Wpisy oznaczone tagiem pilecki

„Rotmistrz Pilecki w Krakowie”

Portret Witolda Pileckiego, wykonany przez Stanisław Gutkiewicza w 1942 r.

Portret Witolda Pileckiego, wykonany przez Stanisława Gutkiewicza w 1942 r.

„Twarzą w Twarz. Sztuka w Auschwitz” to tytuł wystawy w Kamienicy Szołayskich, oddziale Muzeum Narodowego w Krakowie, przygotowanej ze zbiorów Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, której otwarcie nastąpiło 6 lipca 2017 roku. Sztuka stworzona w obozowej koszmarnej rzeczywistości Auschwitz jest wprost nieprawdopodobna.

Na ekspozycji można zobaczyć blisko 200 oryginalnych prac wykonanych przez więźniów, w przeważającej części nielegalnie. Prezentowane są między innymi portrety, powstałe potajemnie w obozie.

Jednym z nich jest portret rotmistrza Witolda Pileckiego, wykonany w KL Auschwitz przez Stanisława Gutkiewicza, absolwenta Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, który w obozowej konspiracji wojskowej był Jego bliskim współpracownikiem.

Stanisław Gutkiewicz, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Stanisław Gutkiewicz, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Artysta malarz Stanisław Gutkiewicz zginął w wieku 32 lat pod Ścianą Straceń 12 czerwca 1942 roku jako jeden z 60 więźniów Polaków, rozstrzelanych przez hitlerowców na dziedzińcu bloku nr 11 w odwet za działalność organizacji konspiracyjnych na Śląsku.

Na wystawie znajduje się także oryginalny napis „Arbeit macht frei” (Praca czyni wolnym) znad bramy do obozu Auschwitz I, wykonany przez więźniów z komanda ślusarzy, o którym głośno było po jego kradzieży w grudniu 2009 roku.

Adam Cyra

Oświęcim, 7 lipca 2017 r.

Brak komentarzy

Raporty rtm. Witolda Pileckiego

Siedemdziesiąt sześć lat temu Witold Pilecki został przywieziony do KL Auschwitz w nocy z 21 na  22 września 1940 roku, tzw. drugim transportem warszawskim. W obozie został zarejestrowany pod nazwiskiem Tomasz Serafiński, którego wcześniej używał w konspiracji. Podczas rejestracji otrzymał numer 4859. Był twórcą polskiej  konspiracji wojskowej w obozie Auschwitz. Stracony w okresie terroru stalinowskiego w więzieniu na Mokotowie  25 maja 1948 roku.

Władysław Bartoszewski, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo (zmarł w 2015 r., miał 93 lata)

Władysław Bartoszewski, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo (zmarł w 2015 r., miał 93 lata)

Kiedy wybuchła wojna Władysław Bartoszewski miał osiemnaście lat. 19 września 1940 roku zatrzymano go na Żoliborzu w masowej obławie zorganizowanej przez Niemców. Do KL Auschwitz przywieziony został w tym samym transporcie co Witold Pilecki.  Otrzymał numer obozowy 4427.

Władysław Bartoszewskiego zwolniono z obozu w  kwietniu 1941 roku.  Natomiast Pilecki dopiero ponad dwa lata później, w nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 roku, zdecydował się na ucieczkę z KL Auschwitz ….

Antoni Kocjan, wybitny konstruktor szybowcowy z okresu międzywojennego, przywieziony został do KL Auschwitz wraz z Witoldem Pileckim i Władysławem Bartoszewskim,  otrzymując nr 4267. Po zwolnieniu z obozu w maju 1941 roku, swoimi dokonaniami rozsławił imię Polski w świecie, kierując podczas okupacji hitlerowskiej akcją rozszyfrowania tajnych broni niemieckich V-1 i V-2. W ten sposób przyczynił się wygrania przez aliantów wcześniej wojny i można przypuszczać, że w ten sposób ocalił również życie wielu ludzi, w tym Żydów, którzy  masowo byli zabijani w komorach gazowych czterech wielkich krematoriów KL Auschwitz II-Birkenau. Zamordowany przez Niemców w Warszawie 13 sierpnia 1944 roku.

Antoni Kocjan, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Antoni Kocjan, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Zobacz: Teksty raportów Rotmistrza Pileckiego

Ppłk. Andrzej Łydka, „Raport z piekła Auschwitz”

Adam Cyra „Rotmistrz Pilecki. Ochotnik do Auschwitz”

Raport Pileckiego, zaczerpnięty z mojej książki „Ochotnik do Auschwitz”, która ukazała się szesnaście lat temu wraz z jego częściowym rozszyfrowaniem, doczekał się już przekładu m.in. na angielski, niemiecki, portugalski i włoski. Przetłumaczono go też na na język japońskidwa języki chińskie.

Autorem angielskiego tłumaczenia tego raportu dla Aquila Polonica Publishing, wydanego w Stanach Zjednoczonych w 2012 roku, jest Jarek Garliński, mieszkający również w tym kraju, syn Józefa Garlińskiego, oficera AK i więźnia KL Auschwitz, który żadnych jednak ustaleń historycznych do opublikowanego w języku angielskim powojennego raportu Pileckiego sam nie wniósł.

W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku znana była historykom polskim  relacja rtm. Witolda Pileckiego, zatytułowana przez jej autora „Raport W”, którą Pilecki przekazał jesienią 1943 roku Komendzie Głównej AK w Warszawie. Liczyła ona kilkadziesiąt stron maszynopisu i przechowywano ją w zbiorach Centralnego Archiwum KC PZPR (obecnie Archiwum Lewicy Polskiej – Oddział VI Archiwum Akt Nowych w Warszawie).

W lutym 1991 roku zapoznałem się z treścią powyższego raportu. Nie było jednak do niego „klucza”, bez którego nie można było odczytać nazwisk zastąpionych w tekście liczbami. „Klucz” ten, zawierający nazwiska i odpowiadające im liczby, udało mi się dopiero odnaleźć dwa miesiące później w Archiwum Urzędu Ochrony Państwa w Warszawie.

Znajdował się on wśród materiałów zabranych Pileckiemu podczas jego aresztowania, które zostało dokonane przez funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w maju 1947 roku i zawierał zestawienie ponad dwustu nazwisk więźniów KL Auschwitz, oznaczonych kolejno liczbami od osiem do ponad dwieście. Wykorzystując dane zawarte w odnalezionym „kluczu” można było liczby w tekście „Raportu W” zastąpić imionami i nazwiskami więźniów. W ten sposób raport ów stał się na nowo czytelny, co umożliwiło mi jego opublikowanie wraz z obszernym omówieniem pochodzenia źródła i przypisami.

Ten unikalny tekst, zatytułowany  „Raport Witolda”, ukazał się ćwierć wieku temu w „Biuletynie Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem”  w 1991 roku. „Raport Witolda” opublikowany w tym Biuletynie został przetłumaczony na język angielski i ukazał się w Australii w 2013 roku, zatytułowany „Report W KL Auschwitz 1940-1943 by Captain Witold Pilecki” (tłumaczył Adam J. Koch).

Z kolei Tadeusz M. Płużański powyższy raport opublikował w książce „Rotmistrz Pilecki. Raporty z Auschwitz”, Warszawa 2016, nie podając źródła, skąd ten raport pochodzi i kto go rozszyfrował w 1991 r.. Nie wspomniał również o tym prof. Marek Jan Chodakiewicz pisząc na okładce tej książki: „Raport rtm. Witolda Pileckiego to jeden z najważniejszych dokumentów II wojny światowej, pisany krwią jednego z największych bohaterów tego konfliktu. Autor dyscyplinuje swoje emocje, aby odmalować przerażający obraz okrucieństw niemieckich narodowych socjalistów i ich akcji eksterminacyjnej wobec Żydów i Chrześcijan, a w tym i polskich patriotów. Pilecki jako pierwszy opisał w taki sposób piekło Auschwitz. Wymowa raportów jest ponadczasowa, a wymiar uniwersalny. Każdy myślący, czujący i wierzący człowiek powinien się z nimi zapoznać”.

We wspomnianej książce Tadeusza M. Płużańskiego jest także opublikowany, nierozszyfrowany raport Witolda Pileckiego z 1945 roku. Brak informacji, skąd ten raport pochodzi i kto go wcześniej opublikował, częściowo rozszyfrowując nazwiska, występujące w jego tekście.

Z kolei emigracyjny historyk polski Józef Garliński, były oficer AK i więzień KL Auschwitz, ojciec wspomnianego tłumacza Jarka Garlińskiego, pół wieku temu odnalazł drugi obszerny raport na temat tego obozu, który Witold Pilecki napisał we Włoszech w drugiej połowie 1945 roku. Liczył on ponad sto stron maszynopisu i był przechowywany w Studium Polski Podziemnej w Londynie. Pilecki opisał w nim swój pobyt w KL Auschwitz i działalność konspiracji wojskowej w tym obozie, której był twórcą oraz jednym z najbardziej zasłużonych organizatorów.

W tekście tej drugiej unikalnej relacji  Pilecki zamiast nazwisk również używał wyłącznie liczb. Wprawdzie sporządził oddzielny „klucz” z wykazem konspiratorów oświęcimskich, lecz ten niestety nie odnalazł się. Józef Garliński po latach żmudnej pracy, konfrontując tekst tej relacji z innymi źródłami oraz przeprowadzając na ten temat wiele rozmów, jak również prowadząc rozległą korespondencję z byłymi więźniami KL Auschwitz, zrekonstruował częściowo zaginiony „klucz” i w dużej mierze w oparciu o powyższą relację i w oparciu o dokonaną rekonstrukcję napisał książkę „Oświęcim walczący”, wydaną po raz pierwszy w Londynie  w 1974 roku i mającą potem wiele wznowień, w tym przede wszystkim w tłumaczeniu na język angielski i francuski.

Jednym z jej głównych bohaterów jest rotmistrz Pilecki przedstawiony na tle heroicznych zmagań konspiracji obozowej. Wykorzystanie przy jej pisaniu powstałej zaraz po wojnie relacji Pileckiego pozwoliło autorowi jako pierwszemu przełamać wiele mitów, niedomówień i zafałszowań w dotychczasowym przedstawianiu podziemia oświęcimskiego.

Wspomniany  raport Pileckiego, powstały wkrótce po zakończeniu drugiej wojny światowej we Włoszech, mając do dyspozycji odnaleziony przeze mnie „klucz” do wcześniejszego „Raportu Witolda” z 1943 roku, o wiele bardziej i dokładniej zrekonstruowałem, publikują go jako drugą część mojej książki „Rotmistrz Pilecki. Ochotnik do Auschwitz”, opublikowanej po raz pierwszy w Polsce w 2000 roku (przetłumaczona na język czeski i wydana w 2013 roku), a potem wznowionej w 2014 roku.

Raport Pileckiego, zaczerpnięty z powyższej książki wraz z jego częściowym rozszyfrowaniem, doczekał się wspomnianych przekładów, które zapoczątkował Jarek Garliński, syn wspomnianego Józefa Garlińskiego, oficera AK i więźnia KL Auschwitz, który sam – co ponownie podkreślam – żadnych jednak ustaleń historycznych nie wniósł do opublikowanego cztery lata temu po angielsku  powojennego raportu Pileckiego.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 29 sierpnia 2016 r.

Brak komentarzy

Dziesiąta rocznica śmierci Józefa Garlińskiego (1913-2005)

W swej ostatniej książce „Świat mojej pamięci”, wydanej w 1998 r., dr Józef Garliński, zmarły dziesięć lat temu – 29 listopada 2005 r. – w wieku dziewięćdziesięciu dwóch lat w Londynie, napisał:

Nikt nie wie, jak długo będzie żyć. Często ci, którzy urodzili się w bogatych krajach, w dobrobycie i dostatku, umierają młodo, a chorowici i słabi, głodni i narażeni na niebezpieczeństwo, dożywają sędziwych lat.

Dr Józef Garliński wsparł materialnie i przyczynił się do zakończenia prac nad wystawą „Obozowy i przyobozowy Ruch Oporu w KL Auschwitz”, której otwarcie na piętrze w bloku nr 11 na terenie Muzeum Auschwitz-Birkenau nastąpiło 15 listopada 1993 r.

Dzieciństwo i młodość

Józef Garliński (1913-2005)

Józef Garliński (1913-2005)

Józef Garliński urodził się 14 października 1913 r. w Kijowie, w polskiej rodzinie osiadłej tam od kilku pokoleń. Do niepodległej Polski przybył wraz z rodzicami dopiero w 1920 r.

Naukę rozpoczął w szkole powszechnej w Warszawie, którą następnie kontynuował, mieszkając w internacie, u Ojców Pijarów w Rakowicach pod Krakowem i u Ojców Jezuitów w Chyrowie pod Przemyślem. Następnie młody Józef został przyjęty do Gimnazjum Humanistycznego imienia Adama Asnyka w Kaliszu, w którego murach uzyskał maturę w 1934 r.

W latach 1934-35 odbył służbę wojskową w Szkole Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu, a następnie rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim, których ukończenie uniemożliwił mu wybuch II wojny światowej.

Dramatyczne przeżycia podczas drugiej wojny światowej

W kampanii wrześniowej w 1939 r. uczestniczył jako podporucznik rezerwy 1. Pułku Szwoleżerów. Przed pójściem na front, 4 września, wziął ślub z Irlandką, Eileen Short. Walczył pod Krasnobrodem, Kowalowem, Suchowolą i Jacnią na Lubelszczyźnie, gdzie został ranny.

We wrześniu 1939 r. został również zmobilizowany jego ojciec, major rezerwy Jarosław Garliński, który dostał się do niewoli sowieckiej, był więziony w Starobielsku i w 1940 r. zamordowało go NKWD w Charkowie.

Po krótkim pobycie w niewoli, Józef Garliński został z niej zwolniony, udał się więc do Warszawy, gdzie wraz z żoną włączył się w działalność konspiracyjną. Pracował w kontrwywiadzie Komendy Głównej ZWZ/AK, kierując m.in. wywiadem więziennym, którego zadaniem było nawiązywanie tajnych kontaktów z osobami znajdującymi się w rękach gestapo. Równocześnie kontynuował studia na wydziale prawa tajnego Uniwersytetu Warszawskiego, uzyskując pod koniec 1942 r. tytuł magistra.

20 kwietnia 1943 r. pomyłkowo został aresztowany zamiast Tadeusza Garlińskiego, z zawodu inżyniera radiomechanika, poszukiwanego przez gestapo w związku z tajną produkcją aparatów radiowych w Warszawie. Osadzono go w więzieniu na Pawiaku i w dniu 13 maja 1943 r. wywieziono do obozu Auschwitz, gdzie oznaczony został numerem 121421. Więziony był później w Neuengamme i jego filiach, gdzie ostatecznie w podobozie Ludwigslust doczekał końca wojny 4 maja 1945 r.

Żona Józefa – Eileen, dla której Polska stała się drugą ojczyzną, przeżyła wojnę w okupowanej stolicy, pracując konspiracyjnie dla Delegatury Rządu i biorąc udział w Powstaniu Warszawskim jako sanitariuszka. Los dla obydwojga okazał się łaskawy. Józef Garliński miał zaledwie trzydzieści dwa lata, gdy po wojnie spotkali się w Londynie. Powitanie po dwuletniej rozłące w listopadzie 1945 r. stanowiło dla nich niezapomnianą chwilę, wartą trudu walki, cierpień i tęsknoty.

Pierwsze lata na emigracji

Wierność ideałom Polski Niepodległej w powojennej rzeczywistości politycznej zmusiła Józefa Garlińskiego do pozostania poza krajem i zamieszkania na stałe w Londynie, gdzie pracował zawodowo m. in. w kanadyjskim towarzystwie ubezpieczeniowym.

Prawdziwą pasją Józefa Garlińskiego stało się jednak pisarstwo historyczne. W sumie opublikował około dwadzieścia książek, w tym kilka wydań obcojęzycznych. Zaczynał Garliński od wspomnień („Dramat i Opatrzność”, 1961, „Matki i żony”, 1962) i okupacyjnych opowiadań („Ziemia”, 1964) oraz dwóch książek zbliżonych do eseju historycznego („Między Londynem a Warszawą”, 1966, „Politycy i żołnierze”, 1968).

Rozgłos przyniosła mu jednak dopiero praca „Oświęcim walczący” na temat przyobozowego i obozowego ruchu oporu w KL Auschwitz. Jej pierwsze fragmenty były drukowane w 1970 r. na łamach paryskich „Zeszytów Historycznych”. Trzy lata później Garliński obronił w języku angielskim monografię oświęcimskiej konspiracji, zatytułowaną „Fighting Auschwitz” jako pracę doktorską w London School of Ecomomics and Politikal Science (Uniwersytet Londyński). Dotychczas książka ta miała siedemnaście wydań: sześć angielskich, dwa amerykańskie, jedno francuskie, pięć polskich – w Londynie i dwa w drugim obiegu w kraju, a także jeszcze jedno już „legalne” w Polsce w 1992 r.

Bardzo pomocną w jej pisaniu okazała się ponad stustronicowa relacja rotmistrza Witolda Pileckiego – więźnia nr 4859 – na temat jego pobytu w KL Auschwitz oraz działalności konspiracji wojskowej w tym obozie, której był jednym z najbardziej zasłużonych twórców.

Ta niezwykła relacja powstała zaraz po wojnie i była przechowywana w Studium Polski Podziemnej w Londynie. Jej autor – żołnierz 1920 i 1939 r. – oficer Tajnej Armii Polskiej i ZWZ/AK, dobrowolny więzień KL Auschwitz w latach 1940-1943, po ucieczce z tego obozu uczestnik Powstania Warszawskiego, później jeniec wojenny w Lamsdorf i Murnau, a następnie oficer II Korpusu gen. Władysława Andersa – został w okresie terroru stalinowskiego stracony w Warszawie 25 maja 1948 r.

W tekście swej unikalnej relacji rtm. Witold Pilecki zamiast nazwisk używał wyłącznie liczb. Wprawdzie sporządził oddzielny „klucz” z wykazem konspiratorów oświęcimskich, lecz ten niestety nie odnalazł się.

Józef Garliński po latach żmudnej pracy – konfrontując tekst tej relacji z innymi źródłami oraz przeprowadzając na ten temat wiele rozmów i prowadząc rozległą korespondencję z byłymi więźniami KL Auschwitz – zrekonstruował zaginiony „klucz”. W ten sposób – w dużej mierze w oparciu o powyższą relację – mogła powstać książka „Oświęcim walczący”, w której autor przełamał wiele mitów i niedomówień w dotychczasowym przedstawianiu podziemia oświęcimskiego, sumiennie obrazując w niej nie tylko rolę więźniów – Polaków, lecz także więźniów innych narodowości: Żydów, Czechów, Francuzów, Rosjan, Austriaków, jak również Niemców.

Dalsza twórczość historyczna

Po tej książce ukazały się dwie następne interesujące pozycje („Ostatnia broń Hitlera”, 1977 i „Enigma”, 1979) oraz dwa lata później najbardziej sensacyjne opracowanie („Szwajcarski korytarz”, 1981). W latach osiemdziesiątych powstały jeszcze dwie dalsze książki („Polska w drugiej wojnie światowej”, 1982 i „Niezapomniane lata”, 1987). Liczne artykuły na przestrzeni wielu lat Garliński drukował także w prasie emigracyjnej.

Wszystkie dotychczas wymienione pozycje ukazywały się do 1989 r. na obczyźnie i w czasach komunistycznych w Polsce były bardzo trudno dostępne lub wręcz zakazane.

Józef Garliński był zapraszany na wykłady z historii przez liczne uniwersytety zagraniczne m.in. w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Wielkiej Brytanii i Szwajcarii.

Obok historii drugą jego pasją był sport. Ukochany tenis, który zastąpił uprawianą kiedyś lekkoatletykę, utrzymywał go przez wiele lat w świetnej kondycji psychofizycznej.

Kontakty z Polską po czterdziestu siedmiu latach

Przełom lat 1989-1990 umożliwił Józefowi Garlińskiemu wreszcie odwiedzenie Polski po czterdziestu siedmiu latach pobytu poza jej granicami. Pierwszy raz przyjechał do rodzinnego kraju wiosną 1990 r. Miało to miejsce wkrótce po śmierci Jego nieodłącznej towarzyszki życia, ukochanej żony Eileen, która zmarła 26 marca 1990 r. i została pochowana w Londynie. Tablica upamiętniająca jej bohaterską postawę podczas okupacji hitlerowskiej znajduje się w katedrze polowej Wojska Polskiego w Warszawie.

W latach dziewięćdziesiątych Józef Garliński wydał w wolnej Polsce, swoją ostatnią książkę, stanowiącą jego wspomnienia „Świat mojej pamięci” (tom 1, 1992 i tom 2, 1998). W jej zakończeniu napisał:

Okrutna przeszłość przeminęła. „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Powtarzam te piękne słowa, bo sam cudem wyrwałem się z kręgu przemocy i nienawiści.

W dniu 9 października 1995 r., ambasador RP udekorował Józefa Garlińskiego w Londynie krzyżem Komandorskim Polonia Restituta z Gwiazdą. Było to dla niego – obok wojennego krzyża Virtuti Militari oraz Krzyża Walecznych – najcenniejsze odznaczenie, choć wszystkie miały dla Niego wielką, pełną wspomnień wartość.

W 2003 r. Garliński został uhonorowany tytułem Kustosza Pamięci Narodowej. Pogarszający się stan zdrowia spowodował jednak, że do Polski w ostatnich latach swojego życia już nie przyjeżdżał.

Śmierć w Londynie

Doktor Józef Garliński, współtwórca Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego w Londynie oraz przez wiele lat prezes Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie i profesor PUNO (Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie), który w polskim kręgu kulturalnym w Anglii był postacią absolutnie wyjątkową, zmarł w Londynie 29 listopada 2005 r.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 26 listopada 2015 r.

Brak komentarzy

„Musiał być zlikwidowany”

Jerzy Rawicz opisał jego losy w książce zatytułowanej „Kariera szambelana”, wydanej w 1971 r.

Stefan Eugeniusz Ołpiński urodził się 1 stycznia 1898 r. w Tarnowie. Był wnukiem powstańca styczniowego z 1863 r. Kazimierza Ołpińskiego i synem Leona Ołpińskiego, z zawodu krawca.  W rok po jego urodzeniu rodzice przenieśli się do Sanoka, gdzie później rozpoczął naukę szkolną. Matka Stefana, bardzo pobożna Wiktoria z Jękotów, chciała, aby został księdzem, ale jej syn nie wybrał drogi do kapłaństwa.

W latach pierwszej wojny światowej został powołany do służby w armii austriackiej, z której po kilkunastu miesiącach zwolniono go najprawdopodobniej ze względu na stan zdrowia.

Podczas wspomnianej służby do swojego nazwiska dodał arystokratyczny przydatek von, a także usunął laseczkę z litery Ł rodowego nazwiska, stając się  Olpińskim.

Ożenił się z węgierką Gizelą Banfy, z którą później zamieszkał Krakowie, gdzie w latach dwudziestych prowadził różne firmy handlowe, zajmujące się dostawami wojskowymi. Wkrótce jednak rozstał się z węgierską żoną, która powróciła wraz z małym synkiem do rodziców na Węgry.

Stefan Olpiński ułożył sobie rodzinne życie z córką krakowskiego artysty fotografa, Karoliną Kryjak i miał z tego związku troje dzieci. Z drugą żoną, która zmarła w 1932 r.,  osierocając swoją trójkę dzieci, w ostatnich latach przed jej śmiercią pozostawał w separacji. Dzieci wychowywane były przez dziadków Kryjaków, natomiast Stefan łożył na ich utrzymanie i spotykał się z nimi. Sam zajmował się w Warszawie pracą dziennikarską i publicystyczną

Potem  wyjechał do Niemiec, gdzie  otworzył agencję prasową, lecz już w 1936 r. opuścił ten kraj i udał się do Szwajcarii , a następnie na krótko do Hiszpanii, gdzie pracował jako korespondent wojenny.

W Paryżu na rok przed wybuchem wojny ukazała się jego książka pod tytułem „Podnieśmy Ją wzwyż”, w której przewidział datę napaści Niemiec na Polskę i opisał jej przebieg, co okazały się bardzo zbliżone do wydarzeń kampanii wrześniowej z 1939 r.

Stefan Ołpiński, zdjęcie obozowe

Stefan Ołpiński, zdjęcie obozowe

Stefan Eugeniusz Ołpiński został przywieziony do KL Auschwitz transportem z Paryża 10 października 1942 r. i zginął 4 stycznia 1944 r. W obozie oznaczony był numerem 67214.

Były więzień KL Auschwitz, Czesław Arkuszyński (nr 131603), w swoich wspomnieniach napisał:

Wszyscy autorzy opisujący sprawę Ołpińskiego są jednomyślni w ocenie, że był on współpracownikiem gestapo w obozie i że to w wyniku jego denuncjacji rozstrzelano wielu wartościowych ludzi, w tym kilku wysokich oficerów Wojska Polskiego. (…) Ołpiński miał na 25 bloku wydzielony pokój, pomimo, że nie piastował żadnej funkcji w obozie. Wobec więźniów utrzymywał, że jest tłumaczem w Komendanturze  Obozu. (…) W okresie pomiędzy Bożym Narodzeniem 1943 roku a Nowym Rokiem Ołpiński znalazł się na bloku 20 z tyfusem plamistym (…). Wiele wskazuje na to, że prawdziwa jest powszechnie opisywana wersja o prezencie, jaki dano wcześniej Ołpińskiemu w postaci zawszonego tyfusowymi wszami swetra. (…) Organizacja ZOW po aresztowaniach z września i rozwałkach z października 1943 r. dokładnie inwigilowała  Ołpińskiego.  Jego kontakty z Politische Abteilungiem były udowodnione.  Musiał być zlikwidowany.

Stefan Ołpiński zmarł w szpitalu obozowym na skutek niewłaściwego leczenia, zastosowanego przez konspirację więźniarską przy współudziale pielęgniarza Stanisława Głowy (nr 20017), członka konspiracji wojskowej utworzonej w KL Auschwitz przez rtm. Witolda Pileckiego.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 25 czerwca 2015 r.

Brak komentarzy

Jedyny świadek podczas uroczystości 14 czerwca 2015 r.

Jerzy Bogusz (nr obozowy 61), Muzeum Auschwitz-Birkenau, 14 czerwca 2015 r. Fot. Adam Cyra

Jerzy Bogusz (nr obozowy 61)

Siedemdziesiąt pięć lat później, jedynym żyjącym byłym więźniem z pierwszego transportu Polaków do KL  Auschwitz, uczestniczącym w uroczystości na terenie Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, zorganizowanej przez Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich w dniu 14 czerwca 2015 r. (proszę kliknąć), był Jerzy Bogusz z Krakowa. Ten niezwykły świadek w tym roku ukończy dziewięćdziesiąt cztery lata.

Jerzy Bogusz urodził się 27 września w 1921 r. w Nowym Sączu. Wybuch wojny zastał go we Lwowie, gdzie zamierzał rozpocząć studia na Politechnice Lwowskiej.

W pierwszych miesiącach okupacji niemieckiej aresztowano go za działalność konspiracyjną i  wywieziono z więzienia w Tarnowie do KL  Auschwitz, gdzie przybył w transporcie więźniów, liczącym 728 więźniów. Był dzień 14 czerwca 1940 r. Jerzy Bogusz został zarejestrowany jako więzień nr 61.

Podczas uroczystości w dniu 14 czerwca 2015 r. wspominał na terenie Muzeum Auschwitz-Birkenau:

Jerzy Bogusz, zdjęcie obozowe

Jerzy Bogusz, zdjęcie obozowe

Pięć miesięcy żyję w okupowanym Nowym Sączu, gdzie wiele osób angażowało się w przerzut  młodych ochotników – przez Słowację i Węgry – do oddziałów Wojska Polskiego, organizowanych we Francji przez gen. Władysława Sikorskiego. W Nowym Sączu zaczęły się aresztowania. Mnie zatrzymano 29 kwietnia 1940 r. wraz z kilkunastoosobową grupą kolegów. Większość miała po 18 lat. Po trwającym niemal dwa tygodnie brutalnym śledztwie, wywieziono nas do więzienia w Tarnowie. Miesiąc później – 13 czerwca 1940 r. – pod eskortą zaprowadzono nas do tarnowskiej łaźni publicznej. Grupa 728. więźniów w ciasnej, dusznej łaźni spędzić musiało całą noc. O godz. 5 rano zostaliśmy wyprowadzeni z łaźni, uformowani w kolumny i od eskortą SS przeprowadzeni główną ulicą Tarnowa. Spoglądali na nas przerażeni tarnowianie z okien i spod ścian kamienic. Kolejnym „przystankiem” była rampa kolejowa za dworcem w Tarnowie. Załadowano nas do wagonów osobowych, w których mogliśmy siedzieć. Pociąg ruszył. Około południa minęliśmy Kraków. W wagonach zrobiło się potwornie gorąco i duszno. Mijane stacje miały już niemieckie, nieznane nam nazwy. Nie wiedzieliśmy, gdzie jesteśmy. Na którejś ze stacji pociąg skierowano na boczny tor. Kiedy ustał zgrzyt kół, z okien wagonu dostrzegliśmy dwa duże budynki, jeden z nich otoczony wysokim płotem z drutu kolczastego. To był Oświęcim – Auschwitz.

Los okazał się łaskawy dla Jerzego Bogusza, bo w kwietniu 1942 r. po dwuletnim pobycie w obozie wraz z grupą około 50 innych więźniów zwolniono go z KL Auschwitz.

Składanie kwiatów pod Ścianą Straceń

Składanie kwiatów pod Ścianą Straceń

Po odzyskaniu wolności ponownie zaangażował się w działalność podziemną. Był żołnierzem 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK.

Po wojnie Jerzy Bogusz studiował na Politechnice Krakowskiej i został jej pracownikiem naukowym. Na tej krakowskiej uczelni pracował aż do emerytury.

W dniu 14 czerwca 2015 r. spotkałem na dziedzińcu bloku nr 11 u członkinię Klubu Motocyklowego Gentlemen’s Club z Oświęcimia.

Przed chwilą motocyklistka ta ubrana w strój klubowy z ogromnym zaintersowaniem słuchała wspomnień Jerzego Bogusza.

Ten niezwykły świadek historii, siedząc na krześle opowiadał o swoich przeżyciach obozowych sprzed siedemdziesięciu pięciu lat.

Warto jeszcze raz przypomnieć, że Jerzy Bogusz był jedynym byłym więźniem z pierwszego transportu tarnowskiego, który uczestniczył w tej podniosłej rocznicowej uroczystości.

Na dziedzińcu bloku nr 11 obecnych było podczas składania kwiatów pod Ścianą Straceń kilkaset osób.

Tekst i zdjęcia: Adam Cyra

Oświęcim, dnia 14 czerwca 2015 r.

1 komentarz

Nieznana historia. Dwaj dalsi kuzyni Rotmistrza Pileckiego więźniami KL Auschwitz

Marek Poklewski-Kozieł, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Marek Poklewski-Koziełł, zdjęcie obozowe

Jednym z symboli zagłady Polaków w obozie Auschwitz jest pierwszy transport polskich więźniów politycznych. 14 czerwca 1940 r. z więzienia w Tarnowie przywieziono tam 728 więźniów. Od dziewięciu lat decyzją Sejmu RP 14 czerwca obchodzony jest jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych.

Niedawno napisał do mnie prof. Michał Sławiński, który obecnie czasowo przebywa we Włoszech, a na stałe mieszka w Kanadzie, gdzie jest wykładowcą na jednej z wyższych uczelni. W swoim liście poinformował mnie, że w KL Auschwitz zginęli dwaj jego bliscy kuzyni.

Jednym z nich był rodzony brat jego babki, Zbigniew Patocki, nr obozowy 310, natomiast drugim cioteczny brat babki, Marek Poklewski-Koziełł, nr obozowy 11310. Obaj pochodzili z Kresów II RP  i byli też dalszymi kuzynami rotmistrza Witolda Pileckego.

Teofila Pilecka (po mężu Narkieicz-Jodko)

Teofila Pilecka (po mężu Narkiewicz-Jodko)

Po Zbigniewie Patockim w dokumentach obozowych, przechowywanych w Muzeum Auschwitz-Birkenau nie ma żadnego śladu. Nie zachowała się również jego fotografia obozowa. Pozostał jedynie anonimowy do niedawna numer obozowy 310, którym oznaczono nieznanego dotychczas więźnia, przywiezionego 75 lat temu, w pierwszym transporcie Polaków z więzienia w Tarnowie do KL Auschwitz w dniu 14 czerwca 1940 r.

Transport ten liczył 728 polskich więźniów politycznych, których oznaczono w obozie numerami od 31 do 758. Jednym z nich był znany bokser, Tadeusz Pietrzykowski (nr 77), zmarły w Bielsku-Białej w 1991 r. Jego obozowe przeżycia są wyjątkowe i niezwykłe,  o czym wcześniej pisałem na moim blogu, w tekście,  zatytułowanym „Bokser i śmierć”.

Takich niezwykłych postaci w tym transporcie było więcej. Można do nich przykładowo jeszcze zaliczyć Henryka Bednarskiego (nr 61), który w latach 1914-1917 służył w Legionach Polskich Józefa Piłsudskiego. Był znanym narciarzem i zasłużonym taternikiem. W 1944 r. przeniesiono go z Auschwitz do obozu w Dachau, gdzie zmarł z wycieńczenia w miesiąc po wyzwoleniu.

Niestety, nie wiemy nic na temat pięćdziesięciu jeden więźniów Polaków z pierwszego transpory tarnowskiego, po których pozostały, podobnie jak do niedawna po Zbigniewie Patockim, tylko anonimowe numery.

Obecnie żyje jeszcze kilku byłych więźniów spośród  przywiezionych pierwszym transportem Polaków z  Tarnowa do KL Auschwitz. Są to: Kazimierz Albin (nr 118), Jerzy Bogusz (nr 61), Włodzimierz Borkowski (nr 360), Wojciech Drewniak (nr 415), Józef  Stós (nr 752),  Zygmunt Sobolewski (nr 88),  Stanisław Szpunar (nr 133), Zbigniew Tryczyński (nr 276) i Kazimierz  Zając (nr 261).

Wybór relacji oraz szczegółową listę więźniów z pierwszego transportu z datą i miejscem urodzenia oraz krótką informacją obozowym losie zawiera co dopiero wydana książka Piotra M.A. Cywińskiego „Początki Auschwitz w pamięci pierwszego transportu polskich więźniów politycznych”, Oświęcim 2015.

Prawie w przeddzień 75. rocznicy przywiezienia pierwszych Polaków do KL Auschwitz udało się ustalić nazisko jeszcze jednego więźnia, który w powyższej książce występuje tylko jako anonimowy numer 295, o którym brak było dotychczas jakiejkolwiek informacji. Obecnie wiemy, że jest nim Karol Sopczak, urodzony 19 stycznia 1892 r. w Stanisławowie, z zawodu murarz, 14 czerwca 1940 r. przywieziony do KL Auschwitz transportem z Tarnowa, numer więźniarski 295, w styczniu 1945 r. przeniesion do KL Groß-Rosen, a 7 marca 1945 r. do KL Buchenwald.  Dalszy los nieznany. Jego fotografia obozowa nie zachowała się.

Powracając do historii Zbigniewa Patockiego i Marka Poklewskiego-Koziełła, Teofila Pilecka, herbu Leliwa, była ich prababką (a prapraprababką Autora wyżej wspomnianego listu).  W połowie dziewiętnastego wieku wyszła za mąż za Tomasza Narkiewicza-Jodko, właściciela majątku ziemskiego w Łopusznie na Nowogródczyźnie, położonego na zachód od Mińska (obecnie Białoruś).

Witold Pilecki nie miał kontaktu w obozie ani ze Zbigniewem ani z Markiem. Rotmistrz najprawdopodobniej nie wiedział nawet o ich uwięzieniu w KL Auschwitz i nie byli oni  członkami Związku Organizacji Wojskowej, który utworzył potajemnie w obozie.

Łopuszna - w powozie Roman Narkiewicz-Jodko (syn Tomasza) z żoną

Łopuszna - w powozie Roman Narkiewicz-Jodko (syn Tomasza) z żoną

Zbigniewa Patockiego zatrzymano na granicy ze Słowacją przy próbie przedostania się do Wojska Polskiego, tworzonego we Francji przez gen. Władysława Sikorskiego. Zginął w KL Auschwitz 19 maja 1941 r.

Tomasz Narkiewicz-Jodko, właściciel Łopuszej

Tomasz Narkiewicz-Jodko, właściciel majątku w Łopusznej

Marek Poklewski-Koziełł urodził się w dniu 28 kwietnia w 1920 r.  w Janowie Podlaskim, gdzie jego ojciec Zdzisław Poklewski-Koziełł pracował jako dyrektor  stada ogierów. Pozostały po nim zdjęcia oraz obraz z jego podobizną, namalowany przez Stanisława Pękalskiego. Marek Poklewski-Koziełł zginął w Auschwitz w dniu 24 lipca 1941 r.

Jego ojciec Zdzisław Poklewski-Koziełł był ostatnim właścicielem Łopusznej do sowieckiej konfiskaty ziem wschodnich II RP we wrześniu 1939 r.

Marek Poklewski-Koziełł, zginął w Auschwitz w wieku 21 lat

Zbigniew Patocki, zginął w KL Auschwitz w wieku 30 lat. Zdjęcie z 1928 r.

Marek Poklewski-Koziełł, obraz Stanisława Pękalskiego

Marek Poklewski-Koziełł zginął w KL Auschwitz w wieku 21 lat, obraz Stanisława Pękalskiego

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dziad Zbigniewa i Marka, a także prapradziad prof. Michała Sławińskiego, Paweł Poklewski-Koziełł został zesłany na Syberię po Powstaniu Styczniowym w 1863 r., skąd — po dziesięciu latach zesłania — nie miał prawa powrotu do majatku na rodzinnych Kresach i osiadł w majatku Mniszkow koło Piotrkowa Trybunalskiego. Tam ożenił się z Wandą Narkiewicz-Jodko (córka Teofili de domo Pileckiej) i tam też urodziły się jego dzieci, miedzy innymi matka Zbigniewa ( prababka prof. Michała Sławińskiego) i ojciec Marka. Podobna konfiskata majątków i zesłanie na Syberię, też po 1863 r.,  spotkały również przodków Witolda Pileckiego.

Kapliczka na cmentarzu w Jakubowie

Kapliczka na cmentarzu w Jakubowie

Warto jeszcze dodać, że Zbigniew Patocki urodził się w dniu 4 sierpnia 1910 r. w Witkowiźnie, majątku Patockich koło Mińska Mazowieckiego, który rodzina odzyskała w 2000 r. Ukończył studia rolnicze w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW) w Warszawie, a potem jeszcze studia podyplomowe we Francji. Skupiał się na hodowli koni i sporcie jeździeckim.

Na oddalonym od tego majątku o kilka kilometrów cmentarzu w Jakubowie znajdują się symboliczne kamienne grobowce Zbigniewa Patockiego i Marka Poklewskiego-Koziełła, a ponad nimi jest drewniana kapliczka z herbem Patockich „Prus” i herbem własnym Poklewskich-Koziełłów.

Zobacz: Nie przeżyła nawet połowa

Spektakl teatralny „Rotmistrz Pilecki”

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 30 maja 2015 r.

1 komentarz

Odszedł Janusz Młynarski (1922-2015)

W Niemczech 6 maja 2015 r. zmarł Janusz Młynarski, długoletni więzień obozu Auschwitz, który za kilkanaście dni ukończyłby dziewięćdziesiąt trzy lata. Mieszkał w Baumberg-Monheim nad Renem.

Janusz Młynarski urodził się 21 maja 1922  r. w Poznaniu w polskiej rodzinie, ale z brzmiącym po niemiecku nazwiskiem Müller.

Kiedy rozpoczęła się okupacja hitlerowska Polski, zmienił nazwisko na Młynarski. Nie chciał bowiem zwracać na siebie uwagi gestapo po niemiecku brzmiącym nazwiskiem.

Miał siedemnaście lat i był uczniem gimnazjalnym. Został aresztowany podczas łapanki w Krakowie i przewieziony do więzienia w Tarnowie, skąd 14 czerwca 1940 r.  deportowano go w pierwszym transporcie polskich więźniów politycznych do KL Auschwitz.  W obozie otrzymał numer 355.

Transport ten liczył 728 więźniów. Kierownik obozu Karl Fritzsch powtarzał nowo przybyłym, że nikt z więźniów nie przeżyje więcej niż trzy miesiące, nie dając im nadziei na odzyskanie wolności. Młynarski przebywał w KL Auschwitz ponad cztery lata.

Janusz Młynarski. Foto: Stefan Hanke

Janusz Młynarski ze swoim portretem obozowym, wykonanym przez współwięźnia Jana Gąsiora-Machnowskiego. Foto: Stefan Hanke

W obozie zachorował na tyfus plamisty. Przeżył dzięki pomocy współwięźniów i potem sam pomagał innym pracując jako sanitariusz w obozowym szpitalu.

Pomocy od niego doznał także rotmistrz Witold Pilecki, który przed swoją ucieczką z fikcyjnym podejrzeniem zachorowania na dur wysypkowy został przez obozowy ruch oporu umieszczony w bloku szpitalnym nr 20. Przeby w izbie, gdzie pielęgniarzem był Janusz Młynarski.

W styczniu 1945 r., na kilka dni przed wyzwoleniem obozu oświęcimskiego przez żołnierzy Armii Czerwonej, ewakuowano więźniów. Janusz Młynarski wyruszył w pieszym Marszu Śmierci do Wodzisławia Śląskiego, skąd wywieziono go do KL Mauthausen. Cudem przeżył, wyzwolony w maju 1945 r. Ważył wówczas trzydzieści dwa  kilogramy. Zdecydował się na powrót do Polski, kiedy ktoś poinformował go, że w radiu był nadawany komunikat jego matki, która błagała, żeby wrócił do domu do Poznania.

Muzeum Auschwitz. Wejście na dziedziniec bloku nr 11, od lewej Józef Stós (nr 752), + Janusz Młynarski (nr 355), od prawej: Kazimierz Piechowski (nr 918), + Józef Hordyński (nr 347)

Muzeum Auschwitz. Wejście na dziedziniec bloku nr 11, od lewej Józef Stós (nr 752), + Janusz Młynarski (nr 355), od prawej: Kazimierz Piechowski (nr 918), + Józef Hordyński (nr 347)

 

 

Janusz Młynarski po powrocie do Kraju z całą determinacją pragnął zostać lekarzem. Ukończył studia medyczne i został uznanym chirurgiem ortopedą. Był lekarzem piłkarzy Górnika Zabrze w czasach Ernesta Pola i Włodzimierza Lubańskiego, a także ordynatorem oddziału ortopedii w Zabrzu i dyrektorem szpitala w  Zakopanem. Mieszkał w Niemczech od 1971 r. Zabiegał o pojednanie między Polakami i Niemcami.

Nie wszyscy  rozumieli, dlaczego on były więzień obozu Auschwitz teraz zamieszkał w Niemczech, w kraju oprawców. Janusz Młynarski wówczas  odpowiadał  im, że nie można wszystkich ludzi mierzyć tą samą miarą. W obozie Auschwitz poznał nie tylko niemieckich katów. Spotkał tam też Niemców, dzięki którym udało mu się przeżyć, np. Otto Küsel (nr obozowy 2).

Z przykrością zawsze stwierdzał, że na Zachodzie martyrologia Polaków jest najczęściej pomijana, bądź w najlepszym wypadku marginalizowana.

Dr Janusz Młynarski należał do tych byłych więźniów KL Auschwitz, którzy stali się członkami-założycielami Polskiej Unii Seniorów.  Należał także do inicjatorów pomysłu budowy Kopca Pamięci i Pojednania w Oświęcimiu.

Zobacz:  Ostatnio odeszli byli więźniowie KL Auschwitz …

——————————————————————————————————————————————–

Obecnie żyje jeszcze kilku byłych więźniów spośród  przywiezionych pierwszym transportem Polaków z  Tarnowa do KL Auschwitz 14 czerwca 1940 r. Są to: Kazimierz Albin (nr 118), Włodzimierz Borkowski (nr 360), Józef Stós (nr 752) i Stanisław Szpunar (nr 133).

Jednym z żyjących jest także Wojciech Drewniak (nr 413), po wojnie kurier II Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa we Włoszech.

W tym roku obchodzona jest 114. rocznica urodzin Witolda Pileckiego. Z tej  okazji odbył się Warszawski Marsz Rotmistrza w dniu 17 maja, który rozpoczął się uroczystą Mszą Świętą w Archikatedrze Św. Jana o godz. 15:00.

Zobacz: II Wrocławskie Dni Rotmistrza Pileckiego

Adam Cyra Oświęcim, dnia 7 maja 2015 r.

Brak komentarzy

Noc z 26 na 27 kwietnia 1943 r. Pilecki ucieka z Auschwitz

 

Witold Pilecki z żoną Marią, zdjęcie ślubne 1931 r.

Witold Pilecki z żoną Marią, zdjęcie ślubne 1931 r.

Rtm. Witold Pilecki (1901-1948), żołnierz 1920 i 1939 r., dobrowolny więzień KL Auschwitz (nr 4859) i twórca konspiracji wojskowej w tym obozie, uczestnik Powstania Warszawskiego, więzień obozów jenieckich w Lamsdorf i Murnau, oficer II Korpusu Polskiego we Włoszech, zamordowany strzałem w potylicę w więzieniu mokotowskim w Warszawie 25 maja 1948 r.

Witold Pilecki został przywieziony z Warszawy do KL Auschwitz w transporcie, który liczyl 1705 więźniów.

Władysław Bartoszewski, zdjęcie wykonana przez obozowe gestapo

Władysław Bartoszewski, zdjęcie obozowe

 

 

 

 

 

 

Zmarły w dniu 24 kwietnia 2015 roku profesor Władysław Bartoszewski był najprawdopodobniej ostatnim żyjącym więźniem KL Auschwitz, który razem z Pileckim został przywieziony do obozu w drugim transporcie warszawskim w nocy z 21 na 22 września 1940 r. 

Siedemdziesiąt dwa lata temu Witold Pilecki zagrożony dekonspiracją, a także pragnąc jako naoczny świadek przekazać prawdę o KL Auschwitz, zbiegł z obozu w nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 r. Uciekał wraz z Janem Redzejem (nr 5430) i Edwardem Ciesielskim (nr 12969).

Czytaj więcej: Wielki powrót Witolda Pileckiego Rajd konny szlakiem ucieczki Witolda Pileckiego

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 25 kwietnia 2015 r.

Brak komentarzy

Wyrok śmierci za rzekomą „zdradę narodu”

Witold Pilecki, zdjęcie wykonane w więzieniu na Mokotowie, 1947 r.

Witold Pilecki, zdjęcie wykonane w więzieniu na Mokotowie, 1947 r.

W dniu 15 marca 1948 r., sześćdziesiąt siedem lat temu, w „imieniu Rzeczypospolitej Polskiej” ogłoszono wyrok Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie.

Rotmistrz Witold Pilecki został skazany na karę śmierci oraz dodatkową karę pozbawienia praw publicznych i obywatelskich praw honorowych wraz z przepadkiem całego mienia na rzecz skarbu państwa. Prezydent Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski.

Obecnie trwa dyskusja, czy raport na temat jego pobytu w KL Auschwitz, napisany przez bohaterskiego rotmistrza w drugie połowie 1945 r., powinien stać się lekturą szkolną dla młodzieży polskiej.

Wyrok  wykonano w więzieniu na Mokotowie 25 maja 1948 r. Witold Pilecki został zamordowany strzałem w tył głowy. Do dzisiaj nie odnaleziono jego szczątków.

Czytaj więcej …

Zobacz: Jacek Różański,  kat rotmistrza Pileckiego

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 15 marca 2015 r.

Brak komentarzy

Premiera filmu „Pilecki” jesienią 2015 r.

Ukończono pracę nad filmem „PILECKI”, który będzie miał premierę we wrześniu 2015 r.  Jest on pełnometrażowym fabularyzowanym dokumentem przedstawiającym dramatyczne losy rotmistrza Witolda Pileckiego, twórcy konspiracji wojskowej w KL Auschwitz.

Film można było zrealizować wyłącznie dzięki prowadzonej przez Stowarzyszenie Auschwitz Memento zbiórce publicznej. Jego powstanie nie wsparła żadna  państowa  instytucja. Budżet filmu stanowiły  darowizny ponad dwóch tysięcy osób oraz dotacja Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce Okręg nr 2 w Nowym Jorku.

Zobacz: Rozmawiamy o filmie „Pilecki”

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 9 marca 2015 r.

Brak komentarzy

Żołnierze Wyklęci – Dzień Pamięci 1 Marca

 


Żołnierze Wyklęci

także na moim blogu pisałem o nich kilkakrotnie.

Zobacz (kliknij): Dziewczyna Wyklęta

Poniżej zamieszczam tekst o tegorocznych obchodach Dnia Pamięci o Żołnierzach Wyklętych w Północnej Anglii, który otrzymałem od pani Xeni Jacoby z Blackburn.

STAŃCIE DO APELU!

W dzisiejszą niedzielę 1 marca 2015 r. obchodzimy Narodowe Święto Żołnierzy Wyklętych, które zostało ustanowione w 2011 r. jako święto państwowe. „Jest ono wyrazem hołdu dla żołnierzy drugiej konspiracji za świadectwo męstwa, honoru, niezłomnej postawy patriotycznej i przywiązania do tradycji niepodległościowych, za krew przelaną w obronie Ojczyzny” – mówił podczas swej homilii ks. Robert Pytel, proboszcz Parafii p.w. N.M.P. Królowej Polski przy Polskiej Misji Katolickiej w Blackburn, Płn Anglia.

Uroczystości rozpoczęła poranna msza w kościele św. Anny w intencji Żołnierzy Niezłomnych, na którą licznie przybyli wierni z parafii, zastęp harcerzy, zuchów, skrzatów, goście z innych miast oraz kibice Zawiszy Bydgoszcz i ŁKS Łódź.

Dzień 1 Marca stał się dla nas żyjących dziś na emigracji symbolem początków innych działań na rzecz przywracania tym Żołnierzom należnego im miejsca w panteonie narodowej pamięci. Przysługuje Im tytuł Wyklętych, bo wyklęła Ich powojenna władza, a Ich niezłomność docenił Bóg i historia w naszych czasach. Wrzuceni byli do ziemi jak kamienie pod fundament Niepodległej Ojczyzny” – prawił celebrans.Wspólnie modliliśmy się za naszą Ojczyznę, za naszych walecznych przodków i za nas samych. Po Mszy św. ksiądz Robert zapraszał wiernych do przemarszu ulicami miasta ku czci pomordowanych bohaterów.

Tak oto Polski Ośrodek Katolicki Blackburn zorganizował I Marsz ku Czci Żołnierzy Wyklętych, który po mszy wyruszył spod kościoła na cmentarz Pleasington.Na czele pochodu niesiony był sztandar parafialny z wizerunkiem Matki Bożej. Tuż za nim uczestnicy nieśli transparent w postaci flagi państwowej zwzniosłym napisem  w języku polsko-angielskim: „ŻOŁNIERZE WYKLĘCI 1944-1963 POLISH HEROES.” Utworzyła się kolumna marszowa, która dumnie maszerowała ulicami miasta Blackburn. Uczestnicy marszu nieśli ze sobą narodowe symbole – polskie flagi. Swój patriotyzm podkreślili barwami narodowymi, honorując tym samym atmosferę patriotyzmu. Gdzieniegdzie  powiewały niesione  biało-niebieskie flagi maryjne. Podczas marszu skandowane były przez mikrofon hasła na cześć Żołnierzy Niezłomnych i odzew przez uczestników, takie jak: „Narodowe Siły Zbrojne – NSZ!, Żołnierze Wyklęci – Polish Heroes!, Cześć Waszej Pamięci – Żołnierze Wyklęci!” Regularnie, co kilka minut wyjaśniano w języku angielskim przesłanie i przyczynę marszu.

Informacja mogła być szokująca dla mijających nas Brytyjczyków, których wiedza historyczna generalnie jest na bardzo niskim poziomie.  Jako przypadkowi przechodnie z wielkim zdumieniem na twarzach, zatrzymywali się, niektórzy  otwierali usta – obserwując nas idących i skandujących patriotyczne hasła. Jakieś kobiety uśmiechały się do nas przyjaźnie.  Zebrani sportowcy przy klubie sportowym poprzerywali rozmowy, uciszyli się i osłupieni przyglądali się niecodziennej sytuacji. Mijaliśmy stadion piłki nożnej, gdzie gracze zatrzymali piłkę w grze i tak jak ich zaskoczeni kibice byli cicho i w konsternacji gapili się na nasz pochód.

Wtedy zabierający głos głośno mówił przez mikrofon w języku angielskim o morderstwach na naszych polskich patriotach od 1944 r. aż do 1963 r., kiedy byli wyłapywani, torturowani i mordowani przez sowietów w katowniach NKWD. Po reakcjach na twarzy widziałam,  że te informacje były dla gapiów wstrząsające i pierwszy raz w życiu je usłyszeli. To było właśnie naszym celem, aby uświadomić i przypomnieć Brytyjczykom jak nasi heroiczni  bohaterowie wojenni kończyli  życie w obronie naszej Ojczyzny – a nie poddając się komunistom, walczyli z honorem do ostatniej kropli krwi.

Mieliśmy do przebycia 4 km dość szybkim marszem, podczas którego słuchaliśmy nagrań piosenek patriotycznych. Włączaliśmy się do śpiewu. Jedną z tych pięknych w wykonaniu Lecha Makowieckiegobyła „Ostatnia kula” z filmu „Historia Roja.”„Za to, że wolnym chciałem być, Ścigają mnie jak sfora psów. Ostatni nabój – krzyża znak, Burzy się krew – szczęknęła broń. Wybaczcie jeśli coś nie tak. Przez chwilę lufa chłodzi skroń…” – wycisnęła z oczu łzy.

Dotarliśmy na cmentarz i stanęliśmy przy polskich grobach. Odśpiewaliśmy hymn Polski i został złożony na polskim grobie wieniec z biało – czerwonych róż, ozdobiony wstążkami w ojczystych barwach. W czarnym marmurze pomnika grobowego, na którym wygrawerowano oblicze Matki Boskiej Częstochowskiej oraz orła w koronie, wyryty był przejmujący napis w języku angielskim i polskim: „ODDALIŚMY DUSZE BOGU, SERCA POLSCE, CIAŁA ZIEMI ANGIELSKIEJ.”

Tutaj w przemowie przypomniano nam naszych żołnierzy bohaterów, którzy „podjęli walkę z Niemcami i tą walkę wygrali. Ich heroizm nie został doceniony. Stanęli przed wyborem – albo zostać w Anglii, czyli kraju, który zdradził nas wielokrotnie. Który w swej bezczelności nie dopuścił Polaków do defilady kończącej wojnę, którego londyńskie napisały wołały: „Polish go home,” albo wrócić do Ojczyzny okupowanej przez Rosjan, narażając się na szykany, tortury i śmierć. Bez względu jaką decyzję podjęli nie wyrzekli się ideałów, które Ich ukształtowały. Wychowała Ich II Rzeczypospolita w oparciu o tradycję, historię, kulturę, o wartości rodzinne i patriotyczne, gdzie fundament stanowiła religia katolicka. Stanowili elitę naszego kraju wyznając wartości „Bóg Honor i Ojczyzna.” Walczyli z niemieckim zbrodniarzem i sowieckim barbarzyńcą. Ponad 200 tys. osób walczyło z komunistycznym terrorem. Zostali teraz wydobyci z otchłani niepamięci. Wielkie narodowe powstanie umysłów i dusz nowej generacji Polaków jest niezaprzeczalnym faktem.”

Po przemówieniu wezwano nazwiskami poległych cywilnych i wojskowych Przywódców Polskiego Państwa Podziemnego do Apelu Pamięci. „Wzywam Was bohaterscy kapelani oddziałów podziemia antykomunistycznego, księża zamordowani za krzyż, wiarę i wolność! Żołnierze Niezłomni, którzy z bronią w ręku walczyliście o ideały, w których zostaliście wychowani w okresie, gdy Polska cieszyła się wolnością, poszanowaniem wartości chrześcijańskich i pariotycznych – STAŃCIE DO APELU!Na zawsze mieli pozostać na czarnych kartach historii. Dziś możemy ogłosić Ich triumf. Wygrali, bo wygrywa ten, kto jest obecny w pamięci.”

NIECH DOBRY BÓG WYNAGRODZI WASZĄ WALKĘ, A PAMIĘĆ O WAS ZACHOWAJĄ POTOMNI.

Zakończył się Apel Poległych. Stanęliśmy blisko przy sobie do wspólnej fotografii, jak niegdyś uśmiechnięci Niezłomni, ale my trzymaliśmy w rękach zamiast karabinów łopoczące na wietrze flagi – niczym skrzydła husarii. Fani Zawiszy Bydgoszcz i ŁKS Łódź odpalili race w hołdzie Wyklętym i obrońcom naszych i brytyjskich granic, którzy tu w Anglii złożyli swe kości.

Po zakończeniu uroczystości na cmentarzu, zaproszono wszystkich do Polskiego Ośrodka Katolickiego w Blackburn na projekcję filmu o rotmistrzu Witoldzie Pileckim oraz na żołnierską grochówkę. Przed filmem odbył się konkurs wiedzy o Żołnierzach Niezłomnych. Zwycięzcówobdarowano słodkościami.

Na pamiątkę wręczono mi czarno – białe kopie grupowych zdjęć Żołnierzy Wyklętych, którzy wraz z Inką w radosnych uśmiechach pozowali do zdjęć, dzieląc się z nami sobą jak chlebem. Piękni niepokonani zostańcie w naszej pamięci!

ŻOŁNIERZE NIEZŁOMNI – NARÓD WAS NIE ZAPOMNI !

Tekst : Xenia Jacoby

Zdjęcia: Xenia,  Piotr z Wrexham,  R. Wiśniewski

, , ,

Brak komentarzy

Upamiętnienie rtm. Witolda Pileckiego w Chorzowie

W dniu 13 listopada 2014 r. w Chorzowie odbyło się w Miejskim Domu Kultury „Batory” seminarium edukacyjne dla uczniów gimnazjum i liceów, w tym klasy o profilu wojskowym, poświecone losom chorzowian w KL Auschwitz. Połączone ono było z uroczystością upamiętniającą Witolda Pileckiego. Zorganizowane zostało przez  Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich, przy współpracy z Urzędem Miasta Chorzów oraz Fundacją Konrada Adenauera. W okolicznościowym spotkaniu uczestniczył syn Rotmistrza – Andrzej Pilecki.

Grzegorz Rosengarten, prezes ChSRO

Grzegorz Rosengarten, prezes ChSRO

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

W Alwerni pamiętają o Rotmistrzu Pileckim

W dniu 26 kwietnia 2014 r. w Klasztorze OO. Bernardynów w Alwerni odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej poświęconej Rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu.


Rtm. Witold Pilecki (1901-1948), żołnierz 1920 i 1939 r., dobrowolny więzień KL Auschwitz (nr 4859) i twórca konspiracji wojskowej w tym obozie, uczestnik Powstania Warszawskiego, więzień obozów jenieckich w Lamsdorf i Murnau, oficer II Korpusu we Włoszech, rozstrzelany w więzieniu mokotowskim w Warszawie 25 maja 1948 r.

Siedemdziesiąt jeden lat temu rtm. Witold Pilecki zagrożony dekonspiracją, a także pragnąc jako naoczny świadek przekazać prawdę o KL Auschwitz, zbiegł z obozu w nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 r. Uciekał wraz z Janem Redzejem (nr 5430) i Edmundem Ciesielskim (nr 12969).

Czytaj reszte tego wpisu »

, , , , , ,

Brak komentarzy

70. Rocznica ucieczki Witolda Pileckiego z KL Auschwitz

Rtm. Witold Pilecki (1901-1948), żołnierz 1920 i 1939 r., dobrowolny więzień KL Auschwitz (nr 4859) i twórca konspiracji wojskowej w tym obozie, uczestnik Powstania Warszawskiego, więzień obozów jenieckich w Lamsdorf i Murnau, oficer II Korpusu Polskiego we Włoszech.

Sześćdziesiąt pięć lat temu rozstrzelany w więzieniu na Mokotowie w Warszawie 25 maja 1948 r.

Rotmistrz Witold Pilecki zagrożony dekonspiracją, a także pragnąc jako naoczny świadek przekazać prawdę o KL Auschwitz, zbiegł z obozu w nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 r. Uciekał wraz z Janem Redzejem (nr 5430) i Edwardem  Ciesielskim (nr 12969). O tej ucieczce pisałem już na moim blogu w tekście „Ucieczka rotmistrza”.

Uciekinierzy w Nowym Wiśniczu, lato 1943 r., od lewej: Jan Redzej, Witold Pilecki i Edward Ciesielski

Uciekinierzy w Nowym Wiśniczu, lato 1943 r., od lewej: Jan Redzej, Witold Pilecki i Edward Ciesielski

Po szczęśliwym zakończeniu ucieczki, już w Nowym Wiśniczu, latem 1943 r., Pilecki rozpoczął pisać raport na temat konspiracji wojskowej w KL Auschwitz, który przekazał w Warszawie jesienią 1943 r. Komendzie Głównej Armii Krajowej. Raport ten odnalazłem w Archiwum Ochrony Państwa w Warszawie w 1991 r. i wkrótce został on opublikowany w  „Biuletynie Towarzystwa Opieki na Oświęcimiem” nr 12.

Po wojnie w 1945 r. rotmistrz Pilecki napisał jeszcze jeden raport, o wiele bardziej szczegółowy, który opublikowałem w książce – Adam Cyra „Ochotnik do Auschwitz. Witold Pilecki 1901-1948″, Oświęcim 2000.

Muzycy z zespołu "Forteca" ze Szczyrku

Muzycy z zespołu "Forteca" ze Szczyrku

Po siedemdziesięciu latach w rolę uciekinierów wcielili się muzycy z zespołu „Forteca” ze Szczyrku koło Bielska-Białej, którzy w dniach 26 kwietnia do 2 maja 2013 r. pieszo przeszli około 130 km, śladami ucieczki rotmistrza Pileckiego i jego dwóch współtowarzyszy,  kończąc swój rajd w Nowym Wiśniczu.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 5 maja 2013 r.

, ,

Brak komentarzy

„Ochotnik do Auschwitz” po czesku

„Ochotnik do Auschwitz”,  książka poświęcona rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu ukazała się obecnie   w języku czeskim, wydano ją w Republice Czeskiej.

Przetłumaczona obecnie na czeski książka Adama Cyry została wydana w Polsce w 2000 r.  Zawiera m.in. obszerny raport, który rotmistrz Pilecki napisał we Włoszech po wojnie w 1945 r. We wcześniejszym o dwa lata raporcie dla Komendy Głównej Armii Krajowej w Warszawie, Pilecki, jako jeden pierwszych na świecie, alarmował o zbrodniach w oświęcimskim obozie na Polakach, Cyganach i masowej zagładzie Żydów,  zabijanych gazem cyklonem B w komorach gazowych KL Auschwitz II-Birkenau.

Witold Pilecki był uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej, żołnierzem kampanii wrześniowej 1939 r., bohaterem polskiego Państwa Podziemnego. We wrześniu  1940 r. podczas niemieckiej łapanki Pilecki pozwolił się aresztować Niemcom, by przedostać się do obozu Auschwitz, gdzie został przywieziony  w nocy z 21 na 22 września 1940 r. Szybko zorganizował  konspirację wojskową w obozie, którą nazwał Związek Organizacji Wojskowej. Planował nawet zbrojne oswobodzenie KL Auschwitz.

W nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 r. Pilecki zdołał uciec z obozu wraz z dwoma współwięźniami. Po ucieczce przekazał  raport o konspiracji wojskowej więźniów i sytuacji w obozie  do Komendy Głównej Armii Krajowej w Warszawie. Brał udział w powstaniu warszawskim, był więźniem obozu jenieckiego w Murnau. Po wojnie został oficerem  II Polskiego Korpusu gen. Władysława Andersa we Włoszech.

Pileckiego aresztowano w maju 1947 r. Został osadzony w areszcie śledczym przy ul. Rakowieckiej w Warszawie i poddany okrutnemu śledztwu. W marcu 1948 r. rotmistrz został skazany na karę śmierci i wkrótce stracony. Wyrok wykonano w więzieniu na Mokotowie, poprzez  strzał w tył głowy.

We październiku 1990 r. Sąd Najwyższy uniewinnił Pileckiego i jego współtowarzyszy. W lipcu 2006 r. prezydent RP, Lech Kaczyński, w uznaniu zasług Witolda Pileckiego odznaczył go pośmiertnie Orderem Orła Białego.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 16 lutego 2013 r.
Zobacz:
Dobrowolny więzień Oświęcimia – tekst po czesku
Czesi poznają rotmistrza Pileckiego

1 komentarz

Na terenie Rosji powstanie pomnik rtm. Witolda Pileckiego

W Ołońcu na terenie Karelii, na fińsko-rosyjskim pograniczu, powstanie pomnik rotmistrza Witolda Pileckiego na jednej z głównych ulic tego miasta. Uroczyste odsłonięcie pomnika jest przewidziane na 25 maja 2013 r., czyli w 65. rocznicę zamordowania rotmistrza w komunistycznym więzieniu na Mokotowie strzałem w tył głowy. Będzie na nim zamieszczony dwujęzyczny napis, po polsku i rosyjsku:

Tu w Ołońcu na Ziemi Karelskiej urodził się wybitny Polak rotmistrz Witold Pilecki. 1901-1948. Twórca ruchu oporu w KL Auschwitz (Oświęcim). Bohater II wojny światowej.

Pileccy wywodzili się z rodziny szlacheckiej herbu „Leliwa”, a ich rodzinnym gniazdem był duży majątek ziemski Starojelnia, który przypuszczalnie znajdował się koło Nowogródka. W przekazach rodzinnych niewiele zachowało się na jego temat. Wiadomo tylko, że jego właścicielem był Adam Pilecki, który ożenił się z Marią Domeykówną. Majątkiem posagowym żony były Sukurcze koło Lidy. Z tego związku urodziło się troje dzieci, dwie córki i syn Józef, późniejszy dziad Witolda.

Adam Cyra "Ochotnik do Auschwitz", Oświęcim 2000

Adam Cyra "Ochotnik do Auschwitz", Oświęcim 2000

Józef Pilecki zawarł małżeństwo z Flawią Żórawską, pochodzącą również z rodziny ziemiańskiej, osiadłej od lat na Ziemi Lidzkiej. Był uczestnikiem powstania styczniowego w 1863 r. Za udział w nim został zesłany na Syberię. Siedem lat spędził najpierw w Tomsku i Tobolsku, a później w Wiatce. Wolność odzyskał wprawdzie w 1871 r., lecz utracił posiadane dobra w Starojelni. Władze carskie nie skonfiskowały natomiast majątku w Sukurczach, gdyż posiadłość ta była zapisana na nazwisko panieńskie Marii Domeyko. Istniejący tam dwór, składający się z kilkunastu pokoi i kuchni, pamiętał jeszcze okres sejmików szlacheckich, które odbywały się w jego wnętrzu. Jedno z tych pomieszczeń miało rozsuwaną ścianę i stanowiło tajną skrytkę..

Podczas niepodległościowego zrywu w 1863 r. ukrywany w nim był ranny powstaniec, którym opiekowały się dwie siostry Józefa Pileckiego. Narażone one były na ogromne niebezpieczeństwo, bowiem w sukurczańskim dworze stacjonował w tym czasie oddział wojsk rosyjskich i jego żołnierze tropili powstańców po okolicznych lasach. W każdej chwili ranny mógł być przez nich wykryty, a ujawnienie niesionej pomocy groziło również konfiskatą i tego majątku.

Józef Pilecki ze związku małżeńskiego z Flawią Żórawską posiadał liczne potomstwo, pięciu synów i córkę. Jeden z jego synów, Julian, ukończył Instytut Leśny w Petersburgu. Nie mógł on jednak podjąć pracy w najbliższej okolicy, ponieważ w tym czasie na terenach zaboru rosyjskiego władze carskie nie zatrudniały Polaków z wyższym wykształceniem, starając się ich rozproszyć w głębi Rosji. Najczęściej wysyłano ich na krańce imperium rosyjskiego i tam dopiero mogli otrzymać zgodne z posiadanym wykształceniem stanowiska.

Julian Pilecki

Julian Pilecki

Z tego powodu Julian Pilecki był zmuszony przyjąć angaż pomocnika leśniczego w odległym Ołońcu na terenie Karelii, natomiast jego brat Ludwik objął stanowisko naczelnika odcinka kolei syberyjskiej w Czelabińsku.

Julian Pilecki po latach pracy w Ołońcu osiągnął najwyższy stopień w tym zawodzie, jakim było stanowisko rewizora leśnego. Podczas jednego z wyjazdów służbowych poznał w Pietrozawodzku rodzinę leśniczego Lucjana Osiecimskiego, z którego córką Ludwiką ożenił się w 1897 r.

Ludwika Pilecka, z córka Maria i synem Witoldem, Ołoniec 1905 r.

Ludwika Pilecka, z córką Marią i synem Witoldem, Ołoniec 1905 r.

Julian Pilecki i Ludwika z Osiecimskich to rodzice Witolda i jego rodzeństwa. Urodzonych wcześniej Marii i zmarłego w dzieciństwie Józefa oraz młodszych od niego Wandy i Jerzego.

Tradycje patriotyczne młodemu Witoldowi, a także jego rodzeństwu były bardzo bliskie nie tylko z uwagi na osobisty udział w walkach 1863 r. dziadka Józefa Pileckiego, lecz także dwóch braci matki – Hipolita i Hieronima, którzy również czynnie uczestniczyli w powstaniu styczniowym, tracąc w związku z tym rodowe dobra na Mohylewszczyźnie.

W wyniku wspomnianej konfiskaty ród Osiecimskich zubożał, a dziad Witolda ze strony matki – Lucjan Osiecimski – zmuszony został przez władze carskie objąć posadę i zamieszkać na terenie guberni ołonieckiej w Pietrozawodzku.

Rodzinna legenda głosiła, że znany malarz Artur Grottger na jednym ze swoich obrazów, zatytułowanym „Ucieczka”, przedstawił postać jednego z braci matki Witolda – Hipolita Osiecimskiego, który mierząc kolbą w carskiego strażnika toruje sobie drogę do ucieczki podczas niepodległościowego zrywu w 1863 r.

W mieszkaniu Ludwiki i Juliana Pileckich w Ołońcu wisiały reprodukcje obrazów Grottgera z cyklów: „Polonia” i „Lituania”, natomiast wspomnienia tragicznie zakończonych walk dla powstańców ciągle żyły w pamięci obojga rodziców. Matka często czytała dzieciom obszerne fragmenty z książek polskich autorów, gdy podrosły najczęściej były to powieści Henryka Sienkiewicza „Ogniem i mieczem” oraz „Potop”.

Witold Pilecki jako dziecko najbardziej lubił gry i zabawy o charakterze wojskowym. Przejawiał duże zdolności do rysunków i malarstwa, a także muzyki i poezji. W zachowanych jego wierszowanych wspomnieniach z lat młodości widoczny jest ślad romantycznych marzeń o rycerskich czynach:

/…/ o szabli, o szeregach polskich,
O koniu w galopie, o marszu nocnym, w cwale.
Budowałem zamki na konarach drzewa.
W alejach ogrodu miałem swe kryjówki.
Wyznaczałem kwiatom ich przydział we wojsku:
To byli ułani, a tamci – dragoni,
Husarzy, semeni, piechota łanowa.
Pokrzywa to Niemcy, kwiat żółty – Tatarzy.
Szablą z drzewa ciąłem wrogie mi szeregi /…/.

Chcąc uchronić dzieci przed rusyfikacją i zapewnić im odpowiednie wykształcenie, rodzice zdecydowali się wychowywać je w Wilnie, które w tym czasie zaczęło przeżywać ponowny rozkwit polskiego życia kulturalnego i naukowego. W 1910 r. przeniosły się wraz z matką do tego miasta, gdzie ojciec wynajął im mieszkanie, zaś sam zmuszony utrzymać rodzinę, pozostał i pracował nadal w Ołońcu. Ludwika i Julian Pileccy wraz z dziećmi wrócili do rodzinnych Sukurcz koło Lidy (dzisiaj Białoruś) dopiero po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej w 1921 r.

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 8 lutego 2013 r.
Zobacz:   Pamiątkowa tablica rotmistrzowi Pileckiemu
Pomnik Pileckiego w Karelii

MDK Romaszów Mazowiecki

MDK Tomaszów Mazowiecki

Rtm. Pilecki patronem Młodzieżowego Domu Kultury w Tomaszowie Mazowieckim

, ,

Brak komentarzy

Raport rotmistrza Witolda Pileckiego po angielsku

W pobliżu Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau położone jest Osiedle im. rtm. Witolda Pileckiego oraz jego imię nadano Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Oświęcimiu.

„Raport rotmistrza Witolda Pileckiego z 1945 r.”, w którym opisał on swój pobyt oraz dokonania w konspiracji obozowej i ucieczkę z KL Auschwitz, zamieszczony jest w książce Adama Cyry, „Ochotnik do Auschwitz. Witold Pilecki 1901–1948”, Oświęcim 2000. Słowo wstępne do tej książki napisał dr Józef Garlinski z Londynu, były więzień obozu Auschwitz i oficer AK.

Publikacja składa się z dwóch części: pierwsza to moja praca badawcza, która stanowi najpełniejszy stan badań nad życiem i działalnościa rotmistrza Witolda Pileckiego.

Druga cześć to raport o Auschwitz napisany przez W. Pileckiego w 1945 r. we Włoszech, który publikowany był w tej książce po raz pierwszy. Jest to przejmujący opis obozowych zdarzeń i losów ludzi w obozie Auschwitz widzianych oczami wspóltowarzysza niedoli. Powojenny raport Pileckiego  stanowi ważny dokument działalności polskiego ruchu oporu w KL Auschwitz.

Witold Pilecki zorganizował w KL Auschwitz konspirację wojskową i przez prawie trzy lata informował Komendę Główną ZWZ/AK o sytuacji w tym obozie. Po ucieczce z obozu oświęcimskiego z kolei tworzył tajną organizację NIE (Niepodległość) na wypadek sowieckiej okupacji Polski. Walczył w powstaniu warszawskim i był jeńcem wojennym w obozie Murnau. Po wojnie służył w II Korpusie Polskim gen. Władysława Andresa we Włoszech. Wrócił do Polski i został aresztowany w maju 1947 r. przez funkcjonariuszy UB. Po okrutnym śledztwie, które przeszedł w więzieniu na Mokotowie, w okresie terroru stalinowskiego odbył się Jego proces i jako rzekomego agenta obcego wywiadu skazano go na karę śmierci. Zbrodniczy wyrok wykonano 25 maja 1948 r.

Obecnie powojenny raport Pileckiego z 1945 r. został przetłumaczony na język angielski i opublikowany w Stanach Zjednoczonych. Tekst raportu bohaterskiego rotmistrza został poprzedzony wstępem Normana Daviesa, znanego historyka angielskiego, mieszkającego na stałe w Polsce.

Słowem wprowadzającym wspomniany raport opatrzył rabin Michael Schudrich, który od grudnia 2004 r. pełni funkcję naczelnego rabina Polski. Jest on obywatelem Stanów Zjednoczonych i naszego Kraju oraz znanym uczestnikiem dialogu polsko-żydowskiego i chrześcijańsko-żydowskiego.

Z kolei notę tłumacza napisał Jarek Garliński, który przełożył tekst raportu Pileckiego na język angielski. Tłumacz ten, mieszkający w USA, jest synem nieżyjącego już dr. Józefa Garlińskiego, oficera AK i więźnia KL Auschwitz, autora głośnej książki „Oświęcim walczący”. Wspomniana książka, przetłumaczona również na język angielski i francuski, była wielokrotnie wznawiana.

Wydana co dopiero publikacja, w przekładzie Jarka Garlińskiego, zatytułowana „The Auschwitz Volunteer: Beyond Bravery by Captain Witold Pilecki (Auschwitz Prisoner No. 4859)” – jest bogato ilustrowana i liczy ponad 400 stron.

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 11 czerwca 2012 r.

, ,

1 komentarz

Nieukarani mordercy

W latach 1944-1956 stracono w Polsce kilka tysięcy osób należących do antykomunistycznych organizacji niepodległościowych. Ofiarami tych zbrodni byli także dawni więźniowie KL Auschwitz, w tym rtm. Witold Pilecki, twórca konspiracji wojskowej w tym największym nazistowskim niemieckim obozie koncentracyjnym, zaliczany przez historyków do sześciu najodważniejszych ludzi europejskiego ruchu oporu. Witold Pilecki został stracony 64. lata temu w więzieniu na Mokotowie 25 maja 1948 r.

Sylwetki oprawców i katów „komunistycznego wymiaru sprawiedliwości”,  nazywając  ich bez osłonek bestiami, w sposób przejmujący i wielopłaszczyznowy przedstawia T. M. Płużański  w książce „Bestie”, zmuszając Czytelnika do zadumy i zastanowienia się nad skomplikowanymi losami powojennej Polski, której tragiczne dzieje do dzisiaj rzutują na naszą współczesność.

Adam Cyra

Oświęcim, 12 maja 2012 r.

Zobacz: Bestie. Nieukarani mordercy Polaków.

,

Brak komentarzy

Trzeci tom poematu o rtm. Pileckim

Mirosław Keller ze Szczecina, pochodzący z okolic Beresteczka na Wołyniu, zafascynowany i głęboko przejęty tragicznymi losami rtm. Witolda Pileckiego, postanowił oddać mu hołd i napisać o nim i jego rodzinie poemat w czterech tomach.

M. Keller, Rodowód Polskich Bohaterów...

M. Keller, Rodowód Polskich Bohaterów...

W słowie wstępnym do wydanego obecnie trzeciego tomu poematu, zatytułowanego „Rotmistrz Witold Pilecki 1939 r. Druga Wojna Światowa”, dr Eufrozyna Elżbieta Kopczyk napisała:

Dobrowolnie zgłosił się (a właściwie pozwolił ująć się Niemcom podczas łapanki na ulicach Warszawy), by poznać piekło obozu koncentracyjnego Auschwitz (Oświęcim). Witold Pilecki wiedział, że tam czekają Go ciężkie chwile, a może nawet śmierć. Mimo to podjął tak ryzykowną decyzję. (…) Potajemnie znanymi sobie sposobami, organizował konspirację obozową, zbierał dane i przekazywał je na zewnątrz obozu. (…) Po upływie 2,5 lat (947 dni) z dwoma obozowymi przyjaciółmi (…) zaplanował ucieczkę. Ucieczka powiodła się. (…) Z wieloma szczegółami opisał życie Witolda Pileckiego, w różnych sytuacjach, pisarz i wybitny poeta Mirosław Keller. Uczynił to tak ujmująco, w oparciu o fakty historyczne, że nie sposób przerwać czytania. Jedna akcja, goni drugą, utrzymując czytelnika w coraz większym napięciu.

Z kolei w słowie od Autora do trzeciego tomu poematu, Mirosław Keller opisuje, jaki okres życia rotmistrza Pileckiego jeszcze w nim przedstawia:

Wybuch Powstania Warszawskiego i jego upadek, zmusza W. Pileckiego do wzięcia udziału w tej batalii. Witold, jak i wielu innych powstańców dostają się do niewoli niemieckiej, są internowani w oflagu w Murnau, w miasteczku na terenie Bawarii. (…) Jeńcy Oflagu VII Murnau (Bawaria) zostali wyzwoleni przez żołnierzy 3-ej Amerykańskiej Armii Gen. Georga Pattona w dniu 29 kwietnia 1945 r. Wolność nadeszła w ostatniej chwili.

Trzeci tom poematu Mirosław Keller kończy słowami:

Witold Pilecki rozkochany w swej Ojczyźnie
Włożył wiele starań, by do niej powrócić,
Walczył do końca, walczył, aż Naród odpocznie …
Po snach dręczących, by zapomnieć i zanucić

JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA …

W tym czasie okrutny morderca – podpalacz Polski, Świata –
W murach, gruzach Berlina – konał ….

Autor powyższych słów, niewątpliwie obdarzony talentem poetyckim oraz przemawiającym do wyobraźni darem sugestywnego opisu faktów historycznych, obecnie pracuje już nad czwartym tomem swojego poematu, który będzie przedstawiał powojenne losy bohaterskiego Rotmistrza w latach 1945-1948. Był to okres dla niego najbardziej tragiczny, który przyniósł mu aresztowanie po powrocie do Polski przez funkcjonariuszy komunistycznego Urzędu Bezpieczeństwa (UB), a następnie proces przed stalinowskim sądem, wyrok śmierci i stracenie w warszawskim więzieniu na Mokotowie w dniu 25 maja 1948 r.

Adam Cyra
Oświęcim, 7 lutego 2012 r.

, , , , ,

Brak komentarzy

”Tu jest obóz koncentracyjny Auschwitz”

Siedemdziesiąt jeden lat temu rotmistrz Witold Pilecki dobrowolnie został uwięziony w KL Auschwitz W obozie zorganizował konspirację wojskową i przez prawie trzy lata informował Komendę Główną ZWZ/AK o sytuacji w obozie. Po ucieczce z KL Auschwitz organizował tajną organizację NIE (Niepodległość) na wypadek sowieckiej okupacji. Walczył w powstaniu warszawskim i był jeńcem wojennym w obozie Murnau. Po wojnie służył w II Korpusie Polskim gen. Władysława Andresa we Włoszech. Wrócił do Polski i został aresztowany w maju 1947 r. przez UB. Po okrutnym śledztwie w więzieniu na Mokotowie został skazany na karę śmierci. Zbrodniczy wyrok wykonano w tym komunistycznym więzieniu 25 maja 1948 r.

Zdjęcie obozowe rtm. Witolda Pileckiego

Zdjęcie obozowe rtm. Witolda Pileckiego

W pobliżu Muzeum Auschwitz-Birkenau jest Osiedle im. rotmistrza Witolda Pileckiego oraz jego imię nadano Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Oświęcimiu. Poniżej zamieszczony jest obszerny fragment „Raportu rtm. Witolda Pileckiego z 1945 r.”, opisujący jego przybycie do KL Auschwitz, zamieszczony w książce Adama Cyry, „Ochotnik do Auschwitz. Witold Pilecki 1901–1948”, Oświęcim 2000.


Dnia 19 września 1940 roku – druga łapanka w Warszawie. Jeszcze żyje kilku ludzi, którzy widzieli, jak o godzinie 6.00 rano szedłem sam i na rogu Alei Wojska i Felińskiego stanąłem w „piątki” ustawiane przez esesmanów z łapanych mężczyzn. Potem załadowano nas na Placu Wilsona do aut ciężarowych i zawieziono do koszar Szwoleżerów. Po spisaniu danych personalnych w zorganizowanym tam prowizorycznie biurze i odebraniu ostrych przedmiotów (pod groźbą zastrzelenia, jeśli się potem u kogoś bodaj żyletka znajdzie) wprowadzono nas na ujeżdżalnię, gdzie pozostawaliśmy przez 19 i 20 września.

W ciągu tych paru dni niektórzy zdążyli już zapoznać się z pałką gumową spadającą na ich głowy. Mieściło się to jednak w ramach możliwych do przyjęcia, dla ludzi przyzwyczajonych do tego rodzaju sposobów utrzymywania ładu przez stróżów porządku. W tym czasie niektóre rodziny wykupywały swych najbliższych, płacąc ogromne sumy esesmanom. W nocy spaliśmy wszyscy pokotem na ziemi. Ujeżdżalnię oświetlał ogromny reflektor, stojący przy wejściu. Po czterech stronach umieszczeni byli esesmani z bronią maszynową.

Było nas tysiąc osiemset kilkudziesięciu. Mnie osobiście najbardziej denerwowała bierność masy Polaków. Wszyscy złapani nasiąkli już jakąś psychozą tłumu, która wtedy wyrażała się w tym, że cały ten tłum upodobnił się do stada baranów. Nęciła mnie myśl prosta: wzburzyć umysły, poderwać do czynu tę masę. Współtowarzyszowi memu – Sławkowi Szpakowskiemu (wiem, że żył do czasu Powstania w Warszawie) proponowałem nawet wspólną akcję w nocy: opanowanie tłumu, napad na posterunki, przy czym miałem – przechodząc do ubikacji – „zawadzić” o reflektor i zniszczyć go. Lecz ja przecież w innym celu znalazłem się w tym środowisku, a to byłoby pójściem na rzecz znacznie mniejszą… On w ogóle uważał to za pomysł z dziedziny fantazji.

21 września rano wsadzono nas do aut ciężarowych i w towarzystwie eskortujących motocykli z bronią maszynową, odwieziono na dworzec zachodni i załadowano do wagonów towarowych. W wagonach tych przedtem widocznie musieli wieźć wapno, gdyż cała podłoga była nim wysypana. Wagony zamknięto. Wieziono dzień cały. Pić ani jeść nie dali. Zresztą jeść nikt nie chciał. Mieliśmy, wydany dnia poprzedniego, chleb którego wtedy ani jeść ani cenić nie umieliśmy. Chciało się nam tylko bardzo pić. Wapno pod wpływem wstrząsów rozdrabniało się w pył. Unosiło się w powietrzu, drażniło nozdrza i gardło. Pić nie dali. Przez szczeliny desek, którymi zabite były okna, widzieliśmy, że wiozą nas gdzieś na Częstochowę. Około 10 wieczór (godzina 22.00) pociąg się zatrzymał w jakimś miejscu i dalej już nie jechał. Słychać było krzyki, wrzask, otwieranie wagonów, ujadanie psów.

To miejsce we wspomnieniach moich nazwałbym momentem, w którym kończyłem ze wszystkim, co było dotychczas na ziemi i zacząłem coś, co było chyba gdzieś poza nią. Nie jest to silenie się na jakieś dziwne słowa, określenia. Przeciwnie – uważam, że na żadne słówko ładnie brzmiące, a nieistotne, wysilać się nie potrzebuję. Tak było. W głowy nasze uderzały nie tylko kolby esesmanów – uderzało coś więcej. Brutalnie kopnięto we wszystkie nasze pojęcia, do których myśmy się na ziemi przyzwyczaili (do jakiegoś porządku rzeczy – prawa). To wszystko wzięło w łeb. Usiłowano uderzyć możliwie radykalnie. Złamać nas psychicznie jak najszybciej.

Zgiełk i jazgot głosów zbliżał się stopniowo. Nareszcie gwałtownie otwarto drzwi naszego wagonu. Oślepiły nas reflektory skierowane we wnętrze.

– Heraus! rrraus! rrraus! [Wychodzić!, szybko! …] – padały wrzaski, a kolby esesmanów spadały na ramiona, plecy i głowy kolegów. Należało szybko znaleźć się na zewnątrz. Skoczyłem i wyjątkowo nie dostałem kolbą; stając w piątki trafiłem w środek kolumny. Zgraja esesmanów biła, kopała i robiła niesamowity wrzask: „zu Fünfe!” [piątkami]. Na stojących na skrzydłach piątek, rzucały się psy, szczute przez żołdaków. Oślepieni reflektorami, pchani, bici, kopani, szczuci psami, raptownie znaleźliśmy się w warunkach, w jakich wątpię, by ktoś z nas był kiedykolwiek. Słabsi byli oszołomieni do tego stopnia, że naprawdę tworzyli bezmyślną grupę.

Pędzono nas przed siebie, ku większej ilości skupionych świateł. W drodze kazano jednemu z nas biec do słupa w bok od drogi i zaraz w ślad za nim puszczono serię z peema. Zabito. Wyciągnięto z szeregu dziesięciu przygodnych kolegów i zastrzelono w marszu z pistoletów, w ramach „odpowiedzialności solidarnej” za „ucieczkę”, którą zaaranżowali sami esesmani. Wszystkich jedenastu ciągnięto na rzemieniach uwiązanych do jednej nogi. Drażniono psy skrwawionymi trupami i szczuto je na nich. Wszystko to robiono przy akompaniamencie śmiechu i kpin. Zbliżaliśmy się do bramy, umieszczonej w ogrodzeniu z drutów, na której widniał napis: „Arbeit macht frei” [Praca czyni wolnym]. Później dopiero nauczyliśmy się go dobrze rozumieć. Za ogrodzeniem, rzędami ustawione były murowane budynki, wśród których widniał rozległy plac. Stojąc wśród szpaleru esesmanów, przed samą bramą, doznaliśmy na moment większego spokoju. Odpędzono psy, kazano nam wyrównać piątki. Tutaj liczono nas skrupulatnie na końcu doliczając ciągnione trupy. Wysoki, wtedy jeszcze pojedynczy płot z drutu kolczastego i brama pełna esesmanów nasunęły mi mimowolnie, czytany kiedyś aforyzm chiński: „Wchodząc, pomyśl o odwrocie, a wychodzić będziesz cało…”. Uśmiech ironiczny zrodził się gdzieś we mnie i przygasł… na co to tutaj się przyda…

Za drutami, na wielkim placu, uderzył nas inny widok. W nieco fantastycznym, pełzającym po nas ze wszystkich stron świetle reflektorów, widoczni byli jacyś niby ludzie. Z zachowania podobni raczej do dzikich zwierząt (bezwzględnie obrażam tu zwierzęta – nie ma jeszcze w naszym języku określenia na takie stwory). W dziwnych ubraniach w pasy, jakie się widziało na filmach o Sing-Sing, z orderami na kolorowych wstążkach (tak mi się wtedy w migającym świetle wydawało), z drągami w ręku, rzucili się z dzikim śmiechem na pojedynczych naszych kolegów. Bijąc ich po głowach, kopiąc leżących już na ziemi w nerki i w inne czułe miejsca, wskakując butami na piersi, brzuch – zadawali śmierć z niesamowitym jakimś entuzjazmem.

„Ach! Więc zamknęli nas w zakładzie dla obłąkanych!…” – przemknęła mi myśl. – Co za podłość! – rozumowałem jeszcze kategoriami ziemi. Ludzie z łapanki – a więc nawet w pojęciu Niemców nie obciążeni żadną winą wobec Trzeciej Rzeszy. (…) Tu nie potrzeba było mieć żadnej sprawy politycznej, żeby zginąć. Zabijano pierwszego lepszego z brzegu. Zaczynało się od pytania rzuconego przez pasiastego człeka z drągiem: „Was bist du von zivil?” [kim jesteś z zawodu]. Odpowiedź: ksiądz, sędzia, adwokat wówczas powodowała bicie i śmierć. Przede mną w piątce stał jakiś kolega, który na to pytanie, rzucone mu z równoczesnym ujęciem go garścią za ubranie pod gardłem, odpowiedział: „Richter” [sędzia]. Fatalny pomysł! Po chwili był na ziemi bity i kopany. Więc wykańczano specjalnie inteligencję. Po tym spostrzeżeniu zmieniłem nieco zdanie. To nie obłąkańcy, to jakieś potworne narzędzie do wymordowania Polaków, rozpoczynające swe dzieło od inteligencji. Pić chciało się okropnie. Przywieziono właśnie kotły z jakimś napojem. Ci sami zabijający nas obnosili kubki z napojem wśród szeregów, pytając: „Was bist du von zivil?”. Dostawaliśmy upragniony, bo mokry – napój, wymieniając jakiś zawód robotnika czy rzemieślnika. A ci niby-ludzie, bijąc nas i kopiąc wykrzykiwali:… „hier ist KL Auschwitz – mein lieber Mann” […tu jest obóz koncentracyjny Auschwitz – mój drogi]…

Adam Cyra, „Ochotnik do Auschwitz. Witold Pilecki 1901–1948”, Oświęcim 2000, s. 265-268.

Adam Cyra
Oświęcim, 19 września 2011 r.

, , ,

Brak komentarzy

Ochotnik do Auschwitz – Witold Pilecki (1901-1948)

Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Oświęcimiu nosi imię rotmistrza Witolda Pileckiego. W tym roku – 13 maja – minęła 110. rocznica jego urodzin. Z tej okazji w wielu miastach polskich odbyły się marsze upamiętniające bohaterskiego rotmistrza, który był jedynym dobrowolnym więźniem KL Auschwitz. Przeżył tam 947 koszmarnych dni i nocy. Ale jego tragedia rozegrała się dopiero kilka lat po wojnie w warszawskim więzieniu na Mokotowie 25 maja 1948 r.

Rtm. Witold Pilecki z rodziną

Rtm. Witold Pilecki z rodziną

Mord sądowy

Świadkiem ostatnich chwil życia Pileckiego był ksiądz prof. Jan Stępień, który więziony w tym czasie na Mokotowie zapamiętał, jak do więźniów dotarła poufna wiadomość od oddziałowego, że wieczorem odbędzie się egzekucja:

Czekaliśmy w napięciu na ten moment. Gdy usłyszałem szept: „już idą”, zbliżyłem się do okna razem z dwoma współwięźniami, którzy znali Witolda Pileckiego. Nie zapomnę tego widoku. Prowadzono dwóch skazanych. Pierwszy pojawił się Pilecki. Miał usta zawiązane białą opaską. Prowadziło go pod ręce dwóch strażników. Ledwie dotykał stopami ziemi. I nie wiem, czy był wtedy przytomny. Sprawiał wrażenie zupełnie omdlałego … A potem salwa. Nazajutrz rano około godziny 5.00 mały jednokonny wóz unosił martwe ciała bohaterów poza mury więzienia. Żelazne obręcze kół stukały miarowo o bruk więziennego dziedzińca, przypominając bicie werbli. Towarzyszyła im nasza serdeczna modlitwa.

Rotmistrz został zabity strzałem w tył głowy przez dowódcę plutonu egzekucyjnego, starszego sierżanta Piotra Śmietańskiego. Ciała rodzinie nie wydano i najprawdopodobniej pochowano go w bezimiennej mogile pod płotem Cmentarza Powązkowskiego w Warszawie.

Prof. Władysław Bartoszewski wspomina …

Po latach prof. Władysław Bartoszewski tak powiedział:

Jako były więzień KL Auschwitz, który przybył do obozu tym samym transportem, co Witold Pilecki, mam żywo w pamięci – bo tego się nie zapomina – wszystkie obrazy, sytuacje, scenerię, atmosferę tamtego obozowego czasu z lat 1940-1941, a także późniejszego czasu lat terroru stalinowskiego w Polsce, gdy koleje mojego losu zbliżyły mnie znów pośrednio do losu tego niezwykłego człowieka.

Angielski historyk Michael Foot w swojej książce „Six Faces of Courage” (Sześć twarzy odwagi), wydanej w 1978 r., określił Pileckiego jako jedną z sześciu najwybitniejszych postaci europejskiego ruchu oporu w latach drugiej wojny światowej.

Z kresowej rodziny

Witold Pilecki urodził się 13 maja 1901 r. w Ołońcu na terenie Karelii (pogranicze rosyjsko-fińskie). Pochodził z kresowej rodziny ziemiańskiej osiadłej w Sukurczach k. Lidy (dzisiaj Białoruś). Brał udział w walkach o granice wschodnie II Rzeczypospolitej w latach 1918-1921. Na początku lat trzydziestych założył rodzinę. Dopiero jednak podczas drugiej wojny światowej dokonał czynów, w których był postacią pierwszoplanową.

Wojna w 1939

We wrześniu 1939 roku walczył jako dowódca oddziału kawalerii i po zakończeniu działań wojennych przedostał się do Warszawy, gdzie natychmiast włączył się w nurt walki konspiracyjnej pod przybranym nazwiskiem Tomasz Serafiński. Wkrótce stał się współorganizatorem Tajnej Armii Polskiej, która później weszła w skład Związku Walki Zbrojnej, później przekształconego w Armię Krajową.

Heroiczny czyn

Postać Witolda Pileckiego znana jest przede wszystkim z heroicznego czynu, jakim było dobrowolne poddanie się aresztowaniu i uwięzieniu w KL Auschwitz. Decyzję w tej sprawie podjął on latem 1940, w uzgodnieniu ze swoim dowódcą mjr. Janem Włodarkiewiczem i za wiedzą Komendanta Głównego ZWZ, gen. Stefana Roweckiego – „Grota”. Pilecki miał dobrowolnie przedostać się do obozu oświęcimskiego w celu utworzenia tam siatki konspiracyjnej, zorganizowania łączności Podziemia z uwięzionymi w nim Polakami i przesyłania wiarygodnych danych o zbrodniach SS, a później przygotowania obozu do walki, gdyby nadarzyła się sprzyjająca ku temu okazja.

Podobnego czynu, świadczącego o najwyższym bohaterstwie, nie dokonał nigdy nikt z osadzonych w KL Auschwitz. Pilecki uważał natomiast, że spełnia wyłącznie żołnierski obowiązek, dając się ująć Niemcom jako rzekomy Tomasz Serafiński podczas łapanki na Żoliborzu, aby zostać wywiezionym do KL Auschwitz, gdzie przybył w drugim transporcie warszawskim w nocy z 21 na 22 września 1940 r.

Obozowa konspiracja i ucieczka z KL Auschwitz

Dzięki poświęceniu i działalności Pileckiego polska konspiracja wojskowa stała się faktem. Utworzony w obozie z jego inicjatywy Związek Organizacji Wojskowej nawiązał kontakt z przyobozowym ruchem oporu, za pośrednictwem którego m.in. wysyłano raporty do Komendy Głównej ZWZ/ AK w Warszawie. Następnie informacje te przekazywane były do Londynu, aby świat dowiedział się o zbrodniach popełnianych przez hitlerowców w KL Auschwitz.

Obozową konspirację wojskową Pilecki rozszerzył na grupy polityczne. Przede wszystkim byli to osadzeni w KL Auschwitz członkowie Stronnictwa Narodowego i Polskiej Partii Socjalistycznej, a później dołączyły grupy innych narodowości. Pilecki trafił do obozu oświęcimskiego, gdy więzieni byli i ginęli w nim przede wszystkim Polacy. Nie istniał wtedy KL Auschwitz II – Birkenau, czyli druga część obozu w Brzezince, który dopiero wiosną 1942 r. uczyniono miejscem masowej zagłady Żydów.

Na liście członków ZOW w KL Auschwitz kierowanego przez rotmistrza wymienieni są m.in. wybitni polscy działacze polityczni, pracownicy naukowi, lekarze, oficerowie Wojska Polskiego, kadeci szkół wojskowych, harcerze i duchowni katoliccy, bowiem obóz oświęcimski w latach 1940-1941 był głównym miejscem męczeństwa inteligencji polskiej.

Pilecki sądził, że istnieje możliwość uwolnienia więźniów i chciał taką propozycję osobiście przedstawić Komendzie Głównej AK w Warszawie. W nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 r. wraz z dwoma współwięźniami uciekł z obozu.

Alarmował o zbrodniach na Polakach, Cyganach i masowej zagładzie Żydów. Kiedy dotarł do Warszawy, władze konspiracyjne zapoznały się z jego raportem napisanym przez niego po ucieczce z KL Auschwitz, który przetłumaczony na języki: niemiecki, angielski i francuski miał być potem przekazany za granicę, aby powiadomić i zaalarmować opinię publiczną na Zachodzie o zbrodniach niemieckich nazistów dokonywanych w KL Auschwitz na Polakach, Cyganach, jeńcach sowieckich i więźniach innych narodowości, a przede wszystkim Żydach, których Holocaust rozpoczął się wiosną 1942. Zabijano ich masowo zaraz po przywiezieniu w komorach gazowych, znajdujących się w drugiej części obozu na terenie KL Auschwitz II -Birkenau w Brzezince. W rok później uruchomiono w tym obozie cztery wielkie krematoria z komorami gazowymi, w celu zwiększenia możliwości zagłady w nich Żydów, przywożonych przez hitlerowców z różnych krajów europejskich, o czym we wspomnianym raporcie Pilecki napisał:

Projekt zatwierdzono w Berlinie w trybie przyspieszonym i przystąpiono do budowy takowych. Miały być gotowe na 1 lutego 1943 r., potem, z konieczności, terminy przedłużono i w kwietniu 1943 r. były już gotowe.

W Warszawie nie podzielono jego poglądu, że opanowanie KL Auschwitz, położenie kresu Holocaustowi oraz uwolnienie tak dużej liczby więźniów jest możliwe i powierzono Pileckiemu konspiracyjną pracę w Kierownictwie Dywersji Komendy Głównej AK.

Powstanie Warszawskie, niewola i II Korpus Polski we Włoszech

Potem czekał go udział w Powstaniu Warszawskim, pobyt w obozach jenieckich w Lamsdorf (Łambinowice) i Murnau, a także służba po wojnie w II Korpusie Polskim gen. Władysława Andersa. Siatka informacyjna i aresztowanie przez UB.

W ostatnich miesiącach 1945 r. rotmistrz Pilecki za namową oficerów tego Korpusu i za wiedzą jego dowódcy gen. Władysława Andersa podjął się utworzenia w nie suwerennym Kraju, rządzonym przez komunistów, siatki informacyjnej i przesyłania zebranych wiadomości do Włoch. Wykonując powierzone mu zadanie, został wiosną 1947 r. aresztowany w Warszawie, a w rok później po długotrwałym śledztwie i procesie skazany na karę śmierci.

Podczas procesu przed Rejonowym Sądem Wojskowym w Warszawie w marcu 1948 r. oskarżał Witolda Pileckiego prokurator mjr Czesław Łapiński, który pochodził z Olkusza, gdzie ukończył Gimnazjum im. Króla Kazimierza Wielkiego. Jego ojciec dr Julian Łapiński był znanym olkuskim lekarzem. Czesław Łapiński zmarł 6 grudnia 2004 r., mając 92 lata, w szpitalu onkologicznym przy ul. rtm. Witolda Pileckiego w Warszawie.

Rehabilitacja
Dopiero po latach, 1 października 1990 r., Witolda Pileckiego pośmiertnie zrehabilitowano, anulując tamten zbrodniczy stalinowski wyrok.

Zmiana nazwy Kolonia Lenina w Oświęcimiu

Na początku 1991 r. została z kolei podjęta uchwała Rady Miejskiej miasta Oświęcim odnośnie przemianowania nazwy Osiedla – Kolonia Lenina – położonego obok Muzeum Auschwitz-Birkenau – na Osiedle rtm. Witolda Pileckiego. Wkrótce Jego imię otrzymał też Klub Garnizonowy Jednostki Wojskowej w Oświęcimiu.

Los w sensie historycznym okazał się sprawiedliwy i satysfakcjonujący. Oto dzisiaj – w Polsce niepodległej – przywracana jest prawda o bohaterskim rotmistrzu, którego kiedyś mordując skazano na całkowite zapomnienie. Tegoroczne „Marsze Rotmistrza” w różnych miastach polskich i nadanie PWSZ w Oświęcimiu im. rtm. Witolda Pileckiego są tego kolejnym dowodem.

Adam Cyra
Oświęcim, 25 maja 2011 r.

, , , ,

1 komentarz

Drugi tom poematu o rtm. Pileckim

Kilka dni temu minęła 110. rocznica urodzin Witolda Pileckiego, który przyszedł na świat 13 maja 1901 r. w Ołońcu na terenie Karelii (pogranicze rosyjsko-fińskie), gdzie jego ojciec Julian Pilecki pracował jako rewizor leśny.

Rtm. Witold Pilecki był jedynym dobrowolnym więźniem KL Auschwitz. Przeżył tam 947 koszmarnych dni i nocy. Ale jego tragedia rozegrała się dopiero kilka lat wojnie w okresie terroru stalinowskiego w Polsce, kiedy podczas procesu w Warszawie wiosną 1948 r. skazano go na karę śmierci. Zbrodniczy wyrok wykonano w więzieniu na Mokotowie 25 maja 1948 r.

Julian, Witold Pileccy - tom II

Julian, Witold Pileccy - tom II

Mirosław Keller ze Szczecina, pochodzący z okolic Beresteczka na Wołyniu, zafascynowany i głęboko przejęty tragicznymi losami Pileckiego, postanowił oddać mu hołd i napisać o nim i jego rodzinie poemat w trzech tomach. W pierwszym tomie, który ukazał się drukiem w ubiegłym roku, przedstawił losy dziadka rotmistrza w okresie carskiej niewoli i powstania styczniowego w 1863 r. Dziadek Józef Pilecki był uczestnikiem tego powstania i za udział w nim został zesłany na Syberię.

Międzywojenne losy Witolda Pileckiego – uczestnika wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. i zmagań z hitlerowcami w1939 r., twórcy konspiracji wojskowej w KL Auschwitz, uciekiniera z tego obozu oraz uczestnika powstania warszawskiego, oficera II Korpusu Polskiego we Włoszech i więźnia okresu stalinowskiego – Mirosław Keller przedstawił w drugim tomie, który co dopiero ukazał się drukiem.

W słowie wstępnym do wydanego obecnie drugiego tomu poematu, zatytułowanego „Rodowód polskich bohaterów. Julian, Witold Pileccy”, dr Eufrozyna Elżbieta Kopczyk napisała:

Mam nadzieję, że dociekliwi Polacy i żadni poznania prawdy, a prawda jest tylko jedna, docenią trud Autora i podziękują Mu za odwagę jej ujawnienia. Rzetelne podejście do ukazania światu skrywanych przez dziesiątki lat wątków historycznych, potwierdzają zamieszczone cytaty wybitnych znawców historii.

Z kolei w słowie od Autora do najnowszego tomu poematu, Mirosław Keller opisuje, jaki okres życia Witolda Pileckiego w nim przedstawia:

Po zakończeniu pierwszej wojny światowej i odejściu ze służby wojskowej do cywila powraca do Sukurcz koło Lidy. Tu poświęca wiele uwagi organizacjom wiejskim takim jak: mleczarstwo, kółka rolnicze, straż pożarna, obrona Kraju, tu znajduje czas na malarstwo i poezję. W latach trzydziestych żeni się z nauczycielką szkoły powszechnej ze wsi Krupa. Z tego małżeństwa przyszło na swiat dwoje dzieci: Andrzej i Zofia.. W roku 1932 umierajego Ojciec Julian, a w roku 1939, 13 czerwca jego Matka Ludwika Pilecka. 1 września 1939 r. wybucha druga wojna światowa, a matce nie dane było jej doczekać.

Drugi tom poematu Mirosław Keller kończy słowami:

Sukurcze, podwórko – piorun w drzewo uderza –
Na jego szczycie – bocianów gniazdo wisiało,
Z jego wierzchołka – ziemię przysypało pierze –
Dziwne – uczucie, przeszłości rana odżyła.

Podobne burze przez całą Polskę przeszły,
Niedziela, sierpień, Wołyń, Wileńszczyzna – burze –
Z szybkością strzały na wschód wiatry pędziły,
Drzewa – zapałką, zły znak ludzie starzy wróżą …

Niebo nam dało i daje znak o mocach złych –
Drzewa, dachy domów – przeniesione w odległą dal –
Na drogach wozy z końmi, korzenie drzew porwanych –
Mocarz żąda krwi; …
Wyją syreny – jedno jest pewne – alarm! Wojna …

Autor powyższych słów, niewątpliwie obdarzony talentem poetyckim oraz przemawiającym do wyobraźni darem sugestywnego opisu faktów historycznych, obecnie pracuje już nad trzecim tomem swojego poematu, który będzie przedstawiał wojenne i powojenne losy bohaterskiego Rotmistrza w latach 1939-1948.

Adam Cyra
Oświęcim, 18 maja 2011 r.

, , , , ,

1 komentarz

Pamiętali o Rotmistrzu Pileckim

W dniu 17 września 2010 r. dyrekcja Zespołu Szkół Nr 3 im. rtm. Witolda Pileckiego zorganizowała wycieczkę dla dyrektorów zabrzańskich szkół i nauczycieli z tego miasta. Odbyła się ona autobusem na trasie: Zabrze – Oświęcim – Libiąż – Babice – Alwernia – Poręba Żegoty – Tyniec – Niepołomice – Bochnia – Nowy Wiśnicz – Bochnia – Kraków – Zabrze.

Wycieczka przebiegała szlakiem ucieczki rotmistrza Witolda Pileckiego z KL Auschwitz w kwietniu 1943 r. do Nowego Wiśnicza przez Babice (Lipowiec) – Alwernię – Bochnię i Puszczę Niepołomicką. W ten sposób jej uczestnicy uczcili 70. rocznicę przywiezienia Witolda Pileckiego w transporcie więźniów z Warszawy do KL Auschwitz w nocy z 21 na 22 września 1940 r.

Po przyjeździe do Muzeum Auschwitz-Birkenau uczestnicy wycieczki złożyli kwiaty oraz zapalili znicze pod Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku nr 11, a następnie zostali zapoznani przez z wystawą na temat obozowego Ruchu Oporu, która znajduje się na piętrze wspomnianego bloku nr 11. Podczas zwiedzania tej ekspozycji historyk Adam Cyra przypomniał grupie wycieczkowej życiorys i działalność rotmistrza Pileckiego, twórcy konspiracji wojskowej w KL Auschwitz i uciekiniera z tego obozu, straconego w okresie terroru stalinowskiego.

O szlaku ucieczki Witolda Pileckiego z KL Auschwitz do Nowego Wiśnicza szczegółowo informował uczestników tego wyjazdu Adam Cyra – starszy kustosz z Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, który współpracuje ze wspomnianą szkołą od 14 lat, tzn. od chwili, kiedy to Zespół Szkół Nr 3 w Zabrzu przyjął imię rtm. Witolda Pileckiego w dniu 24 maja 1996 r. Była to pierwsza szkoła w Polsce, która przyjęła imię bohaterskiego rotmistrza. Z kolei Zdzisław Wróbel, były długoletni prezes Koła Przewodników PTTK w Chełmku informował uczestników wycieczki autobusowej o miastach i miejscowościach położonych przy trasie przejazdu.

W Nowym Wiśniczu uczestnicy wycieczki zapoznali się szczegółową z historią dworku „Koryznówka”. Dworek ten należał kiedyś do Leonarda Serafińskiego, u którego często przebywał Jan Matejko – słynny malarz. Tu Matejko poznał swoją przyszłą żonę, Teodorę Giebułtowską. Obecnie w dworku tym mieści się Muzeum Pamiątek po Janie Matejce, a przed dworkiem znajduje się jego pomnik.

Dwa lata temu – w 60. rocznicę śmierci Witolda Pileckiego – odbyło się uroczyste odsłonięcie na „Koryznówce” tablicy pamiątkowej, dzięki staraniom Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem i Muzeum Auschwitz-Birkenau. W dworku tym schronił się Witold Pilecki po ucieczce z KL Auschwitz. Warto nadmienić, że ten drewniany dworek jest miejscem, gdzie spotkały się losy dwóch wielkich Polaków – Matejki i Pileckiego. Uczestnicy wycieczki na „Koryznówce” chwilą ciszy uczcili pamięć rotmistrza Witolda Pileckiego oraz złożyli kwiaty i zapalili znicz przed tablicą pamiątkową Jemu poświęconą.

W wycieczce uczestniczyło 36 osób. Jej kierownikiem była mgr Grażyna Kossowska-Łysy, dyrektor Zespołu Szkół Nr 3 im. rtm Witolda Pileckiego w Zabrzu. Uczestnicy pełni wrażeń z wycieczki wrócili do miejsc zamieszkania w Zabrzu w godzinach wieczornych.

Andrzej Pilecki

Andrzej Pilecki

W dniu następnym, 18 września, w parku im. rtm. Witolda Pileckiego w Zabrzu (park ten otrzymał to imię w 2008 r.) odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej poświęconej „ochotnikowi do Auschwitz”.

 

Całe życie Witolda Pileckiego jest wzorem jak żyć i jak – jeśli trzeba – umierać za Ojczyznę. Pamięć o nim powinna być jednym z elementów budujących zbiorową tożsamość Polaków

– taki fragment uchwały Senatu RP z 7 maja 2010 r. widnieje na tablicy pamiątkowej ku czci Pileckiego, która odsłonięta została we wspomnianym parku Jego imienia.

W uroczystości tej udział wzięli m.in. Andrzej Pilecki – syn rotmistrza, pracownicy Muzeum Auschwitz-Birkenau, władze Zabrza oraz zabrzańscy posłowie, przedstawiciele wojska, organizacji pozarządowych i mieszkańcy tego miasta.

 

To człowiek, który pokazał jak służyć Ojczyźnie. Przez długie lata był w Polsce zapomniany. Jego postawa jest pięknym przykładem patriotyzmu, dlatego musimy dbać o to, by pamięć o nim nie zginęła

– podkreślała Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza.

Adam Cyra
Oświęcim, 30 września 2010 r.

, , ,

Brak komentarzy

Nieznany opis tragedii kieleckiej

W aktach sądowych rtm. Witolda Pileckiego, dobrowolnego więźnia KL Auschwitz twórcy konspiracji wojskowej w tym obozie, uczestnika Powstania Warszawskiego i oficera II Korpusu Polskiego we Włoszech, skazanego w okresie terroru stalinowskiego na śmierć i rozstrzelanego w więzieniu na Mokotowie 25 maja 1948 r., znajduje się obszerna informacja, zatytułowana „Tragedia kielecka”, której autorem jest Tadeusz Szturm de Sztrem, znany działacz PPS WRN. Rtm. Witold Pilecki po sporządzeniu z tego raportu fotokopii, przekazał go wraz z innymi zebranymi przez siebie materiałami na temat sytuacji w Polsce, rządzonej przez komunistów, do sztabu II Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa we Włoszech:

„Rząd nie mógł ogłosić, że wygrał referendum bez chociażby znikomego procentu głosów przeczących. Nie chcąc rozpraszać tych głosów po Polsce, umiejscowił dużą ilość w Krakowie. Kraków był 3-go maja terenem rozruchów. W Krakowie doły PPS przeciwstawiały się energicznie na Zjeździe wojewódzkim w styczniu Osóbce i Mikołajczykowi – a więc zrobiono z Krakowa kozła ofiarnego. Obecnie ponosi to miasto fatalne dla siebie skutki tego „wyboru”.

Zdecydowano się na potworną prowokację, która miała pokazać światu, że nie ma w Polsce innej opozycji, innych przeciwników rządu, tylko najczarniejsza reakcja, faszyści, szowiniści nacjonalistyczni.

Ofiarą tej zbrodni padło zabitych 32 Żydów i 2 Polaków oraz 42 rannych. Różne są wersję co do samego początku zajścia. Według jednej – już w przeddzień zajścia w jednej z dzielnic Kielc, w której nazajutrz tj. 4 lipca miały miejsce tragiczne wypadki, krążyła pogłoska, jakoby 8-letni chłopiec nazwiskiem Błaszczyk, został schwytany przez pewnego Żyda, który więził go przez dwa dni, poczym udało się chłopcu zbiec. Krytycznego dnia rano zgłosił się na komisariat MO ojciec wymienionego chłopca, Walenty Błaszczyk, wraz ze swym synem i podał, że chłopiec był więziony przez dwa dni przez Żyda przy ulicy Planty 7. Z komisariatu wysłano patrol milicji dla stwierdzenia prawdziwości doniesienia.

Według drugiej wersji ów chłopiec odnosił, jako tragarz, walizkę przyjezdnemu Żydowi. Przy uiszczaniu zapłaty wynikła sprzeczka, klient dawał 20 zł., chłopiec żądał 50 zł. Sprzeczka przekształciła się w bijatykę, podczas której na pomoc klientowi przybyli mieszkańcy tego domu również Żydzi. Chłopiec został pobity i pokaleczony. Pokrwawiony wpadł do fabryki, w której pracuje jego ojciec. W fabryce, w której (jak twierdzą Kielczanie) pracują sami PPR-owcy, na widok pobitego malca zawrzało, wszyscy porzucili pracę i podążyli do hotelu, by pomścić małego. Do tłumu przyłączyli się przechodnie i patrol wojskowy, przechodzący ulicą. Oficer, dowódca patrolu, po obejrzeniu pokaleczonego malca zdecydował się pójść do hotelu i aresztować sprawców pobicia. Zaznaczyć należy, że dom przy ulicy Planty 7 jest hotelem, w którym mieszka wielu bogatych Żydów oraz w którym zatrzymują się Żydzi jadący z Rosji.

I jedna i druga wersja zbiegają się w punkcie, gdy – według jednej patrol milicji, według drugiej patrol wojskowy – podchodzi do owego domu. W momencie zbliżania się do domu padły niespodziewanie strzały karabinowe i granaty. Lokatorzy postanowili nie wpuścic patrolu do hotelu. Na strzały z domu milicjanci czy żołnierze otworzyli ogień. Tłum powiększał się. Nadbiegli nowi milicjanci, żołnierze i UB-owcy. Rozpoczęło się regularne zdobywanie „fortecy”, którą wkrótce „zdobyto”. Po wtargnięciu do wnętrza rozwścieczeni milicjanci, żołnierze i ubowcy mordowali pojmanych Żydów lub oddawali ich tłumowi, który pastwił się nad nimi bez litości.

Nie brakło rzezimieszków, którzy dokonywali rabunku (kapral milicji Mazur przyznał się w czasie procesu sądowego do wywiezienia za miasto Żydówki, Żyda i ich dziecka samochodem, aby po dokonanym rabunku, zamordować kobietę i dziecko, mężczyźnie udało się zbiec).

Zajścia trwały do godziny 18-tej. Nie potrafiono wcześniej opanować sytuacji i nie dopuścić do przelewu krwi, mimo że w mieście znajduje się Woj. Kom. UB, Woj. Kom. MO, Powiatowy UB, Pow. Kom. MO, Miejski UB, Miejska Kom. MO oraz silne oddziały KBW.

W kilka dni po zajściach odbył się proces „oskarżonych o wywołanie i udział w zajściach kieleckich”, na którym zapadło 9 wyroków śmierci, 1 dożywotnie więzienie, 2 długoletnie więzienie.

Z całego przebiegu zajść wynika, że inicjatywa wyszła od czynników rządowych, które po faktycznym przegraniu referendum stworzyły w ten sposób pretekst do represji w stosunku do wszelkiej opozycji, przylepiając do zajść etykietkę „reakcyjną” i antysemicką. Przypomnieć tu należy zeszłoroczne zajścia antysemickie w Krakowie, w sierpniu, będące ordynarną prowokacją rządową.

Jakkolwiek inicjatywa zajścia była rządowa, to jednak akcja nie poszła po linii jego życzeń i na skutek różnych okoliczności przemieniła się w bitwę, w której po jednej stronie znalazły się: milicja, UB i wojsko wraz z tłumem, a z drugiej uzbrojeni Żydzi. Mimo to cała wina zwalona została na „reakcję”, pociągając do odpowiedzialności kilku oficerów UB i MO. Aresztowano na rozkaz Radkiewicza kom. Woj. UB Sobczyńskiego, kom. Woj. MO ppłk. Kuźmińskiego, jego zastępcę mjr. Gwiazdowicza oraz kom. Komisariatu MO por. Zagórskiego za „niemość energiczną działalność w czasie wypadków”. Stali się oni „kozłem ofiarnym”.

Stwierdzić trzeba stanowczo, że zajścia kieleckie nie były pogromem antysemickim, lecz był to odruch rewolucyjny tłumu przeciw obecnemu reżimowi terroru i przywilejów klasowych. Szary obywatel okłamywany szumnymi hasłami i wzywany do ofiar na rzecz „odbudowy” widzi, że jest w Polsce kasta uprzywilejowanych, rządzących terrorem i zbrodnią, żyjących ponad stan i korzystających z ogromnych przywilejów, nie zważających na ogólną nędze i widzi, że wśród tej kasty przeważający odsetek to Żydzi. Że w UB pastwią się i znęcają nad Polakami, zajmujący tam najwyższe stanowiska Żydzi, że oni zasiadają w Zjednoczeniach Przemysłowych i dyktują polskiemu robotnikowi głodowe stawki wynagrodzeń, oni rządzą w administracji państwowej. W nich widzi agentów znienawidzonego bolszewizmu i „demokracji”. Taką odpowiedź dali robotnicy zebrani na wiecu „protestacyjnym przeciwko zajściom w Kielcach” w Zakładach Ostrowieckich: „jak tam w Kielcach było nie wiemy, bośmy przy tym nie byli, ale wiemy za to, że Żydzi znajdują się na najwyższych stanowiskach państwowych, w UB, w wojsku, itd.”.

Według informacji pochodzących z Kielc, znaczna część Żydów – mieszkańców domu przy ulicy Planty 7 była tajnymi agentami UB. Zwraca uwagę, że byli oni tak dobrze uzbrojeni, iż mogli prowadzić walkę cały dzień. Wszyscy Żydzi w Polsce otrzymali prawo noszenia broni.

W następnych dniach usiłowano sprowokować zajścia antysemickie w kilku innych miastach i osiedlach. W Częstochowie rozsiewano pogłoski o „uprowadzeniu dzieci przez Żydów, o zamordowaniu dziewczynki w życie, o oddaniu kościoła św. Zygmunta na bóżnicę” i tym podobne bzdury. Ludność przekonawszy się, że działa tu czyjaś ręka, mająca na celu wyłapanie tzw. Reakcjonistów, przepędzała z miejsca prowokatorów. W Częstochowie i okolicy, w fabrykach miały miejsce strajki demonstracyjne przeciw wydaniu i wykonaniu wyroków śmierci na „winowajcach” i „sprawcach” kieleckiego pogromu”.

Autora powyższego tekstu, Tadeusza Szturm de Sztrema, w którym wyjaśniał okoliczności głośnego pogromu Żydów w Kielcach, wkrótce aresztowano i przebywał w więzieniu od 23 listopada 1946 r. do 13 lutego 1947 r., uzyskując na krótko wolność w wyniku amnestii. Ponownie aresztowano go pod koniec maja 1947 r. W dniu 19 listopada 1948 r. został skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie na dziesięć lat więzienia, z którego zwolniono go w wyniku amnestii z 8 marca 1952 r.

Adam Cyra
Oświęcim, 3 lipca 2010 r.

, , , , ,

Brak komentarzy

Rodzina Pileckich

Rok 2010 został ogłoszony przez Radę Miasta Oświęcim Rokiem Pamięci o rotmistrzu Witoldzie Pileckim, który był jedynym dobrowolnym więźniem KL Auschwitz. Przeżył tam 947 koszmarnych dni i nocy. Ale jego tragedia rozegrała się dopiero kilka lat wojnie w czasie terroru stalinowskiego w Polsce, kiedy podczas procesu w marcu 1948 r. skazano go na karę śmierci.

Rodzina Pileckich, tom I

Rodzina Pileckich, tom I

Rotmistrz Pilecki został zabity strzałem w tył głowy przez dowódcę plutonu egzekucyjnego, starszego sierżanta Piotra Śmietańskiego, w więzieniu na Mokotowie 25 maja 1948 r. Ciała rodzinie nie wydano i pochowano go w bezimiennej mogile pod płotem Cmentarza Powązkowskiego w Warszawie.

Obecnie Mirosław Keller ze Szczecina, pochodzący z okolic Beresteczka na Wołyniu, zafascynowany i głęboko przejęty tragicznymi losami Pileckiego, postanowił oddać mu hołd i napisać o nim i jego rodzinie poemat w trzech tomach. W pierwszym, który co dopiero ukazał się drukiem, przedstawia losy dziadka rotmistrza Józefa w okresie carskiej niewoli i powstania styczniowego w 1863 r.

Józef Pilecki był uczestnikiem tego powstania i za udział w nim został zesłany na Syberię. Jego losy obszernie przedstawił w pierwszym tomie swojego poematu Mirosław Keller. Warto przytoczyć krótki fragment z jego poetyckiej opowieści:

Stanica, wieczór. Z nóg nam zdejmują kajdany.
Dom dla zesłańców wypełniony po brzegi.
Tam, za przełęczą – Irkuck. Ból zwiększają rany.
Myśli wirują. Zima, a jest się półnagim.

Irkuck. By dotrzeć – nam, więźniom rozprasza sny.
Ranna pobudka, zakuwają w okowy.
W myślach trwa lato i… jak przetrwać do wiosny?
Śniadanie, wymarsz z większą liczbą obstawy.

Dnie szybko biegną, a miłość idzie obok.
Flawio. Kochasz mnie? – Ty jesteś moim wybranym –
– Padła odpowiedź. (…)

Józef Pilecki zawarł małżeństwo z Flawią Żurawską, pochodzącą również z rodziny ziemiańskiej, osiadłej od lat na Ziemi Lidzkiej (dzisiaj Białoruś), gdzie dwór w Sukurczach, po powrocie z zesłania odzyskali Flawia i Józef Pileccy. Ten dwór i niewielki majątek ziemski w 1926 r. stał się własnością Witolda Pileckiego. Trzy kilometry od Lidy, w Sukurczach Pilecki mieszkał wraz z żoną Marią i dziećmi (córka Zofia i syn Andrzej) do 1939 r.

Losy tego bohaterskiego rotmistrza – uczestnika wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. i 1939 r., twórcy konspiracji wojskowej w KL Auschwitz, uciekiniera z tego obozu i uczestnika powstania warszawskiego, oficera 2. Korpusu Polskiego we Włoszech i więźnia okresu stalinowskiego – Mirosław Keller zamierza przedstawić w drugim i trzecim tomie swojego poematu, których pisanie wkrótce rozpocznie.

Adam Cyra
Oświęcim, 11 maja 2010 r.

, , , , ,

Brak komentarzy

Epizody z Auschwitz

Ukazał się kolejny zeszyt z serii komiksów historycznych o Auschwitz poświęcony postaci rotmistrza Witolda Pileckiego, którego angielski historyk Michael Foot w książce „Six Faces of Courage” (Sześć twarzy odwagi), wydanej w 1978 r., określił jako jedną z sześciu najwybitniejszych postaci europejskiego ruchu oporu w latach drugiej wojny światowej.

Rotmistrz Witold Pilecki był jedynym dobrowolnym więźniem KL Auschwitz. Przeżył tam 947 koszmarnych dni i nocy. Ale jego tragedia rozegrała się dopiero kilka lat po wojnie w warszawskim więzieniu na Mokotowie.

Komiks pt. "Raport Witolda"

Komiks pt. "Raport Witolda"

Podczas procesu przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie w marcu 1948 r. oskarżał bohaterskiego rotmistrza prokurator mjr Czesław Łapiński, który pochodził z Olkusza, gdzie ukończył w okresie międzywojennym Gimnazjum im. Króla Kazimierza Wielkiego. Jego ojciec dr Julian Łapiński był znanym lekarzem olkuskim. Prokurator Czesław Łapiński zmarł w Warszawie 6 grudnia 2004 r. W tym czasie toczył się jego proces, w którym odpowiadał za zbrodnię sadową popełnioną na rtm. Pileckim przed ponad pół wiekiem.

Rotmistrz Pilecki został zabity strzałem w tył głowy przez dowódcę plutonu egzekucyjnego, starszego sierżanta Piotra Śmietańskiego, w więzieniu na Mokotowie 25 maja 1948 r. Ciała rodzinie nie wydano i pochowano go w bezimiennej mogile pod płotem Cmentarza Powązkowskiego w Warszawie.

Po latach prof. Władysław Bartoszewski tak powiedział:

Jako były więzień KL Auschwitz, który przybył do obozu tym samym transportem, co Witold Pilecki, mam żywo w pamięci – bo tego się nie zapomina – wszystkie obrazy, sytuacje, scenerię, atmosferę tamtego obozowego czasu z lat 1940-1941, a także późniejszego czasu lat terroru stalinowskiego w Polsce, gdy koleje mojego losu zbliżyły mnie znów pośrednio do losu tego niezwykłego człowieka.

Witold Pilecki urodził się w 1901 r. Pochodził z kresowej rodziny ziemiańskiej osiadłej w Sukurczach koło Lidy (dzisiaj Białoruś). Brał udział w walkach o granice wschodnie II Rzeczypospolitej w latach 1918-1921. Na początku lat trzydziestych założył rodzinę. Dopiero jednak podczas drugiej wojny światowej dokonał czynów, w których był postacią pierwszoplanową.

Kiedy wybuchła wojna w 1939 r. Pilecki został zmobilizowany i jako podporucznik kawalerii stanął do walki w obronie Ojczyzny. Po zakończeniu działań wojennych przedostał się w październiku tegoż roku do Warszawy i natychmiast włączył się w nurt walki konspiracyjnej pod przybranym nazwiskiem Tomasz Serafiński. Wkrótce stał się współorganizatorem Tajnej Armii Polskiej, która później weszła w skład ZWZ/AK.

Latem 1940 r. podjął dobrowolną decyzję przedostania się do obozu oświęcimskiego w celu utworzenia tam siatki konspiracyjnej, zorganizowania łączności Podziemia z uwięzionymi w nim Polakami i przesyłania wiarygodnych danych o zbrodniach SS, a później przygotowania obozu do walki, gdyby nadarzyła się sprzyjająca ku temu okazja. Pilecki dał się ująć podczas łapanki na Żoliborzu, aby zostać wywiezionym do Oświęcimia, gdzie przybył w drugim transporcie warszawskim w nocy z 21 na 22 września 1940 r.

Dzięki poświęceniu i działalności Pileckiego polska konspiracja wojskowa stała się faktem, o którym jednak długie lata po wojnie milczano. Utworzony w obozie z jego inicjatywy Związek Organizacji Wojskowej nawiązał kontakt z przyobozowym ruchem oporu, za pośrednictwem którego m.in. wysyłano raporty do Komendy Głównej Związku Walki Zbrojnej (później przekształcony w Armię Krajową) w Warszawie. Następnie informacje te przekazywane były do Londynu, aby świat dowiedział się o zbrodniach popełnianych przez niemieckich nazistów w Oświęcimiu.

Pilecki sądził, że istnieje możliwość uwolnienia więźniów i chciał taką propozycję osobiście przedstawić Komendzie Głównej Armii Krajowej w Warszawie. W nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 r. wraz z dwoma współwięźniami uciekł z obozu. Kiedy jednak dotarł do Warszawy, nie podzielono jego poglądu, że opanowanie obozu oraz uwolnienie tak dużej liczby więźniów jest możliwe i powierzono mu konspiracyjną pracę w Kierownictwie Dywersji KG AK. W tym czasie napisał raport o swoich przeżyciach i dokonaniach konspiracyjnych w KL Auschwitz.

Potem czekał go udział w Powstaniu Warszawskim, pobyt w obozach jenieckich w Lamsdorf (Łambinowice) i Murnau, a także służba po wojnie w II Korpusie Polskim gen. Władysława Andersa. W ostatnich miesiącach 1945 r. rotmistrz Pilecki za namową oficerów Oddziału II sztabu II Korpusu Polskiego podjął się utworzenia w niesuwerennym Kraju, rządzonym przez komunistów, siatki informacyjnej i przesyłania zebranych wiadomości do Włoch. Wykonując powierzone mu zadanie, został wiosną 1947 r. aresztowany w Warszawie, a w rok później po długotrwałym śledztwie i procesie skazany na karę śmierci.

Komiks o rotmistrzu Pileckim oparty na rzetelnym przekazie historycznym, wydany w atrakcyjnej szacie graficznej, napisany jest żywym językiem, dając Czytelnikowi możliwość pełniejszego wyobrażenia tragizmu tamtych wydarzeń, związanych w dużej mierze z historią KL Auschwitz.

Adam Cyra
Oświęcim, 7 października 2009 r.

, , , , ,

Brak komentarzy

Audycja o rtm. Witoldzie Pileckim

W dniu 24 maja 2008 r. razem z Jackiem Pawłowiczem byłem gościem audycji radiowej Hanny Marii Gizy poświęconej współzałożycielowi Tajnej Armii Polskiej, żołnierzowi Armii Krajowej, dobrowolnemu więźniowi i organizatorowi ruchu oporu w KL Auschwitz-Birkenau – rtm. Witoldowi Pileckiemu.

Aby pobrać audycję, proszę kliknąć tutaj.

Adam Cyra,
Oświęcim, 24 maja 2008 r.

, , , ,

Brak komentarzy

Rotmistrz Witold Pilecki (1901-1948)

7 maja 2008 r. Senat Rzeczypospolitej Polskiej przyjął uchwałę w sprawie uznania bohaterstwa Witolda Pileckiego i przywrócenia Jego postaci zbiorowej pamięci Polaków. W Oświęcimiu dawna Kolonia Lenina, położona obok Muzeum Auschwitz-Birkenau, została przemianowana w 1991 r. na Osiedle rtm. Witolda Pileckiego. Warto przypomnieć tę niezwykłą postać, bo rotmistrz Pilecki zasługuje na to, jak mało kto.

Sześć twarzy europejskiego ruchu oporu

Angielski historyk Michael Foot w swojej książce „Six Faces of Courage”, wydanej w 1978 r., określił Witolda Pileckiego jako jedną z sześciu najwybitniejszych postaci europejskiego ruchu oporu w latach drugiej wojny światowej. Mimo to przez wiele lat po wojnie, zarówno w kraju jak i na emigracji, prawie o nim nie pisano. Jego nazwisko pojawiło się w Polsce w drugiej połowie lat pięćdziesiątych, kiedy za-przestano czynnie prześladować byłych żołnierzy Armii Krajowej.

Czytaj reszte tego wpisu »

, , , , , ,

Brak komentarzy