Wpisy oznaczone tagiem olkusz

Fałszowanie prawdy o upamiętnianiu tragedii Żydów olkuskich

W dniu 4 marca 2013 roku  w  programie  „O tym się mówi” (o godz 13.00)  rozpoczęła się audycja w Radiu Kraków,  zatytułowana  „Przywrócona pamięć o Żydach olkuskich”. Była ona   prowadzona   przez  Redaktora Adama Piśkę – w linku http://www.radiokrakow.pl/www/index.nsf/ID/DWOZ-95JDF9?OpenDocument .

Zdążyłem wysłuchać tylko końcową część tej audycji, która bardzo mnie zainteresowała, ponieważ historią Żydów olkuskich interesuję się od dawna i jestem autorem dwóch publikacji oraz  materiałów edukacyjnych w wydaniu elektronicznym, związanych z tym tematem:
-  Mieszkańcy ziemi olkuskiej w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych, Oświęcim-Olkusz 2005,
-  Upamiętnienie Żydów olkuskich. 65. rocznica likwidacji getta w Olkuszu,  Oświęcim 2007,

Żydzi w Olkuszu w latach 1939-1942. 70. rocznica likwidacji getta olkuskiego ,

- warto także przeczytać mój tekst „Jeszcze raz na temat pomnika w Olkuszu – w 70. rocznicę likwidacji olkuskiego getta” .

Pomnik na starym cmentarzu w Olkuszu

Pomnik na starym cmentarzu w Olkuszu

Rozmówcami Redaktora Adama Piśki we wspomnianej audycji byli: Ireneusz Cieślik i Olgerd Dziechciarz z Olkusza. W audycji tej zdążyłem usłyszeć krytyczne wypowiedzi na temat pomnika na starym cmentarzu Olkuszu , którego jestem współtwórcą i autorem wszystkich napisów na nim zamieszczonych. Rzekomo celowo nie umieszczono na nim ani jednego nazwiska Żyda olkuskiego spośród tych, którzy zginęli w KL Auschwitz-Birkenau, natomiast jest na tym pomniku wyryte nazwisko Leopolda Jarno-Polaka z Olkusza,  zamordowanego wraz z Żydami olkuskimi w komorach gazowych tego obozu.

Czytaj reszte tego wpisu »

, , , ,

Brak komentarzy

Jeszcze raz o Antonim Kocjanie „człowieku, który wygrał wojnę”

Zobacz: Człowiek, który ujawnił tajną broń Hitlera

Człowiek, który zatrzymał rakiety

W przyszłym roku przypada siedemdziesiąta rocznica śmierci Antoniego Kocjana, wybitnego konstruktora szybowcowego z okresu międzywojennego, więźnia KL Auschwitz (nr 4267), który po zwolnieniu z obozu latem 1941 r., swoimi dokonaniami rozsławił imię Polski w świecie. Na szczególne uznanie zasłużył sobie, po zwolnieniu go z obozu oświęcimskiego w 1941 r., kierowaniem podczas okupacji hitlerowskiej akcją rozszyfrowania tajnych broni niemieckich V-1 i V-2. W ten sposób przyczynił się wygrania przez aliantów wcześniej wojny i można przypuszczać, że w ten sposób ocalił życie wielu ludzi, w tym Żydów, którzy szczególnie od lata 1944 r. masowo byli zabijani w komorach gazowych czterech wielkich krematoriów KL Auschwitz II-Birkenau.

Żołnierze niemieccy ciągna V-1 do odpalenia

Antoni Kocjan, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

„Akcja V-1 i V-2” jest znana z książki Michała Wojewódzkiego o tym samym tytule, która kilkakrotnie była wznawiana w Polsce. Aresztowanie na początku czerwca 1944 r. i pobyt Kocjana w wiezieniu na Pawiaku przedstawiony jest w pracy Leona Wanata „Apel więźniów Pawiaka”. Najpełniejszą jego biografię napisał dr Andrzej Glass i jest ona zatytułowana „Antoni Kocjan – szybowce i walka z bronią „V”, a wydało ją Muzeum Lotnictwa w Krakowie w 2002 r.

Antoni Kocjan urodził się 12 sierpnia 1902 r. we wsi Skalskie (dzisiaj dzielnica Olkusza). Ojciec Michał zmarł w 1933 r. Matka – Franciszka z Żurowskich, zmarła w 1969 r. Michał i Franciszka Kocjanowie mieli czworo dzieci: Ludwika – wcześnie zmarłego, Annę, Bolesława-pilota (1908-1981) i Antoniego, który po ukończeniu szkoły powszechnej, uczył się w Gimnazjum im. Króla Kazimierza Wielkiego w Olkuszu, gdzie zdał maturę w 1923 r. Kiedy młody Antek trapił się, że jest niewysoki, matka mówiła mu: „Nie martw się, żeś Łokietek, będziesz dzielnym królem”. Jako uczeń gimnazjalny należał do harcerstwa. Podczas wojny polsko-bolszewickiej, od 20 sierpnia 1920 r. do 1 marca 1921 r., służył ochotniczo w 11 pułku piechoty WP.

Jesienią 1923 r. rozpoczął studia na Wydziale Elektrycznym Politechniki Warszawskiej, z których jednak wkrótce zrezygnował. Nocami pracował w jednym z urzędów pocztowych w Warszawie, aby zapewnić sobie środki utrzymania. W latach 1924-1927 studiował na Wydziale Leśnym Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

W 1925 r. nawiązał kontakty ze studentami Sekcji Lotniczej Wydziału Mechanicznego Politechniki Warszawskiej, a w rok później pod kierunkiem Antoniego Kocjana w warsztatach tej Sekcji został zbudowany dwumiejscowy samolot, zaprojektowany przez Jerzego Drzewieckiego. Kocjan był organizatorem tych warsztatów i od 1929 r. został w nich zatrudniony, ze stałą pensją miesięczną. W tym samym roku otrzymał również uprawnienia pilota samolotowego i ożenił się z Elżbietą Zanussi, studentką, którą wcześniej poznał podczas pracy na poczcie.

W dniu 16 października 1929 r. przez kpt. Franciszka Żwirkę i Antoniego Kocjana został ustanowiony na samolocie RWD-2 międzynarodowy rekord wysokości, wynoszący 4004 m w klasie samolotów o masie własnej do 280 kg. W tej samej klasie 30 września 1931 r. Jerzy Drzewiecki i Antoni Kocjan pobili kolejny rekord uzyskując wysokość 6023 m.

W 1931 r. Antoni Kocjan zaprojektował pierwszy ze swoich szybowców „Czajka”. Później nadawał im również nazwy ptaków lub owadów latających. Zdobył również uprawnienia pilota szybowcowego. „Czajki” okazały się bardzo przydatne dla szkolenia pilotów szybowcowych w latach 1931-1939. Produkował także szybowce, które nazwał „Wrona”, „Sroka”, „Sokół”, „Orlik” oraz „Mewa” i „Komar”. Antoni Kocjan projektował również od 1935 r. motoszybowce „Bąk” i mimo że nie ukończył studiów technicznych, okazał się genialnym konstruktorem szybowców. Za swoją działalność konstruktorską został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi.

Spośród 1400 szybowców zbudowanych w Polsce w latach trzydziestych – jak podaje w swojej książce dr Andrzej Glass – około 700 było konstrukcji Antoniego Kocjana. Na jego szybowcach ustanowiono czterdzieści krajowych rekordów oraz jeden rekord międzynarodowy, a na motoszybowcu „Bąk” dwa rekordy międzynarodowe.

W 1939 r. nastąpiła ewakuacja Warsztatów Szybowcowych z warszawskiego lotniska na Mokotowie do Lublina, gdzie Kocjan został ranny podczas nalotu niemieckich bombowców. Na początku października tegoż roku Antoni wraz z żoną Elżbieta powrócili do Warszawy, gdzie zastali spalone swoje warsztaty szybowcowe.

Na początku 1940 r. Antoni Kocjan rozpoczął działalność konspiracyjną w tajnej organizacji „Muszkieterowie”, gdzie zajmował się wywiadem lotniczym. Jego działalność wkrótce przerwało niespodziewane aresztowanie.

Blok nr 10 a (później blok nr 8 a), w którym Antoni Kocjan przebywał w KL Auschwitz

Blok nr 10 a (później nr 8 a), w którym Antoniego Kocjana więziono w obozie Auschwitz

W dniu 19 września 1940 r. został zatrzymany podczas drugiej wielkiej łapanki ulicznej w Warszawie i osadzony na Pawiaku, skąd w nocy z 21 na 22 września przywieziono go do KL Auschwitz w transporcie, który liczył 1705 więźniów. Razem z nim do obozu przywieziono wówczas rtm. Witolda Pileckiego (nr 4859) i znanego ze swojej powojennej działalności Władysława Bartoszewskiego (nr 4427).

Władysław Bartoszewski, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Władysław Bartoszewski, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Antoni Kocjan pracował w obozowej ślusarni. Przebywał w bloku nr 10 a (później numer 8 a). Zwolniono go z KL Auschwitz około rok później, dzięki staraniom jego znajomych z Warszawy i technicznej firmy niemieckiej „Techno-Service”, w której pracował przed aresztowaniem.

Po zwolnieniu ponownie podjął pracę we wspomnianej firmie niemieckiej jako zaopatrzeniowiec. We wrześniu 1941 r. wrócił do działalności konspiracyjnej w ZWZ/AK – udzielając się w tajnej produkcji ręcznych granatów zaczepnych oraz zajmując się naprawą pistoletów i produkcją do nich niektórych elementów. W zakresie wytwarzania granatów współpracował ze swoim kolegą gimnazjalnym z Olkusza, Tadeuszem Gurbielem.

Ponadto w budynku warsztatów szybowcowych Kocjana powstała tajna drukarnia wojskowa, która była największa drukarnią konspiracyjną w okupowanej Polsce.

Nieliczni konstruktorzy lotniczy pozostali w Warszawie i dlatego umiejętności Kocjana były szczególnie ważne dla wywiadu przemysłowego AK. Podjął się tego zadania, zostając szefem Referatu Lotniczego, działającego w strukturach tzw. Biura Studiów Przemysłowo-Godpodarczych.

Meldunki na temat niemieckiego lotnictwa zbierały lokalne komórki AK, przez obwody i okręgi AK docierały one do II Oddziału (wywiad) KG AK, która przekazywała je do Biura Studiów Przemysłowo-Gospodarczych, a stąd te, które dotyczyły produkcji i badań lotniczych, kierowane były do Referatu Lotniczego, którym wkrótce zaczął kierować Antoni Kocjan. Do jego zadań należało ustalenie lokalizacje zakładów niemieckich, związanych z produkcją lotniczą, aby mogły być w przyszłości zbombardowane przez lotnictwo alianckie.

We wrześniu 1942 r. przypadkowo został aresztowany szef Biura Studiów Przemysłowo-Gospodarczych, Jerzy Chmielewski „Jacek”, którego wywieziono do KL Auschwitz, gdzie otrzymał numer 121390. Zastąpił go Adam Mickiewicz, a Kocjan został jego zastępcą.

Od 1 stycznia 1943 r. Kocjan kierował tylko Referatem Lotniczym. Wtedy też zaczęły napływać meldunki o „torpedach powietrznych”. Polecono pomorskiemu wywiadowi AK Zachód „Lombard” ustalić, gdzie znajdują się wytwórnie i poligony tej nowej broni.

Uzyskane informacje trafiały do Antoniego Kocjana. Pierwsza informacja w tej sprawie została przekazana przez niego do Londynu w meldunku miesięcznym z końcem lutego 1943 r., a następny wysłał drogą radiową i przez kurierów do Sztabu gen. Sikorskiego w marcu 1943 r. meldunki te informowały, że w Peenemünde na wyspie Uznam koło Szczecina znajduje się rakietowy poligon doświadczalny oraz że hitlerowcy prowadzą próby z samolotami o napędzie rakietowym.

Anglicy aż do wiosny 1943 r. o Peenemünde niewiele wiedzieli, a wszelkie informacje na ten temat traktowali jako przesadzone. Dopiero 20 kwietnia tegoż roku zmienili zdanie i ppłk Duncan Sandys, który był zięciem angielskiego premiera Winstona Churchila, został mianowany na stanowisko eksperta i koordynatora do spraw niemieckich rakiet dalekiego zasięgu. Ten polecił wykonać zdjęcia lotnicze Peenemünde, a następnie w czerwcu 1943 r. opracował raport na ten temat i zreferował go Komitetowi Obrony, któremu przewodniczył premier Churchil. Podjęto wówczas decyzję o przeprowadzeniu najcięższego bombardowania Peenemünde, które zostało przeprowadzone przez 597 bombowców brytyjskich w nocy z 17/18 sierpnia 1943 r. Zginęło 735 osób, w tym 213 więźniów (wśród nich 91 Polaków) i 178 Niemców z personelu badawczego i kierownictwa ośrodka rakietowego. Działalność ośrodka została poważnie ograniczona. Antoni Kocjan za wykrycie Peenemünde został awansowany do stopnia podporucznika AK, a inspirując aliantów do tego nalotu stał się niezaprzeczalnie „człowiekiem, który wygrał drugą wojnę światową”.

Antoni Kocjan, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Mittelbau "Dora" - podziemne tunele z bronią "V"

W sierpniu 1943 r. istniejące poziome sztolnie-korytarze w górach Harzu koło Nordhausen otrzymały nazwę „Dora”, stając się filią obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie. W ten sposób rozpoczęto plan budowy podziemnej wytwórni V-2.

W meldunkach z lutego i marca 1944 r. Kocjan przekazał pierwsze wiadomości o produkcji ciężkich rakiet w podziemnych zakładach „Dora” koło Nordhausen. Od 28 października 1944 r. „Dora’ stała się samodzielnym obozem koncentracyjnym z filiami, z których część uczestniczyla w produkcji V-2, zaś część wykonywała prace budowlane. W „Dorze” pracowało 32 tysiące więźniów (przeszło przez obóz 60 tysięcy, zginęło 25 tysięcy).

Poważne zniszczenia w Peenemünde opóźniły użycie broni odwetowych „V” o całe pół roku. Wkład polskiego wywiadu AK i Antoniego Kocjana w tej sprawie był bardzo duży i umożliwił aliantom podjęcie inwazji w Normandii w czerwcu 1944 r., o czym tak napisał w swoich wspomnieniach, zatytułowanych „Krucjata w Europie”, amerykański generał Dwight Eisenhower, późniejszy prezydent Stanów Zjednoczonych:

Gdyby Niemcom udało się udoskonalić nową broń V-1, V-2, sześć miesięcy wcześniej, nasza inwazja Europy spotkałaby na ogromne trudności, ba, nawet w pewnych okolicznościach stałaby się niemożliwa.

Kiedy 6 czerwca 1944 r. rozpoczęto inwazję na wybrzeża we Francji, Niemcy nie byli w stanie użyć przeciw niej broni „V”. Dopiero kilka dni później, 12 czerwca, udało się wystrzelić pierwsze dziesięć pocisków V-1, z których cztery dotarły do Londynu. Do po początku jesieni 1944 r. skierowano na Anglię ponad dwa tysiące V-1. Na Londyn ostatni wystrzelony pocisk V-1 spadł 29 marca 1945 r. Straty spowodowane na Wyspach Brytyjskich przez V-1 wyniosły około 6 tysięcy zabitych i około 20 tysięcy rannych. V-2 po raz pierwszy użyto 8 września 1944 r.

Następnym celem była belgijska Antwerpia, port ważny dla zaopatrzenia inwazyjnego. Wystrzelono w jej kierunku 9 tysięcy V-1, z czego spadło na port około 2,5 tysiąca sztuk, ostatnia 31 marca 1945 r. Liczba zabitych około 7 tysięcy i około 20 tysięcy rannych.

Po zbombardowaniu Peenemünde w sierpniu 1943 r. próby z V-2 przeniesiono do Pustkowa (wysiedlona i spalona wieś) – Blizny (poligon) koło Dębicy. Tego nowego ośrodka rakietowego ze względu na odległość nie były w stanie zbombardować alianckie samoloty. Pierwszy start V-2 z Pustkowa-Blizny miał miejsce 5 listopada 1943 r. Od tego czasu zaczął na tamtejszym terenie pracować wywiad AK.

W dniu 20 maja 1944 r. nad brzegiem Bugu koło wsi Klimczyce spadła rakieta V-2, którą udało się zamaskować żołnierzom AK. Zdobycie rakiety i dostarczenie jej do Warszawy zbiegło się z aresztowaniem Kocjana w dniu 1 czerwca 1944 r., z powodu wykrycia drukarni tajnych wydawnictw wojskowych AK, mieszczących się w spalonych przedwojennych warsztatach szybowcowych Kocjana na skraju Pola Mokotowskiego.

Zdobycie pocisku V-2 w maju 1944 r. pozwoliło wywiadowi lotniczemu AK odsłonić dalsze jego tajemnice. Anglicy wprawdzie nie mieli szans przeciwstawić się naddźwiękowej prędkości V-2, ale poznali co im zagraża i wiedzieli, że należy niemieckie wyrzutnie rakietowe zwalczać we wszelki możliwy sposób.

Jerzy Chmielewski ps. "Rafał", b. więzień KL Auschwitz (nr 121 390)

Jerzy Chmielewski ps. "Rafał", były więzień KL Auschwitz (nr 121 390)

Gdyby w czerwcu 1944 r., kiedy zaczęły spadać pierwsze pociski V-1 na Londyn, w tym czasie udałoby się Kocjana wykupić z więzienia na Pawiaku, to byłby pierwszym kandydatem do lotu z meldunkiem o V-2 do Anglii. W zaistniałej jednak sytuacji wybór padł na Jerzego Chmielewskiego („Jacka”), który w marcu 1944 r. został zwolniony z KL Auschwitz i zmienił pseudonim na „Rafał”. Łatwo go było wprowadzić w problematykę rakiety, bo przed aresztowaniem był szefem Biura Studiów Przemysłowo-Gospodarczych. Części rakiety załadowano do dwóch stalowych butli tlenowych. Następnie raport na temat V-2 i butle przetransportowano pod Tarnów, gdzie było lądowisko.

Samolot przyleciał z Brindisi w nocy z 25 na 26 lipca 1944 r. Po powrocie do Włoch, Jerzy Chmielewski z Brindisi został samolotem przetransportowany do Londynu, gdzie raport i części rakiety przekazał do Oddziału VI Sztabu Wodza Naczelnego. Jednym z pilotów podczas tego lotu był por. pilot Kazimierz Szrejer.

Por. pilot Kazimierz Szrajer

Por. pilot Kazimierz Szrajer

Aresztowanie Antoniego Kocjana w czerwcu 1944 r. nie mało nic wspólnego ani z jego wywiadowczą działalnością lotniczą, ani z produkcją granatów, lecz jedynie wiązało się z wykryciem wspomnianej tajnej drukarni wojskowej. Ten zaś zręcznie się bronił, że z jej działalnością nie miał nic wspólnego.

W dniu 12 lipca 1944 r. Elżbieta Kocjanowa została zwolniona z Pawiaka. Jej mąż również miał być zwolniony, lecz Antoniego Kocjana zdradziła łączniczka AK, informując gestapowców z Pawiaka o jego udziale w konspiracyjnej produkcji granatów. „Człowiek, który wygrał wojnę”, bo tak o nim piszą niektórzy historycy, został rozstrzelany w grupie ostatnich więźniów Pawiaka 13 sierpnia 1944 r. Jego grób na zawsze pozostanie nieznany.

Rozkazem gen. Tadeusza „Bora”- Komorowskiego, wydanym pod koniec powstania warszawskiego, za swoje niezwykłe zasługi, Antoni Kocjan został odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 12 lutego 2013 r.

Zobacz:
Najdłuższa bitwa II wojny światowej, część I

Najdłuższa bitwa …, część II

Transportował V-2 do Londynu

,

Brak komentarzy

Fotografia obozowa Antoniego Kocjana (1902-1944)

Jego fotografia, wykonana w KL Auschwitz przez obozowe gestapo, jako zdjęcie anonimowego więźnia, oznaczonego numerem 4267, przez wiele lat była przechowywana w Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

Antoni Kocjan, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Antoni Kocjan, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Obecnie udało mi się ją ostatecznie zidentyfikować, co dla mnie osobiście jest niezwykłym odkryciem. Tym bardziej, że stało się to na kilkanaście dni przed 68. rocznicą wyzwolenia KL Auschwitz przez żołnierzy Armii Czerwonej w dniu 27 stycznia 1945 r.

Bardzo pomocną w tej identyfikacji okazała się wydana niedawno przez Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie książka Bogusława Szwedo, zatytułowana Na bieżni i w okopach. Sportowcy odznaczeni Orderem Wojennym Virtuti Militari 1914-1921 i 1939-1945, zawierająca obszerny biogram Antoniego Kocjana wraz z wyszczególnieniem jego numeru obozowego, który dotychczas był nieznany. Numer ten wymieniony jest także na stronie internetowej Polskiego Stowarzyszenia Motoszybowcowego im. Antoniego Kocjana w artykule na jego temat, zatytułowanym „Patron”.

Wcześniej jedynie na zasadzie porównywania z fotografiami cywilnymi Antoniego Kocjana można było przypuszczać, że zdjęcie na którym widnieje numer 4267 przedstawia słynnego konstruktora lotniczego z Olkusza, bowiem żadne inne niemieckie dokumenty obozowe z nim związane nie zachowały się.

Antoni Kocjan to jedna z najbardziej znanych w historii postaci spośród olkuszan. Wybitny konstruktor oraz pilot szybowcowy i samolotowy, przedwojenny rekordzista świata w wysokości lotu, więzień KL Auschwitz, kapitan Armii Krajowej, który rozpracował konstrukcyjnie tajemnicę V-1  (bezpilotowe samoloty z ładunkami wybuchowymi) i V-2 (rakiety).

Na ten temat wspomniany Bogusław Szwedo z Oddziału IPN w Rzeszowie napisał:

Pod koniec 1943 r. przyczynił się do rozszyfrowania nowej bazy doświadczalnej pocisków rakietowych V-2 w miejscowości Blizna i Pustków k. Mielca. Gdy (…) w wyniku brawurowej akcji zdobyto w ok. Sarnak niewypał pocisku, Kocjan (…) opracował zasady konstrukcji, mechanizm sterowania oraz dane taktyczno-techniczne rakiety V-2. Do dokumentacji tej wykonał własnoręczne rysunki. Zdobyte części pocisków wysłane do Wielkiej Brytanii uznano za największą sensację wojny.

Antoni Kocjan ponownie został aresztowany  w Warszawie na początku czerwca 1944 r. Powtórnie uwięziono go na Pawiaku i rozstrzelano 13 sierpnia tegoż roku w ruinach getta. Miejsce jego pochówku jest nieznane. Za męstwo oraz zasługi w rozpracowaniu V-1 i V-2 został pośmiertnie odznaczony Orderem Wojennym Virtuti Militari V klasy rozkazem Dowódcy Armii Krajowej z dnia 2 października 1944 r.

Warto wyjaśnić, że Antoni Kocjan kierował konspiracyjnym Biurem Studiów Przemysłowych, które powstało w połowie 1942 r.  Do największych osiagnięć tego Biura należało rozpracowanie produkcji i konstrukcji pocisków V-1 i V-2. W sumie Biuro to wysłało ponad dwa tysiące meldunków, dotyczących przemysłu zbrojeniowego Niemiec. Adresatem tych meldunków był Oddział II Sztabu Naczelnego Wodza w Londynie, skąd Polacy przekazywali je wywiadowi alianckiemu.

Dr Andrzej Glass zebrał te meldunki i ponad dwanaście lat temu opublikował je w dwutomowym dziele, żatytułowanym Meldunki miesięczne wywiadu przemysłowego KG ZWZ/AK 1941-1944, które zawiera ich  faksymile.

Niedawno przeprowadziłem rozmowę z dr. Andrzejem Glassem, który jest także Autorem książki Antoni Kocjan – szybowce i walka z bronią „V” i wiem już od niego, że to on numer obozowy Antoniego Kocjana odpisał z jego listów obozowych, wysyłanych z KL Auschwitz, które do wglądu udostępniła mu wdowa po Antonim Kocjanie na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Numer ten dr Andrzej Glass po raz pierwszy upublicznił w powyżej wspomnianej książce o Antonim Kocjanie, która została wydana w 2002 r. Z kolei wspominany już Bogusław Szwedo, umieścił i powtórzył ten numer w swojej publikacji, nie będąc jednak jego odkrywcą.

 

Dom rodzinny Antoniego Kocjana, fot. Olgerd Dziechciarz 2003 r.

Dom rodzinny Antoniego Kocjana, fot. Olgerd Dziechciarz 2003 r.

Antoni Kocjan urodził się 12 sierpnia 1902 r. we wsi Skalskie (dzisiaj część Olkusza). Jako uczeń gimnazjalny był uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. i dopiero dwa lata po jej zakończeniu uzyskał świadectwo dojrzałości w Gimnazjum im. Króla Kazimierza Wielkiego w Olkuszu. Następnie podjął studia na Politechnice Warszawskiej. Od 1932 r. był kierownikiem i głównym konstruktorem we własnych Warsztatach Szybowcowych na Polu Mokotowskim w Warszawie, projektując wiele znanych w świecie szybowców.

Podczas okupacji niemieckiej w dniu 19 września 1940 r. został przypadkowo aresztowany w drugiej wielkiej łapance ulicznej w Warszawie i osadzony na Pawiaku, skąd w nocy z 21 na 22 września przywieziono go do KL Auschwitz w transporcie, który liczył 1705 więźniów. Razem z nim do obozu przywieziono wówczas rtm. Witolda Pileckiego (nr 4859) i znanego ze swojej powojennej działalności prof. Władysława Bartoszewskiego (nr 4427). Antoni Kocjan w obozie otrzymał numer 4267. Zwolniono go z KL Auschwitz około rok później, dzięki staraniom jego znajomych z Warszawy i technicznej firmy niemieckiej, w której pracował przed aresztowaniem.

Antoniego Kocjana niektórzy historycy nazywają „człowiekiem, który wygrał wojnę”. Jego imię nosi Zespół Szkół nr 3 w Olkuszu oraz nazwisko Antoniego Kocjana wymienione jest na tablicy pamiątkowej w Liceum Ogólnokształcącym nr 1 im. Króla Kazimierza Wielkiego. Jedna z ulic Srebrnego Grodu również nazwana jest imieniem słynnego olkuskiego inżyniera. Ponadto ku jego czci umieszczono tablicę na ścianie budynku Ochotniczej Straży Pożarnej w Olkuszu, której kiedyś był członkiem.

Szybowce konstrukcji Antoniego Kocjana można spotkać w muzeach na całym świecie. Jego postać przedstawiona jest także w filmie fabularnym „Oni ocalili Londyn” w reżyserii Vernona Sewella, produkcja amerykańsko-angielska z 1958 r.

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 9 stycznia 2013 r.

Zobacz:
Polskie Stowarzyszenie Motoszybowcowe im. Antoniego Kocjana w Poznaniu
Olkuszanin wśród najlepszych w Polsce

, , , , , , ,

Brak komentarzy

Żydzi w Olkuszu w latach 1939-1942, siedemdziesiąta rocznica likwidacji olkuskiego getta

Powiat olkuski w 1939 r.

W pierwszych dniach września 1939 r. hitlerowcy po zajęciu powiatu olkuskiego, położonego w południowej części Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej i graniczącego z Zagłębiem Dąbrowskim, Górnym Śląskiem i ziemią krakowską, przystąpili do budowy własnego aparatu władzy opartego a terrorze oraz eksterminacyjnych i zbrodniczych działaniach. Z części ziem polskich włączonych do III Rzeszy, na mocy dekretu Adolfa Hitlera z 8 października tegoż roku, utworzono m.in. rejencję katowicką, która później weszła w skład prowincji górnośląskiej. Przyłączono do niej południowo-zachodnią część powiatu olkuskiego wraz z Olkuszem, któremu nadano później niemiecką nazwę Ilkenau.

Mapa niemiecka okupowanych ziem polskich, kolorem czerwonym zaznaczony podzielony powiat olkuski.

Tereny te traktowano jako integralną część państwa niemieckiego. Pozostałą, północno-wschodnią część powiatu olkuskiego, włączono do Generalnego Gubernatorstwa, które utworzono 26 października 1939 r.Niemieckim landratem (starostą) Olkusza już we wrześniu 1939 r. okupant mianował dr. Heinricha Grolla, poprzednio pracownika hitlerowskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który sprawując swój urząd, ciągle zabiegał, aby do III Rzeszy włączyć cały powiat olkuski, motywując to względami gospodarczymi i demograficznymi. Na przyłączonych do III Rzeszy ziemiach polskich wprowadzono sądownictwo karne. W systemie represji hitlerowcy usiłowali znaleźć uzasadnienie prawne dla wydawanych przez siebie zaostrzonych kar w odniesieniu do Polaków i Żydów.

Eksterminacja ludności żydowskiej

Od wiosny 1941 r. zaczęto gromadzić Żydów na ziemi olkuskiej w wybranych dzielnicach miast i miasteczek. Eksterminację ludności żydowskiej z Olkusza, Wolbromia, Pilicy, Skały i innych miejscowości przedwojennego powiatu olkuskiego zakończono w 1943 r., przy czym największe jej nasilenie nastąpiło w 1942 r. Żydzi ci ginęli z głodu lub na skutek chorób w gettach, a także w licznych egzekucjach w pobliżu lub samych miejscach ich zamieszkania oraz w komorach gazowych w Bełżcu i KL Auschwitz. Ogółem w różnych okolicznościach zginęło np. z gminy Pilica ponad dwa tysiące Żydów, ze Sławkowa około tysiąc, z Olkusza około trzy tysiące, z Wolbromia około pięć tysięcy.

Relacja Janiny Cyry (z d. Kocjan)

„Kiedyś byłam uczennicą szkoły powszechnej przy ul. Górniczej w Olkuszu. Wracając do moich wspomnień szkolnych chciałam podkreślić, że prawie połowę uczennic mojej klasy stanowiły Żydówki. Nie było między nami różnic ani antagonizmów. Bardzo dobrze czułam się w tej szkole, a wszystkie uczennice były bardzo grzeczne. Grono nauczycielskie traktowało nas jednakowo. Jedynie w sobotę my Polki miałyśmy powtórkę z przerobionego materiału i musiałyśmy obowiązkowo przyjść do szkoły, a nasze koleżanki Żydówki w związku ze świętem żydowskim „szabasem” miały w tym czasie dzień wolny od nauki. Uczennice Żydówki nie przychodziły również do szkoły w żydowskie święta, a po swoich świętach wiosennych częstowały nas zawsze macą. Były to cienkie, białe placuszki z pszenicy. Dziewczynki te wprawdzie między sobą rozmawiały po żydowsku, lecz po polsku potrafiły mówić bardzo poprawnie. Podkreślam – religia to była jedyna istotna różnica pomiędzy nami.

Uczennice szóstej klasy szkoły powszechnej w Olkuszu (rocznik 1931/32), szesnaście uczennic tej klasy to Żydówki, w pierwszym rzędzie siedzi Janina Kocjan (po mężu Cyra), szósta od lewej strony.

Uczennice szóstej klasy szkoły powszechnej w Olkuszu (rocznik 1931/32), szesnaście uczennic tej klasy to Żydówki, w pierwszym rzędzie siedzi Janina Kocjan (po mężu Cyra), szósta od lewej strony.

Podczas okupacji hitlerowskiej jako osoba znająca język niemiecki otrzymałam pracę w biurze Urzędu Gminy Rabsztyn w Olkuszu.

Egzekucja olkuskich Żydów w marcu 1942 r.

Okropne wrażenie wywarło na mnie w tym okresie publiczne powieszenie przez Niemców na kasztanach w Olkuszu przy ul. Kościuszki trzech młodych chłopców żydowskich. Polacy byli zmuszani, aby ten straszny widok oglądać.

Mordka Glajtman z Olkusza, żył lat 21

Mordka Glajtman z Olkusza, żył lat 21

Chaim Pinkus z Olkusza, żył lat 32

Chaim Pinkus z Olkusza, żył lat 32

Moszek Macner z Olkusza, żył lat 42

Moszek Macner z Olkusza, żył lat 42

Byłam również świadkiem, pracując w biurze Urzędu Gminy Rabsztyn mieszczącym się przy Rynku w Olkuszu, jak Niemcy wyprowadzali w dużej kolumnie Żydów ul. Sławkowską. Wtedy nie wiedziałam dokąd ich prowadzą. Z przerażeniem tylko mówiliśmy, że w następnej kolejności to my Polacy tak pójdziemy”.

Janina Cyra, Olkusz nie był Jedwabnem, „Słowo Żydowskie” 2004 nr 7-8.

Relacja Efraima Parasola

W Żydowskim Instytucie w Warszawie są przechowywane nieliczne relacje Żydów olkuskich, którzy przeżyli Holocaust. Jedną z najciekawszych jest relacja Efraima Parasola, ur. 5.3.1900 r. w Olkuszu, zamieszkałego po wojnie w Katowicach:

„(…) Społeczeństwo żydowskie Olkusza było w swojej większości pochodzenia miejscowego i składało się z drobnych kupców, straganiarzy, właścicieli drobnych warsztatów przemysłowych i rzemieślniczych; krawieckich, szewskich, stolarskich, ślusarskich itp. Społeczeństwo żydowskie miało swojego lekarza Żyda, 2 adwokatów i 2 dentystów. Życie religijne koncentrowało się w synagodze, bożnicy i w wielu ortodoksyjnych domach modlitwy. Z braku własnej szkoły młodzież żydowska uczęszczała do publicznych, ogólnych.

W poniedziałek 4 września 1939 r. wkroczyła armia niemiecka do Olkusza i zaczął się „potop prześladowań” i udręczeń ludności żydowskiej, która natychmiast musiała się stawić do robót publicznych, gdzie nadzorcy morderczo ich bili i katowali bez żadnego przewinienia. Dzień za dniem z wczesnego rana do późnego wieczoru pracowali Żydzi często przy bezużytecznych pracach bici przez hitlerowskich zbrodniarzy, dla których widowisko to było rozrywką. Żydzi zostają usunięci z ładniejszych mieszkań z centrum miasta i rabuje się ich dobytek.

W listopadzie 1939 r. zostaje utworzona Rada Żydowska na żądanie władz niemieckich, z prezesem Szwarcbergiem na czele. 15 najbardziej poważanych obywateli miasta zabierają Niemcy jako zakładników na kilka tygodni, męcząc przy tym ich w okropny sposób. W początku grudnia 1939 r. zostaje u nas wprowadzona oznaka hańby w formie białej opaski, którą zobowiązany był nosić każdy Żyd i Żydówka na lewym ramieniu z wyszytą gwiazdą Dawida.

W styczniu 1940 r. Centrala Żydowska w Sosnowcu mianuje niejakiego Sobola komisarzem Rady Żydowskiej w Olkuszu, który ściąga wielkie podatki z Żydów miejscowych i stoi na straży wypełniania wszystkich zleceń Centrali. Żydzi zostają zmuszeni do oddania kontrybucji w formie złota. Sobol organizuje milicję, która dopilnowuje, żeby żaden Żyd nie wykręcał się z robót. W tym samym czasie zostaje zbezczeszczona synagoga.

W lutym 1940 r. likwiduje się część sklepów żydowskich, a inne zajmują po prostu sprawiedliwością hitlerowską Niemcy. Znów zamyka się kilka ulic dla Żydów, którzy muszą nakładać dużo drogi, by dostać się do sklepów, gdzie wydawano dla nich żywność. Kartki dla Żydów nosiły specjalny napis „Jude”.

(…) 15 czerwca 1940 r. zostaje sprowadzonych do Olkusza 1500 Żydów z Chorzowa, Piaśnik i innych miejscowości Górnego Śląska, którzy po zrabowaniu dobytku zostali wygnani ze swoich dotychczasowych siedzib. Wysiedleńcy zostali rozlokowani wśród miejscowej ludności żydowskiej, która liczyła wtedy około 4000 osób.

(…) We wrześniu lub na początku października 1940 r. Rada Żydowska na zarządzenie władz niemieckich wysyła 70 mężczyzn do dulagu (Durchgangslager – obóz przejściowy – dop. A.C.) w Sosnowcu, skąd zostają skierowani na prace do Niemiec. Przyrzeczono im, że wrócą po 3 miesiącach, ale jak okazało się już więcej stamtąd nie powrócili. Od tego czasu Arbeitseinsatz (biuro zatrudnienia – dop. A.C.) pochłania stale coraz większą ilość młodzieży żydowskiej, a w wypadku niestawienia się wezwanego do pracy, aresztuje się jego rodziców lub rodzeństwo i trzyma się ich tak długo, aż stawia się wezwany. Młodzież żydowska broni się jednak wszelkimi środkami biernego oporu, by uniknąć wywózki do lagru, która jest równoznaczna ze śmiercią.

W 1941 r. zostaje przygotowane getto. Społeczeństwo aryjskie, które mieszka za miastem zostaje przesiedlone do centrum do mieszkań żydowskich, a Żydzi zostają przymusowo przesiedleni za miasto do Sikorki i na Słowiki. Celem połączenia tych 2 skupisk żydowskich zostaje zrobiona specjalna droga.

W maju 1941 r. wszyscy Żydzi z Olkusza są skupieni już w tych 2 miejscowościach i żyją w bardzo ciężkich warunkach mieszkaniowych. Kilka rodzin musiało mieszkać w jednym mieszkaniu. Skupienie Żydów w jednym miejscu ułatwia organizowanie łapanek i wysyłanie młodzieży żydowskiej do przymusowych obozów pracy.

We wrześniu 1941 r. zostaje zamieniona opaska na żółtą łatę w formie gwiazdy Dawida z napisem „Jude” (…). Każdy Żyd i Żydówka od 12 roku życia musi nosić znak hańby przyszyty na ubraniu na piersi. Gdy Żyd zostaje schwytany bez znaku hańby lub ze źle przyszytym, cała jego rodzina zostaje wysłana do więzienia w Mysłowicach, skąd nikt nie wrócił. W getcie Żydzi cierpią głód, gdyż żywność otrzymana z przydziału nie pokrywa minimalnych potrzeb.

Mordka Glajtman, karta z bloku nr 11 w KL Auschwitz

Mordka Glajtman, karta z bloku nr 11 w KL Auschwitz

Chaim Pinkus, kartoteka z bloku nr 11 w KL Auschwitz

Chaim Pinkus, karta z bloku nr 11 w KL Auschwitz

Moszek Macner, karta z bloku nr 11 w KL Auschwitz

W marcu 1942 r. w Purym przeżywają Żydzi z Olkusza wielką tragedię. Bez żadnej przyczyny pędza się wszystkich Żydów i zmusza się ich do przyglądania się okropnemu widowisku zbrodniczego bestialstwa wieszania 4 Żydów, wśród których znalazł się 17-letni Glajtman i 30-letni Matzner. Ofiary wiszą kilka godzin do przyjazdu auta z Oświęcimia, które woziło również 2 ofiary z Będzina i 5 z Sosnowca. Na tym nie kończą się prześladowania Żydów z Olkusza.

9 czerwca 1942 r., gdy całe społeczeństwo jeszcze spało, getto zostaje oblężone przez kilkuset gestapowców i SS-wców i przy nieustającej strzelaninie wypędza się całą ludność żydowską do budynku byłego gimnazjum, gdzie do 11 czerwca odbywają się tam straszne sceny. Starcy, chorzy, kobiety i dzieci po prostu duszą się ze ścisku i gorąca. Upał jest straszny. Nie można otrzymać ani kropli wody, strzelanina nie ustaje, ludzie padają jak muchy. Gdy zostają podstawione wagony, wpędza się do nich ludność żydowską w liczbie około 2000 osób po największej części starcy i dzieci. Również trupy wrzuca się razem z żyjącymi do wagonów, które się zamyka, pieczętuje i wysyła do Oświęcimia, prosto do krematorium.

12 czerwca 1942 r. na czwarty dzień akcji przyjechał z Centrali Żydowskiej w Sosnowcu Merin ze swoją sekretarką Czarną. Wybrano 400 młodych mężczyzn i kobiet i wysłano na roboty do obozu. Ponadto jeszcze 1300 osób załadowano do pociągu i wysłano w tym samym kierunku, gdzie kierowano ich braci i siostry, ojców, matki i dzieci. Sto sześćdziesięciu Żydów, pracowników Judenratu i milicji i niektórzy znajomi panów z Centrali zostali przesiedleni do Sosnowca.

15 osób pozostaje na miejscu dla likwidacji majątków żydowskich, lecz po 2 dniach miejscowe władze wypędzają ich i zbrodniarze niemieccy rabują i dzielą się swym łupem, przez wiele lat skrzętnie zbieranym i zapracowanym przez ludność żydowską. 15 czerwca 1942 r. Olkusz jest bez Żydów.

W chwili obecnej zostało przy życiu prawdopodobnie stu pięćdziesięciu Żydów rozproszonych po różnych miejscowościach. W samym Olkuszu nie ma Żydów”.

Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie. Relacje indywidualne, sygn. 301/1551, relacja Efraima Parasola, k. 1-6.

Relacja Mariana Głuszeckiego

Marian Głuszecki (Auerhahn), ur. 26.11.1900 r. w Cebrowie koło Tarnopola, zamieszkały w Olkuszu, były więzień Auschwitz, Gross-Rosen i Buchenwaldu, zmarł w Krakowie w 1981 r.

„W czerwcu 1942 r. nastąpiła likwidacja getta w Olkuszu. (…) Akcja rozpoczęła się nad ranem. Dzielnica obstawiona była podwójnym szpalerem policji niemieckiej. (…) Milicjanci żydowscy, którzy na akcję tę przyszli specjalnie z Będzina i Sosnowca, znęcali się w niemożliwy sposób nad ludźmi, bijąc i kopiąc ich nogami. Jeden z nich szczególnie wyróżniał się pod tym względem brutalnością. (…) zawołał mnie jeden z gestapowców i zapytał, wskazując na to, co robi milicja żydowska, jak mi się to podoba i co ja o tym sądzę. Powiedział, że ordnerzy żydowscy zachowują się znacznie gorzej niż gestapowcy i że wzywa mnie na świadka, że gestapo w ogóle ludzi nie bije, jak sam zresztą widzę (…). Wspomniany wyżej gestapowiec w mojej obecności zawołał jednego ordnera do siebie, zbił go i zrzucił ze schodów, pytając się mnie, czy słusznie zrobił. Po skończonej likwidacji okazało się, że w kryjówkach znajduje się cała masa Żydów (…). Kryjówki zazwyczaj były z góry przygotowane i tak dobre, że odkrycie ich przez Niemców było niemożliwe. Wynajdywali je jednak, prześcigając się w gorliwości, żydowscy ordnerzy, doprowadzając tych ludzi na punkt zborny. Ludzi ukrywających się (…) dołączono automatycznie do transportu oświęcimskiego. Każdy Żyd, spotkany w tym czasie na ulicy getta, był narażony na śmierć przez zastrzelenie na miejscu”.

Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie. Relacje indywidualne, sygn. 301/3321, relacja b. więźnia Mariana Głuszeckiego (Auerhahna; kopia tej relacji jest przechowywana w: APMA-B. Zespół Oświadcze- nia t. 153, k. 87-101.

Relacja Marii Feczki o zagładzie olkuskich Żydów wierszem pisana

Żydzi przed wywiezienie w drodze na dworzec kolejowy w Olkusz

Żydzi przed wywiezieniem w drodze na dworzec kolejowy w Olkuszu

„Zjechało Gestapo dzielnicę żydowską otoczono

Wszystkich Żydów wyciągnięto z domów, w gimnazjum stłoczono.

Tu ich posortowano – na kilka partyj podzielono

I tak koleino z ghetta wywożono.

Biednych, starych i chorych osobno umieścili,

Do jednego budynku jak bydło wpuścili,

Wszyscy musieli obok siebie stać, nie wolno im było usiąść.

Jedzenie przywożono; wszyscy kolejno dostawali

W pogoni za chlebem niektórzy starcy na ziemię padali,

Bo głód naprzód popędzał, gdy nogi sił odmawiały

Dzieci z głodu płakaly, chleb chciwie porywały

Policja litości nie miała – chorych na wóz jak kłody wrzucała

Jednych na miejsce przywoziła, po drugich wracała

Na jednym wozie Żydówka, co przed chwilą dziecię zrodziła

Cała we krwi skąpana – w bólach porodowych się wiła

A w nogach – na pierzynie skrwawionej

Wije sie w śmiertelnym skurczu dziecię świeżo zrodzone

Niepotrzebnie się znalazło na tym nędznym świecie

Bo tu nie za długo śmierć je ze świata zmiecie

Wreszcie starych i chorych, nędznych i ubogich

Wyłączono dnia jednego i przeznaczono do drogi

Po trzech dniach – drugich, Żydów nieco lepszych,

Bez względu na wiek i zdrowie, nieco zamożniejszych

a po dalszej przerwie – resztę żydowskiej nacji

Najmajętniejszej semickiej arystokracji

Pędzono na stację przy asyście policji

Większe dzieci szły same, małe dźwigali rodzice

Czerwcowe słońce goracym sercem ich żegnało

Po drodze niektore żydowie Polaków o wodę żebrało,

Lecz na to nie pozwalało srogie żandarma spojrzenie

Lub ewentualne – szpicrutą uderzenie.

Tak fala za falą z miasta odpływała,

Na dworcu kolejowym (…)

Tu przy wsiadaniu panował porządek

Dzieci ciekawe przez okna wyglądały, starcy wcisnęli się w kącie

Widocznym było, że podróży takiej nie wszyscy kosztowali,

Toteż nieświadomi swego losu, pociągiem się rozkoszowali;

Jeśli się kto odważył przez okno wychylić do połowy,

Wnet ostra szpicruta spadała na głowy.

Cisza zaległa, jakby tej falangi w pociągu nie było,

A jednak w niejednej tu duszy serce z bólu zawyło

Zdawano sobie sprawę, że życie ich pod znakiem pytania stoi,

Że prześladowanie Żydów nie prędko się uspokoi”.

Maria Feczko z mężem Karolem i dziećmi: Marią Teresą i Elżbietą oraz synem Czesławem

Maria Feczko z mężem Karolem i dziećmi: Marią Teresą i Elżbietą oraz synem Czesławem

Maria Feczko (z d. Karszniewicz), autorka powyższego tekstu, napisanego podczas okupacji hitlerowskiej, była nauczycielą w Szkole Powszechnej nr 1 w Olkuszu, jej mąż Karol Feczko, architekt olkuski, aresztowany wiosną 1940 r., zmarł w KL Mauthausen-Gusen 6 lutego 1943 r. Patrz szczegóły: Adam Cyra, Mieszkańcy ziemi olkuskiej w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych, Oświęcim-Olkusz 2005, s. 157-162.

Relacja Mieczysława Miski

„Latem 1942 r. w godzinach rannych podczas pracy w olkuskiej fabryce naczyń emaliowanych – relacjonuje Mieczysław Miska – volksdeutsch o nazwisku Burzyński, który był kierownikiem warsztatu mechanicznego, wyczytał z wcześniej przygotowanej listy nazwiska robotników, wśród których i ja znalazłem się. Oznajmił nam, że zostaliśmy wyznaczeni do usuwania pożydowskiego mienia, po wysiedlonych Żydach. Po wyjściu z fabryki, szliśmy w kierunku getta na terenie Sikorki, mijając dworzec kolejowy w Olkuszu, na peronie którego byli zgromadzeni olkuscy Żydzi. Czekali oni pod nadzorem żandarmów niemieckich na wywiezienie pociągiem, którego wagony były już podstawione. Część Żydów siedziała na ziemi, inni leżeli na różnych wózkach. Szedłem w ostatniej grupie robotników, skierowanych do pracy, która miała polegać na wynoszeniu z mieszkań żydowskich wszystkich rzeczy, z wyjątkiem mebli.

Razem ze mną do tej pracy skierowano Zdzisława Halkiewicza, Tadeusza Pietraszewskiego i Henryka Cebo. Pożydowskie rzeczy, które wynosiliśmy z mieszkań były ładowane na furmanki. Podczas pracy nadzorował nas ciągle żandarm niemiecki, który w każdym mieszkaniu sprawdzał bagnetem, czy nie ma podwójnych ścian, ze skrytkami wewnątrz. W jednym z mieszkań, po przebiciu bagnetem ściany, znalazł taką skrytkę. Ukryte w niej były materiały. Pamiętam, że w innym mieszkaniu, kiedy wynosiliśmy pierzynę, to była jeszcze ciepła. Z kolei jeszcze w innym mieszkaniu na stoliku leżała proteza zębowa, której właściciel już nie zdążył założyć. Wyciągaliśmy też z kredensów talerze. Pamiętam jak stanąłem na taborecie przy jednym z nich i zauważyłem piękny zegarek damski. Wziąłem go do ręki, a za mną stał żandarm niemiecki, który uderzył mnie w głowę i zabrał mi ten zegarek. Pamiętam również jak w piwnicy jednego z mieszkań znaleźliśmy zakopane częściowo w ziemi butelki z winem. Pilnujący nas Niemiec polecił, abyśmy się napili ich zawartości i po przekonaniu się, że jest to rzeczywiście wino, zabrał dla siebie te butelki. Wszystkie znalezione rzeczy w pożydowskich mieszkaniach musieliśmy wynosić na furmanki, które jadąc ulicami Kościuszki i Szpitalną zawoziły je do budynku, w którym obecnie przy ulicy Mickiewicza mieści się Starostwo Powiatowe w Olkuszu. Kiedy furmanki były załadowane już pożydowskim mieniem, to na pierwszej i na ostatniej z nich siadał żandarm niemiecki. Ci dwaj żandarmi pilnowali, aby po drodze nic z nich nie zginęło i wszystkie rzeczy zostały dowiezione do wspomnianego budynku. Wtedy ten budynek był w stanie surowym i budowany był przed wojną z myślą, że tu będzie mieścić się Kasa Chorych.

W pierwszym dniu pracowaliśmy od rana do wieczora, nie otrzymując nic do jedzenia. Jeden z moich kolegów ze znalezionego materiału na ubrania oderwał kawałek i próbował się nim owinąć. Nadzorujący nas żandarm uderzył go za to w twarz i odebrał mu ten materiał. Pod jednym z sienników znaleźliśmy poukładane buty. Ten sam żandarm popatrzył na mnie i dał mi jedną z tych par obuwia. Buty okazały się za ciasne. W następnym domu znalezione półbuty z kolei dał Halkiewiczowi, który później wymienił się nimi ze mną.
Sortowaniem rzeczy pożydowskich zajmowały się później w niewykończonym budynku Kasy Chorych kobiety, wyznaczone przez władze niemieckie spośród mieszkanek Olkusza. Wśród nich była nawet moja późniejsza teściowa, która wówczas nie pracowała zawodowo i była gospodynią domową.

Pamiętam, jak w czasie okupacji hitlerowskiej, czasami wiatr przywiewał słodki i mdły zapach od strony Oświęcimia, który roznosił się w powietrzu, najprawdopodobniej podczas palenia ciał Żydów zamordowanych w komorach gazowych na stosach spaleniskowych w KL Auschwitz II-Birkenau w Brzezince”.

Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.
Zespół Oświadczenia t. 162, relacja Mieczysława Miski.

Opracował:
Adam Cyra
Oświęcim, dnia 4 czerwca 2012 r.

Zobacz:

Egzekucja w Olkuszu 3 marca 1942 r.

Jeszcze raz o egzekucji w Olkuszu w marcu 1942 r.

Krzysztof Kocjan, Zagłada olkuskich Żydów, „Ilkusiana” 2012 nr 6

Brak komentarzy

Ewa Jagodzińska-Rudzińska (1932-2012)

W dniu 11 kwietnia 2012 r. zmarła Ewa Jagodzińska-Rudzińska, miała 79 lat. Z wykształcenia była ekonomistką i długoletnią pracownicą Olkuskiej Fabryki Naczyń Emaliowanych. Jej pogrzeb odbył się 14 kwietnia 2012 r. na cmentarzu w Olkuszu.

Ewa Jagodzińska urodziła się 23 września 1932 r. w Olkuszu. Losy Jej rodziców były niezwykle tragiczne, a ich utrata w dzieciństwie odcisnęła się piętnem na całym Jej późniejszym życiu.

Wiesław Jagodziński, rostrzelany w KL Mauthausen-Gusen 8 lipca 1943 r.

Wiesław Jagodziński, rostrzelany w KL Mauthausen-Gusen 8 lipca 1943 r.

Ojciec Wiesław Jagodziński. który urodził się 3 lipca 1907 r. w Skarżysku, był nauczycielem gimnazjalnym w Kowlu na Wołyniu, a później profesorem matematyki w gimnazjum olkuskim od 15 września 1939 r. do zamknięcia szkoły przez hitlerowców 15 stycznia 1940 r. Za działalność konspiracyjną w ZWZ/AK aresztowano go 11 lutego 1943 r. i wywieziono do KL Mauthausen-Gusen (nr obozowy 14499), gdzie został rozstrzelany 8 lipca 1943 r.

Teresa Jagodzińska, zginęła w KL Auschwitz-Birkenau 25 czerwca 1944 r.

Teresa Jagodzińska, zginęła w KL Auschwitz-Birkenau 25 czerwca 1944 r.

Z kolei matka Teresa Jagodzińska (z domu Schmidt), urodzona 11 października 1911 r. w Warszawie, była w latach 1920-1928 uczennicą Gimnazjum Polskiej Macierzy Szkolnej w Olkuszu. Podczas okupacji mieszkała wraz z mężem Wiesławem Jagodzińskim oraz córeczką Ewą w Olkuszu. Aresztowano ją również za działalność konspiracyjną w ZWZ/AK i od 12 lutego 1943 r. więziono na terenie obozu macierzystego w Oświęcimiu w bloku nr 2a, który oddany był do dyspozycji więzienia śledczego w Mysłowicach. W dniu 5 marca 1943 r. oznaczono ją numerem 37564 i przeniesiono do KL Auschwitz-Birkenau, gdzie zginęła 25 czerwca 1944 r.

List obozowy Teresy Jagodzińskiej wysłany do matki Zofii Schmidt w Olkuszu

List obozowy Teresy Jagodzińskiej wysłany do matki Zofii Schmidt w Olkuszu

Śp. Ewa Jagodzińska-Rudzińska, córka Teresy i Wiesława Jagodzińskich, posiadała wiele dokumentów, związanych z pobytem i śmiercią Jej rodziców w niemieckich nazistowskich obozach koncentracyjnych, które kilka lat temu przekazała do archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

Adam Cyra
Oświęcim, 13 kwietnia 2012 r.

, ,

Brak komentarzy

Upamiętnienie Żydów olkuskich w Bełżcu

Muzeum – Miejsce Pamięci w Bełżcu utworzono w 2004 r. jako oddział Państwowego Muzeum na Majdanku w Lublinie. Głównym zadaniem powstałego wówczas pomnika jest oddanie czci i zachowanie pamięci o pomordowanych tu Żydach. Jego elementami są żeliwne nazwy miejscowości, z których następowały deportacje do obozu zagłady w Bełżcu. Jednym z upamiętnionych miast jest Olkusz. Ponadto zwiedzając muzealną ekspozycję w tym Miejscu Pamięci można dowiedzieć się z opisów zamieszczonych na planszach i widniejącej na jednej z nich mapy, że Żydzi z Olkusza zginęli w komorach gazowych w Bełżcu.

W niemieckim obozie zagłady w Bełżcu, przez który przebiegała linia kolejowa, łącząca Lublin z węzłową stacją w Rawie Ruskiej, od marca do grudnia 1942 r. zamordowano około 500 tysięcy osób, przede wszystkim polskich Żydów, ale także obywateli żydowskich z Niemiec, Austrii, Czech i Słowacji.

Transporty z ludnością żydowską przywożono do Bełżca w wagonach bydlęcych. Średnio w jednym wagonie umieszczano około 100 osób. Ekstremalne warunki przewozu, w tym przede wszystkim potworne przepełnienie oraz upał, brak wody i pożywienia powodowały śmierć wielu osób już w czasie deportacji do tego miejsca zagłady.

Od wiosny 1941 roku niemieccy naziści zaczęli gromadzić Żydów na ziemi olkuskiej w wybranych dzielnicach miast i miasteczek. Eksterminację ludności żydowskiej z Olkusza, Wolbromia, Pilicy, Skały i innych miejscowości przedwojennego powiatu olkuskiego zakończono w 1943 roku, przy czym największe jej nasilenie nastąpiło w 1942 roku Żydzi ci ginęli z głodu lub na skutek chorób w gettach, a także w licznych egzekucjach w pobliżu lub samych miejscach ich zamieszkania oraz w komorach gazowych w Bełżcu i KL Auschwitz. Ogółem w różnych okolicznościach zginęło np. z gminy Pilica ponad dwa tysiące Żydów, ze Sławkowa około tysiąc, z Olkusza około trzy tysiące, z Wolbromia około pięć tysięcy.

Czy w tych transportach i w takich warunkach przywieziono Żydów z Olkusza na zagładę do Bełżca ? – osobiście w to wątpię i mimo że nie ma żadnych dokumentów potwierdzających ich śmierć w KL Auschwitz II – Birkenau, jestem zdania, że stali się oni w czerwcu 1942 r. ofiarami komór gazowych w tej drugiej części oświęcimskiego obozu, który istniał na terenie Brzezinki.

Tablica w Bełżcu

Tablica w Bełżcu

Krzysztof Kocjan w swojej książce, zatytułowanej Zagłada Żydów olkuskich (Olkusz 2002) również uważa, że Żydzi z Olkusza zginęli w komorach gazowych KL Auschwitz II-Birkenau. Natomiast z materiałów Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie podobno ma wynikać, że Żydzi ci zginęli w Bełżcu i na ich podstawie zagłada olkuskich Żydów została upamiętniona w Muzeum – Miejscu Pamięci w Bełżcu. Warto odwiedzić to miejsce i poznać bliżej szczegóły tej sprawy.

Adam Cyra
Oświęcim, 12 lutego 2012 r.

, , , , ,

Brak komentarzy

Nieznane karty zgonu Aleksandra Aleksiejewa i Wiesława Jagodzińskiego z Olkusza

Kartoteka więźniów obozu Mauthausen, położonego na terenie Austrii, który został wyzwolony przez wojska amerykańskie 5 maja 1945 r. i inne akta z tego niemieckiego nazistowskiego obozu, o czym już pisałem poprzednio w tekście o Konradzie Juszczyku, od ponad pół wieku znajdują się w archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. Wśród nich jest nie tyko zachowana karta zgonu Konrada Juszczyka, ale także dalsze nieznane dokumenty związane z innymi mieszkańcami Olkusza i ziemi olkuskiej, zamordowanymi w KL Mauthausen-Gusen. W sumie są to źródła archiwalne bardzo cenne dla historyków i coraz bardziej przez nich wykorzystywane, chociaż przypuszczam, że mało wiedzą o nich również żyjący jeszcze więźniowie KL Mauthausen, a także współcześni badacze martyrologii Polaków w niemieckich nazistowskich obozach koncentracyjnych.

Wiesław Jagodziński. który urodził się 3 lipca 1907 r. w Skarżysku, był nauczycielem gimnazjalnym w Kowlu na Wołyniu, a także profesorem matematyki w gimnazjum olkuskim od 15 września 1939 r. do zamknięcia szkoły przez niemieckich nazistów 15 stycznia 1940 r. Za działalność konspiracyjną w ZWZ/AK został aresztowany 11 lutego 1943 r. i zesłany do Mauthausen-Gusen, nr 14499, gdzie go rozstrzelano 8 lipca 1943 r.

Z kolei jego żona Teresa Jagodzińska (z domu Schmidt), urodzona 11 października 1911 r. w Warszawie, była w latach 1920-1928 uczennicą Gimnazjum Polskiej Macierzy Szkolnej w Olkuszu. Podczas okupacji mieszkała wraz z mężem Wiesławem Jagodzińskim oraz córeczką Ewą w Olkuszu. Aresztowano ją również za działalność konspiracyjną w ZWZ/AK i od 12 lutego 1943 r. więziono na terenie obozu macierzystego w Oświęcimiu w bloku nr 2a, który był oddany do dyspozycji więzienia śledczego w Mysłowicach. W dniu 5 marca 1943 r. oznaczono ją numerem 37564 i przeniesiono do KL Auschwitz-Birkenau, gdzie zginęła 25 czerwca 1944 r.

Córka Teresy i Wiesława Jagodzińskich, posiadająca wiele dokumentów, związanych z pobytem i śmiercią Jej rodziców w niemieckich obozach koncentracyjnych, mieszka w Olkuszu.

Wśród zachowanych kart zgonów olkuszan w KL Mauthausen, które są przechowywane w archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu warto także zwrócić uwagę na kartę zgonu Aleksandra Aleksiejewa, urodzonego 26 marca 1914 r. w Sułoszowej i zamieszkałego w Olkuszu, który wraz z żoną Anną należał do „Orła Białego”. Za działalność konspiracyjną w tej organizacji został aresztowany 12 lutego 1943 r. i przewieziony do obozu Auschwitz, gdzie został skazany na karę śmierci. Po trzech tygodniach wywieziono go do Mauthausen i rozstrzelano 17 kwietnia 1943 r.

Z kolei jego żona Anna Goc (z domu Krzyżanowska, w obozie Aleksiejew), urodzona 20 lipca 1919 r. w Charsznicy, zamieszkała w Olkuszu, aresztowana została wraz z mężem12 lutego 1943 r. i przewieziona do Auschwitz, gdzie otrzymała nr 37537. W dniu 21 sierpnia 1944 r. z tego obozu przeniesiono ją do Natzweiler (podobóz Ebingen), a potem ewakuowano ją do Ravensbrück, gdzie odzyskała wolność w pierwszych dniach maja 1945 r. Anna Goc (nazwisko powojenne po drugim mężu) zmarła w Olkuszu kilka lat temu.

Stanisław Nogaj, były więzień Mauthausen-Gusen, w swoich wspomnieniach, zatytułowanych „Gusen”, Katowice 1945, część II, na stronie 81-82 opisuje, jak zginął Aleksander Aleksiejew, który w dniu 17 kwietnia 1943 r. został rozstrzelany w tym obozie wraz z dwoma innymi Polakami: Kazimierzem Fabrowiczem, urodzonym 1 października 1910 r. i Aloizym Laszczakiem, urodzonym 22 listopada 1899 r.

Nogaj tak pisze na ten temat:

Delikwenci oczekiwali wykonania wyroku przez cały dzień, stojąc pod ścianą. Komendant Ziereis przybył niespodziewanie już o godz. 5-tej po południu, zamiast o godzinie 6-tej. Egzekucję trzeba było przyśpieszyć. Seidler zaofiarował się osobiście, dopilnować, by pluton egzekucyjny przybył na miejsce jak najprędzej.

- Nie potrzeba! – krzyknął za nim Ziereis.

- Załatwimy to sami – dodał do swego otoczenia, które służalczo oczekiwało dalszych jego rozkazów.

Ziereis zarządził następnie, by skazani na śmierć więźniowie położyli się na piasku, twarzą do ziemi. Potem podszedł kolejno do każdego przyłożył browning do tyłu czaszki, mordował każdego osobiście, śmiejąc się przy tym do przyglądających mu się SS-manów. Więźniowie, pracujący w krematorium, przyglądali się tej scenie.

- Sprzątnijcie to ścierwo! – rzucił rozkaz Ziereis kapie krematorium Józefowi Szwendemanowi, wskazując na zabitych. Trupy zabitych wrzucono na wózek i odwieziono do krematorium. Po odejściu Ziereisa poszliśmy obejrzeć piasek krwią więźniów zbroczony.

Następnego dnia opowiadał mi dr Kamiński, że przyglądając się wyrzucaniu zabitych z wózka do chłodni w krematorium widział, jak jeden z rzekomych trupów podniósł się na cementowej posadzce. Żył jeszcze i był przytomny. Kula Ziereisa nie uśmierciła go. Żywego wrzucono razem z trupami do chłodni, gdzie było kilkadziesiąt trupów. Niewątpliwie zmarł z zimna albo z przerażenia, gdy chłodnię zamknięto.

Warto jeszcze dodać, że morderca wspomnianych powyżej więźniów, Franz Ziereis, komendant KL Mathausen, zmarł po wyzwoleniu tego obozu w maju 1945 r., postrzelony przez żołnierzy amerykańskich.

Adam Cyra
Oświęcim, 22 lipca 2009 r.

, , , , , ,

Brak komentarzy

Nieznana karta zgonu Konrada Juszczyka z Olkusza

Kartoteka więźniów KL Mauthausen, położonego na terenie Austrii, który został wyzwolony przez wojska amerykańskie 5 maja 1945 r. i inne akta z tego niemieckiego nazistowskiego obozu od ponad pół wieku znajdują się w archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. W bliżej nieznanych okolicznościach zaraz po wojnie przewieziono je do Łodzi i przechowywane były w mieszkaniu rodziny adwokata Henryka Kurnatowskiego, byłego więźnia KL Mauthausen, który zmarł w Warszawie w drugiej połowie 1953 r. Po jego śmierci, w wyniku korespondencji między Główną Komisją Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, Ministerstwem Kultury i Sztuki w Warszawie oraz Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau, zostały one przewiezione z Łodzi do Oświęcimia w styczniu 1954 r. Od tego czasu są starannie przechowywane w zbiorach archiwalnych Muzeum oświęcimskiego.

Nieznana karta zgonu Konrada Juszczyka z Olkusza

Nieznana karta zgonu Konrada Juszczyka z Olkusza

Wspomnianą kartotekę i inne akta z KL Mauthausen utrzymuje się we wzorowym porządku i w większości jest ona zeskanowana, co ogromnie pomaga w badaniach historycznych, związanych z tragicznym losem więźniów KL Mauthausen, którzy często wcześniej przebywali w KL Auschwitz. Wśród przechowywanych kartotek jest także obozowa kartoteka więźniów zmarłych w KL Mauthausen.

W sumie są to źródła archiwalne bardzo cenne dla historyków i coraz bardziej przez nich wykorzystywane, chociaż przypuszczam, że mało wiedzą o nich również żyjący jeszcze więźniowie KL Mauthausen i jego podobozów, w tym pierwszego i największego z nich Gusen. Ostatnio udało się w tych materiałach odnaleźć kartę zgonu Konrada Juszczyka, pochodzącego z Olkusza, z której wynika, że zginął on w KL Mauthausen sześćdziesiąt sześć lat temu, 8 lipca 1943 r.

Konrad Juszczyk to bohaterska i godna przypomnienia postać. Urodził się 19 lutego 1915 r. w Sosnowcu, był uczniem Gimnazjum im. Króla Kazimierza Wielkiego w Olkuszu, gdzie zdał maturę w 1933 r., a następnie studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, uzyskując tytuł magistra w 1938 r. W tymże samym roku rozpoczął aplikację w Sądzie Grodzkim w Olkuszu. We wrześniu 1939 r. razem z kolumną ratowniczo-sanitarną PCK przemierzył jako sanitariusz szlak wojenny z Olkusza pod Rozwadów Lubelski. Podczas okupacji hitlerowskiej, mieszkając w Olkuszu, aplikował u adwokata niemieckiego, który miał swoją kancelarię w Sosnowcu. W tym czasie był członkiem konspiracyjnej organizacji „Orzeł Biały”, co stało się powodem jego aresztowania w styczniu 1943 r. i osadzenia w Gusen, a potem w Mauthausen, gdzie został rozstrzelany 8 lipca 1943 r.

Jego obszerny biogram i wspomnienia o nim znajdują się w „Księdze Pamiątkowej Liceum w Olkuszu 1916-1956″, wydanej w 1957 r., gdzie można zapoznać się ze świadectwem złożonym przez Lucjusza Juszczyka, który tak pisze:

Konrada znałem od bardzo dawna. (…) Zarówno koleżanki, jak i koledzy darzyli go zaufaniem i szacunkiem. Był on swojego rodzaju autorytetem w naszym szkolnym społeczeństwie. Nie przypominam sobie Konrada uganiającego się na nartach po olkuskich wzgórzach, nie pamiętam, aby w ogóle z pasją oddawał się jakimś rozrywkom właściwym młodemu wiekowi, po prostu ciągle miał na to za mało czasu. Dla innych miał go zawsze pod dostatkiem. Ze szkołą był zawsze bardzo ściśle związany. (…) Podczas okupacji był członkiem organizacji podziemnej „Biały Orzeł”. Komórki te były powiązane z ośrodkiem centralnym w Warszawie. Główne ich zadania to wywiad i przygotowanie zbrojnego wystąpienia przeciw Niemcom. Z grupami tymi i Konradem straciłem bezpośredni kontakt na wiosnę 1941 r. W styczniu 1943 r. Konrad został aresztowany przez gestapo (…), przewieziono go do obozu Gusen (Austria), a później do sąsiedniego Mauthausen, gdzie w grupie 45 więźniów, przeważnie Ślązaków, został rozstrzelany w dniu 8 lipca 1943 r. Dane dotyczące śmierci Konrada stwierdziłem na podstawie oświadczeń więźnia obozu Gusen Stanisława Nogaja z Katowic oraz wydanej przez niego broszury pt. Gusen Cz. II 1946 r. str. 82 (wyd. Zw. Byłych Więźniów Ideowo-politycznych. Katowice, Dyrekcyjna 9).

Liceum Ogólnokształcące im. Króla Kazimierza Wielkiego w Olkuszu w 1956 r., podczas jubileuszu czterdziestolecia szkoły oraz II Zjazdu Absolwentów i Nauczycieli, ufundowało oraz wmurowało w ścianę szkoły marmurową tablicę pamiątkową z nazwiskami nauczycieli i uczniów poległych w pierwszej i drugiej wojnie światowej, wśród których jest wymienione nazwisko Konrada Juszczyka. Ponadto jego nazwisko jest wyryte na jednej z płyt pomnika, poświęconego mieszkańcom Ziemi Olkuskiej, zamordowanym w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych, którego odsłonięcie nastąpiło na starym cmentarzu w Olkuszu 12 czerwca w 2005 r.

Adam Cyra
Oświęcim, 23 czerwca 2009 r.

, , , ,

Brak komentarzy

Pomnik w Olewinie koło Olkusza

Piotr Kocjan (1913-1945)

Piotr Kocjan (1913-1945)

Obok zabytkowej kapliczki Olewinie koło Olkusza odsłonięty został w 1991 roku  pomnik z nazwiskami czterech poległych i zamordowanych mieszkańców tej miejscowości w czasie drugiej wojny światowej. Na płycie pomnika wymienione jest również nazwisko Piotra Kocjana, który zginął ponad siedemdziesiąt lat temu, mając zaledwie trzydzieści jeden lat.

Pomnik przed kapliczką w Olewinie k. Olkusza

Pomnik przed kapliczką w Olewinie k. Olkusza

Piotr Kocjan urodził się 28 maja 1913 roku w Olewinie, gdzie jego rodzice mieli niewielkie gospodarstwo rolne. Wychowany w trudnych warunkach w wielodzietnej rodzinie jako eksternista zdał egzaminy z zakresu 6 klas gimnazjalnych w Gimnazjum im. Króla Kazimierza Wielkiego w Olkuszu.

W latach 1936-1937 odbył służbę wojskową w 11. pułku piechoty w Tarnowskich Górach. Po przeniesieniu do rezerwy podjął w 1938 roku pracę radiotelegrafisty na dworcu kolejowym PKP w Jaworznie-Szczakowej. Jego jednostką przydziałową był 16. pułk piechoty w Tarnowie, do którego nie został zmobilizowany ze względu na pracę w PKP. We wrześniu 1939 roku wraz z innymi kolejarzami z Jaworzna-Szczakowej został ewakuowany w głąb wschodniej Polski.

Po powrocie do rodzinnego domu w Olewinie zaangażował się w 1941 roku konspiracyjnie w organizacji „Orzeł Biały”, a potem w ZWZ/AK. Równocześnie pracował jako dróżnik na pobliskim przejeździe kolejowym znajdującym się między Rabsztynem i Troksem, położonym w pasie granicznym pomiędzy Rzeszą i Generalnym Gubernatorstwem, utrzymując kontakty z działającymi w tym rejonie oddziałami partyzanckimi.

Tablica pamiątkowa na pomniku

Tablica pamiątkowa na pomniku

Konspiracyjna grupa do której należał została rozbita wskutek „wsypy” latem 1944 roku. Żandarmi hitlerowscy aresztowali go w jego rodzinnym domu w Olewinie nad ranem 29 sierpnia.

Więziony był w Olkuszu, Sosnowcu i w Mysłowicach, skąd po upływie półtora miesiąca skierowano go w transporcie więźniów do obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Przywieziony tam został pod koniec października 1944 roku, otrzymując numer 80894.

Po kilku dniach spędzonych w obozie macierzystym Gross-Rosen przeniesiony został do podobozu „Arbeitslager Breslau II” we Wrocławiu, gdzie zmuszono go do niewolniczej pracy przy produkcji części do czołgów w zakładach „Linke Hoffman Werke A.G.”.

Kartka pocztowa z więzienia w Mysłowicach

Kartka pocztowa z więzienia w Mysłowicach

W Olewinie pozostawił żonę Zofię i dwoje maleńkich dzieci – syn Józef, ur. wiosną 1943 roku i córka Elżbieta, ur. jesienią 1944 roku, kiedy ojciec przebywał już w obozie koncentracyjnym.

W ostatnim grypsie wysłanym z podobozu we Wrocławiu do żony Zofii, noszącym datę 30 grudnia 1944 roku, napisał:

List, który otrzymałem od Ciebie sprawił mi wielką radość z powodu, że mam wiadomość od Ciebie i że mamy małą Elżunię, którą z imienia już pokochałem. Ale później ogarnął mnie wielki smutek i żal. Bo możesz sobie wyobrazić ojca, który ma dziecko i nie zna go, nie może do niego przemówić i uścisnąć go. Elżuniu, ty mój skarbie, bądź zdrowa i rośnij Bogu i nam na pociechę. Pragnę, abyś była kropla w kroplę podobna do Twojej mamusi i przejęła od niej wszystkie cechy charakteru. Teraz muszę coś powiedzieć temu mojemu łobuzowi, którego prawdopodobnie rozpieściła Babunia. Ty mały łobuzie módl się do Bozi, żeby Tatuś powrócił, bo Tatuś modli się do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, aby dała Wam zdrowie i miała Was w swojej opiece.

Pomnik na starym cmentarzu w Olkuszu

Pomnik na starym cmentarzu w Olkuszu

W drugiej połowie stycznia 1945 roku, podczas ewakuacji więźniów z wrocławskiego podobozu do KL Gross-Rosen, Piotr Kocjan został zastrzelony na przez esesmana z konwoju, kiedy z wyczerpania nie mógł już iść o własnych siłach. Został pochowany w bezimiennej mogile na trasie „Marszu Śmierci”.

Jego nazwisko jest wymienione na pomniku, upamiętniającym mieszkańców Ziemi Olkuskiej, zamordowanych w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych, którego odsłonięcie nastąpiło na starym cmentarzu w Olkuszu 12 czerwca 2005 roku.

Wdowa po Piotrze Kocjanie – Zofia Kocjan zmarła 16 marca 2012 roku i  została pochowana 19 marca.  na nowym cmentarzu w Olkuszu. Miała 91 lat.

Adam Cyra
Oświęcim, 6 lutego 2009 r.

, , , ,

1 komentarz

Egzekucja w Olkuszu w dniu 3 marca 1942 r.

W pierwszych dniach września 1939 r. hitlerowcy po zajęciu powiatu olkuskiego, który był położony w południowej części Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej i graniczył z Zagłębiem Dąbrowskim, Górnym Śląskiem i ziemią krakowską, przystąpili do budowy własnego aparatu władzy opartego na terrorze oraz eksterminacyjnych i zbrodniczych działaniach. Z części ziem polskich włączonych do III Rzeszy, na mocy dekretu Adolfa Hitlera z 8 października tegoż roku, utworzono m.in. rejencję katowicką, która później weszła w skład prowincji górnośląskiej. Przyłączono do niej południowo-zachodnią część powiatu olkuskiego wraz z Olkuszem, któremu nadano w 1941 r. niemiecką nazwę Ilkenau. Tereny te traktowano jako integralną część państwa niemieckiego. Pozostałą, północno-wschodnią część powiatu olkuskiego, włączono do Generalnego Gubernatorstwa, które utworzono 26 października 1939 r.

Czytaj reszte tego wpisu »

, , ,

1 komentarz

Pomnik na starym cmentarzu w Olkuszu

W dniu 12 czerwca 2005 r. nastąpiło odsłonięcie na starym cmentarzu w Olkuszu pomnika poświęconego pamięci mieszkańców ziemi olkuskiej zamordowanych w czasie drugiej wojny światowej w hitlerowskiej w więzieniach i obozach koncentracyjnych.

Czytaj reszte tego wpisu »

, , , , ,

1 komentarz