Wpisy oznaczone tagiem sonderkommando

Nieśli pomoc więźniom Żydom z Sonderkommando

W dniu 7 października 1944 roku – siedemdziesiąt jeden lat temu – wybuchło w KL Auschwitz II – Birkenau tragicznie zakończone powstanie więźniów z Sonderkommando, specjalnej grupy roboczej Żydów palących ciała zamordowanych  w dołach spaleniskowych i krematoriach Brzezinki. Podpalili oni i poważnie uszkodzili jedno z nich oraz zaatakowali przebywających w pobliżu esesmanów. Niektórym udało się wydostać za druty obozu, lecz podczas pościgu wszyscy zostali otoczeni przez esesmanów i zamordowani. Podczas walki i próby ucieczki oraz w wyniku późniejszych represji zginęło około 450 Żydów, w tym przywódcy buntu, m.in. Załmen Gradowski i Józef Deresiński. Zabito trzech esesmanów i kilkunastu z nich raniono.

Z okazji tej rocznicy ukazała się książka „Zagłada w pamięci więźniów Sonderkommando”,  której autorem jest Piotr M. A. Cywiński.

Do walki mieli się włączyć inni więźniowie KL Auschwitz-Birkenau. Stąd też obozowy ruch oporu starał się wcześniej pomóc więźniom z Sonderkommando, ułatwiając im zdobycie prochu, który później, podczas wspomnianego buntu, Żydzi wykorzystali do zniszczenia krematorium nr IV.

Na ten temat interesujące szczegóły znalazłem w powojennej relacji Leona Szwenglera (nr obozowy 1125), który za kontakty z czterema więźniarkami Żydówkami, wykradającymi proch z zakładów Union Werke, był po buncie Sonderkommando więziony w bunkrach bloku nr 11.

Ocalał dzięki temu, że więziona również w tym bloku jedna z tych czterech polskich Żydówek – Estera Wajcblum (nr obozowy 48149), z którą utrzymywał wspomniane kontakty, nie wydała go, wykazując się bohaterską postawą podczas śledztwa połączonego z torturami, prowadzonego przez obozowego gestapo.

Ich bohaterstwu jest poświęcona  tablica pamiątkowa na terenie byłego obozu macierzystego w Oświęcimiu, umieszczona na murze bloku nr 27, we wnętrzu którego znajduje się izraelska wystawa narodowa, zatytułowana „Szoa”.

Leon Szwengler tak wspomina w swojej relacji potajemną współpracę z tymi więźniarkami:

Pracowałem jako murarz przy budowie baraków przeznaczonych na magazyny. Idąc do pracy, przechodziliśmy obok zakładów Union-Werke. Nawiązaliśmy kontakt z kobietami pracującymi w tych zakładach. Pamiętam imię młodej Żydówki z Warszawy – Estera. (…) Od organizacji przez Bernarda Świerczynę otrzymałem polecenie przenoszenia do obozu prochu wyrabianego w Union-Werke. Estera również była członkiem Ruchu Oporu. Miała mi dostarczać proch z zakładów. W umówionym miejscu pod parkanem chowała dla mnie paczuszki z prochem. Początkowo zapakowany był w papier, a później w małej buteleczce od lekarstw. Z kolei ja podawałem paczuszkę młodym Rosjanom, którzy ze mną pracowali w komandzie i oni przenosili ją do obozu, gdzie proch oddawaliśmy Żydom, a ci dostarczali go członkom Sonderkommando w Brzezince. (…) Taki stan trwał dwa miesiące. Przez ten okres czasu dostarczyliśmy do obozu pół kilograma prochu. Więźniowie robili z niego petardy, gdyż Sonderkommando przygotowywało się do powstania.

Z dalszej  części relacji Leona Szwenglera wynika, że uczestniczył on w przekazywaniu materiału wybuchowego dla Sonderkommando z polecenia Bernarda Świerczyny (nr 1393) – członka kierownictwa polskiej konspiracji wojskowej w KL Auschwitz (Rada Wojskowa Oświęcim), który wcześniej współpracował sekretnie z Witoldem Pileckim przed jego ucieczką z obozu. Stąd można sądzić, że polskiej konspiracji więźniarskiej znane były plany konspiracji żydowskiej odnośnie buntu Sonderkommando i współdziałała z nią w jego przygotowaniach.

Niezwykle zasłużony w działalności obozowego ruchu oporu Bernard Świerczyna został aresztowany przez obozowe gestapo po nieudanej próbie ucieczki z obozu 27 października 1944 roku i powieszony w publicznej egzekucji 30 grudnia tegoż roku w obozie macierzystym w Oświęcimiu.

Powszechne powstanie więźniów KL Auschwitz jesienią 1944 roku doprowadziłoby do uratowania się najwyżej niewielkiej grupy spośród nich. Siły Okręgu Śląskiego AK oraz  konspiracji wojskowej w KL Auschwitz były za słabe nawet, żeby pospieszyć ze skuteczną pomocą Żydom z Sonderkommando.

Ponadto pomoc taka mogła zakończyć się nieobliczalnymi konsekwencjami dla pozostałych więźniów KL Auschwitz oraz ich ogólną masakrą, o czym pisze w mojej książce  „Spadochroniarz „Urban”, Oświęcim 2005.

Szczegóły związane z bohaterskim zrywem żydowskich więźniów z Sonderkommando przypomina również  na swoim blogu Bohdan Piętka w okolicznościowym artykule,  zatytułowanym „Bunt Sonderkommando”.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 7 października 2015 r.

Brak komentarzy

Henryk Mandelbaum – nosiciel tajemnicy

„Nosiciele tajemnicy” to tytuł komiksu historycznego, przedstawiającego tragiczne losy więźniów KL Auschwitz-Birkenau. Jego bohaterami są Żydzi zmuszeni do obsługi komór gazowych i palenia ciał zamordowanych w krematoriach. Przedstawione są w nim dramatyczne chwile, które doprowadziły do ich buntu.

Komiks pt. "Nosiciele tajemnicy"

Komiks pt. "Nosiciele tajemnicy"

W dniu 7 października 1944 r. rozeszła się w obozie wiadomość, że esesmani zamierzają zgładzić 300 osób z Sonderkommando. Podjęto decyzję nie poddawać się bez walki. Organizatorami buntu byli polscy Żydzi. Sygnałem do walki miało stać podpalenie krematorium nr IV.

W południe esesmani przyszli, by zabrać na stracenie więźniów z tego krematorium. Zaatakowano ich młotkami i siekierami, a krematorium zostało podpalone. Bunt podjęli także Żydzi pracujący w krematorium nr II, którzy przecięli obozowe druty i rzucili się do ucieczki. Wielu uciekających Żydów esesmani zabili seriami z karabinów maszynowych.

Komiks pt. "Nosiciele tajemnicy"

Komiks pt. "Nosiciele tajemnicy"

Około 200 zatrzymanych uczestników buntu wkrótce potem rozstrzelano. W sumie zginęło 451 więźniów. Wśród pozostałych przy życiu był Henryk Mandelbaum, który urodził się w Olkuszu i często przyjeżdżał do miasta swojego dzieciństwa. Fabuła komiksu oparta jest na powojennych relacjach nielicznie ocalałych Żydów z Sonderkommando, odnalezionych po wojnie opisach zbrodni ukrytych w pobliżu krematoriów Birkenau oraz badaniach historyków, stanowiąc cenne uzupełnienie i pomoc w nauczaniu młodzieży o Auschwitz i Holokauście.

Tragicznymi losami więźniów z Sonderkommando od kilku lat zajmuje się w swojej pracy badawczej dr Igor Bartosik z Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. Niedawno odbyło się z nim spotkanie w Miejskim Ośrodku Kultury w Olkuszu, podczas którego przypomniał postać zmarłego trzy lata temu Henryka Mandelbauma.

Z dr. Igorem Bartosikiem wielokrotnie konsultowali się twórcy tego komiksu, a on tak ocenił ich wysiłki i pracę:

Tak historyk, jak i twórca komiksu zajmując się tą tematyką, wchodzą w obszar koszmarnej zbrodni dokonanej przez SS, której skala i charakter przekraczają granice jej pełnego zrozumienia na dostępnych płaszczyznach poznawczych. Nie należy jednak rezygnować z takiej próby. Można przywołać tutaj słowa członka Sonderkommando Henryka Mandelbauma, który wielokrotnie powtarzał, że jedyne co możemy dać tym, którzy zginęli w ten okrutny sposób – bezbronnym dzieciom, kobietom, osobom w podeszłym wieku, jak i samym więźniom Sonderkommando – to nasza pamięć. Jeśli twórcy przyświeca idea uczczenia w ten sposób pamięci ofiar, a przy tym zachowuje on pełną rzetelność historyczną, to należy przyjrzeć się takiej próbie z uwagą i uznać ją za uzasadnioną.

Obszerną informację na temat „Nosicieli tajemnic” (scenariusz: Michał Gałek, rysunki: Michał Pyteraf) i innych komiksów, ukazujących losy więźniów KL Auschwitz, można znaleźć pod adresami: www.klpress.pl oraz www.epizodyzauschwitz.pl

Adam Cyra
Oświęcim, 3 lipca 2011 r.

, , , , , , , , ,

Brak komentarzy

Opowieść o Henryku Mandelbaumie

W dniu 15 czerwca 2011 r., w 69. rocznicę ostatecznej likwidacji olkuskiego getta, w Miejskim Domu Kultury w Olkuszu odbyła się prelekcja dr. Igora Bartosika, zatytułowana „Losy Żydów olkuskich na przykładzie jednego z nich – Henryka Mandelbauma, członka Sonderkommando w KL Auschwitz”.

Dr Igor Bartosik był przyjacielem Henryka Mandelbauma i jest współautorem niezwykłej publikacji o Nim. Dr Igor Bartosik, współautor książki „Ja z krematorium Auschwitz” – wywiadu rzeki z Henrykiem Mandelbaumem, wzbogacił swoją prelekcję zdjęciami i pokazem filmu „Byłem w Sonderkommando”. Spotkanie wzbudziło duże zainteresowanie słuchaczy, przybliżając im los około trzech tysięcy olkuskich Żydów, stanowiących prawie jedną trzecią część wszystkich mieszkańców Olkusza, zamordowanych podczas Holocaustu.

Książka Igora Bartosika i Adama Willmy „Ja z krematorium Auschwitz”, stanowiąca zapis rozmowy ze zmarłym w 2008 roku Henrykiem Mandelbaumem, jednym z ostatnich świadków Holocaustu, ukazała się już po Jego śmierci.

Ja z krematorium Auschwitz

Ja z krematorium Auschwitz

Henryk Mandelbaum urodził się 15 grudnia 1922 roku w rodzinie żydowskiej w Olkuszu i tam spędził dzieciństwo. W ostatnim latach przed śmiercią często odwiedzał Olkusz, spotykając się z młodzieżą, która zawsze ze wzruszeniem słuchała jego opowieści z pobytu w KL Auschwitz, gdzie wykonywał koszmarną pracę jako członek Sonderkommando, które obsługiwało cztery krematoria w drugiej części obozu, czyli KL Auschwitz II-Birkenau.

Uczestniczył także 12 czerwca 2005 roku w odsłonięciu pomnika na starym cmentarzu w Olkuszu, upamiętniającego Polaków oraz Żydów z ziemi olkuskiej, zamordowanych w hitlerowskich więzieniach, obozach koncentracyjnych i obozach masowej zagłady.

Jeszcze w czerwcu 2007 roku brał udział w otwarciu wystawy w Miejskim Ośrodku Kultury w Olkuszu, zatytułowanej „Tylko gwiazdy zostały jak wczoraj”, gdzie wspominał:

Wieczorem któregoś styczniowego dnia w 1945 roku przeprowadzono więźniów Sonderkommando do obozu macierzystego w Oświęcimiu. Tam spędziliśmy jedną noc. Ewakuowano nas razem z innymi więźniami rano następnego dnia. Doszedłem aż do Pszczyny i tam postanowiłem uciekać. Następnego dnia prowadzono nas w kierunku Jastrzębia-Zdroju i tam właśnie zbiegłem. Kiedy byłem już na wolności, nie mogłem uwierzyć, że jestem wolny, że przeżyłem. W snach powracały przeżycia, których doznałem podczas pobytu w Sonderkommando. A były to przecież przeżycia tak potworne, bowiem czy można wyobrazić sobie niesamowitą scenerię pracy przy stosach z palącymi się ciałami w nocy? Blask od palących się stosów był tak silny, że swobodnie można było czytać gazetę. Z kominów krematoryjnych buchały płomienie na wysokość kilku metrów. Obrazy te kojarzyły mi się z wyobrażeniem piekła.

Henryk Mandelbaum zmarł 17 czerwca 2008 roku i został pochowany dwa dni później na Cmentarzu Centralnym w Gliwicach. Jego trumnę przykryła również ziemia przywieziona z Olkusza przez delegację, której przewodniczył burmistrz Srebrnego Grodu, Dariusz Rzepka.

Naszym zamiarem – napisali autorzy książki „Ja z krematorium Auschwitz” – która ukazała się na półkach księgarskich w 2008 roku, było również naszkicowanie psychologicznego portretu człowieka, którego udziałem było najbardziej mroczne z wojennych doświadczeń. (…) Wspomnienia Henryka Mandelbauma mają wyjątkowy walor. Przede wszystkim nie są skażone relacjami wtórnymi. (…) Opiera się on wyłącznie na własnym doświadczeniu, jeśli nie jest czegoś pewien, milczy.

Zasadniczy zapis rozmów z Henrykiem Mandelbaumem został opracowany w latach 2003-2004, dzięki częstym kontaktom, jakie miał ten ostatni żyjący w Polsce członek Sonderkommando, ze swoim przyjacielem dr. Igorem Bartosikiem, pracującym w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

Oświęcim to mój drugi dom.

- zwykł mawiać podczas tych spotkań, ten unikalny świadek historii, który jeszcze tak niedawno był wśród nas i mogliśmy słuchać jego wstrząsających opowieści z epoki pieców krematoryjnych.

Książka Igora Bartosika i Adama Willmy „ Ja z krematorium Auschwitz” obejmuje wszystkie etapy życia Henryka Mandelbauma, od dzieciństwa spędzonego w Olkuszu i w Ząbkowicach Będzińskich aż do czasów powojennych. Najważniejszą częścią publikacji są Jego wspomnienia z pobytu w KL Auschwitz II-Birkenau i pracy w Sonderkommando.

Adam Cyra
Oświęcim, 21 czerwca 2011 r.

, , , , , ,

Brak komentarzy