Wpisy oznaczone tagiem karol

Podporucznik ”Steinert”

Wystawę wypożyczoną z krakowskiego Instytutu Pamięci Narodowej można obejrzeć w Powiatowym Zespole nr 3 w Oświęcimiu. Ekspozycja jest dostępna od 29 września do 21 października 2011 r.

Ekspozycja wystawiona w powiatowej „trójce” nosi będzie nazwę „Wolność i Niezawisłość – żołnierze wyklęci”. Otwarcie wystawy w dniu 29 września br. poprzedziła krótka sesja historyczna, podczas której zostały przypomniane m.in. dwie ofiary totalitaryzmów: Karola i Stanisława Dydo z Babic. Na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu znajdują się liczne groby Polaków zamordowanych w okresie terroru stalinowskiego w Polsce. Na jednej z mogił znajduje się napis: „Śp. Stanisław Dydo, ur. 23 II 1922, zm. 27 XI 1948. Spoczywaj w Bogu niezapomniany Stasiu. Rodzina”. Rodzina Dydów mieszkała przed drugą wojną światową w Babicach koło Oświęcimia, gdzie jego ojciec Karol Dydo był kierownikiem miejscowej szkoły powszechnej. Pracował tam aż do zamknięcia szkoły przez hitlerowców.

Karol Dydo stał się jedną z ofiar masowych aresztowań, dokonanych wiosną 1940 r. przez gestapo, wśród nauczycieli ziemi oświęcimskiej i 29 lipca tegoż roku jako pierwszy z nich zginął w KL Mauthausen.

Karol Dydo

Stanisław Dydo

Po kilku miesiącach mieszkańcy Babic zostali wysiedleni w związku z powstaniem i rozbudową KL Auschwitz. Babice musiała także opuścić Emilia Dydo wraz z dwoma córkami: Ireną i Zofią oraz synem Stanisławem. Przez pewien czas mieszkali w Oświęcimiu, gdzie Stanisław Dydo pracował w drogerii jako laborant-fotograf.

Wiosną 1941 r. Emilia Dydo wraz z dziećmi została przesiedlona do Rzeszowa, skąd pozwolono im udać się w rodzinne strony nieżyjącego już Karola Dydo do Ropczyc, gdzie Stanisław Dydo wznowił działalność konspiracyjną w ZWZ-AK na terenie powiatu dębickiego. Równocześnie ukończył konspiracyjną podchorążówkę, wcześniej zdając na tajnych kompletach maturę, której z powodu wojny nie zdążył złożyć w Gimnazjum im. ks. Stanisława Konarskiego w Oświęcimiu. Był dowódcą plutonu dywersyjnego Placówki Ropczyce w Obwodzie AK Dębica. Posługiwał się pseudonimem „Steinert”. Uczestniczył w wielu akcjach bojowych na tamtejszym terenie, awansując do stopnia podporucznika.

W marcu 1945 r. wyjechał do Krakowa i został studentem Studium Wychowania Fizycznego UJ, gdzie od września tegoż roku rozpoczął działalność w konspiracyjnej organizacji „Wolność i Niezawisłość” (WiN). Z Krakowa zmuszony był, podobnie jak inni jego koledzy i przełożeni z Armii Krajowej, wyjechać do Wrocławia, aby tam schronić się przed represjami ze strony Urzędu Bezpieczeństwa (UB).

Adam Cyra
Oświęcim, 2 października 2011 r.

, , , , ,

Brak komentarzy

Zeznanie Żyda oświęcimskiego Karola Lehrera

Wśród setek zeznań byłych więźniów KL Auschwitz, przechowywanych w archiwum Muzeum Auschwitz-Birkenau, zawartych w ponad stu tomach akt z dwóch procesów przed Najwyższym Trybunałem Narodowym w Polsce – komendanta obozu Rudolfa Hőssa w Warszawie i czterdziestu członków załogi tego obozu w Krakowie – które toczyły się w 1947 r., zwróciłem niedawno uwagę na zeznanie Żyda oświęcimskiego, Karola Lehrera.

Książka pt. Żydzi w Oświęcimiu 1918-1941

Książka pt. Żydzi w Oświęcimiu 1918-1941

Ten świadek, którego zeznanie jest zawarte w aktach procesu Rudolfa Hőssa, urodził się w Oświęcimiu w dniu 13 marca 1922 r. Na to zeznanie powołuje się także kilkakrotnie Lucyna Filip w swojej książce, zatytułowanej „Żydzi w Oświęcimiu 1918-1941”, wydanej w 2003 r.

Warto przytoczyć obszerne fragmenty z zeznania Karola Lehrera:

W chwili wkroczenia Niemców do Polski przebywałem w swoim rodzinnym mieście Oświęcimiu. Pierwsze miesiące były spokojne i poza drobnymi szykanami w odniesieniu do Żydów nic godnego uwagi nie działo się. W połowie kwietnia 1940 r. przyjechało dwóch członków SS (…), a po upływie tygodnia przyjechała już cała kompania SS. Oficerowie nie mieszkali na stałe w Oświęcimiu, dojeżdżali tylko samochodami. Zorganizowano wówczas przymusową pracę, która polegała na tym, że gmina żydowska musiała codziennie dostarczyć 250 do 300 osób do pracy nad uporządkowaniem byłych koszar, na terenie których powstał potem obóz. Mniej więcej trzy razy w tygodniu każdy mężczyzna z Oświęcimia, który był Żydem, musiał do niej chodzić. Zastępstwo było jednak możliwe i bogatsi wykupywali się. (…) Praca była bardzo uciążliwa, gdyż musieliśmy wszystko wykonywać biegiem, a najdrobniejsze uchybienia były karane biciem tak, że często musieliśmy nosić do domu od 10 do 12 pobitych, którzy nie mogli iść o własnych siłach. Na terenie koszar pracowaliśmy do czerwca 1940 r.

Dalej w swoich zeznaniach Karol Lehrer relacjonuje, że wykonując powyższą pracę, widział jak do Monopolu tytoniowego przywieziono pierwszy transport więźniów Polaków w dniu 14 czerwca 1940 r.

Ze słyszenia wiem – zeznaje – że prawie codziennie zaczęły przychodzić transporty więźniów Polaków. Czy między nimi byli Żydzi? – tego nie wiem, w każdym razie sam widziałem, że obóz zaczął się zaludniać. Gdy opuszczałem Oświęcim w dniu 7 kwietnia 1941 r. miało w nim już być około kilkudziesięciu tysięcy więźniów i również krematorium było już używane. Moniek Jurkowski chodził z ramienia gminy żydowskiej do obozu i wykupywał prochy spalonych Żydów. Było to jeszcze w 1940 r., ale trudno podać mi dokładną datę.

Karol Lehrer opisuje także aresztowania wśród inteligencji polskiej w Oświęcimiu wiosną i jesienią 1940 r. Aresztowani zostali wywiezieni do obozu koncentracyjnego w Dachau. Z kolei jesienią tego roku kilkuset Żydów z Oświęcimia wywieziono do obozów pracy na Dolnym Śląsku. Zeznający podaje także, że:

Również w marcu 1941 r. nastąpiły pierwsze przesiedlenia Polaków (…) z Oświęcimia do Generalnego Gubernatorstwa. Akcje te przeprowadzała specjalnie do tego wyznaczona policja z udziałem członków SS. Wolno było ze sobą zabrać 20 złotych oraz bagaż ręczny, czasu do pakowania dawano około 20 minut, zależało to od policjanta.

Sam Karol Lehrer także wkrótce został wywieziony:

Na początku kwietnia 1941 r. – zeznaje – wywieziono około pięć tysięcy Żydów z Oświęcimia do Sosnowca i Będzina, wśród których również i ja znalazłem się. (…) Pozwolono wówczas wszystko zabrać, były nawet pociągi na meble, o które wystarała się gmina żydowska. Od 2 do 7 kwietnia 1941 r. trwało to przewiezienie.

Wśród wywiezionych do Sosnowca był także Karol Lehrer, którego w nowym miejscu pobytu zatrudniono w instytucji, pracującej dla celów wojennych. Z końcem 1942 r. zaczęto w Sosnowcu i Będzinie tworzyć getta żydowskie, których ostateczna likwidacja nastąpiła w dniu 1 sierpnia 1943 r.:

W czasie tej akcji było bardzo dużo trupów, które zaraz wywożono samochodami ciężarowymi. Przy zastrzeleniu nikogo nie byłem. W czasie tej akcji zginął mój brat Leon Lehrer. Mnie wraz z dwustu młodymi Żydami (…) wywieziono do obozu pracy przymusowej w Annabergu. Z opowiadań wiem, że transporty, które wyszły z Sosnowca i Będzina w dniach 2 i sierpnia 1943 r. poszły do Oświęcimia wprost do komór gazowych.

Ostatecznie Karol Lehrer, przebywajacy w kilku obozach pracy na Śląsku, w październiku 1943 r. został przeniesiony do położonego w górach podobozu Gross-Rosen w Waldenburgu, gdzie wyzwolili go żołnierze Armii Czerwonej w dniu 8 maja 1945 r.

Karol Lehrer swoje zeznanie złożył w dniach 15 i 18 września 1945 r. w Wiesbaden na terenie Niemiec. Dalsze powojenne losy tego oświęcimskiego Żyda, który jako nieliczny przeżył Holocaust, są nieznane.

Adam Cyra
Oświęcim, 27 lutego 2011 r.

, , , ,

Brak komentarzy