Protokół spod szubienicy


Japończycy fotografują się obok szubienicy, na której został stracony Rudolf  Höss

Japończycy fotografują się obok szubienicy, na której został stracony Rudolf Höss.

„Jestem u siebie” te słowa miał wypowiedzieć wnuk komendanta KL Auschwitz, Reiner Höss, w Muzeum Auschwitz-Birkenau w 2009 roku, kiedy zwiedzał tę część Muzeum, obok której znajduje się willa, gdzie w czasie istnienia obozu mieszkał z rodziną  Rudolf Höss. Jego wnuk  rozpowiadał również, że chce w byłej willi komendanta stworzyć muzeum, dokumentujące spokojne życie rodziny Hössów, która mieszkała w pobliżu krematorium nr 1. Nic nie wspomniał natomiast o stojącej w pobliżu do dzisiaj szubienicy, na której zawisł jego dziadek.

W Polsce na podstawie dekretu z dnia 22 stycznia 1946 roku został utworzony Najwyższy Trybunał Narodowy, który był krajowym odpowiednikiem Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze. Proces Rudolfa Hőssa przed Najwyższym Trybunałem Narodowym (NTN) w Warszawie toczył się w dniach od 11 do 29 marca 1947 roku.

Biorąc pod uwagę ilość ofiar obozu oświęcimskiego, był to jedyny i największy proces o masową eksterminację. Dotychczas nikt bowiem w dziejach ludzkości nie był oskarżony o spowodowanie śmierci setek tysięcy ludzi, o czym pisałem już na moim blogu w artykule „Ludobójca”.

Ogłoszony siedemdziesiąt lat temu 2 kwietnia 1947 roku wyrok śmierci były komendant KL Auschwitz przyjął spokojnie, świadom swej winy i przygotowany na taki wynik procesu od samego początku. W procesie tym zeznawali świadkowie niemal z całej Europy, byli więźniowie KL Auschwitz-Birkenau, a wydarzenie to odbiło się głośnym echem w prasie polskiej i zagranicznej. Było to bowiem jedna z największych spraw sadowych w Polsce i na świecie.

Egzekucja na terenie obok byłego obozu odbyło się 16 kwietnia 1947 roku. Prokurator Jan Mazurkiewicz odczytał wyrok oraz decyzję prezydenta z 10 kwietnia tegoż roku o nieskorzystaniu przez prezydenta Bolesława Bieruta z przysługującego mu prawa łaski w stosunku do skazanego Rudolfa Hőssa, a następnie polecił katowi wykonanie wyroku.

Zgon skazanego stwierdził lekarz więzienny dr Zygmunt Wisznowicer. Zwłoki Rudolfa Hőssa zostały wydane do dyspozycji Naczelnika Więzienia w Wadowicach, Stanisława Wiśniewskiego, celem ich pochowania.

Jeżeli Rudolf Hőss uczynił coś dobrego, zanim zawisł na szubienicy w Oświęcimiu, zdołał to zapewne zrobić przez napisanie w więzieniu polskim swojej autobiografii, której kolejne wydanie kilka lat temu ukazało się na rynku księgarskim, zatytułowane „Wyznania spod szubienicy”.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 8 kwietnia 2017 r.

Zobacz również:

  1. Ostatnie dni byłego komendanta KL Auschwitz
  2. Ludobójca i jego wnuk
  3. Świat ptaków w Auschwitz
  4. „Oni tu byli” – wystawa
  5. Dwunastu powieszonych w Auschwitz

Komentarze nie są dozwolone.