2018 r. wystawy o więźniach policyjnych w dwóch salach na parterze bloku nr 11 jest jedynie krótka wzmianka o nich na jednej z plansz nowej ekspozycji, którą utworzono w tych pomieszczeniach na temat obozowego ruchu oporu w KL Auschwitz.

Zdarzalo sie, że więźniami policyjnymi, których rozstrzeliwano w KL Auschwitz, byli także Legioniści Józefa Piłsudskiego, powstańcy śląscy i żołnierze Wojska Polskiego, uczestniczący w walkach o granice naszego Kraju w latach 1918 – 1921.

W 100 – lecie odzyskania przez Polskę niepodległości być może należało ich dodatkowo wyeksponować na wystawie w dwóch pomieszczeniach na parterze w bloku nr 11, tymczasem ekspozycja  tam znajdująca się o więźniach policyjnych uległa  w tym roku całkowitej likwidacji.

Władysław Kuboszek urodził się 15 października 1912 r. w Wiśle Małej. Jego rodzice Ludwik i Maria z Brandysów posiadali gospodarstwo rolne. Obydwoje wywodzili się z rodzin znanych w powiecie pszczyńskim z głębokiego patriotyzmu.

Władek był już szóstym z kolei dzieckiem. Po ukończeniu miejscowej szkoły powszechnej przez rok uczęszczał do seminarium nauczycielskiego w Pszczynie, a następnie do gimnazjum w Cieszynie, gdzie zdał maturę. Po uzyskaniu świadectwa dojrzałości rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Poznańskim. Podczas studiów odbył czynną służbę wojskową na Dywizyjnym Kursie Podchorążych Rezerwy Piechoty przy 4. Pułku Strzelców Podhalańskich w Cieszynie.

W 1937 r. ukończył studia i rozpoczął pracę początkowo w banku rolnym, a potem w kopalni „Wujek“ w Katowicach-Brynowie. Po ćwiczeniach wojskowych w rezerwie uzyskał nominację na podporucznika.

Władysław Kuboszek (1912-1944)

Władysław Kuboszek (1912-1944)

Jako oficer rezerwy wziął udział w kampanii wrześniowej. Uniknął niewoli i wkrótce po powrocie do domu nawiązał kontakt z konspiracyjną Organizacją „Orła Białego“, w której powierzono mu jako sprawnemu organizatorowi funkcję komendanta obwodu rybnicko-wodzisławskiego.

Kuboszek, posługując się pseudonimami: „Bogusław“, „Kuba“, „Rokosz“ i „Robak“, zorganizował także działalność konspiracyjną w ówczesnym powiecie cieszyńskim i na Zaolziu. Z czasem te tereny włączone zostały także do utworzonego przez niego inpektoratu rybnickiego ZWZ/AK, który składał się z następujących obwodów: Rybnik, Pszczyna, Cieszyn, Zaolzie, Koźle i Racibórz.

Władysław Kuboszek kierując rozległym inspektoratem miał zaledwie dwadzieścia osiem lat. W 1943 r. podporządkował mu się oddział partyzantcki AK w Brennej, któremu z inspektoratu przekazywano później broń, żywność i umundurowanie.

Latem tego roku z ramienia Komendy Głównej AK dokonał przeglądu Inspektoratu Rybnickiego gen. bryg. Stanisław Rostworowski ps. „Odra“. Przegląd ten trwał kilka dni i był jedyną tego rodzaju wizytacją w Okręgu Śląskim AK, podczas której gen. Rostworowski zapoznał się z rzetelnie prowadzoną pracą konspiracyjną w terenie.

Tragiczne wydarzenie, którego opis w opracowanich historycznych różni się w szczegółach, nastąpiło 9 lutego 1944 r. Wieczorem tego feralnego dnia por. Kuboszek wraz ze swym adiutantem plut. Franciszkiem Stalmachem ps. „Roch“ przyjechali pociągiem z Pawłowic do Strumienia, gdzie ukrywał się kapelan Inspektoratu ks. Józef Kania ps. „Ojciec Michał“, którego zamierzano przeprowadzić do nowej kryjówki. Wkrótce wszyscy trzej, zmierzając bocznymi drogami do wsi Zbytków, niespodziewanie spostrzegli jadące od strony Strumienia sanki, które dogoniły ich przed skrzyżowaniem drogi ze Strumienia z szosą prowadzącą z Katowic do Wisły. Zdarzenie to miało miejsce już na terenie wsi Zbytków. Z sanek, które powoziła młoda dziewczyna Marianna Gruszka, wyskoczyło dwóch żandarmów z posterunku w Strumieniu – komendant Johann Hackel i jego podwładny Erwin Hertel, którzy wcześniej zostali powiadomieni  przez konfidenta, o idących drogą trzech podejrzanych mężczyznach. Zmusili oni idących do zatrzymania się i położenia na śniegu. Podczas rewizji żandarm Hertel znalazł u Franciszka Stalmacha pistolet. W prawie beznadziejnej sytuacji adiutant Kuboszka zdecydował się na podjęcie walki. Kiedy uchwycił nogi żandarma, próbując zewrzeć się z nim w walce wręcz, otrzymał serię pocisków w głowę, wystrzeloną z pistoletu maszynowego przez komendanta posterunku Hansa Hackla.

Napastnicy związali sznurem Kuboszka i ks. Kanię, a następnie doprowadzili ich na posterunek w Strumieniu. Stąd aresztowani zostali przekazani w ręce gestapo w Cieszynie i później osadzeni jako więźniowie policyjni w więzieniu mysłowickim.

Badania wywiadu akowskiego i powojenne dochodzenie w powyższej sprawie pozwoliły wyjaśnić sprawę zatrzymania. Okazało się, że gdy Kuboszek, Kania i Stelmach mijali przejazd kolejowy, rozpoznał ich kolejarz, będący na usługach gestapo, który telefonicznie powiadomił o tym komendanta żandarmerii Hackla. Ten, wraz z towarzyszącym mu żandarmem Hertlem, zatrzymał przypadkowo jadące sanki, powożone przez wspomnianą młodą dziewczynę i polecił jej jechać w kierunku Zbytkowa, gdzie w dramatycznych okolicznościach nastąpiło opisane aresztowanie.

Kiedy zostały zakończone ciężkie i długie przesłuchania, por. Kuboszka i ks. Kanię przewieziono z Mysłowic do KL Auschwitz, gdzie umieszczono ich w bloku nr 11. W obozie oświęcimskim ks. Kanię esesmani nazywali „Partisanenpriester“. On też jako pierwszy stanął przed „sądem doraźnym“ Johannesa Thümmlera. Skazany na śmierć 12 czerwca 1944 r., w tym samym dniu został stracony w KL Auschwitz II-Birkenau.

Data skazania por. Kuboszka przez „sąd doraźny“ oraz data jego śmierci nie są dokładnie znane. Najprawdopodobniej zginął w połowie sierpniu 1944 r.

Jego następca por. Paweł Cierpioł ps. „Pleban“, po wojnie został aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa i zaginął bez wieści. Obaj, Kuboszek i Cierpioł, walkę o wolność Polski przypłacili życiem, stając się ofiarami dwóch totalitaryzmów.

W 1976 r. Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Katowicach przeprowadziła śledztwo w sprawie morderstwa popełnionego na Franciszku Stalmachu przez żandarmów niemieckich Johanna Hackla i Erwina Hertla. Przesłuchano świadków, lecz śledztwo zostało zawieszone z powodu niemożności ustalenia miejsca pobytu sprawców tej zbrodni.

W 1991 r. Rada Miasta Rybnika nadała jednej z ulic w tym mieście imię Władysława Kuboszka. Ponadto w Wiśle Małej, obok zabytkowego drewnianego kościoła, na przykościelnym cmentarzu znajduje się skromny nagrobek z symboliczną inskrypcją poświęconą „Kubie“, pierwszemu dowódcy Inspektoratu Rybnik.

Przywrócenia z powrotem wystawy o więźniach policyjnych w bloku nr 11 domaga się Jerzy Klistała z Bielska-Białej, którego ojciec Jan Klistała był żołnierzem Inspektoratu Rybnik ZWZ/AK i jako więzień policyjny został rozstrzelany pod Ścianą Straceń latem 1943 r.

Na wspomnianej nowej wystawie o obozowym ruchu oporu na parterze w bloku nr 11 nie ma najmniejszej wzmianki o planach Armii Krajowej odnosnie wyzwolenia KL Auschwitz i roli, jaką odegrał w tych działaniach cichociemny, ppor. Stefan Jasiński, o którym napisałem książkę  Spadochroniarz „Urban”, wydaną w 2005 r. Bohaterski spadochroniarz jako więzień policyjny zginął w obozie w niewyjaśnionych okolicznościach na początku stycznia 1945 r.

Zobacz takżehttp://cyra.wblogu.pl/2016-rokiem-cichociemnych-spadochroniarz-urban-2.html

Warto również przypomnieć, że więźniem policyjnym był także por. Wacław Stacherski, komendant Inspektoratu katowickiego Armii Krajowej, stracony po „sądzie doraźnym” w bloku nr 11 w jednym z krematoriow w KL Auschwitz II-Birkenau we wrześniu 1944 r.

Jerzy Klistala nie może pogodzić się z tym, że na obecnie dostępnej nowej wystawie o obozowym ruchu oporu na parterze w bloku nr 11 na temat więźniów policyjnych jest tylko zamieszczona niewiele mówiąca lakoniczna informacja: „Od lutego 1943 roku w KL Auschwitz przeprowadzano masowe egzekucje Polaków. Tak zwani więźniowie policyjni nie byli rejestrowanie w ewidencji więźniów obozu, lecz oczekiwali na parterze tego bloku na osądzenie przez Policyjny Sąd Doraźny Gestapo, który zazwyczaj wydawał na nich wyrok śmierci. Skazanych rozstrzeliwano pod Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku nr 11 lub w krematoriach w Birkenau”.

Zobacz artykuły: www.tysol.pl/a19454-Historyk-J-Klistala-odpowiada-Muzeum-Auschwitz-Gotuje-sie-w-czlowieku-kiedy-czyta-jakie-bzdury-wypisuja

http://www.tysol.pl/b22037-Syn-Wieznia-napisal-list-do-Prezydenta-ws-Muzeum-Auschwitz-Dostal-odpowiedz-Komentuje-na-Tysol-pl-cz-1

Jerzy Klistała  postać Władysława Kuboszka przybliża czytelnikom w swojej najnowszej książce, którą zatytułował  ”Pozostaną w mej pamięci – do końca żywota”, Bielsko-Biała 2018.

Zaznaczam również, że jestem autorem niepublikowanego dotąd opracowania „Blok nr 11 – jego funkcje”, które liczy 120 stron. Fragment tego tekstu bez przypisów, zatytułowany „Więźniowie policyjni w bloku nr 11″, udostępniam w linku.
——————————–
Zniszczenie w tym roku wystawy o więźniach policyjnych na parterze w bloku nr 11, o czym już poprzednio pisałem i zastąpienie jej nową ekspozycją o obozowym ruchu oporu w moim odczuciu jest dowodem na to, że zaciera się i eliminuje z ekspozycji Muzeum oświęcimskiego informacje o martyrologii Polaków w KL Auschwitz.
Jest to dla mnie tym bardziej bolesne, że dwaj kuzyni mojego Dziadka: Jan Klich i Józef Klich jako więźniowie policyjni zostali rozstrzelani na dziedzińcu bloku nr 11 pod Ścianą Straceń.
Z przykrością przeczytałem także oficjalną informację na stronie Ministerstwa Kultury i Dziedzictw Narodowego w Warszawie o otwarciu nowej wystawy w  Muzeum  Auschwitz   na temat obozowego ruchu oporu.  Tekst ten w dużej mierze niezgodny z faktami zawarty jest w poniższym linku:
Chciałem zwrócić uwagę na najbardziej rażące z nim i nieprawdziwe sformułowania. Na parterze w bloku nr 11 nigdy nie było aresztu obozowego, natomiast areszt ten znajdował się w podziemiach tego bloku. Nieprawdziwe jest także stwierdzenie, że w dwóch salach na parterze bloku nr 11 nie było w czasach istnienia obozu prycz. Przeciwnie prycze w stanie nienaruszonym były tam od czasów obozowych, a nie wniesiono je dopiero do tego bloku po wojnie. Nieprawdą jest również, że strop w bloku nr 11 grozi zawaleniem, ponieważ tego faktu nie potwierdziła żadna kontrola budowlana. Wnętrza bloków nr 2 i 3 z kolei są obecnie zrekonstruowane, ponieważ oryginalne prycze zostały wyniesione z nich wiele la temu i dzisiaj zostały w nich na nowo odtworzone. Jedynie wnętrza na parterze w bloku nr 11 i ich wyposażenie było autentyczne i zachowane do czasu tegorocznej dewastacji w formie skansenu.
Na temat tej dewastacji dokonanej w tym roku w bloku nr 11 i utworzeniu w jego pomieszczeniach niefortunnej nowej wystawy o obozowym ruchu oporu poprzednio już kilkakrotnie pisałem na moim blogu.

Adam Cyra

Oświęcim, 29 lipca 2018 r.

Brak podobnych wpisów.

Komentarze nie są dozwolone.