Wpisy oznaczone tagiem wołyń

Zacieranie prawdy o ofiarach Wołynia

W numerze 8 (23 lutego-1 marca 2015) tygodnika „wSieci” został opublikowany wywiad z Borysem Tarasiukiem, zatytułowany „Wybiliśmy Rosji zęby”, który przeprowadzili Jacek i Michał Karnowscy. Ich rozmówca był dwukrotnym (1998-2000 i 2005-2007) ministrem spraw zagranicznych Ukrainy oraz uczestniczył w „pomarańczowej rewolucji” i „rewolucji godności”. Obecnie na Ukrainie jest deputowanym z ramienia partii Batkiwszczyna.

Kiedyś Borys Tarasiuk był długoletnim członkiem Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego oraz pracownikiem radzieckich służb dyplomatycznych i instruktorem wydziału spraw zagranicznych KC Komunistycznej Partii Ukrainy.

Warto przypomnieć, że Borys Tarasiuk wzywał w 2007 roku ówczesnego prezydenta Wiktora Juszczenkę do wydania dekretu, uznającego Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) za stronę walczącą o niepodległość Ukrainy.

Apel ten sprzed ośmiu lat Tarasiuk wystosował z okazji 65. rocznicy powstania UPA 14 października 1942 r.

W ubiegłym roku Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko ogłosił dzień 14 października, czyli dzień w którym powstała UPA, świętem narodowym Ukrainy.

Uznanie UPA za  stronę walczącą w  drugiej wojnie  światowej o niepodległość „nie  jest problemem historycznym,  lecz  problemem  współczesne j polityki  państwowej, przyszłości państwa i narodu oraz  kwestią  bezpieczeństwa  narodowego”  -  twierdził  wtedy  Tarasiuk  i  swój  pogląd  nadal podtrzymuje.

Warto przypomnieć, że UPA od 1943 roku prowadziła przede wszystkim działania zbrojne przeciwko ludności polskiej Wołynia, Polesia i Kresów Południowo-Wschodnich II RP.

Oblicza się, że ludobójcze działania UPA na wspomnianych terenach doprowadziły do wymordowania w bestialski sposób przez nacjonalistów ukraińskich około 130 tys.  Polaków.

Dzisiaj walka z pamięcią o ofiarach Wołynia trwa. Prawda na ten temat jest zacierana nie tylko na Ukrainie, ale również w Polsce, gdzie teksty autorów piszących na ten temat nie są dobrze postrzegane przez elity obecnej władzy.

Zobacz: Pod banderowskim sztandarem

Ukraiński antypolonizm przybiera na sile

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 4 marca 2015 r.

Brak komentarzy

Bronić czy potępiać …

Bronić prawa Ukraińców do czczenia obecnie pamięci Stepana Bandery czy im tego odmawiać ? -zastanawiają się różni naukowcy oraz publicyści w swoich tekstach i to nie tylko w Polsce.

Ostatnio rozmawiałem z absolwentem historii, który niedawno ukończył studia na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie – jego zdaniem takie prawo Ukraińcy powinni mieć.

Po rozmowie z  tym młodym polskim historykiem dowiedziałem się, że głos w tej sprawie również zabrał, co było dla mnie dużym zaskoczeniem, czeski prezydent Milosz Zeman, który w liście otwartym zapytał naukowców o to, czy znają wypowiedź Stepana Bandery:

Zabij każdego Polaka w wieku od 16 do 60 lat.

Dalej w swoim liście prezydent Milosz Zeman napisał, że jeśli tych słów Bandery badacze nie znają, to nie mogą uważać się za specjalistów od Ukrainy. Jeśli jednak taka wypowiedź Bandery jest im znana, to powinni odpowiedzieć, czy zgadzają się z nią lub nie.

W rzeczywistości czeski prezydent Milosz Zeman najprawdopodobniej pomylił się przytaczając rzekomy cytat z wypowiedzi Stepana Bandery, bo taki rozkaz miał wydać Dmytro Semenowicz Klaczkiwski,  pseudonim  „Kłym Sawur”.

czytaj więcej …

Zobacz:

Milosz Zeman do Ukraińców: czy znacie rozkaz Bandery …

 

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 9 stycznia 2015 r.

, ,

Brak komentarzy

W 70. rocznicę zbrodni na Polakach w Parośli

Przed kilkoma dniami, 2 lutego 2013 r., o czym już pisałem na moim blogu, w Muzeum Niepodległości w Warszawie zebrał się Ogólnopolski Komitet Obchodów 70. Rocznicy Ludobójstwa Polaków na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej, którego przewodnictwo objął eurodeputowany Jarosław Kalinowski z Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Gościem spotkania była pani Halina Ziółkowska-Modła z Oświęcimia, która pochodzi z Równego na Wołyniu. Jest ona emerytowaną polonistką oświęcimskich szkól średnich i wieloletnią działaczką Koła Miejskiego Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia w Oświęcimiu oraz redaktorką kwartalnika „Wołyń i Polesie”. W periodyku tym, wydawanym od ponad szesnastu lat, publikuje artykuły utrwalające pamięć o historii i kulturze dawnych polskich Kresów.

Pomnik Stepana Bandery we Lwowie

Pomnik Stepana Bandery we Lwowie

Podczas inauguracyjnego posiedzenia wspomnianego Komitetu wręczono Krzyże Pamięci Ofiar Banderowskiego Ludobójstwa, przyznane za czynny udział i wsparcie w upamiętnieniu Ofiar. Krzyż ten i pamiątkowe dyplom otrzymała także Halina Ziółkowska-Modła, od lat na łamach „Wołynia i Polesia” zamieszczająca również artykuły, przypominające o zbrodniach ukraińskich nacjonalistów, których gloryfikacja odradza się obecnie na zachodniej Ukrainie.

Obecnie coraz częściej pisze się o ludobójstwie Polaków na Kresach w polskich czasopismach i elektronicznych mediach, czego przykładem jest m.in. tekst „70 lat temu UPA dokonała zbrodni w Parośli na Wołyniu”, który ukazał sie ostatnio w „Newsweeku”, o czym będę pisał jeszcze poniżej.

Pomordowani polacy w Parośli I - 9.02.1943 r.

Pomordowani w Parośli 9.02.1943 r.

W dniu 9 lutego 1943 r. oddział Hryhorija Perehijniaka „Dowbeszki-Korobki”, który stanowił pierwszą sotnię UPA , wymordował w kolonii Parośla I na Wołyniu polskich mieszkańców tej miejscowości, zabijając ponad 150 osób, w tym dzieci i niemowlęta.

Była to pierwsza masowa zbrodnia dokonana na kresowych Polakach przez Ukraińską Powstańczą Armię (UPA). Dowódcą morderców był Hryhorij Perehiniak „Dowbeszka – Korobka”, odsiadujący przed 1939 r. wyrok w polskim wiezieniu za zabójstwo sołtysa-Polaka. Razem z nim był więziony Stepan Bandera, przywódcą krajowego kierownictwa Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, odpowiedzialny za wydanie rozkazu zamordowania w 1934 r. ministra spraw wewnętrznych II RP, płk. Bronisława Pierackiego.

Kolonia Parośla I była podobna do setek wsi polskich na Wołyniu. Niemal wszyscy jej mieszkańcy zostali bestialsko zamordowani 9 lutego 1943 r. , otwierając tym samym długą listę ofiar wołyńskiego ludobójstwa. Na miejscu dawnej wsi rośnie dzisiaj gęsty las.

Tablica upamietniająca w Parośli

Tablica upamietniająca w Parośli

W elektronicznym wydaniu „Newsweeka” można przeczytać, jak to oddział „Dowbeszki-Korobki” przybył do Parośli I, udając oddział partyzantki sowieckiej. Mieszkańców namówiono do tego, by położyli się na podłodze w swoich domach i pozwolili się związać. Obezwładnionych podstępem Polaków zabito w okrutny sposób siekierami, nie oszczędzając kobiet i dzieci. Cudem ocalało tylko z tej miejscowości dwunastu rannych Polaków. O szczegółach związanych z ta straszną zbrodnią można przeczytać w „Newsweeku”.

Polecam lekturę tego wstrząsającego tekstu:

70 lat temu UPA dokonała zbrodni w Parośli na Wołyniu

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 10 lutego 2013 r.

Zobacz:
Sąsiedzi z Wołynia

, , , , ,

Brak komentarzy

Halina Ziółkowska-Modła odznaczona Krzyżem Pamięci

Zbliża się 70. rocznica apogeum ludobójstwa, dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich z OUN-UPA na Polakach i obywatelach polskich innych narodowości na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich II RP, przypadająca na 11 lipca 2013 r.

Przed kilkoma dniami, 2 lutego, w Muzeum Niepodległości w Warszawie zebrał się Ogólnopolski Komitet Obchodów wspomnianej 70. Rocznicy Ludobójstwa, którego przewodnictwo objął eurodeputowany Jarosław Kalinowski z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Gościem spotkania była pani Halina Ziółkowska-Modła z Oświęcimia, która pochodzi z Równego na Wołyniu. Jest ona wieloletnią działaczka Koła Miejskiego Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia w Oświęcimiu oraz redaktorką kwartalnika „Wołyń i Polesie”. W periodyku tym publikowane są artykuły utrwalające pamięć o historii i kulturze tych kresowych ziem II Rzeczypospolitej.

Halina Ziółkowska-Modła

Halina Ziółkowska-Modła

Ponadto w powyższym dniu został utworzony także Międzynarodowy Komitet Honorowy pod przewodnictwem gen. Mirosława Hermaszewskiego, polskiego astronauty, który jako jedyny Polak odbył lot w kosmos, co wydarzyło się w 1978 r.

Gen. Mirosław Hermaszewski

Gen. Mirosław Hermaszewski

Przyszły kosmonauta został ocalony w czasie wojny podczas nocnego napadu UPA na polską wieś Lipniki na Wołyniu, mimo że podczas pościgu przez banderowców wypadł z rąk matki. Miał wtedy półtora roku. Dobrze opatulony przeleżał w śniegu prawie całą noc i dopiero nad ranem został odnaleziony przez swojego ojca. Gen. Hermaszewski w czasie rzezi wołyńskiej w latach 1943–1945 stracił 19 osób z rodziny, w tym ojca, który później również został zamordowany przez UPA

Zadaniem obydwóch komitetów jest przygotowanie centralnych obchodów 70. rocznicy apogeum rzezi na Kresach w lipcu 1943 r., które odbędą się w tym roku Warszawie. Złożą się na nie m.in. uroczysta Msza święta, marsz i koncert.

Krzyż Pamięci

Krzyż Pamięci

Podczas inauguracyjnego posiedzenia wręczono Krzyże Pamięci Ofiar Banderowskiego Ludobójstwa, przyznane za czynny udział i wsparcie w upamiętnieniu Ofiar. Wyróżnienie to zostało przyznane przez Ogólnopolski Komitet Budowy Pomnika Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez UON-UPA na ludności polskiej Kresów Wschodnich w latach 1939-1947, którego prezesem jest płk. Jan Niewiński. Krzyże i pamiątkowe dyplomy otrzymali m.in.: prof. Leszek Jazownik, poseł Artur Górski, eurodeputowany Jarosław Kalinowski, Halina Ziółkowska-Modła, Anna Lewak, admirał Mark Toczek, Bolesław Szenicerow – przewodniczący Gminy Wyznaniowej Starozakonnych w RP i prof. Ryszard Szawłowski.

Z kolei gen. Mirosław Hermaszewski odebrał z rąk dr Lucyny Kulińskiej, prezesa Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego, Złoty Laur Orderu „Polonia Mater Nostra Est” (Polonia Matką Naszą Jest). Jest on przyznawany za szczególne osiągnięcia w służbie Narodowi i Państwu Polskiemu.

Dążeniem gen. Mirosława Hermaszewskiego, podobnie jak i innych Kresowian, w tym także pani Haliny Ziółkowskiej-Modły z Oświęcimia, jest przypominanie o polskiej historii i zachowanie pamięci o Kresach, gdzie z rąk ukraińskich nacjonalistów podczas drugiej wojny światowej zginęło około 130 tysięcy Polaków.

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 6 lutego 2013 r.

, , ,

Brak komentarzy

Odsłonięcie tablicy pamiątkowej w Oświęcimiu

Z okazji 69. rocznicy wymordowania w Krwawą Niedzielę 11 lipca 1943 r. księży i wiernych świeckich w kościołach rzymskokatolickich na Wołyniu, Klub „Samborzan” Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowa – Wschodnich w Oświęcimiu – w imieniu środowisk kresowych – zorganizował uroczystość w dniu 7 lipca 2012 r.

Uroczystość ta  zainaugurowała ogólnopolskie obchody rocznicy zbrodni OUN-UPA na Wołyniu. Uczestniczyli w niej przedstawiciele władz miasta Oświęcim – zastępca prezydenta Maria Pędrak i przewodniczący rady Piotr Hertig.  Odsłoniecia tablicy pamiątkowej dokonali: wiceprezydent Maria Pędrak oraz  Bronisław Orski, najstarszy uczestniczący w uroczystości  członek Klubu „Samborzan”.

Przemawia Włodzimierz Paluch, prezes Klubu "Samborzan" w Oświęcimiu

Przemawia Włodzimierz Paluch, prezes Klubu „Samborzan” w Oświęcimiu

Wiersze deklamuje Kasia Sanak

Wiersze Andrzeja Winogrodzkiego deklamuje Kasia Sanak

Maria Pędrak, z-ca prezydenta Oświęcimia i Piotr Hertig, przewodniczący rady (z prawej)

Maria Pędrak, z-ca prezydenta Oświęcimia i Piotr Hertig, przewodniczący rady (z prawej)

Podczas uroczystości nastąpiło także poświęcenie przez ks. Jerzego Brońkę tablicy pamiątkowej, upamiętniającej Polaków pomordowanym przez nacjonalistów ukraińskich na wschodnich Kresach II Rzeczpospolitej Polskiej w latach  II wojny światowej.

 

Ks. Jerzy Brońka, proboszcz parafii p.w. Wniebowzięcia NMP w Oświęcimiu

Ks. Jerzy Brońka, proboszcz parafii p.w. Wniebowzięcia NMP w Oświęcimiu

Odsłonięcia tablicy dokonali: wiceprezydent Maria Pędrak i Bronisław Orski, najstarszy członek Klubu "Samborzan", biorący udziął w tej uroczystości

Odsłonięcia tablicy dokonali: wiceprezydent Maria Pędrak i Bronisław Orski, najstarszy członek Klubu "Samborzan", biorący udziął w tej uroczystości

Przed odsłonięciem i poswięceniem tablicy pamiątkowej na miejscowym cmentarzu parafialnym, odprawiona została w intencji pomordowanych Msza św. w kościele p.w.  Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny  w Oświęcimiu.

PS.
Andrzej Winogrodzki, poeta z Oświęcimia,  z pochodzenia samborzanin – wiersze na uroczystość w dniu 7 lipca 2012 r. odsłonięcia i poświecenia tablicy pamięci Polaków z Kresów Wschodnich II RP, pomordowanych przez nacjonalistów ukraińskich podczas II wojny światowej.

Wiersz bez tytułu
Tytułu nie trzeba -
jest nim imię ziemi
i czas historii.
- – -
Dzielili dnie i noce
pod wspólnym księżycem
i łąk pachnących
słodycz miodną,
trawy i kwiaty,
mleko, sól i niebo,
bywało też
że melanż krwi,
połacie pól szerokich
i rozlewisk rzek.
- – -
A teraz stoisz obok mnie
SĄSIEDZIE
z żądłem noża
z lancą kosy,
by mi przekłuć serce,
wypuścić ze mnie
światło duszy!
Siekiera, piła, widły -
twój rynsztunek dzielny;
cokolwiek blisko
cokolwiek pod ręką!
Stoisz SĄSIEDZIE
z toporem nienawiści,
choć są i tacy,
co dają znak: uciekaj!
- – -
Śmierć była wszędzie:
pod niebem sadu
w sanktuariach Kościołów,
w słodkiej woni ziół.
- – -
Bo ktoś nienawiść
wszczepił w twoją krew
i czarny osad zbrodni
nazwał bohaterstwem
i wiarą w naród;
tylko ten jedyny!
Bo eksplodował
śmiertelny pocisk wojny
i milionem odłamków
upadł na tę ziemię
zmieniając żywą zieleń
w pola łez i krwi!
- – -
Czarnymi łzami
żałobnych tablic
czas opłakuje
ten los okrutny
bez winy i nadziei.
- – -
Druhu z Wołynia , Podola,
Galicji -
wyjdźmy z czasu śmierci
na świeżą łąkę życia!

Pamięć zostanie
bo nie może umrzeć;
płacz czarnych tablic
w strumieniach światła!

Nadzieja

Z pamięci krwawej rosną plony
na przyszłość lepszą w naszych dziejach;
w miejsce rozpaczy, żalu, gniewu
niech rodzi się i trwa nadzieja!

Czas w krew i zbrodnię
i w nienawiść hojny,
czas ziemi w ogniu
i w płomieniach wojny -

Już minął! Czas pożogi,
zbroczonej krwią ideologii!
I niech już nigdy człowiek więcej
w sąsiedzkiej krwi nie nurza ręce!

Co było bólem – bólem będzie
a co pamięcią – nią zostanie,
ale nad wszystkim niech rozkwitnie
trudne i trwałe pojednanie.

Wiersze deklamowała Kasia Sanak – tegoroczna absolwentka Miejskiego Gimnazjum nr 1 w Oświęcimiu i laureatka /wyróżnienie/ Konkursu „Kresowe Portrety”, którego organizatorem było Muzeum Niepodległości w Warszawie.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 8 lipca 2012 r.

,

Brak komentarzy

„Wołyń i Polesie” nr 73

W Oświęcimiu od ponad dwudziestu lat działa Koło Miejskie Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia, które w ramach swej działalności m.in. wydaje kwartalnik „Wołyń i Polesie”. Redagowany przez Halinę Ziółkowską-Modłę, pochodzącą z Równego na Wołyniu, jest unikalnym kwartalnikiem we współczesnym czasopiśmiennictwie polskim, starającym się przekazać prawdę na temat historii Kresów przedwojennej Polski i szczególnie tragicznych losów ich mieszkańców w czasie drugiej wojny światowej.

Oddany właśnie do rąk Czytelników nr 73. kwartalnika „Wołyń i Polesie” liczy sto stron i zawiera dwadzieścia dziewięć tekstów, w tym artykuły historyczne oraz publikacje poświęcone sprawom bieżącym. Wśród tych ostatnich zwraca uwagę przede wszystkim cytowana w całości Uchwała Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego w sprawie obchodów 103. rocznicy urodzin Stepana Bandery.

Dokument ten powstał w związku z zakrojonymi na szeroką skalę obchodami 103. rocznicy urodzin przywódcy najbardziej skrajnego odłamu nacjonalizmu ukraińskiego, odpowiedzialnego za ludobójstwo na Polakach-mieszkańcach Wołynia i Małopolski Wschodniej, jakie miały miejsce na zachodniej Ukrainie 1 stycznia 2012 roku. Obchody te były połączone z odsłonięciem we Lwowie pomnika Stepana Bandery.

Pomnik Stepana Bandery we Lwowie

Pomnik Stepana Bandery we Lwowie

 

Kombatanci UPA

Kombatanci UPA

Drugim z ważnych dokumentów, zamieszczonych w najnowszym numerze „Wołynia i Polesia”, jest zawiadomienie złożone do prokuratury przez mieszkańca Olsztyna, Kazimierza Boguckiego, o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 256 k.k. przez tygodnik „Nasze Słowo”. Ten wydawany przez mniejszość ukraińską w Polsce tygodnik, który jest dotowany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, znany jest nie od dzisiaj z antypolskich prowokacji i sympatii do ruchu banderowskiego, a przede wszystkim z tendencyjnych publikacji i agresywnego języka. We wspomnianym zawiadomieniu K. Bogucki podaje na to przykłady zaczerpnięte z publikacji, zamieszczonych w „Naszym Słowie”. W jednej z nich stwierdzono m.in., że:

w II Rzeczypospolitej Polacy skazali Ukraińców na zagładę, ponieważ polityka przedwojennej Polski upodobniała się do polityki III Rzeszy w stosunku do Żydów.

Wśród artykułów historycznych na szczególną uwagę zasługuje artykuł Bohdana Piętki, zatytułowany „Zapomniane ludobójstwo”. Autor omawia w nim jedną z najmniej w Polsce znanych kart historii zagłady Polaków na Wschodzie, jaką była eksterminacja Polonii w ZSRR podczas Wielkiego Terroru w latach 1937-1938.

Zwykle, gdy mówimy o ludobójstwie Polaków na Wschodzie – pisze Autor – mamy na myśli okupację sowiecką Kresów Wschodnich z lat 1939-1941 i po 1944 roku, Zbrodnię Katyńską oraz zbrodnie OUN-UPA. Tymczasem Golgota Polaków na Wschodzie rozpoczęła się jeszcze przed wybuchem drugiej wojny światowej i jest to wciąż mało znany rozdział historii (w mediach w ogóle nie wspominany). Zanim padły pierwsze strzały w Katyniu rozegrał się dramat Polaków-obywateli ZSRR, którzy stali się ofiarami ludobójczej czystki etnicznej przeprowadzonej na polecenie Stalina.

Podstawą ludobójstwa dokonanego w latach 1937-1938 na Polonii radzieckiej był rozkaz operacyjny nr 00485 wydany 11 sierpnia 1937 roku na polecenie szefa NKWD Nikołaja Jeżowa. W jego następstwie zamordowano co najmniej około 140 tysięcy żyjących w ZSRR Polaków, dziesiątki tysięcy zesłano na Syberię i do Kazachstanu, tysiące dzieci-sierot po ofiarach umieszczono i wynarodowiono w domach dziecka. Liczba ofiar bezpośrednich i pośrednich mogła wynosić nawet pomiędzy 200 a 240 tysięcy, co stanowi około 30-40 procent Polaków, którzy według oficjalnych danych mieszkali wówczas w ZSRR. Statystycznie Polacy byli grupą narodowościową, którą przed wybuchem wojny dotknęły w ZSRR największe straty ludnościowe spowodowane terrorem stalinowskim.

Przypomnienie tego, co stało się z Polakami w ZSRR w latach 1937-1938 – konkluduje Autor – jest bardzo ważne szczególnie w kontekście twierdzeń Władimira Putina, zaprezentowanych na konferencji prasowej 7 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku, że Katyń miał być zemstą Stalina (w domyśle uzasadnioną) za domniemane polskie zbrodnie na jeńcach bolszewickich z wojny 1919-1920 roku. Otóż nie! Katyń był logiczną konsekwencją całej antypolskiej polityki Stalina realizowanej już na długo przed wybuchem wojny. Polityki, której podłożem była motywowana ideologicznie nienawiść do Polaków i chęć ich wyeliminowania jako grupy etnicznej.

Najnowszy kwartalnik, podobnie jak i wcześniejsze, zawiera następujące działy tematyczne: wspomnienia, listy i polemiki, ludobójstwo na Kresach, współczesne stosunki polsko-ukraińskie, uroczystości związane z Kresami, inne oraz biblioteka kresowiaka.

Adam Cyra
Oświęcim, 12 marca 2012 r.

Kontakt z Redakcją „Wołynia i Polesia”:

[email protected]

, , , , , , , , ,

Brak komentarzy

Pamięć o Wołyniu

W Oświęcimiu od dwudziestu lat istnieje Koło Miejskie Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia, które w ramach swojej działalności urządzało m.in. kwesty, aukcję obrazów na odbudowę kościoła w Równem oraz współorganizowało wakacje w Polsce dla dzieci i młodzieży z Wołynia.

W 1999 r. Towarzystwo Miłośników Wołynia i Polesia zorganizowało w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu dwudniowe sympozjum pod hasłem: „Zlot Tych, co przeżyli”. Do Oświęcimia przyjechali świadkowie historii, którzy przeżyli II wojnę światową na Wołyniu, Polesiu i Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej. Podczas sympozjum wygłoszono szereg referatów, a ich zbiór pod redakcją Adama Peretiatkowicza został opublikowany pod tytułem „Ludobójstwa i wygnania na Kresach”.

W dniu 3 sierpnia 2003 r. w kościele pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego w Oświęcimiu została odprawiona Msza św. za dusze śp. 60000 Polaków pomordowanych w bestialski sposób na Wołyniu przez nacjonalistów ukraińskich z OUN-UPA w latach okupacji sowieckiej i niemieckiej 1939-1945. O modlitwę za Nich prosili Wołyniacy, osiedleni po wojnie w Oświęcimiu, którzy przeżyli masakrę.

Halina Ziółkowska-Modła

Halina Ziółkowska-Modła

Organizacją powyższych działań zajmowała się pani Halina Ziółkowska-Modła, pochodząca z Równego, emerytowana polonistka szkół średnich i prezes oświęcimskiego Koła, której największą jednak zasługą jest redagowanie od początku jego wydawania kwartalnika „Wołyń i Polesie”, którego jubileuszowy, siedemdziesiąty numer niedawno ukazał się.

„Wołyń i Polesie” jest unikalnym kwartalnikiem we współczesnym czasopiśmiennictwie polskim, starającym się przekazać prawdę na temat historii Kresów przedwojennej Polski i tragicznych losów ich mieszkańców w czasie drugiej wojny światowej. Jest to szczególnie ważne obecnie, kiedy prawda ta w dużej mierze ulega zapomnieniu.

Należy również podkreślić, że na kartach tego czasopisma utrwalane zostają przede wszystkim opisy wydarzeń związanych z przeżyciami Polaków, zamieszkałych kiedyś na Wołyniu i Polesiu, którzy obecnie są już w podeszłym wieku i dla nich niejednokrotnie jest to jedyna możliwość opublikowania swoich wspomnień i pozostawienia po sobie niezwykłego świadectwa dla dzisiejszych i przyszłych pokoleń Polaków. Kwartalnik „Wołyń i Polesie” dociera nie tylko do licznych czytelników, lecz również do wszystkich większych polskich bibliotek naukowych i uniwersyteckich.

W najbliższym sierpniowym numerze „Wołynia i Polesia” będzie przypomniany dzień 11 lipca 1943 r., kiedy Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińska Powstańca Armia (OUN-UPA) przystąpiła do likwidacji Polaków na Wołyniu w 1943 r. Apogeum mordów trwało do 18 lipca 1943 r.

W nocy z 4 na 5 lipca 1943 r. OUN-UPA zaatakowała Polaków żyjących we wsiach w powiecie łuckim i na skrawku powiatu kowelskiego. Przebieg tej ludobójczej akcji doskonale oddaje akowski raport Jana Cichockiego „Wołyniaka”, nauczyciela z powiatu włodzimierskiego:

O godz. 2 min. 30 po północy w dniu 11 lipca 1943 r. rozpoczęła się rzeź. Każdy dom polski okrążało nie mniej jak 30-50 chłopów z tępym narzędziem i dwóch z bronią palną. Kazali otworzyć drzwi albo w razie odmowy rąbali drzwi. Rzucali do wnętrza domów ręczne granaty, rąbali ludność siekierami, kłuli widłami, a kto uciekał, strzelali doń z karabinów maszynowych. Niektórzy ranni męczyli się po 2 lub 3 dni, zanim skonali, inni ranni zdołali resztkami sił dotrzeć do granicy powiatu sokalskiego (…). Po morderstwie, zaraz po południu tegoż dnia, nastąpił rabunek. Chłopi z sąsiednich wsi przychodzili i zabierali: konie, wozy, ubrania, pościel, krowy, świnie, kury – inwentarz żywy i martwy.

Masowe mordy trwały w tym rejonie do 18 lipca. Szczególna uwaga należy się napadom na kościoły i kaplice, w których byli zgromadzeni na Mszach św. Polacy. 11 lipca 1943 r. w czterech kościołach (Kisielin, Chrynów, Poryck, Zabłoćce) i jednej kaplicy (Krymno) nacjonaliści ukraińscy wymordowali około 540 osób, w tym trzech księży.

Masowymi ludobójczymi akcjami w dniach 29-31 sierpnia 1943 r., podobnymi do akcji z 11 lipca, dotknięte zostały tereny północnej części powiatu włodzimierskiego i powiat lubomelski. W sierpniu zamordowano kilkanaście tysięcy Polaków, zaś przez cały okres ludobójczych działań OUN-UPA – około 60 tysięcy.

Łącznie ludobójcze akcje pochłonęły na całym obszarze ich dokonywania przez OUN-UPA, nie tylko na Wołyniu, lecz także Kresach Południowo-Wschodnich – około 130 tysięcy śmiertelnych ofiar. Ponadto tysiące dzieci stało się sierotami, a w wyniku całokształtu nieludzkich warunków spowodowanych przez nacjonalistów ukraińskich tysiące ludzi zostało okaleczonych fizycznie i psychicznie oraz zmarło z ran. Dzisiaj, po upływie prawie siedemdziesięciu lat od popełnienia tych zbrodni należy przebaczyć, ale zapomnieć nie wolno.

Adam Cyra
Oświęcim, 12 lipca 2011 r.

, , , , , , ,

Brak komentarzy

Podwójny numer „Wołynia i Polesia”

Towarzystwo Miłośników Wołynia i Polesia (TMWiP) jest polską pozarządową organizacją społeczno-kulturalną. Do głównych celów i zadań Stowarzyszenia należy kultywowanie tradycji wywodzących się z Wołynia i Polesia oraz upamiętnianie losów ludności polskiej z tych terenów, jak również organizowanie społecznego ruchu na rzecz pomocy Polakom pozostającym na ziemiach kresowych i ochrona zachowanych na Wołyniu i Polesiu dóbr polskiej kultury.

Okładka podwójnego numeru "Wołynia i Polesia"

Okładka podwójnego numeru "Wołynia i Polesia"

Obecnie ukazał się łączony sześćdziesiąty dziewiąty i siedemdziesiąty numer kwartalnika „Wołyń i Polesie”, wydawanego przez Koło Miejskie Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia w Oświęcimiu, którego redaktorem jest Halina Ziółkowska-Modła, pochodząca z Równego na Wołyniu.

Na szczególną uwagę zasługuje tekst prof. dr. hab. Aleksandra Kołodziejczyka, byłego Rektora Politechniki Gdańskiej, zatytułowany „Rzeź Wołyńska”, w którym poruszony jest temat masowych mordów ludności polskiej dokonanej przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińską Armię Powstańczą (OUN-UPA) na Wołyniu, Polesiu, w Małopolsce Wschodniej i na terenach wschodnio-południowych w powojennych granicach Polski w latach 1943-1946. Autor przedstawia w nim m.in. wyniki niedawnej ankietyzacji:

Znajomość faktów dotyczących tego tematu jest w społeczeństwie polskim znikoma. Pomimo wydania wielu znaczących opracowań, 54% Polaków nie zna narodowości Ofiar tej potwornej zbrodni, 57% nie wie, kto tę zbrodnię popełnił, a większość pozostałych respondentów podaje błędne odpowiedzi.

W artykule Adama Cyry „Banderowiec w Muzeum Auschwitz-Birkenau” jest z kolei przedstawiona postać Petro Fedorowicza Miszczuka z Czerwonogradu na Ukrainie, który od pewnego czasu przyjeżdża na uroczystości organizowane na terenie Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu z okazji kolejnych rocznic wyzwolenia obozu przez żołnierzy Armii Czerwonej w dniu 27 stycznia 1945 r. Ubrany jest zawsze w pasiak obozowy, a na więźniarskiej bluzie obok czerwonego trójkąta z literą R ma naszyty numer 105105; w ręku trzyma zazwyczaj flagę ukraińską. Z dumą opowiada, że do KL Auschwitz trafił jako „partizan u Stiepana Banderu”, aresztowany na Wołyniu, lecz w dokumentacji archiwalnej Muzeum Auschwitz-Birkenau nie ma najmniejszego nawet śladu, aby kiedykolwiek więziony był w tym obozie.

Bohdan Piętka polemizuje na łamach najnowszego numeru „Wołynia i Polesia” z tekstem Damiana Markowskiego „Ostatni rajd”, opublikowanym w miesięczniku „Bieszczady” w styczniu 2011 r., którego tematem jest wypad sotni UPA nr 62 im. Bohuna z sowieckiej Ukrainy do Rumunii latem 1949 r. Autor tego polemicznego artykułu zastanawia się, jaki w ogóle był cel tej publikacji opartej jedynie na tendencyjnych pracach banderowskich, wydawanych w języku ukraińskim. W dodatku wydarzenie to jest wyrwane całkowicie z kontekstu historycznego i krytykowany tekst nie zawiera żadnych informacji, czym w rzeczywistości była UPA?

Na uwagę zasługuje także krytyczny i być może kontrowersyjny tekst Feliksa Budzisza, zatytułowany „O pamięć i szacunek dla ofiar OUN-UPA”. Jego Autor pisze:

Szczytem złej woli w stosunku do tysięcy bestialsko pomordowanych Rodaków jest stanowisko naszego Sejmu i Senatu, które dotychczas nie zdobyły się na uczczenie ich pamięci. Takiej postawy nie można niczym usprawiedliwić, tym bardziej, że sprawcy zbrodni otaczani są na Ukrainie i w diasporach ukraińskich na Zachodzie obłędnym kultem.

Jednocześnie Feliks Budzisz w swoim tekście zwraca uwagę na pozytywne działanie Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, który 29 września 2010 r. podjął uchwałę, której fragment warto zacytować:

Sejmik (…) składa hołd Polakom na Wołyniu-Kresach Południowo-Wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej, którzy zostali zamordowani przez nacjonalistów ukraińskich (…). Jednocześnie Sejmik Województwa Dolnośląskiego zapewnia o pamięci i wdzięczności tym Ukraińcom, którzy często za cenę własnego życia nieśli pomoc swoim polskim sąsiadom. Tym ludobójstwem nie obciążamy narodu ukraińskiego. Wierzymy, że pełne wyjaśnienie okoliczności tej tragedii i potępienie jej sprawców stanie się dla Narodu Polskiego i Ukraińskiego kolejnym krokiem w budowaniu współpracy między naszymi narodami.

Przedstawione w powyższym artykule stanowisko Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, i tu nie sposób nie zgodzić się z Feliksem Budziszem, powinno się stać

przykładem do naśladowania dla Sejmików pozostałych województw i Parlamentu Rzeczypospolitej Polskiej.

Kontakt z Redakcją „Wołynia i Polesia” – e-mail: [email protected]

 

Adam Cyra
Oświęcim, 13 kwietnia 2011 r.

, , ,

Brak komentarzy

”Wołyń i Polesie” – 4/2008

W Oświęcimiu od kilkunastu lat aktywnie działa Koło Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia, liczące kilkunastu członków. Oprócz kontaktów z Polakami na Wołyniu od prawie piętnastu lat w Oświęcimiu wydawany jest kwartalnik „Wołyń i Polesie”, który redaguje Halina Modła-Ziółkowska, pochodząca z Równego na Wołyniu, emerytowana polonistka szkół średnich i prezes oświęcimskiego Koła.

„Wołyń i Polesie” jest unikalnym kwartalnikiem we współczesnym czasopiśmiennictwie polskim, starającym się przekazać prawdę na temat historii kresów przedwojennej Polski i tragicznych losów ich mieszkańców w czasie drugiej wojny światowej. Jest to szczególnie ważne dzisiaj, kiedy prawda ta w dużej mierze ulega zapomnieniu.

Obecnie ukazał się już sześćdziesiąty numer tego unikalnego kwartalnika („Wołyń i Polesie” 2008 nr 4), zawierający kilka interesujących artykułów, z których jeden, autorstwa Marii Biel, zatytułowany „Zdążył tylko krzyknąć: Jezu!”, przypomina, że w przyszłym roku przypada 65. rocznica męczeńskiej śmierci i setna rocznica urodzin o. Kamila Gleczmana, karmelity bosego rodem z Polanki Wielkiej k. Oświęcimia.

O. Kamil Gleczman

O. Kamil Gleczman

Ten zapomniany dzisiaj zakonnik urodził się 27 czerwca 1909 r. Po ukończeniu szkoły powszechnej w rodzinnej wiosce wstąpił do alumnatu Karmelitów Bosych w Wadowicach, a następnie w Czernej k. Krzeszowic, gdzie w 1927 r. złożył śluby zakonne. Sześć lat później otrzymał w Krakowie święcenia kapłańskie i wyjechał na dalsze studia do Wilna. Po ich ukończeniu udał się do Wiśniowca na Wołyniu, gdzie początkowo pracował jako katecheta, a w 1939 r. został przeorem tamtejszego karmelitańskiego klasztoru.

Wiśniowiec – to dziś niewielka wioska w obwodzie tarnopolskim na Ukrainie, która ma jednak bardzo bogatą historie. Z tej miejscowości wywodził się król polski Michał Korybut Wiśniowiecki. Był tam też zamek, który dopiero podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. został doszczętnie zniszczony i obrabowany. W pobliżu tego zamku znajdował wspomniany klasztor, który po 17 września 1939 r. karmelici opuścili. Na jego straży pozostali tylko przeor o. Kamil i br. Cyprian (Jan Lasoń, ur. 3 sierpnia 1879 r. w Nowej Górze niedaleko Czernej). Podczas okupacji, najpierw sowieckiej a potem niemieckiej, zdrowie obu karmelitów było w opłakanym stanie – niedożywieni i zestresowani, uskarżali się na różne choroby.

W 1943 r. zaczęły dochodzić budzące grozę wieści o mordach dokonywanych przez nacjonalistów ukraińskich na kresowych Polakach. 28 października tegoż roku w ostatnim swoim zachowanym liście, o.Kamil donosił prowincjałowi we Lwowie: „Cała parafia Wiśniowiecka jest zniszczona, gospodarstwa polskie popalone w liczbie ok. 600. Parafianie – jedni wyjechali z rodzinami do Niemiec, inni wyjechali do Galicji, a obecnie jest jeszcze 750 osób. Nocują w naszym kościele, zgłodniali, obdarci, bosi”.

Od nieuchronnej śmierci z rąk banderowców, tamtejszych Polaków na razie chronili żołnierze węgierscy, którzy na polecenie Niemców stacjonowali w Wiśniowcu do dnia 7 lutego 1944 r. Jeszcze tego samego dnia wieczorem, kiedy w tej miejscowości już nie było Węgrów, Ukraińcy łomami i siekierami wyważyli klasztorna furtę. Zmuszono o. Kamila, aby wszedł do piwnicy, gdzie schronili się miejscowi Polacy.

W karmelitańskim archiwum w Czernej zachowało się takie świadectwo:

Po wejściu do piwnicy dał się słyszeć krzyk o. Kamila „Jezu” i rozległ się strzał. To było hasło mordu. Po o. Kamilu wywleczono brata Cypriana, który usiłował się schronić do szpitala będącego w budynku klasztornym, ale tam nie puszczono go. Brat Cyprian został zamordowany jako drugi z kolei w piwnicy.

Po obrabowaniu klasztoru i kościoła, mordercy podpalili zabudowania. Po kilku tygodniach do Wiśniowca weszli żołnierze sowieccy i im pozostali przy życiu nieliczni Polacy, wskazali miejsce zbrodni, popełnione na czterdziestu dwóch osobach. Wśród zamordowanych Polaków, rozpoznano ciała obu zakonników.

Michał Dzianott z Wiśniowca, przyjaciel o. Kamila, takie pozostawił o nim świadectwo:

Był to człowiek dobry i kochany, jak wyjeżdżaliśmy każdemu z nas dał obrazek na drogę i pobłogosławił na drogę; i mówił, jak przeżyjecie i powrócicie, to będziecie szukać mojej mogiły.

Mogiły nie ma, ale na Ziemi Oświęcimskiej, gdzie urodził się w Polance Wielkiej i wychował, powinno się uratować o Nim pamięć. Czy takie starania będą miały miejsce ? – czas pokaże.

Należy również podkreślić, że na kartach „Wołynia i Polesia” utrwalane zostają przede wszystkim opisy wydarzeń związanych z przeżyciami Polaków zamieszkałych kiedyś na Wołyniu i Polesiu, którzy obecnie są już w podeszłym wieku i dla nich niejednokrotnie jest to jedyna możliwość opublikowania swoich wspomnień i pozostawienia po sobie niezwykłego świadectwa dla dzisiejszych i przyszłych pokoleń Polaków.

W ten sposób ci historycy-świadkowie utrwalają swoją gehennę, zbrodnicze działania ukraińskich nacjonalistów spod znaku OUN-UPA, walki 27 Dywizji Wołyńskiej AK, wojenną oraz powojenną deportację na Sybir i do łagrów sowieckich, a także młodzieńcze przeżycia na Kresach w przedwojennej Polsce.

Adam Cyra
Oświęcim, 24 listopada 2008 r.

, , , , , , ,

Brak komentarzy