Wpisy oznaczone tagiem kocjan

75. rocznica przwiezienia Antoniego Kocjana do obozu Auschwitz: Człowiek, który ujawnił tajną broń Hitlera

Antoni Kocjan – w cieniu polskich bohaterów drugiej wojny światowej

——————————————————————————————————————————————–

W dniu 29 sierpnia 2015 r. z Oświęcimia wyruszył Rajd Motorowy, którego uczestnikami byli motocykliści z Gentlemen’s Club Oświęcim.

Celem Rajdu, zorganizowanego w 71. rocznicę śmierci Antoniego Kocjana i w 75. rocznicę przywiezienia go do KL Auschwitz, było uczczenie pamięci tego bohaterskiego olkuszanina, dzięki któremu ujawniona została   nowa broń niemiecka V-1 i V-2.

Członkowie wspomnianego Klubu Motocyklowego w rodzinnej chacie Kocjana, usytuowanej obecnie u podnóża zamku w Rabsztynie, złożyli wieniec z biało-czerwonymi szarfami, na których znajdują się napisy: „Pamięci Antoniego Kocjana” oraz Motocykliści „Gentlemen’s Club” Oświęcim.

Po złożeniu kwiatów  motocykliści z Oświęcimia zostali oprowadzeni po zamku,  z  zainteresowaniem słuchając objaśnień Jacka Sypienia, prezesa Stowarzyszenia Zamek Rabsztyn, na temat jego kilkuwiekowej historii.

„Chata Kocjana” w Rabsztynie.

Moment składania wieńca  filmowali działacze

Klubu Historycznego im. Armii Krajowej z  Olkusza.

Zobacz reportaż:

M o t o c y k l i ś c i   i   h i s t o r i a

——————————————————————————————————————————————–

Pierwszymi ludźmi, mającymi w swych rękach Wunderwaffe, byli poza Niemcami, Polacy – twierdzi  Michał Wojewódzki, autor książki „Akcja V-1, V-2″, w której pisze m.in. o przejęcia rakiety V-2 przez polski wywiad Armii Krajowej.

————————————————————————————————–

Było to 18 stycznia 1945 r., kiedy w domu mojego dziadka Stanisław Kocjana, mieszkającego na obrzeżach Olkusza, zakwaterowało się dowództwo jednego z oddziałów Wehrmachtu, wycofującego się pod naporem żołnierzy Armii Czerwonej.

Wieczorem w następnym dniu niemieccy oficerowie wyszli przed dom dziadka i zaprosili jego mieszkańców, w tym moją matkę oraz jej siostrę i brata, aby wspólnie obserwowali niebo, bo za chwilę Wunderwaffe, czyli najprawdopodobniej rakiety, polecą w kierunku „Iwana”. Na niebie nie pojawiła się jednak żadna „cudowna broń” i jeszcze nad ranem tej samej nocy Niemcy uciekli opuszczając Olkusz, który wyzwolono 20 stycznia 1945 r.

Fragment strony tytułowej broszury z tekstem Jacka Sypienia, wydanej przez Miejski Ośrodek Kultury w Olkuszu

Fragment strony tytułowej broszury z tekstem Jacka Sypienia, wydanej przez Miejski Ośrodek Kultury w Olkuszu w 2015 r.

Żaden z oficerów niemieckich, chcących w tą pamiętną noc oglądać pokaz Wunderwaffe, nie zdawał sobie wówczas sprawy z tego, że zaledwie 1,5 km od domu mojego dziadka, znajduje się rodzinna drewniana chata olkuszanina, który podczas drugiej wojny światowej powstrzymał niemieckie rakiety.

Dzisiaj koniecznie powinniśmy  przypominać nie tylko Polakom, lecz również światu  o dokonaniach Antoniego Kocjana, pochodzącego ze Skalskiego (obecnie w granicach miasta Olkusza), który swoimi  wybitnymi uzdolnieniami technicznymi i prowadzoną przez siebie działalnością wywiadowczą w ramach struktur Armii Krajowej niewątpliwie przyczynił się do wygrania przez aliantów drugiej wojny światowej.

Marginalizacja tragicznych losów Polaków podczas drugiej wojny światowej wpłynęła na zniekształcony obraz historii Polski na Zachodzie, gdzie praktycznie Antoni Kocjan obecnie jest zupełnie zapomniany.

Najlepszą popularyzacją jego  postaci i niezwykłych dokonań może być film dokumentalny, który powinien powstać jak najszybciej. Dzisiaj rzadko bowiem również w Polsce wspominamy Antoniego Kocjana, który zadał hitlerowcom cios niezwykle dotkliwy, a zdaniem wielu też decydujący o wyniku wojny oraz uratowaniu Londynu przed zniszczeniem latającymi bombami V-1 i rakietami V-2.

Niestety dzisiaj, Polski Instytut Sztuki Filmowej przekazuje środki finansowe na powstawanie takich filmów jak „Pokłosie” czy „Ida”, natomiast zapewne nie przejawi zainteresowania powstaniem filmu o Antonim Kocjanie, a przecież jak napisał na swoim blogu Bohdan Piętka„Nikt na świecie nie upomni się o sprawy polskie, jeśli samym Polakom na nich nie zależy”.

Przed laty postać Antoniego Kocjana została pokazana w filmie fabularnym „They Saved London” (Oni ocalili Londyn) w reżyserii Vernona Sewella, produkcja amerykańsko-angielska z 1958 r. Film ten  stanowił ekranizację powieści brytyjskiego autora Bernarda Newmana o tym samym tytule,  wydanej trzy lata wcześniej. Jej autor był również współscenarzystą wspomnianego filmu.

Z kolei w Niemieckiej Republice Demokratycznej w 1967 r. powstał film fabularny „Die Gefrorenen Blitze” (Zamrożone błyskawice), w którym pokazano trud polskiego wywiadu z lat wojny, zbierającego informacje o nowoczesnym niemieckim uzbrojeniu „V”, którego ośrodek znajdowal się  w Peenemünde. W filmie tym przedstawiono także jak po zbombardowaniu tego ośrodka przez lotnictwo angielskie w sierpniu 1943 r. udało się członkom polskiego ruchu oporu w następnym roku dostarczyć do Wielkiej Brytanii części rakiety V-2.

Antoni Kocjan, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Antoni Kocjan, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

W 2015 roku przypada 71. rocznica aresztowania i śmierci Antoniego Kocjana – wybitnego konstruktora, więźnia obozu Auschwitz, a jednocześnie konspiratora, który przekazał aliantom informacje o poligonie niemieckiej superbroni V w Peenemünde.

W dniu 19 września 1940 r. Antoni Kocjan został zatrzymany podczas drugiej wielkiej łapanki ulicznej w Warszawie i osadzony na Pawiaku, skąd w nocy z 21 na 22 września przywieziono go do KL Auschwitz w transporcie, który liczył 1705 więźniów. Razem z nim do obozu przywieziono wówczas rtm. Witolda Pileckiego (nr 4859) i znanego ze swojej powojennej działalności, niedawno zmarłego Władysława Bartoszewskiego (nr 4427).

Zachowało się oryginalne zwolnienie Antoniego Kocjana z obozu, datowane 22 maja 1941 r. i osiem jego oryginalnych listów obozowych (w tym siedem z kopertami), pisanych z KL Auschwitz do żony Elżbiety Kocjanowej, która zmarła w 1985 r. Jej córka Anuncjata Imstepf przekazała te dokumenty wraz z wieloma innymi do Muzeum Lotnictwa w Krakowie (proszę kliknąć).

Jeden z tych listów obozowych oraz zwolnienie Antoniego Kocjana z KL Auschwitz (kopie) są wyeksponowane na wystawie w „chacie Kocjana, zrekonstruowanej u podnóża ruin zamku w Rabsztynie, o której pisze poniżej.

Blok nr 10 a (później nr 8 a)

Blok 10 a (później 8 a). Fot. Adam Cyra

Antoni Kocjan pracował w obozowej ślusarni. Przebywał w bloku nr 10 a (później numer 8 a). Zwolniono go z KL Auschwitz 22 maja 1941 r., dzięki staraniom jego znajomych z Warszawy i technicznej firmy niemieckiej „Techno-Service”, w której pracował przed aresztowaniem.

Po zwolnieniu ponownie podjął pracę we wspomnianej firmie niemieckiej jako zaopatrzeniowiec. We wrześniu 1941 r. wrócił do działalności konspiracyjnej w ZWZ/AK.

Nieliczni konstruktorzy lotniczy pozostali w Warszawie i dlatego umiejętności Kocjana były szczególnie ważne dla wywiadu przemysłowego AK. Podjął się tego zadania, zostając szefem Referatu Lotniczego, działającego w strukturach tzw. Biura Studiów Przemysłowo-Godpodarczych.

W latach 1943-1944 pod kierunkiem Antoniego Kocjana polski wywiad  rozszyfrował tajemnice niemieckich bomb latających V-1 i rakiet dalekiego zasięgu V-2. Próby z tymi nowymi broniami prowadzone były we wspomnianym Peenemünde na wyspie Uznam koło Szczecina.

W lipcu 1943 r. Adolf Hitler powiedział, że V-2 rozstrzygnie o losach wojny i i wyznaczył koniec tegoż roku jako termin zrównania Londynu z ziemią.

Dzięki przekazanym informacjom wywiadowczym Anglicy zbombardowali bazę w Peenemünde w sierpniu 1943 r. Spowodowało to, że niemiecki program użycia tych broni został opóźniony o pół roku, co umożliwiło aliantom inwazję na Francję 6 czerwca 1944 r., a Londyn uratowało od wielokrotnie większego zniszczenia

W dniu 20 maja 1944 r. nad brzegiem Bugu koło wsi Klimczyce w okolicach Sarnak spadła rakieta V-2, którą udało się zamaskować żołnierzom AK. Zdobycie rakiety i dostarczenie jej do Warszawy zbiegło się z aresztowaniem Kocjana, z powodu wykrycia drukarni tajnych wydawnictw wojskowych AK, mieszczących się w spalonych przedwojennych warsztatach szybowcowych Kocjana na skraju Pola Mokotowskiego.

Pół wieku później odsłonięto pomnik w Sarnakach  z napisem „Oni ocalili Londyn. They saved London. Uczestnikom operacji V-2.  Sarnaki 1995”.

Zwolnienie Antoniego Kocjana z KL Auschwitz 22.05.1941 r.

Zwolnienie Antoniego Kocjana z KL Auschwitz 22.05.1941 r.

 

W dniu 1 czerwca 1944 r. Kocjan został ponownie ujęty.     Do wpadki doszło z powodu wykrycia drukarni tajnych wydawnictw wojskowych AK, mieszczących się w piwnicach przedwojennych spalonych warsztatów szybowcowych Kocjana na skraju Pola Mokotowskiego.

W zaistniałej sytuacji kurierem został Jerzy Chmielewski, zwolniony również z KL Auschwitz, były szef Biura Studiów Przemysłowo-Gospodarczych. Części V-2 załadowano do dwóch stalowych butli tlenowych.  Następnie raport na temat broni oraz butle przetransportowano pod Tarnów,  gdzie znajdowało się lądowisko.

Pomnik na miejcu lądowiska pod Tarnowem

Pomnik na miejcu lądowiska pod Tarnowem

Przed wspomnianym aresztowaniem Antoni Kocjan zdążył opracować zasady konstrukcji, mechanizm sterowania oraz dane taktyczno-techniczne rakiety V-2, wykonując własnoręcznie rysunki do tej analizy.

W nocy z 25 na 26 lipca po cenny ładunek przyleciał samolot z Brindisi. Przez Włochy Chmielewski trafił do Londynu. Tam przekazał raport i części rakiety Oddziałowi VI Sztabu Wodza Naczelnego. Brytyjczycy wprawdzie nie mieli szans przeciwstawić się naddźwiękowej prędkości V-2, ale poznali przynajmniej, co im zagraża. Zrozumieli, że muszą niemieckie wyrzutnie rakietowe zwalczać na wszelkie możliwe sposoby. A pierwsze rakiety V-2 spadły na Londyn już 9 września 1944 r.  Zdobyte i dostarczone do Wielkiej Brytanii jej części  uznano za największą sensację wojny.

Wyrzutnia rakiet V-2

Wyrzutnia rakiet V-2

Ponieważ aresztowanie Kocjana nie mało nic wspólnego z jego działalnością wywiadowczą, lecz jedynie z wykryciem tajnej drukarni wojskowej, próbował się bronić. Argumentował, że nie miał z tą sprawą nic wspólnego. 12 lipca 1944 r. z Pawiaka została wypuszczona jego żona Elżbieta Kocjanowa. Antoni również miał być zwolniony. Niestety, w ostatniej chwili zdradziła go łączniczka AK. Poinformowała gestapowców o jego udziale w konspiracyjnej produkcji granatów. To przesądziło o jego losie.

Skatowanego Kocjana, niesionego na egzekucję na noszach, rozstrzelano w grupie ostatnich więźniów Pawiaka 13 sierpnia 1944 r.

Miejsce, w którym został pochowany, pozostaje niewiadomą. Rozkazem gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego, wydanym pod koniec powstania warszawskiego, za swoje niezwykłe zasługi Antoni Kocjan został odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy.

Po zakończeniu drugiej wojny światowej V-1 i V-2 dały początek amerykańskim programom rakietowym i lotom kosmicznym na księżyc. Za sukcesami w tej dziedzinie stał Werner von Braun, konstruktor hitlerowskich rakiet. Z nim nierówną walkę w prowadził Antoni Kocjan, który z podolkuskiej drewnianej chaty wyruszył na wojnę z niemiecką, niezwykle groźną nową bronią V.

Figura Maryi, widoczna na zdjęciu znajduje się przy ul. Jasnej w Olkuszu. Na zdjęciu, zaraz za figurą, widzimy drewnianą,  chatę, która obecnie została przeniesiona do pobliskiego Rabsztyna. To w niej,  12 sierpnia 1902 r.  urodził się Antoni Kocjan. Wioska Skalskie, wchodząca obecnie w skład Olkusza, była typową małopolską miejscowością, której mieszkańcy utrzymywali się głównie z rolnictwa. Rodzina bohatera drugiej wojny światowej była  bogata w wiarę i patriotyczne tradycje.

Pomnik przed Politechniką Warszawską

Pomnik przed Politechniką Warszawską

W 1991 roku przed gmachem Wydziału Elektroniki Politechniki Warszawskiej odsłonięto pomnik z napisem: „Siłą nauki polskiej i odwagą społeczeństwa w akcji Armii Krajowej w latach 1942-1944 wykryto tajemnicę V1 i V2, przyczyniając się do zwycięstwa w II wojnie światowej” oraz  „Kierownicy Akcji: Antoni Kocjan, Stefan Waciórski, Grupa wywiadowcza Lombard,  Profesorowie  Politechniki  Warszawskiej  Janusz   Groszkowski,  Bohdan  Stefanowski, Marceli  Struszyński,  Józef Zawadzki”.

W ramach prac rewitalizacyjnych ruin zamku w Rabsztynie koło Olkusza, u jego stóp została zrekonstruowana  zabytkowa  chata rodzinna Antoniego Kocjana, która obecnie jest już dostępna do zwiedzania.

Stowarzyszenie Zamek Rabsztyn zoorganizowało 29 – 30 sierpnia 2015 r. XII turniej rycerski na zamku w Rabsztynie (Rabsztyn, woj. małopolskie) , przy okazji można było zwiedzić „chatę Kocjana”.

W latach 1970, 1972, 1975 i 1984 opublikowano cztery wydania książki Michała Wojewódzkiego „Akcja V-1 i V-2”. W 1972 r.  ukazała się książka Bohdana Arcta „Polacy z walce z bronią V”. W 1977 r. Józef Garliński wydał w Londynie „Ostatnią broń Hitlera”. Po odnalezieni kompletu meldunków Biura Studiów Przemysłowych KG AK opublikowana została w 2000 r. książka Andrzeja Glassa, Sławomira  Kordaczuka i Danuty Stępniewskiej „Wywiad Armii Krajowej w walce z V-1 i V-2” oraz „Meldunki Miesięczne wywiadu przemysłowego KG ZWZ/AK 1941-1944”.  Ukazało się też szereg artykułów poświęconych bądź akcji w Sarnakach, bądź  o poligonie Blizna, czy akcji III Most.  Tematyka akcji V-1 i V-2 jest również zawarta w książce Halszki Szołdrskiej „Lotnictwo Armii Krajowej”  z 1998 r. Ponadto  Muzeum Lotnictwa w Krakowie wydało w 2002 r. książkę Andrzeja Glassa „Antoni Kocjan szybowce i walka z bronią „V”.

W 1997 r.  Zespół Szkół nr 3 w Olkuszu otrzymał imię Antoniego Kocjana. Czytaj więcej …

 

 

 

 

 

 

Zobacz: Chcą nakręcić film o Kocjanie

Adam Cyra

Oświęcim, 2.08. 2015 r.

1 komentarz

Dom rodzinny Antoniego Kocjana stanie u podnóża zamku w Rabsztynie

74. lata temu – w nocy z 21/22 września 1940 r. – został przywieziony do KL Auschwitz, gdzie oznaczono go numerem 4267.

Rodzinny dom Antoniego Kocjana, słynnego przedwojennego konstruktora szybowcowego, w którym się urodził w 1902 r. we wsi Skalskie  – obecnie dzielnica Olkusza,  zostanie przeniesiony i umieszczony u podnóża ruin zamku w Rabsztynie (3 km od Olkusza).

Chata Antoniego Kocjana. Fot. Olgerd Dziechciarz 2003 r.

Chata Antoniego Kocjana. Fot. Olgerd Dziechciarz 2003 r.

Szkoda, że z tej okazji – w 70. rocznicę śmierci konstruktora , rozstrzelanego przez Niemców w Warszawie w dniu 13 sierpnia 1944 r. oraz w 74. rocznicę przywiezienia go do KL Auschwitz w dniu 22 września 1940 r. – nie zostanie zorganizowana żadna okolicznościowa wystawa i nie będzie wydana żadna publikacja, poświęcona temu słynnemu również z okresu wojny oficerowi wywiadu lotniczego Komendy Głównej AK, który rozpracował tajemnicę nowych broni hitlerowskich „V-1″ i „V-2″.

Niektórzy historycy nazywają Antoniego Kocjana „człowiekiem, który wygrał drugą wojnę światową”.

Obecnie trwają prace konserwatorskie i rekonstrukcyjne związane z odtworzeniem wyglądu tej drewnianej, zabytkowej chaty, które mają być zakończone we wrześniu 2014 r.

Polskie Stowarzyszenie Motoszybowcowe w Poznaniu przyjęło im. Antoniego Kocjana. Jego imię  nosi  również Zespół  Szkół  Nr  3  w  Olkuszu.

Zastanawiam się, czy przy jakiejś okolicznościowej uroczystości na zamku w Rabsztynie, np. turniej rycerski, nie można byłoby zorganizować oboch chaty Antoniego Kocjana pokazu lotu współczesnych rakiet amatorskich.

O tym słynnym konstruktorze, pochodzącym z Olkusza, pisałem już kilkakrotnie na łamach różnych czasopism  i w portalach internetowych,  a także w tekstach,  zamieszczonych poprzednio na moim blogu.

Czytaj reszte tego wpisu »

,

Brak komentarzy

Jeszcze raz o Antonim Kocjanie „człowieku, który wygrał wojnę”

Zobacz: Człowiek, który ujawnił tajną broń Hitlera

Człowiek, który zatrzymał rakiety

W przyszłym roku przypada siedemdziesiąta rocznica śmierci Antoniego Kocjana, wybitnego konstruktora szybowcowego z okresu międzywojennego, więźnia KL Auschwitz (nr 4267), który po zwolnieniu z obozu latem 1941 r., swoimi dokonaniami rozsławił imię Polski w świecie. Na szczególne uznanie zasłużył sobie, po zwolnieniu go z obozu oświęcimskiego w 1941 r., kierowaniem podczas okupacji hitlerowskiej akcją rozszyfrowania tajnych broni niemieckich V-1 i V-2. W ten sposób przyczynił się wygrania przez aliantów wcześniej wojny i można przypuszczać, że w ten sposób ocalił życie wielu ludzi, w tym Żydów, którzy szczególnie od lata 1944 r. masowo byli zabijani w komorach gazowych czterech wielkich krematoriów KL Auschwitz II-Birkenau.

Żołnierze niemieccy ciągna V-1 do odpalenia

Antoni Kocjan, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

„Akcja V-1 i V-2” jest znana z książki Michała Wojewódzkiego o tym samym tytule, która kilkakrotnie była wznawiana w Polsce. Aresztowanie na początku czerwca 1944 r. i pobyt Kocjana w wiezieniu na Pawiaku przedstawiony jest w pracy Leona Wanata „Apel więźniów Pawiaka”. Najpełniejszą jego biografię napisał dr Andrzej Glass i jest ona zatytułowana „Antoni Kocjan – szybowce i walka z bronią „V”, a wydało ją Muzeum Lotnictwa w Krakowie w 2002 r.

Antoni Kocjan urodził się 12 sierpnia 1902 r. we wsi Skalskie (dzisiaj dzielnica Olkusza). Ojciec Michał zmarł w 1933 r. Matka – Franciszka z Żurowskich, zmarła w 1969 r. Michał i Franciszka Kocjanowie mieli czworo dzieci: Ludwika – wcześnie zmarłego, Annę, Bolesława-pilota (1908-1981) i Antoniego, który po ukończeniu szkoły powszechnej, uczył się w Gimnazjum im. Króla Kazimierza Wielkiego w Olkuszu, gdzie zdał maturę w 1923 r. Kiedy młody Antek trapił się, że jest niewysoki, matka mówiła mu: „Nie martw się, żeś Łokietek, będziesz dzielnym królem”. Jako uczeń gimnazjalny należał do harcerstwa. Podczas wojny polsko-bolszewickiej, od 20 sierpnia 1920 r. do 1 marca 1921 r., służył ochotniczo w 11 pułku piechoty WP.

Jesienią 1923 r. rozpoczął studia na Wydziale Elektrycznym Politechniki Warszawskiej, z których jednak wkrótce zrezygnował. Nocami pracował w jednym z urzędów pocztowych w Warszawie, aby zapewnić sobie środki utrzymania. W latach 1924-1927 studiował na Wydziale Leśnym Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

W 1925 r. nawiązał kontakty ze studentami Sekcji Lotniczej Wydziału Mechanicznego Politechniki Warszawskiej, a w rok później pod kierunkiem Antoniego Kocjana w warsztatach tej Sekcji został zbudowany dwumiejscowy samolot, zaprojektowany przez Jerzego Drzewieckiego. Kocjan był organizatorem tych warsztatów i od 1929 r. został w nich zatrudniony, ze stałą pensją miesięczną. W tym samym roku otrzymał również uprawnienia pilota samolotowego i ożenił się z Elżbietą Zanussi, studentką, którą wcześniej poznał podczas pracy na poczcie.

W dniu 16 października 1929 r. przez kpt. Franciszka Żwirkę i Antoniego Kocjana został ustanowiony na samolocie RWD-2 międzynarodowy rekord wysokości, wynoszący 4004 m w klasie samolotów o masie własnej do 280 kg. W tej samej klasie 30 września 1931 r. Jerzy Drzewiecki i Antoni Kocjan pobili kolejny rekord uzyskując wysokość 6023 m.

W 1931 r. Antoni Kocjan zaprojektował pierwszy ze swoich szybowców „Czajka”. Później nadawał im również nazwy ptaków lub owadów latających. Zdobył również uprawnienia pilota szybowcowego. „Czajki” okazały się bardzo przydatne dla szkolenia pilotów szybowcowych w latach 1931-1939. Produkował także szybowce, które nazwał „Wrona”, „Sroka”, „Sokół”, „Orlik” oraz „Mewa” i „Komar”. Antoni Kocjan projektował również od 1935 r. motoszybowce „Bąk” i mimo że nie ukończył studiów technicznych, okazał się genialnym konstruktorem szybowców. Za swoją działalność konstruktorską został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi.

Spośród 1400 szybowców zbudowanych w Polsce w latach trzydziestych – jak podaje w swojej książce dr Andrzej Glass – około 700 było konstrukcji Antoniego Kocjana. Na jego szybowcach ustanowiono czterdzieści krajowych rekordów oraz jeden rekord międzynarodowy, a na motoszybowcu „Bąk” dwa rekordy międzynarodowe.

W 1939 r. nastąpiła ewakuacja Warsztatów Szybowcowych z warszawskiego lotniska na Mokotowie do Lublina, gdzie Kocjan został ranny podczas nalotu niemieckich bombowców. Na początku października tegoż roku Antoni wraz z żoną Elżbieta powrócili do Warszawy, gdzie zastali spalone swoje warsztaty szybowcowe.

Na początku 1940 r. Antoni Kocjan rozpoczął działalność konspiracyjną w tajnej organizacji „Muszkieterowie”, gdzie zajmował się wywiadem lotniczym. Jego działalność wkrótce przerwało niespodziewane aresztowanie.

Blok nr 10 a (później blok nr 8 a), w którym Antoni Kocjan przebywał w KL Auschwitz

Blok nr 10 a (później nr 8 a), w którym Antoniego Kocjana więziono w obozie Auschwitz

W dniu 19 września 1940 r. został zatrzymany podczas drugiej wielkiej łapanki ulicznej w Warszawie i osadzony na Pawiaku, skąd w nocy z 21 na 22 września przywieziono go do KL Auschwitz w transporcie, który liczył 1705 więźniów. Razem z nim do obozu przywieziono wówczas rtm. Witolda Pileckiego (nr 4859) i znanego ze swojej powojennej działalności Władysława Bartoszewskiego (nr 4427).

Władysław Bartoszewski, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Władysław Bartoszewski, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Antoni Kocjan pracował w obozowej ślusarni. Przebywał w bloku nr 10 a (później numer 8 a). Zwolniono go z KL Auschwitz około rok później, dzięki staraniom jego znajomych z Warszawy i technicznej firmy niemieckiej „Techno-Service”, w której pracował przed aresztowaniem.

Po zwolnieniu ponownie podjął pracę we wspomnianej firmie niemieckiej jako zaopatrzeniowiec. We wrześniu 1941 r. wrócił do działalności konspiracyjnej w ZWZ/AK – udzielając się w tajnej produkcji ręcznych granatów zaczepnych oraz zajmując się naprawą pistoletów i produkcją do nich niektórych elementów. W zakresie wytwarzania granatów współpracował ze swoim kolegą gimnazjalnym z Olkusza, Tadeuszem Gurbielem.

Ponadto w budynku warsztatów szybowcowych Kocjana powstała tajna drukarnia wojskowa, która była największa drukarnią konspiracyjną w okupowanej Polsce.

Nieliczni konstruktorzy lotniczy pozostali w Warszawie i dlatego umiejętności Kocjana były szczególnie ważne dla wywiadu przemysłowego AK. Podjął się tego zadania, zostając szefem Referatu Lotniczego, działającego w strukturach tzw. Biura Studiów Przemysłowo-Godpodarczych.

Meldunki na temat niemieckiego lotnictwa zbierały lokalne komórki AK, przez obwody i okręgi AK docierały one do II Oddziału (wywiad) KG AK, która przekazywała je do Biura Studiów Przemysłowo-Gospodarczych, a stąd te, które dotyczyły produkcji i badań lotniczych, kierowane były do Referatu Lotniczego, którym wkrótce zaczął kierować Antoni Kocjan. Do jego zadań należało ustalenie lokalizacje zakładów niemieckich, związanych z produkcją lotniczą, aby mogły być w przyszłości zbombardowane przez lotnictwo alianckie.

We wrześniu 1942 r. przypadkowo został aresztowany szef Biura Studiów Przemysłowo-Gospodarczych, Jerzy Chmielewski „Jacek”, którego wywieziono do KL Auschwitz, gdzie otrzymał numer 121390. Zastąpił go Adam Mickiewicz, a Kocjan został jego zastępcą.

Od 1 stycznia 1943 r. Kocjan kierował tylko Referatem Lotniczym. Wtedy też zaczęły napływać meldunki o „torpedach powietrznych”. Polecono pomorskiemu wywiadowi AK Zachód „Lombard” ustalić, gdzie znajdują się wytwórnie i poligony tej nowej broni.

Uzyskane informacje trafiały do Antoniego Kocjana. Pierwsza informacja w tej sprawie została przekazana przez niego do Londynu w meldunku miesięcznym z końcem lutego 1943 r., a następny wysłał drogą radiową i przez kurierów do Sztabu gen. Sikorskiego w marcu 1943 r. meldunki te informowały, że w Peenemünde na wyspie Uznam koło Szczecina znajduje się rakietowy poligon doświadczalny oraz że hitlerowcy prowadzą próby z samolotami o napędzie rakietowym.

Anglicy aż do wiosny 1943 r. o Peenemünde niewiele wiedzieli, a wszelkie informacje na ten temat traktowali jako przesadzone. Dopiero 20 kwietnia tegoż roku zmienili zdanie i ppłk Duncan Sandys, który był zięciem angielskiego premiera Winstona Churchila, został mianowany na stanowisko eksperta i koordynatora do spraw niemieckich rakiet dalekiego zasięgu. Ten polecił wykonać zdjęcia lotnicze Peenemünde, a następnie w czerwcu 1943 r. opracował raport na ten temat i zreferował go Komitetowi Obrony, któremu przewodniczył premier Churchil. Podjęto wówczas decyzję o przeprowadzeniu najcięższego bombardowania Peenemünde, które zostało przeprowadzone przez 597 bombowców brytyjskich w nocy z 17/18 sierpnia 1943 r. Zginęło 735 osób, w tym 213 więźniów (wśród nich 91 Polaków) i 178 Niemców z personelu badawczego i kierownictwa ośrodka rakietowego. Działalność ośrodka została poważnie ograniczona. Antoni Kocjan za wykrycie Peenemünde został awansowany do stopnia podporucznika AK, a inspirując aliantów do tego nalotu stał się niezaprzeczalnie „człowiekiem, który wygrał drugą wojnę światową”.

Antoni Kocjan, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Mittelbau "Dora" - podziemne tunele z bronią "V"

W sierpniu 1943 r. istniejące poziome sztolnie-korytarze w górach Harzu koło Nordhausen otrzymały nazwę „Dora”, stając się filią obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie. W ten sposób rozpoczęto plan budowy podziemnej wytwórni V-2.

W meldunkach z lutego i marca 1944 r. Kocjan przekazał pierwsze wiadomości o produkcji ciężkich rakiet w podziemnych zakładach „Dora” koło Nordhausen. Od 28 października 1944 r. „Dora’ stała się samodzielnym obozem koncentracyjnym z filiami, z których część uczestniczyla w produkcji V-2, zaś część wykonywała prace budowlane. W „Dorze” pracowało 32 tysiące więźniów (przeszło przez obóz 60 tysięcy, zginęło 25 tysięcy).

Poważne zniszczenia w Peenemünde opóźniły użycie broni odwetowych „V” o całe pół roku. Wkład polskiego wywiadu AK i Antoniego Kocjana w tej sprawie był bardzo duży i umożliwił aliantom podjęcie inwazji w Normandii w czerwcu 1944 r., o czym tak napisał w swoich wspomnieniach, zatytułowanych „Krucjata w Europie”, amerykański generał Dwight Eisenhower, późniejszy prezydent Stanów Zjednoczonych:

Gdyby Niemcom udało się udoskonalić nową broń V-1, V-2, sześć miesięcy wcześniej, nasza inwazja Europy spotkałaby na ogromne trudności, ba, nawet w pewnych okolicznościach stałaby się niemożliwa.

Kiedy 6 czerwca 1944 r. rozpoczęto inwazję na wybrzeża we Francji, Niemcy nie byli w stanie użyć przeciw niej broni „V”. Dopiero kilka dni później, 12 czerwca, udało się wystrzelić pierwsze dziesięć pocisków V-1, z których cztery dotarły do Londynu. Do po początku jesieni 1944 r. skierowano na Anglię ponad dwa tysiące V-1. Na Londyn ostatni wystrzelony pocisk V-1 spadł 29 marca 1945 r. Straty spowodowane na Wyspach Brytyjskich przez V-1 wyniosły około 6 tysięcy zabitych i około 20 tysięcy rannych. V-2 po raz pierwszy użyto 8 września 1944 r.

Następnym celem była belgijska Antwerpia, port ważny dla zaopatrzenia inwazyjnego. Wystrzelono w jej kierunku 9 tysięcy V-1, z czego spadło na port około 2,5 tysiąca sztuk, ostatnia 31 marca 1945 r. Liczba zabitych około 7 tysięcy i około 20 tysięcy rannych.

Po zbombardowaniu Peenemünde w sierpniu 1943 r. próby z V-2 przeniesiono do Pustkowa (wysiedlona i spalona wieś) – Blizny (poligon) koło Dębicy. Tego nowego ośrodka rakietowego ze względu na odległość nie były w stanie zbombardować alianckie samoloty. Pierwszy start V-2 z Pustkowa-Blizny miał miejsce 5 listopada 1943 r. Od tego czasu zaczął na tamtejszym terenie pracować wywiad AK.

W dniu 20 maja 1944 r. nad brzegiem Bugu koło wsi Klimczyce spadła rakieta V-2, którą udało się zamaskować żołnierzom AK. Zdobycie rakiety i dostarczenie jej do Warszawy zbiegło się z aresztowaniem Kocjana w dniu 1 czerwca 1944 r., z powodu wykrycia drukarni tajnych wydawnictw wojskowych AK, mieszczących się w spalonych przedwojennych warsztatach szybowcowych Kocjana na skraju Pola Mokotowskiego.

Zdobycie pocisku V-2 w maju 1944 r. pozwoliło wywiadowi lotniczemu AK odsłonić dalsze jego tajemnice. Anglicy wprawdzie nie mieli szans przeciwstawić się naddźwiękowej prędkości V-2, ale poznali co im zagraża i wiedzieli, że należy niemieckie wyrzutnie rakietowe zwalczać we wszelki możliwy sposób.

Jerzy Chmielewski ps. "Rafał", b. więzień KL Auschwitz (nr 121 390)

Jerzy Chmielewski ps. "Rafał", były więzień KL Auschwitz (nr 121 390)

Gdyby w czerwcu 1944 r., kiedy zaczęły spadać pierwsze pociski V-1 na Londyn, w tym czasie udałoby się Kocjana wykupić z więzienia na Pawiaku, to byłby pierwszym kandydatem do lotu z meldunkiem o V-2 do Anglii. W zaistniałej jednak sytuacji wybór padł na Jerzego Chmielewskiego („Jacka”), który w marcu 1944 r. został zwolniony z KL Auschwitz i zmienił pseudonim na „Rafał”. Łatwo go było wprowadzić w problematykę rakiety, bo przed aresztowaniem był szefem Biura Studiów Przemysłowo-Gospodarczych. Części rakiety załadowano do dwóch stalowych butli tlenowych. Następnie raport na temat V-2 i butle przetransportowano pod Tarnów, gdzie było lądowisko.

Samolot przyleciał z Brindisi w nocy z 25 na 26 lipca 1944 r. Po powrocie do Włoch, Jerzy Chmielewski z Brindisi został samolotem przetransportowany do Londynu, gdzie raport i części rakiety przekazał do Oddziału VI Sztabu Wodza Naczelnego. Jednym z pilotów podczas tego lotu był por. pilot Kazimierz Szrejer.

Por. pilot Kazimierz Szrajer

Por. pilot Kazimierz Szrajer

Aresztowanie Antoniego Kocjana w czerwcu 1944 r. nie mało nic wspólnego ani z jego wywiadowczą działalnością lotniczą, ani z produkcją granatów, lecz jedynie wiązało się z wykryciem wspomnianej tajnej drukarni wojskowej. Ten zaś zręcznie się bronił, że z jej działalnością nie miał nic wspólnego.

W dniu 12 lipca 1944 r. Elżbieta Kocjanowa została zwolniona z Pawiaka. Jej mąż również miał być zwolniony, lecz Antoniego Kocjana zdradziła łączniczka AK, informując gestapowców z Pawiaka o jego udziale w konspiracyjnej produkcji granatów. „Człowiek, który wygrał wojnę”, bo tak o nim piszą niektórzy historycy, został rozstrzelany w grupie ostatnich więźniów Pawiaka 13 sierpnia 1944 r. Jego grób na zawsze pozostanie nieznany.

Rozkazem gen. Tadeusza „Bora”- Komorowskiego, wydanym pod koniec powstania warszawskiego, za swoje niezwykłe zasługi, Antoni Kocjan został odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 12 lutego 2013 r.

Zobacz:
Najdłuższa bitwa II wojny światowej, część I

Najdłuższa bitwa …, część II

Transportował V-2 do Londynu

,

Brak komentarzy

Fotografia obozowa Antoniego Kocjana (1902-1944)

Jego fotografia, wykonana w KL Auschwitz przez obozowe gestapo, jako zdjęcie anonimowego więźnia, oznaczonego numerem 4267, przez wiele lat była przechowywana w Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

Antoni Kocjan, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Antoni Kocjan, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Obecnie udało mi się ją ostatecznie zidentyfikować, co dla mnie osobiście jest niezwykłym odkryciem. Tym bardziej, że stało się to na kilkanaście dni przed 68. rocznicą wyzwolenia KL Auschwitz przez żołnierzy Armii Czerwonej w dniu 27 stycznia 1945 r.

Bardzo pomocną w tej identyfikacji okazała się wydana niedawno przez Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie książka Bogusława Szwedo, zatytułowana Na bieżni i w okopach. Sportowcy odznaczeni Orderem Wojennym Virtuti Militari 1914-1921 i 1939-1945, zawierająca obszerny biogram Antoniego Kocjana wraz z wyszczególnieniem jego numeru obozowego, który dotychczas był nieznany. Numer ten wymieniony jest także na stronie internetowej Polskiego Stowarzyszenia Motoszybowcowego im. Antoniego Kocjana w artykule na jego temat, zatytułowanym „Patron”.

Wcześniej jedynie na zasadzie porównywania z fotografiami cywilnymi Antoniego Kocjana można było przypuszczać, że zdjęcie na którym widnieje numer 4267 przedstawia słynnego konstruktora lotniczego z Olkusza, bowiem żadne inne niemieckie dokumenty obozowe z nim związane nie zachowały się.

Antoni Kocjan to jedna z najbardziej znanych w historii postaci spośród olkuszan. Wybitny konstruktor oraz pilot szybowcowy i samolotowy, przedwojenny rekordzista świata w wysokości lotu, więzień KL Auschwitz, kapitan Armii Krajowej, który rozpracował konstrukcyjnie tajemnicę V-1  (bezpilotowe samoloty z ładunkami wybuchowymi) i V-2 (rakiety).

Na ten temat wspomniany Bogusław Szwedo z Oddziału IPN w Rzeszowie napisał:

Pod koniec 1943 r. przyczynił się do rozszyfrowania nowej bazy doświadczalnej pocisków rakietowych V-2 w miejscowości Blizna i Pustków k. Mielca. Gdy (…) w wyniku brawurowej akcji zdobyto w ok. Sarnak niewypał pocisku, Kocjan (…) opracował zasady konstrukcji, mechanizm sterowania oraz dane taktyczno-techniczne rakiety V-2. Do dokumentacji tej wykonał własnoręczne rysunki. Zdobyte części pocisków wysłane do Wielkiej Brytanii uznano za największą sensację wojny.

Antoni Kocjan ponownie został aresztowany  w Warszawie na początku czerwca 1944 r. Powtórnie uwięziono go na Pawiaku i rozstrzelano 13 sierpnia tegoż roku w ruinach getta. Miejsce jego pochówku jest nieznane. Za męstwo oraz zasługi w rozpracowaniu V-1 i V-2 został pośmiertnie odznaczony Orderem Wojennym Virtuti Militari V klasy rozkazem Dowódcy Armii Krajowej z dnia 2 października 1944 r.

Warto wyjaśnić, że Antoni Kocjan kierował konspiracyjnym Biurem Studiów Przemysłowych, które powstało w połowie 1942 r.  Do największych osiagnięć tego Biura należało rozpracowanie produkcji i konstrukcji pocisków V-1 i V-2. W sumie Biuro to wysłało ponad dwa tysiące meldunków, dotyczących przemysłu zbrojeniowego Niemiec. Adresatem tych meldunków był Oddział II Sztabu Naczelnego Wodza w Londynie, skąd Polacy przekazywali je wywiadowi alianckiemu.

Dr Andrzej Glass zebrał te meldunki i ponad dwanaście lat temu opublikował je w dwutomowym dziele, żatytułowanym Meldunki miesięczne wywiadu przemysłowego KG ZWZ/AK 1941-1944, które zawiera ich  faksymile.

Niedawno przeprowadziłem rozmowę z dr. Andrzejem Glassem, który jest także Autorem książki Antoni Kocjan – szybowce i walka z bronią „V” i wiem już od niego, że to on numer obozowy Antoniego Kocjana odpisał z jego listów obozowych, wysyłanych z KL Auschwitz, które do wglądu udostępniła mu wdowa po Antonim Kocjanie na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Numer ten dr Andrzej Glass po raz pierwszy upublicznił w powyżej wspomnianej książce o Antonim Kocjanie, która została wydana w 2002 r. Z kolei wspominany już Bogusław Szwedo, umieścił i powtórzył ten numer w swojej publikacji, nie będąc jednak jego odkrywcą.

 

Dom rodzinny Antoniego Kocjana, fot. Olgerd Dziechciarz 2003 r.

Dom rodzinny Antoniego Kocjana, fot. Olgerd Dziechciarz 2003 r.

Antoni Kocjan urodził się 12 sierpnia 1902 r. we wsi Skalskie (dzisiaj część Olkusza). Jako uczeń gimnazjalny był uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. i dopiero dwa lata po jej zakończeniu uzyskał świadectwo dojrzałości w Gimnazjum im. Króla Kazimierza Wielkiego w Olkuszu. Następnie podjął studia na Politechnice Warszawskiej. Od 1932 r. był kierownikiem i głównym konstruktorem we własnych Warsztatach Szybowcowych na Polu Mokotowskim w Warszawie, projektując wiele znanych w świecie szybowców.

Podczas okupacji niemieckiej w dniu 19 września 1940 r. został przypadkowo aresztowany w drugiej wielkiej łapance ulicznej w Warszawie i osadzony na Pawiaku, skąd w nocy z 21 na 22 września przywieziono go do KL Auschwitz w transporcie, który liczył 1705 więźniów. Razem z nim do obozu przywieziono wówczas rtm. Witolda Pileckiego (nr 4859) i znanego ze swojej powojennej działalności prof. Władysława Bartoszewskiego (nr 4427). Antoni Kocjan w obozie otrzymał numer 4267. Zwolniono go z KL Auschwitz około rok później, dzięki staraniom jego znajomych z Warszawy i technicznej firmy niemieckiej, w której pracował przed aresztowaniem.

Antoniego Kocjana niektórzy historycy nazywają „człowiekiem, który wygrał wojnę”. Jego imię nosi Zespół Szkół nr 3 w Olkuszu oraz nazwisko Antoniego Kocjana wymienione jest na tablicy pamiątkowej w Liceum Ogólnokształcącym nr 1 im. Króla Kazimierza Wielkiego. Jedna z ulic Srebrnego Grodu również nazwana jest imieniem słynnego olkuskiego inżyniera. Ponadto ku jego czci umieszczono tablicę na ścianie budynku Ochotniczej Straży Pożarnej w Olkuszu, której kiedyś był członkiem.

Szybowce konstrukcji Antoniego Kocjana można spotkać w muzeach na całym świecie. Jego postać przedstawiona jest także w filmie fabularnym „Oni ocalili Londyn” w reżyserii Vernona Sewella, produkcja amerykańsko-angielska z 1958 r.

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 9 stycznia 2013 r.

Zobacz:
Polskie Stowarzyszenie Motoszybowcowe im. Antoniego Kocjana w Poznaniu
Olkuszanin wśród najlepszych w Polsce

, , , , , , ,

Brak komentarzy

Jeszcze raz o pomniku w Olkuszu – w 70. rocznicę likwidacji olkuskiego getta

Niedawno przeczytałem, dwa lata po jego opublikowaniu, artykuł Jacka Sypienia, zatytułowany „Stary Cmentarz w Olkuszu”, zamieszczony w „Ilkusianie” nr 2 z 2010 r. Jego Autor na temat pomnika na tym cmentarzu, który upamiętnia mieszkańców ziemi olkuskiej  zamordowanych w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych napisał na stronie 72:

Pomnik ten podzielił środowisko osób, które zajmują się w Olkuszu historią regionalną. W licznych publikacjach zarzucono inicjatorom, że celowo nie umieszczając nazwisk wywodzących się z ziemi olkuskiej Żydów, którzy zginęli w obozach zagłady – fałszują historię.

Chciałem temu stwierdzeniu i jego bezkrytycznemu powielaniu stanowczo zaprzeczyć.

W dniu 12 czerwca 2005 r. nastąpiło odsłonięcie na starym cmentarzu w Olkuszu pomnika poświęconego pamięci mieszkańców ziemi olkuskiej, zamordowanych w czasie drugiej wojny światowej w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych. Z inicjatywą budowy tego pomnika wystąpił w 2001 r. Polski Związek Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych – Koło Nr 2 w Olkuszu. Realizacją jego budowy zajął się Społeczny Komitet, którego byłem członkiem. Pomnik ten jest wyrazem zaangażowanej i patriotycznej postawy wszystkich jego fundatorów, którymi byli w dużej mierze członkowie rodzin pomordowanych, akceptujący jego kształt i dobór nazwisk na nim umieszczonych.

Wiele nazwisk zostało jednak na nim pominiętych ze względu na brak dokumentacji, potwierdzających dokładnie miejsce śmierci tych osób, co wyjaśniam w mojej książce „Mieszkańcy ziemi olkuskiej w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych”, Oświęcim-Olkusz 2005 (stron 250), wydanej na okoliczność odsłonięcia tego pomnika oraz w opublikowanej dwa lata później broszurze „Upamiętnienie Żydów olkuskich. 65. rocznica likwidacji getta w Olkuszu – czerwiec 2007 r.”, Oświęcim – Olkusz 2007  (stron 36).

Na pięciu kamiennych tablicach utrwalono ponad trzysta imion i nazwisk – Polaków, Żydów i Cyganów – mieszkańców ziemi olkuskiej, którzy zginęli w obozach koncentracyjnych: Auschwitz, Buchenwald, Dachau, Flossenbürg, Gross-Rosen, Mauthausen-Gusen, Mittelbau, Neuengamme, Ravensbrück i Sachsenhausen oraz w hitlerowskich więzieniach w Bytomiu, Katowicach, Mysłowicach i Sosnowcu.

Pomnik składa się z dwóch części. Pierwszą  stanowi poziomy monolit w kształcie półkolistego powiększającego się ku środkowi „ofiarnego stosu” symbolizującego falę ludobójstwa. Na jego frontowej pochyłej ścianie wykuto ręcznie napis:

Mieszkańcom Olkusza i ziemi olkuskiej zamordowanym w obozach koncentracyjnych i hitlerowskich więzieniach w latach 1940-1945 w hołdzie społeczeństwo

Ponadto na jego frontowej pochylonej ścianie wykuty ręcznie powyższy tekst zakończony jest w najwyższym punkcie płaskorzeźbą Krzyża Oświęcimskiego. Całość zamyka na obwodzie półkula – zespół ażurowo uszeregowanych pionowych brył kamiennych, każda osadzona na specjalnej zalewie betonowej. Przednie pionowe ściany brył szlifowane stanowią tablice dla tekstów. Nazwiska ofiar grupowane są alfabetycznie w układzie obozów koncentracyjnych i hitlerowskich więzień zakończone zbiorowym tekstem dla ofiar bezimiennych:

(…) oraz pamięci tych ofiar, których imion i nazwisk lub miejsca śmierci nie zdołano ustalić.

Na ostatniej z tablic został umieszczony napis:

Pamięci kilkunastu tysięcy Żydów z Olkusza i ziemi olkuskiej, głównie bezimiennych ofiar komór gazowych w KL Auschwitz-Birkenau i w Bełżcu

oraz cytat

Różne są języki naszych modlitw, lecz łzy są zawsze takie same Abraham Joshue Heschel

W trakcie budowy powyższego pomnika i przez kilka miesięcy po jego odsłonięciu trwała ożywiona dyskusja na temat zasadności jego budowy i doboru tekstów i nazwisk ofiar na nim umieszczonych. Wszystkie teksty, które wówczas powstały i komentarze do nich opublikowane zostały opublikowane w obszernej książce pod redakcją Ireneusza Cieślika, Olgierda Dziechciarza i Krzysztofa Kocjana, zatytułowanej „Olkusz: zagłada i pamięć. Dyskusja o ofiarach wojny i świadectwa ocalałych Żydów”, Olkusz 2007  ( stron 423).

W tej dyskusji sprzed kilku lat był bardzo aktywny Ireneusz Cieślik z Olkusza, nie szczędzący twórcom tego pomnika samych krytycznych uwag, w większości zupełnie bezpodstawnych i niesłusznych, a często bardzo złośliwych, szczególnie pod adresem mojej osoby.

Obecnie Ireneusz Cieślik powrócił do tamtej dyskusji, w tekście „Dekada leczenia pamięci w Olkuszu”, opublikowanym  5 kwietnia 2012 r. na stronach portalu „Forum : Żydzi – Chrześcijanie – Muzułmanie”. Powtarza w nim stare bezpodstawne zarzuty, m.in. pisząc:

Do rangi symbolu zafałszowania historii, którego wyrazem jest pomnik, urasta fakt, że spośród ponad 3 tys. osób, jakie straciły życie w komorach Birkenau w wyniku akcji likwidacji olkuskiego getta, jedynym, którego nazwisko znalazło się na pomniku jest … Polak, Leopold Jarno, dołączony jako psychicznie chory do transportu Żydów olkuskich i wraz z nimi zagazowany.

Nie zachowały się żadne niemieckie nazistowskie dokumenty obozowe potwierdzające śmierć olkuskich Żydów (wymienionych z imienia i nazwiska) w komorach gazowych Birkenau lub w obozie masowej zagłady w Bełżcu, chociaż najprawdopodobniej ci ludzie, podobnie jak Żydzi ze Sławkowa, w większości zostali zamordowani zapewne w Birkenau. Z powodu jednak braku dokumentów, świadczących o miejscu ich wymordowania, nazwisk tych osób nie sposób było wymienić na pomniku w Olkuszu.

Na temat Leopolda Jarno zebrałem wnikliwą dokumentację, zdając sobie w pełni sprawę z tego, że nigdy nie ustalę dokładnych okoliczności jego śmierci. W związku z powyższym w swojej książce „Mieszkańcy ziemi olkuskiej w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych” napisałem:

Jarno Leopold, ur. 2.11.1901 r. w Olkuszu i tam zamieszkały, (…) zamierzał zostać organistą, w czym przeszkodziła mu choroba psychiczna, (…) dołączony do transportu Żydów olkuskich i wraz z nimi najprawdopodobniej zamordowanych w komorze gazowej KL Auschwitz II-Birkenau w czerwcu 1942 r. Ustalając te dane byłem w kontakcie z rodziną pana Jana Jarno, mieszkającą w Olkuszu, która nawet dostarczyła odpis aktu urodzenia ich krewnego Leopolda z ksiąg parafialnych i zabiegała o to, aby Jego nazwisko zostało umieszczone na pomniku na starym cmentarzu w Olkuszu.

Wolę rodziny Leopolda Jarno spełniłem, narażając się na zarzuty Ireneusza Cieślika,  niezorientowanego  w szczegółach tej sprawy.

Bezpodstawny jest także zarzut tego Autora, że na pomniku w Olkuszu zamierzano umieścić tylko nazwiska tych więźniów, których obozowe akty zgonów zachowały się. W rzeczywistości bazowano od początku na różnych ustaleniach, opartych  o wszelkie zachowane dokumenty obozowe i inne wiarygodne źródła, np. relacje i wspomnienia byłych więźniów.

Kolejny zarzut Ireneusza Cieślika wobec mnie to:

(…) ojciec Zbigniewa Makusza (legendy olkuskiego harcerstwa i kontrwywiadu AK) figuruje na pomniku (i w książce  Cyry) jako Ryszard Makusek.

Wyjaśniam, że nazwisko to wraz z krótką notką biograficzną wyszczególnione  jest książce „Więzienia hitlerowskie na Śląsku, w Zagłębiu Dąbrowskim i w Częstochowie 1939-1945” (opracowanie zbiorowe pod red. Andrzeja Szefera), Katowice 1983. Autorzy tej publikacji stwierdzają, że Ryszard Makusek, ur. 19.09.1877 r. we Lwowie, zamieszkały w Ogrodzieńcu, emeryt, zginął w więzieniu hitlerowskim w Sosnowcu 13.03. 1943 r.

W mojej książce „Mieszkańcy ziemi olkuskiej w hitlerowskich więzieniach  i obozach koncentracyjnych” wprawdzie Mordka Jakub Glajtman i Chaim Pinkus znaleźli się w wykazie Żydów, „którzy przeżyli pobyt w obozach koncentracyjnych lub ich los jest nieznany”, ale już po ukazaniu się tej publikacji udało się ustalić, że są to dwaj – z trzech olkuskich Żydów, będących więźniami KL Auschwitz, których powieszono publicznie w Olkuszu.  Obszernie na ten temat napisałem w artykule, zatytułowanym „Egzekucja w Olkuszu w dniu 3 marca 1942 r.”, który wydrukowany został w „Biuletynie Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem” 2009 nr 55, str. 58-60. Obozowe zdjęcia tych trzech olkuskich Żydów są zachowane w Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, a    Ireneusz Cieślik nie był ich odkrywcą.

Należy się również odnieść do dwóch ostatnich uwag krytycznych w omawianym artykule Ireneusza Cieślika, zwracających uwagę na to, że na tablicach pomnika nie ma nazwisk: Antoniego Kocjana, słynnego konstruktora  lotniczego  szybowców i  Jerzego Stamirowskiego, starosty powiatu olkuskiego w latach 1918-1932  (obydwaj zostali rozstrzelani na Pawiaku).

Osobiście uważam, że przeoczenie umieszczenia na pomniku nazwiska Antoniego Kocjana, jakkolwiek przykre, w sposób szczególny nie zaszkodziło zachowaniu pamięci o Nim, ponieważ Jego imię nosi jedna z olkuskich ulic, a także istnieje Zespół Szkól nr 3 im. Antoniego Kocjana w Olkuszu. Z kolei Jerzy Stamirowski, wprawdzie mocno związany z historią Olkusza, nie urodził się na ziemi olkuskiej ani w ostatnich latach swojego życia nie mieszkał w Olkuszu, ponieważ w 1935 r. przeniósł się do Warszawy.

Obydwa wymienione powyżej nazwiska nie figurują na tablicach pomnika na starym cmentarzu w Olkuszu, ale jeżeli Ireneusz Cieślik bardzo chce, aby one tam znalazły się, jego twórcy przewidzieli możliwość umieszczania na pomniku dalszych nazwisk zamordowanych, o ile zainteresowani będą o to zabiegać i przekażą  fundusze, które pokryją koszty wykonania niezbędnych w tym zakresie prac kamieniarskich.

W uzupełnieniu powyższych uwag chciałbym jeszcze dodać, że część Żydów z getta w Olkuszu, uznanych za zdolnych do pracy, wywieziono do gett w Będzinie i Sosnowcu.

W sierpniu 1943 r., kiedy getta te były likwidowane, Żydzi w nich mieszkający byli przywożeni w transportach do KL Auschwitz II – Birkenau. Nieliczni spośród nich po przejściu selekcji zostali zarejestrowani w obozie, większość zginęła natychmiast w komorach gazowych w Birkenau. Wśród tych, którzy zostali osadzeni jako więźniowie w obozie Auschwitz, zdarzali się również Żydzi z Olkusza i ziemi olkuskiej, którzy są wyszczególnieni w zachowanej dokumentacji obozowej, znajdującej się w Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu i ich nazwiska figurują na pomniku w Olkuszu.

Krzysztof Kocjan w swojej książce Zagłada olkuskich Żydów (Olkusz 2002) opublikował listę wysiedleńczą 726 olkuskich Żydów, której oryginał jest przechowywany w archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie. Maszynopis ten – jak wynika z odręcznego dopisku – sporządzony został w trakcie wysiedlania Żydów z Olkusza. Zdaniem Krzysztofa Kocjana i Ireneusza Cieślika wymienieni na tej liście Żydzi zginęli w komorach gazowych KL Auschwitz II – Birkenau.

Z tej listy nie wynika jednak, co stało się z Żydami na niej wyszczególnionymi oraz kiedy dokładnie i przez kogo ten wykaz został sporządzony. Ponadto na tej liście są wymienione nazwiska Żydów z Chorzowa i okolic, których przymusowo przewiezionych w liczbie około 1500 osób do getta olkuskiego 15 czerwca 1940 r.

Na powyższej liście pod numerem 364 wymieniona jest Ruchla Szafir, ur. w 1929 r., która – jak wynika zopracowania Krzysztofa Kocjana „Zagłada Żydów olkuskich. Suplement”, opublikowanego w „Ilkusianie” 2012 nr 10 – wojnę przeżyła. Stąd nasuwa się wniosek, że nie może to być lista z nazwiskami olkuskich Żydów, którzy zginęli w komorach gazowych KL Auschwitz II-Birkenau.

Szafir Ruchla, ur. w 1929 r., po wojnie przez pewien czas mieszkała w Olkuszu

Szafir Ruchla, ur. w 1929 r., po wojnie przez pewien czas mieszkała w Olkuszu

afir Ruchla przezyła pobył w podobozie KL Gross-Rosen. Po wojnie pracowała w Olkuszu jako pomoc dentystyczna.

Szafir Ruchla przeżyła pobył w podobozie KL Gross-Rosen (po wojnie pracowała w Olkuszu jako pomoc dentystyczna)

Krzysztof Kocjan i Ireneusz Cieślik twierdzą, że większość Żydów z Olkusza zginęła w komorach gazowych KL Auschwitz-Birkenau. Pragnę jednak zaznaczyć, że są to tylko przypuszczenia tych Autorów, które osobiście wprawdzie byłbym skłonny poprzeć, lecz równocześnie zaznaczam, że w zachowanej dokumentacji poobozowej, przechowywanej w Archiwum Muzeum Auschwitz-Birkenau na ten temat nie ma żadnego potwierdzenia.

Z kolei pracownicy Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie są zdania, że Żydzi z getta olkuskiego w większości zginęli w Bełżcu i na podstawie ich ustaleń zagłada Żydów olkuskich została upamiętniona w Muzeum – Miejscu Pamięci w Bełżcu, które powstało w 2004 r.

W świetle powyższych rozważań nie można było wspomnianych 726 nazwisk Żydów uznać w sposób udokumentowany za ofiary komór gazowych KL Auschwitz II – Birkenau, które wszystkie pochodziłyby z Olkusza i wymienić je na pomniku, odsłoniętym na starym cmentarzu w Olkuszu 12 czerwca 2005 r.

Adam Cyra
Oświęcim, 27 maja 2012 r.

Zobacz: Ireneusz Cieślik, Dekada leczenia pamięci w Olkuszu
Olgerd Dziechciarz, Dekada pamięci
Pomnik na starym cmentarzu w Olkuszu
Egzekucja w Olkuszu w dniu 3 marca 1942 r.
Upamiętnienie Żydów olkuskich w Bełżcu
Podziękowanie z Instytutu Pamięci Yad Vashem w Jerozolimie

Antoni Kocjan
Jerzy Stamirowski

, , , ,

1 komentarz

Pomnik w Olewinie koło Olkusza

Piotr Kocjan (1913-1945)

Piotr Kocjan (1913-1945)

Obok zabytkowej kapliczki Olewinie koło Olkusza odsłonięty został w 1991 roku  pomnik z nazwiskami czterech poległych i zamordowanych mieszkańców tej miejscowości w czasie drugiej wojny światowej. Na płycie pomnika wymienione jest również nazwisko Piotra Kocjana, który zginął ponad siedemdziesiąt lat temu, mając zaledwie trzydzieści jeden lat.

Pomnik przed kapliczką w Olewinie k. Olkusza

Pomnik przed kapliczką w Olewinie k. Olkusza

Piotr Kocjan urodził się 28 maja 1913 roku w Olewinie, gdzie jego rodzice mieli niewielkie gospodarstwo rolne. Wychowany w trudnych warunkach w wielodzietnej rodzinie jako eksternista zdał egzaminy z zakresu 6 klas gimnazjalnych w Gimnazjum im. Króla Kazimierza Wielkiego w Olkuszu.

W latach 1936-1937 odbył służbę wojskową w 11. pułku piechoty w Tarnowskich Górach. Po przeniesieniu do rezerwy podjął w 1938 roku pracę radiotelegrafisty na dworcu kolejowym PKP w Jaworznie-Szczakowej. Jego jednostką przydziałową był 16. pułk piechoty w Tarnowie, do którego nie został zmobilizowany ze względu na pracę w PKP. We wrześniu 1939 roku wraz z innymi kolejarzami z Jaworzna-Szczakowej został ewakuowany w głąb wschodniej Polski.

Po powrocie do rodzinnego domu w Olewinie zaangażował się w 1941 roku konspiracyjnie w organizacji „Orzeł Biały”, a potem w ZWZ/AK. Równocześnie pracował jako dróżnik na pobliskim przejeździe kolejowym znajdującym się między Rabsztynem i Troksem, położonym w pasie granicznym pomiędzy Rzeszą i Generalnym Gubernatorstwem, utrzymując kontakty z działającymi w tym rejonie oddziałami partyzanckimi.

Tablica pamiątkowa na pomniku

Tablica pamiątkowa na pomniku

Konspiracyjna grupa do której należał została rozbita wskutek „wsypy” latem 1944 roku. Żandarmi hitlerowscy aresztowali go w jego rodzinnym domu w Olewinie nad ranem 29 sierpnia.

Więziony był w Olkuszu, Sosnowcu i w Mysłowicach, skąd po upływie półtora miesiąca skierowano go w transporcie więźniów do obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Przywieziony tam został pod koniec października 1944 roku, otrzymując numer 80894.

Po kilku dniach spędzonych w obozie macierzystym Gross-Rosen przeniesiony został do podobozu „Arbeitslager Breslau II” we Wrocławiu, gdzie zmuszono go do niewolniczej pracy przy produkcji części do czołgów w zakładach „Linke Hoffman Werke A.G.”.

Kartka pocztowa z więzienia w Mysłowicach

Kartka pocztowa z więzienia w Mysłowicach

W Olewinie pozostawił żonę Zofię i dwoje maleńkich dzieci – syn Józef, ur. wiosną 1943 roku i córka Elżbieta, ur. jesienią 1944 roku, kiedy ojciec przebywał już w obozie koncentracyjnym.

W ostatnim grypsie wysłanym z podobozu we Wrocławiu do żony Zofii, noszącym datę 30 grudnia 1944 roku, napisał:

List, który otrzymałem od Ciebie sprawił mi wielką radość z powodu, że mam wiadomość od Ciebie i że mamy małą Elżunię, którą z imienia już pokochałem. Ale później ogarnął mnie wielki smutek i żal. Bo możesz sobie wyobrazić ojca, który ma dziecko i nie zna go, nie może do niego przemówić i uścisnąć go. Elżuniu, ty mój skarbie, bądź zdrowa i rośnij Bogu i nam na pociechę. Pragnę, abyś była kropla w kroplę podobna do Twojej mamusi i przejęła od niej wszystkie cechy charakteru. Teraz muszę coś powiedzieć temu mojemu łobuzowi, którego prawdopodobnie rozpieściła Babunia. Ty mały łobuzie módl się do Bozi, żeby Tatuś powrócił, bo Tatuś modli się do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, aby dała Wam zdrowie i miała Was w swojej opiece.

Pomnik na starym cmentarzu w Olkuszu

Pomnik na starym cmentarzu w Olkuszu

W drugiej połowie stycznia 1945 roku, podczas ewakuacji więźniów z wrocławskiego podobozu do KL Gross-Rosen, Piotr Kocjan został zastrzelony na przez esesmana z konwoju, kiedy z wyczerpania nie mógł już iść o własnych siłach. Został pochowany w bezimiennej mogile na trasie „Marszu Śmierci”.

Jego nazwisko jest wymienione na pomniku, upamiętniającym mieszkańców Ziemi Olkuskiej, zamordowanych w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych, którego odsłonięcie nastąpiło na starym cmentarzu w Olkuszu 12 czerwca 2005 roku.

Wdowa po Piotrze Kocjanie – Zofia Kocjan zmarła 16 marca 2012 roku i  została pochowana 19 marca.  na nowym cmentarzu w Olkuszu. Miała 91 lat.

Adam Cyra
Oświęcim, 6 lutego 2009 r.

, , , ,

1 komentarz