Żołnierze Wyklęci – Dzień Pamięci 1 Marca

 


Żołnierze Wyklęci

także na moim blogu pisałem o nich kilkakrotnie.

Zobacz (kliknij): Dziewczyna Wyklęta

Poniżej zamieszczam tekst o tegorocznych obchodach Dnia Pamięci o Żołnierzach Wyklętych w Północnej Anglii, który otrzymałem od pani Xeni Jacoby z Blackburn.

STAŃCIE DO APELU!

W dzisiejszą niedzielę 1 marca 2015 r. obchodzimy Narodowe Święto Żołnierzy Wyklętych, które zostało ustanowione w 2011 r. jako święto państwowe. „Jest ono wyrazem hołdu dla żołnierzy drugiej konspiracji za świadectwo męstwa, honoru, niezłomnej postawy patriotycznej i przywiązania do tradycji niepodległościowych, za krew przelaną w obronie Ojczyzny” – mówił podczas swej homilii ks. Robert Pytel, proboszcz Parafii p.w. N.M.P. Królowej Polski przy Polskiej Misji Katolickiej w Blackburn, Płn Anglia.

Uroczystości rozpoczęła poranna msza w kościele św. Anny w intencji Żołnierzy Niezłomnych, na którą licznie przybyli wierni z parafii, zastęp harcerzy, zuchów, skrzatów, goście z innych miast oraz kibice Zawiszy Bydgoszcz i ŁKS Łódź.

Dzień 1 Marca stał się dla nas żyjących dziś na emigracji symbolem początków innych działań na rzecz przywracania tym Żołnierzom należnego im miejsca w panteonie narodowej pamięci. Przysługuje Im tytuł Wyklętych, bo wyklęła Ich powojenna władza, a Ich niezłomność docenił Bóg i historia w naszych czasach. Wrzuceni byli do ziemi jak kamienie pod fundament Niepodległej Ojczyzny” – prawił celebrans.Wspólnie modliliśmy się za naszą Ojczyznę, za naszych walecznych przodków i za nas samych. Po Mszy św. ksiądz Robert zapraszał wiernych do przemarszu ulicami miasta ku czci pomordowanych bohaterów.

Tak oto Polski Ośrodek Katolicki Blackburn zorganizował I Marsz ku Czci Żołnierzy Wyklętych, który po mszy wyruszył spod kościoła na cmentarz Pleasington.Na czele pochodu niesiony był sztandar parafialny z wizerunkiem Matki Bożej. Tuż za nim uczestnicy nieśli transparent w postaci flagi państwowej zwzniosłym napisem  w języku polsko-angielskim: „ŻOŁNIERZE WYKLĘCI 1944-1963 POLISH HEROES.” Utworzyła się kolumna marszowa, która dumnie maszerowała ulicami miasta Blackburn. Uczestnicy marszu nieśli ze sobą narodowe symbole – polskie flagi. Swój patriotyzm podkreślili barwami narodowymi, honorując tym samym atmosferę patriotyzmu. Gdzieniegdzie  powiewały niesione  biało-niebieskie flagi maryjne. Podczas marszu skandowane były przez mikrofon hasła na cześć Żołnierzy Niezłomnych i odzew przez uczestników, takie jak: „Narodowe Siły Zbrojne – NSZ!, Żołnierze Wyklęci – Polish Heroes!, Cześć Waszej Pamięci – Żołnierze Wyklęci!” Regularnie, co kilka minut wyjaśniano w języku angielskim przesłanie i przyczynę marszu.

Informacja mogła być szokująca dla mijających nas Brytyjczyków, których wiedza historyczna generalnie jest na bardzo niskim poziomie.  Jako przypadkowi przechodnie z wielkim zdumieniem na twarzach, zatrzymywali się, niektórzy  otwierali usta – obserwując nas idących i skandujących patriotyczne hasła. Jakieś kobiety uśmiechały się do nas przyjaźnie.  Zebrani sportowcy przy klubie sportowym poprzerywali rozmowy, uciszyli się i osłupieni przyglądali się niecodziennej sytuacji. Mijaliśmy stadion piłki nożnej, gdzie gracze zatrzymali piłkę w grze i tak jak ich zaskoczeni kibice byli cicho i w konsternacji gapili się na nasz pochód.

Wtedy zabierający głos głośno mówił przez mikrofon w języku angielskim o morderstwach na naszych polskich patriotach od 1944 r. aż do 1963 r., kiedy byli wyłapywani, torturowani i mordowani przez sowietów w katowniach NKWD. Po reakcjach na twarzy widziałam,  że te informacje były dla gapiów wstrząsające i pierwszy raz w życiu je usłyszeli. To było właśnie naszym celem, aby uświadomić i przypomnieć Brytyjczykom jak nasi heroiczni  bohaterowie wojenni kończyli  życie w obronie naszej Ojczyzny – a nie poddając się komunistom, walczyli z honorem do ostatniej kropli krwi.

Mieliśmy do przebycia 4 km dość szybkim marszem, podczas którego słuchaliśmy nagrań piosenek patriotycznych. Włączaliśmy się do śpiewu. Jedną z tych pięknych w wykonaniu Lecha Makowieckiegobyła „Ostatnia kula” z filmu „Historia Roja.”„Za to, że wolnym chciałem być, Ścigają mnie jak sfora psów. Ostatni nabój – krzyża znak, Burzy się krew – szczęknęła broń. Wybaczcie jeśli coś nie tak. Przez chwilę lufa chłodzi skroń…” – wycisnęła z oczu łzy.

Dotarliśmy na cmentarz i stanęliśmy przy polskich grobach. Odśpiewaliśmy hymn Polski i został złożony na polskim grobie wieniec z biało – czerwonych róż, ozdobiony wstążkami w ojczystych barwach. W czarnym marmurze pomnika grobowego, na którym wygrawerowano oblicze Matki Boskiej Częstochowskiej oraz orła w koronie, wyryty był przejmujący napis w języku angielskim i polskim: „ODDALIŚMY DUSZE BOGU, SERCA POLSCE, CIAŁA ZIEMI ANGIELSKIEJ.”

Tutaj w przemowie przypomniano nam naszych żołnierzy bohaterów, którzy „podjęli walkę z Niemcami i tą walkę wygrali. Ich heroizm nie został doceniony. Stanęli przed wyborem – albo zostać w Anglii, czyli kraju, który zdradził nas wielokrotnie. Który w swej bezczelności nie dopuścił Polaków do defilady kończącej wojnę, którego londyńskie napisały wołały: „Polish go home,” albo wrócić do Ojczyzny okupowanej przez Rosjan, narażając się na szykany, tortury i śmierć. Bez względu jaką decyzję podjęli nie wyrzekli się ideałów, które Ich ukształtowały. Wychowała Ich II Rzeczypospolita w oparciu o tradycję, historię, kulturę, o wartości rodzinne i patriotyczne, gdzie fundament stanowiła religia katolicka. Stanowili elitę naszego kraju wyznając wartości „Bóg Honor i Ojczyzna.” Walczyli z niemieckim zbrodniarzem i sowieckim barbarzyńcą. Ponad 200 tys. osób walczyło z komunistycznym terrorem. Zostali teraz wydobyci z otchłani niepamięci. Wielkie narodowe powstanie umysłów i dusz nowej generacji Polaków jest niezaprzeczalnym faktem.”

Po przemówieniu wezwano nazwiskami poległych cywilnych i wojskowych Przywódców Polskiego Państwa Podziemnego do Apelu Pamięci. „Wzywam Was bohaterscy kapelani oddziałów podziemia antykomunistycznego, księża zamordowani za krzyż, wiarę i wolność! Żołnierze Niezłomni, którzy z bronią w ręku walczyliście o ideały, w których zostaliście wychowani w okresie, gdy Polska cieszyła się wolnością, poszanowaniem wartości chrześcijańskich i pariotycznych – STAŃCIE DO APELU!Na zawsze mieli pozostać na czarnych kartach historii. Dziś możemy ogłosić Ich triumf. Wygrali, bo wygrywa ten, kto jest obecny w pamięci.”

NIECH DOBRY BÓG WYNAGRODZI WASZĄ WALKĘ, A PAMIĘĆ O WAS ZACHOWAJĄ POTOMNI.

Zakończył się Apel Poległych. Stanęliśmy blisko przy sobie do wspólnej fotografii, jak niegdyś uśmiechnięci Niezłomni, ale my trzymaliśmy w rękach zamiast karabinów łopoczące na wietrze flagi – niczym skrzydła husarii. Fani Zawiszy Bydgoszcz i ŁKS Łódź odpalili race w hołdzie Wyklętym i obrońcom naszych i brytyjskich granic, którzy tu w Anglii złożyli swe kości.

Po zakończeniu uroczystości na cmentarzu, zaproszono wszystkich do Polskiego Ośrodka Katolickiego w Blackburn na projekcję filmu o rotmistrzu Witoldzie Pileckim oraz na żołnierską grochówkę. Przed filmem odbył się konkurs wiedzy o Żołnierzach Niezłomnych. Zwycięzcówobdarowano słodkościami.

Na pamiątkę wręczono mi czarno – białe kopie grupowych zdjęć Żołnierzy Wyklętych, którzy wraz z Inką w radosnych uśmiechach pozowali do zdjęć, dzieląc się z nami sobą jak chlebem. Piękni niepokonani zostańcie w naszej pamięci!

ŻOŁNIERZE NIEZŁOMNI – NARÓD WAS NIE ZAPOMNI !

Tekst : Xenia Jacoby

Zdjęcia: Xenia,  Piotr z Wrexham,  R. Wiśniewski

, , ,

Brak komentarzy

Spotkanie z więźniem, uciekinierem i egzekutorem

Drugie spotkanie z cyklu „Przeżyliśmy Auschwitz…” zostało zaplanowane na 12 marca 2015 roku.  Gościem Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie będzie Kazimierz Albin.

Na to niezwykłe spotkanie zaprasza Koło Naukowe Historyków Studentów UJ.

Kazimierz Albin aresztowany został  na początku 1940 roku i wywieziony z więzienia w Tarnowie do KL Auschwitz w pierwszym transporcie polskich więźniów politycznych. W obozie oświęcimskim oznaczono go numerem 118. Więziony był wraz z bratem Mieczysławem (nr obozowy 116), a po jego ucieczce więźniarkami KL Auschwirz stały się również jego matka i siostra, które przywieziono do obozu w odwet za ucieczkę syna i brata.

Siedemdzisiąt dwa lata temu, w  dniu 27 lutego 1943 roku, uciekł wraz z sześcioma innymi więźniami z KL Auschwitz.

Ukrywał się w Krakowie pod zmienionym nazwiskiem i działał w konspiracji Armii Krajowej. Pełnił tam funkcję szefa dywersji bojowej III Odcinka Komendy Obwodu Kraków — Miasto Armii Krajowej.

Spotkanie zostanie połączone z promocją dwóch książek  Kazimierza Albina, zatytułowanych  „List gończy. Historia mojej ucieczki z Oświęcimia i działalności w konspiracji”, Warszawa 1996 oraz „Postscriptum. Losy powojenne i powrót do Auschwitz”, Oświęcim 2013.

Po spotkaniu będzie możliwość zakupienia tych pozycji i zdobycia autografu Autora, który w tym roku ukończy dziewięćdziesiąt trzy lata.  Z tym więźniem i uciekinierem z KL Auschwitz zamierza w Krakowie spotkać się ponad trzy tysiące osób.

W związku z dużą ilością chętnych do uczestnictwa w tym spotkaniu odbędzie się ono nie w Auli Tischnera przy ulicy Gołębiej 13, lecz Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego przy ulicy Krupniczej 33.

Kazimierz Albin jest Honorowym Prezesem Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem – Pamięć o KL Auschwitz.  Położył duże zasługi w przypomnieniu i przywróceniu postaci rotmistrza Witolda Pileckiego na karty historii, o którym dzisiaj są nawet śpiewane piosenki.

Ten niezwykły świadek historii w tym roku uczestniczył, zabierając głos,  w obchodach 70. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz  – zobacz video.

————————————————————————————————————————————————

Kazimierz Albin – ur. 30 sierpnia 1922 roku w Krakowie; w styczniu 1940 roku aresztowany na terenie Słowacji przy próbie przedostania się do Wojska Polskiego we Francji.

Więziony m.in. w Muszynie, Nowym Sączu i Tarnowie, skąd przywieziony został do KL Auschwitz 14 czerwca 1940 roku.

 

Zamów:

L i s t

g o ń c z y

 

Czytaj więcej:

Z Kazimierzem Albinem  rozmawia Maciej Foks.

Więzień, uciekinier, egzekutor, Biuletyn IPN Pamięć 2014 nr 2

————————————————————————————————————————————————

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 25 lutego 2015 r.

1 komentarz

Dr Władysław Dering – pobyt w Auschwitz i więzieniu brytyjskim


Władysław Dering, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Władysław Dering, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Po wojnie wielu byłych więźniów KL Auschwitz twierdziło, że zawdzięczają mu życie, inni oskarżali go jako więźnia-lekarza o zbrodniczą działalność. Wysuwano również wobec niego zupełnie bezpodstawne zarzuty  jakoby zabijał więźniów zastrzykami z fenolu w serce oraz brał udział w selekcjach do komór gazowych. Kpt. dr Władysław Dering pozostawił po sobie obszerne wspomnienia, które dotychczas nie zostały opublikowane.

Na jego temat tak wypowiedział się Władysław Bartoszewski (nr obozowy 4427):

Stawał co dzień przed strasznymi dylematami. Kogo ratować? Tego, co cierpi, czy tego, kto ma szansę przeżycia? (…) Wykonać rozkaz esesmana czy odmówić z pobudek moralnych i wydać na siebie wyrok śmierci? Tego nie rozstrzygnie w sposób jednoznaczny żaden ludzki sąd.

Władysław Aleksander Dering urodził się w Iwankowcach koło Berdyczowa 6 marca 1903 roku. Był wychowywany przez rodziców w duchu polskości, co spowodowało, że w 1917 roku, mając czternaście lat wstąpił potajemnie do drużyny harcerskiej w Berdyczowie.

Czytaj więcej:

Adam Cyra, Dr Władysław Dering – pobyt w Auschwitz i więzieniu brytyjskim,

„Biuletyn informacyjny. Miesięcznik Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej” 2015 nr 2

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 24 lutego 2015 r.

2 komentarzy

Wspomnienie o Rudolfie Czerniaku (1938-2015)

 

Rudolf Czerniak (1938-2015)

Rudolf Czerniak (1938-2015)W

W Oświęcimiu mieszka wielu ludzi, którzy mają dwie Małe Ojczyzny. Do nich należał Rudolf Tadeusz Czerniak, pochodzący z Roztocza na Lubelszczyźnie, który przez wiele lat  mieszkał w Grodzie nad Sołą, gdzie zmarł 11 lutego 2015 r. Jego pogrzeb odbył się trzy dni później w Oświęcimiu. W tym roku ukończyłby siedemdziesiąt siedem lat.

Rudka poznałem jako młodego człowieka na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Pracował wtedy w Oświęcimskich Zakładach Naprawy Samochodów i równocześnie był prezesem Koła Przewodników PTTK przy Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

Ponownie odnowiliśmy znajomość po ponad trzydziestu latach. Otrzymałem wtedy od Niego jego książkę, zatytułowaną „Kamyki i ostańce. Opowiadania wierszem i prozą z Roztocza, znad Soły i Bałtyku”, wydaną w Oświęcimiu w 2002 r. Autor zadedykował mi ją:

Adamowi Cyrze na pamiątkę odnowienia przyjaźni – po wielu latach.

Z kart tej urokliwie napisanej prozą i wierszem książki, liczącej ponad trzysta stron, dowiedziałem się, że Rudek jako kilkunastoletni chłopiec we wrześniu 1951 r. opuścił swoją rodzinną miejscowość Długi Kąt, położoną przy starym trakcie z Biłgoraja do Tomaszowa Lubelskiego, aby podjąć naukę w Liceum Ogólnokształcącym w Józefowie koło Biłgoraja.

Po uzyskaniu matury studiował na Akademii Medycznej w Lublinie, gdzie na trzecim roku studiów został wydalony z uczelni, do czego przyczyniło się m. in. napisanie wiersza „Październik 1956 r.”, którego ten fragment chyba szczególnie dotknął funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa:

Był wiec i padły słowa wzniosłe

wolności balon zawisł w górze

ale wciąż widzisz na ulicach

tych ludzi w ciemnych kapeluszach”.

Powołano go do trzyletniej służby wojskowej w marynarce wojennej na ścigaczach  okrętów  podwodnych,   podczas  której  wyróżnił się w czasie  silnego  zimowego sztormu, uratowaniem załogi tonącego szwedzkiego statku „Vestenhafen”. Zdarzenie to wywołało szerokie zainteresowanie prasy, a jego bohater sam po latach napisał:

„Oprócz odznaczenia za ofiarność i odwagę, byłem wtedy, jako jeden z przedstawicieli załogi, przyjmowany z honorami przez ambasadora Szwecji, na specjalnie z tej okazji wydanym cocktail party. Finał był piękny, ale czas uciekał”.

Po powrocie z wojska podjął pracę jako robotnik w Oświęcimskich Zakładach Naprawy Samochodów. Gród nad Sołą stał się dla Niego drugą Małą Ojczyzną. Mieszkając tutaj zaocznie ukończył studia na Akademii Ekonomicznej w Katowicach, założył rodzinę i w swoim zakładzie pracy awansował na stanowisko dyrektora ekonomicznego.

Już jako emeryt opracował monografię nieistniejącej już dzisiaj firmy OZNS, z którą związał swoje życie zawodowe. Z kolei do miejsca zamieszkania w młodości powrócił w publikacji „Długi Kąt – okruchy historii ludzi i wioski z lat 1910-2010″.  Napisał  również  kilkanaście  legend o Roztoczu,  z których dziewięć  znalazło  się w  książce „W krainie żurawiny i utopców”, Józefów 2012. Jest też Autorem kilku piosenek i sporej ilości wierszy, których wybór został zamieszczony w książce „Notatki niepokornej duszy”, Warszawa 2014.

Zobacz: wiersz „Wolny emeryt” (czyta  Autor)

We wspominanych już „Kamykach i ostańcach” tak napisał:

Początkowo miałem zamiar wyjechać z Oświęcimia, ale zatrzymało mnie Muzeum. Tutaj, poza pracą zawodową, zostałem przewodnikiem po Muzeum i realizowałem zainteresowania historyczne, wzmocnione własnymi przeżyciami z czasów wojny. Miałem wtedy okazję zobaczyć cały ówczesny świat – a właściwie jego przedstawicieli. Tak egzotycznych jak cesarz Etiopii Hajle Sellasje, Iranu Reza Pahlavi lub przywódca Kuby Fidel Castro, czy tak znanych jak de Gaulle, prezydent USA i wielu innych. Przez dwie kadencje wybierano mnie prezesem Koła Przewodników PTTK. (…) Jednak kiedy zaczęły mi się śnić sceny obozowe, zrezygnowałem, oddając się innym pożytecznym zajęciom. Ale w Oświęcimiu miałem już własne mieszkanie, dobrą pracę i przyjaciół, więc zostałem.

Ta odnowiona przeze mnie przyjaźń z Autorem książki „Kamyki i ostańce”, zaowocowała kolejnym Jego wierszem, zatytułowanym „Do Adama Cyry”.

Wiersz ten opublikowany  został  w  książce  ”Notatki niepokornej duszy”,  którego  fragment   pozwolę  sobie  przytoczyć:

Dla potomności słowa prawdy

z szarości, z bytu nieistnienia

wciąż wydobywasz na powierzchnię

i chronisz je przed zapomnieniem

W dorobku Twoim tyle zasług

w tle cichociemnych,  olkuszanie

rotmistrz Pilecki salutując

przed Tobą w niebie kiedyś stanie

Tym ludziom, których dawniej los

gnał poprzez nieszczęść strefę czarną

Ty poświęciłeś czas i życie

ale pamiętaj, nie na darmo

Jubileusze przemijają

czasem bez echa, bez pamięci

ale my życie mamy po to

by nieraz innym je poświęcić”.

Pięknie i dla mnie wzruszająco napisane, dziękuję Rudku z całego serca, pozostaniesz na zawsze w mojej pamięci.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 17 lutego 2015 r.

Brak komentarzy

„Przeżyliśmy Auschwitz …”

W dniu 22 stycznia 2015 roku  w Auli Amfiteatralnej im. ks. Józefa Tischnera w Instytucie Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego miało miejsce spotkanie z prof. dr. inż. Zbigniewem Kączkowskim – byłym więźniem hitlerowskich obozów koncentracyjnych: Auschwitz, Buchenwald, Mittelbau-Dora i Ravensbrück, który dzisiaj ma dziewięćdziesiąt trzy lata.

Było ono pierwszym z cyklu „Przeżyliśmy Auschwitz…” i  zostało zainicjowane przez Sekcję Historii Najnowszej Koła Naukowego Historyków Studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego w roku akademickim 2014/2015.

Zobacz:

Prof. Zbigniew Kączkowski,  więzień KL Auschwitz,  opowiada …

Zbigniew Kączkowski urodził się 10 kwietnia 1921 roku w Krakowie. W latach 1931 – 1939 ukończył gimnazjum i liceum matematyczno – fizyczne Towarzystwa Szkoły Średniej w Gdyni. Jesienią 1939 roku został wysiedlony wraz z rodzicami z tego miasta do Generalnego Gubernatorstwa. Początkowo mieszkał koło Kutna, a od wiosny 1940 roku w Warszawie, gdzie zajmował się pracą w samopomocy społecznej, prowadzonej w ramach Rady Głównej Opiekuńczej. Równocześnie działał konspiracyjnie, pełniąc funkcję drużynowego w  Szarych Szeregach.

W 1941 roku musiał opuścić Warszawę, zmieniając nazwisko na Kaczanowski, ponieważ był poszukiwany przez gestapo. Zamieszkał w majątku Marynki koło Warki. Tam wstąpił do ZWZ/AK oraz prowadził tajne nauczanie. Aresztowano go w kwietniu 1943 roku wraz z matką dr n. med. Zofią Kączkowską i obydwoje umieszczeni zostali w więzieniu w Radomiu, skąd w czerwcu 1943 roku przewieziono ich do KL Auschwitz. Zbigniew Kączkowski otrzymał numer obozowy 125727, natomiast jego matkę oznaczono numerem 46442. Zginęła w KL Auschwitz II-Birkenau 13 stycznia 1944 roku.

Podczas spotkania prof. dr inż. Zbigniew Kączkowski najbardziej zaciekawił słuchaczy swoją dramatyczną opowieścią o ucieczce z KL Auschwitz latem 1944 r. W tym czasie pracował jako pielęgniarz w szpitalu więźniarskim w bloku nr 21 na terenie obozu macierzystego w Oświęcimiu. Ze swoich planów ucieczki zwierzył się zaufanym współwięźniom.

O jego zamiarach poinformowany został także Józef Cyrankiewicz, nr obozowy 62933, który również zamierzał tą drogą wydostać się z obozu, lecz w ostatniej chwili zrezygnował z ucieczki, wyznaczając na swoje miejsce skoczka spadochronowego – cichociemnego rtm. Jerzego Sokołowskiego, oznaczonego numerem obozowym 156692. Sposób przeprowadzenia ucieczki opracował Józef Cyrankiewicz i Stanisław Kłodzinski, nr obozowy 20019. Obydwaj byli aktywnymi działaczami obozowej konspiracji.

W dniu 27 lipca 1944 roku Zbigniew Kączkowski wraz z kilkoma innymi więźniami, ciągnąc wóz, tzw. rollwagę, przekroczył bramę z napisem „Arbeit macht frei”. Miał za zadanie przywieźć z apteki obozowej lekarstwa do bloku szpitalnego nr 21, w którym pracował. Pod pretekstem „zorganizowania” wędlin w obozowej rzeźni, oddalił się od kolegów. Zgodnie z planem ukrył się na strychu drewnianego baraku, w którym mieściła się jadalnia dla esesmanów.

Mjr Jerzy Sokołowski

Rtm. Jerzy Sokołowski

Nazajutrz w kryjówce pojawił się Jerzy Sokołowski, który z powodu nieszczęśliwego upadku w ciemnościach uszkodził podłogę na strychu tego baraku. Z tego powodu jeszcze tej nocy byli zmuszeni rozpocząć ucieczkę, chociaż wiedzieli, że intensywne poszukiwania uciekinierów przez esesmanów są prowadzone przez trzy doby. Z różnymi perypetiami udało się im nazajutrz przed południem dotrzeć do podoświęcimskiej miejscowości Grojec, gdzie w ręce ćwiczących w pobliżu żołnierzy niemieckiej artylerii przeciwlotniczej wydał ich napotkany siedmioletni chłopiec o nazwisku Bogdan Mikołajczyk, zbierający jeżyny wraz ze swoim wujem. Obaj byli nasiedlonymi przez Niemców volksdeutschami z Pomorza. Chłopiec ten za swój czyn otrzymał w nagrodę garść cukierków.

Zaraz po ujęciu Zbigniew Kączkowski i Jerzy Sokołowski przez dziesięć dni byli więzieni w bunkrze bloku nr 11 z innym schwytanym uciekinierem z KL Auschwitz. Był nim dwudziestoletni Edek Galiński, nr obozowy 531, pochodzący z Jarosławia, który w przebraniu esesmana i z bronią uciekł z obozu w Brzezince 24 czerwca 1944 roku wraz z belgijską Żydówką, pochodzącą z Polski – Malą Zimetbaum, nr obozowy 19880, więzioną w tym czasie również po ujęciu w jednym z bunkrów bloku nr 11. Niestety po kilkunastu dniach zostali schwytani i 22 sierpnia 1944 roku straceni w KL Auschwitz II-Birkenau.

Edward Galiński, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Edward Galiński, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Zbigniew Kączkowski zapamiętał, że Edek Galiński często przy szparze w drzwiach celi, w której byli więzieni, gwizdał jakąś melodię, a Mala mu ją odgwizdywała. W ten sposób, przekazywali sobie wzajemnie wiadomość, że jeszcze żyją. Po wojnie złożył na ten temat relację były więzień Bolesław Staroń, stwierdzając, że tą melodią była znana przedwojenna włoska piosenka Claudio Villa „Serenata messicana”.

Po wojnie Zbigniew Kączkowski poświęcił się pracy naukowej. Nigdy nie był członkiem PZPR ani nie wykorzystał dla własnych korzyści swojej obozowej znajomości z Józefem Cyrankiewiczem, późniejszym długoletnim powojennym komunistycznym premierem w PRL.

Organizatorami spotkania z prof. Zbigniewem Kączkowskim byli: mgr Piotr Świątczak – doktorant na Wydziale Historycznym UJ i starszy przewodnik-edukator w Muzeum Auschwitz-Birkenau  oraz Justyna Gałuszka – prezes zarządu Koła Naukowego Historyków Studentów UJ.

Warto nadmienić, że w Instytucie Historii UJ nigdy wcześniej nie organizowano spotkań z byłymi więźniami KL Auschwitz,  podczas których dzieliliby się oni swoimi wspomnieniami obozowymi ze studentami historii. Toteż spotkanie z prof. Zbigniewem Kączkowskim było wydarzeniem wyjątkowym, chociażby z uwagi na fakt, iż wzięło w nim udział kilkaset osób i to nie tylko studentów historii, bowiem w Auli byli obecni również studenci z innych wydziałów UJ, a nawet innych uczelni Krakowa.

Drugie spotkanie z cyklu „Przeżyliśmy Auschwitz…” zostało zaplanowane na 12 marca 2015 roku. Gościem Instytutu Historii UJ będzie Kazimierz Albin – były więzień KL Auschwitz z pierwszego transportu Polaków, przywiezionych z więzienia w Tarnowie (nr 118), uciekinier z tego obozu i późniejszy żołnierz Armii Krajowej.

To niezwykłe spotkanie zostanie połączone z promocją dwóch książek  Kazimierza Albina, zatytułowanych  „List gończy. Historia mojej ucieczki z Oświęcimia i działalności w konspiracji”, Warszawa 1996 oraz „Postscriptum. Losy powojenne i powrót do Auschwitz”, Oświęcim 2013.

Po spotkaniu będzie możliwość zakupienia tych pozycji i zdobycia autografu Autora, który ma  dziewięćdziesiąt dwa lata.

Kup: List gończy

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 11 lutego 2015 r.

Brak komentarzy

Ludobójca i jego wnuk

W dniu 26 stycznia 2015 r., w przeddzień 70. rocznicy wyzwolenia obozu oświęcimskiego, Muzeum Auschwitz-Birkenau odwiedził Rainer Höss. Jego dziadek Rudolf Höss był założycielem i pierwszym komendantem KL Auschwitz. Wnuk wskazał najlepsze – jego zdaniem – miejsce w całym dawnym niemieckim obozie. Tym miejscem jest szubienica, gdzie powieszono Rudolfa Hössa. - Jego dyktatura zakończyła się właśnie tutaj i już nie wróci - powiedział. Podczas pobytu w Oświęcimiu wnuk komendanta KL Auschwitz odwiedził także willę, w której mieszkał jego dziadek.

Egzekucja Rudolfa Hössa

Egzekucja Rudolfa Hössa

Rainer Höss, 49 lat

Rainer Höss, 49 lat

Zobacz:

rozmowa Rainera Hössa wnuka komendanta KL Auschwitz z reporterem magazynu „Polska i Świat” w dniu 26 stycznia 2015 r.

Na terenie oświęcimskiego Muzeum znajduje się eksponat, który nie pochodzi z czasów istnienia niemieckiego obozu koncentracyjnego.

Jest nim zachowana szubienica, pod którą nikt nie składa nigdy kwiatów i nie zapala zniczy.

Na tej szubienicy prawie sześćdziesiąt osiem lat temu został stracony w dniu 16 kwietnia 1947 r.  założyciel i pierwszy komendant KL Auschwitz.

Franz Ferdinand Hőss urodził się 25 listopada 1900 r. w Baden-Baden. Od szóstego roku życiawychowywał się wraz z dwiema młodszymi siostrami w Mannheim, gdzie ukończył 5 klas gimnazjum humanistycznego.

Dnia 1 sierpnia 1916 r. jako ochotnik został wcielony do oddziału kawalerii niemieckiej. Odkomenderowany wraz z nim do Turcji, która w pierwszej wojnie światowej sprzymierzona była z Niemcami i Austrią, brał udział w walkach na froncie azjatyckim, otrzymując stopień podoficerski i liczne odznaczenia.

Do Niemiec powrócił w 1919 r., gdzie rozpoczął działalność w oddziałach ochotniczych, które zwalczały między innymi powstańców polskich w Wielkopolsce i na Śląsku. W 1922 r. zetknął się z Adolfem Hitlerem, niezwłocznie zgłaszając swój akces do Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej (Nazionalsozialistische Deutsche Arbeitpartei – w skrócie NSDAP). W tej partii otrzymał numer legitymacji 3240.

Wkrótce wykazał szczególną aktywność w ruchu hitlerowskim, biorąc udział w mordzie kapturowym na osobie nauczyciela Waltera Kadowa w nocy z 31 maja na 1 czerwca 1923 r. Nauczyciel ten miał rzekomo wydać w ręce Francuzów Alberta Schlagetera, który następnie został przez nich rozstrzelany za prowadzenie antyfrancuskiej akcji sabotażowej w Zagłębiu Ruhry.

Mord miał przebieg wyjątkowo okrutny i ohydny. Po uczcie pijackiej, w której uczestniczył między innymi Martin Bormann, przyszły szef kancelarii partyjnej NSDAP, uprowadzono Kadowa do lasu, pobito go i na wpół żywemu poderżnięto gardło, ostatecznie dobijając go dwoma strzałami.

Za współudział w tym zabójstwie Rudolf Hőss został aresztowany i w kilka miesięcy później skazany na dziesięć lat więzienia. Przedterminowo zwolniony na podstawie ustawy amnestyjnej z lipca 1928 r. podjął pracę na roli, początkowo w Brandenburgii, później na Pomorzu, gdzie zawarł związek małżeński z osadniczką Hedwig Hensel. Tamże przyszło na świat ich troje dzieci, czwarte urodziło się już w Dachau, a piąte w Oświęcimiu.

Namówiony przez Reichsführera SS Heinricha Himmlera, z którym znał się z poprzednich lat, wstąpił w 1934 r. do kierowanej przez niego organizacji SS i wkrótce zmienił pracę rolnika na służbę w tej zbrodniczej formacji.

Początkujący esesman okazał się pojętnym uczniem i szybko wdrażał się w „rzemiosło”, którym była śmierć. W 1938 r. został przeniesiony do KL Sachsenhausen, awansując w roku następnym na zastępcę komendanta tego obozu w stopniu kapitana SS.

 Rudolf Hőss

Rudolf Hőss

Wiosną 1940 r. tego wyjątkowo gorliwego esesmana mianowano komendantem KL Auschwitz, w którym początkowo więzieni byli prawie sami Polacy, ponieważ obóz ten miał służyć jako instrument terroru do podbitego narodu polskiego i być miejscem izolacji, a następnie eksterminacji wielu tysięcy polskich patriotów. Stopniowo przekształcił się także w miejsce masowej zagłady Żydów oraz ginęli w nim także Cyganie, jeńcy sowieccy i ludzie innych narodowości.

Rodzina Rudolfa Hőssa mieszkała w piętrowej willi położonej w niewielkiej odległości od małego krematorium i kolczastych obozowych drutów.

Willa Rudolfa Hössa

Willa Rudolfa Hössa

Warunki mieszkaniowe – napisze Rudolf Hőss – były doskonałe: „Dzieci mogły szaleć do woli, żona miała tyle ulubionych kwiatów, że czuła się wśród nich jak w raju”. Sama zaś Hedwig Hőss mawiała: „Tu żyć i tu umierać”.

Kiedy wiosną 1945 r. III Rzesza chyliła się ku upadkowi. Rudolf Hőss przebywający w głębi Niemiec zostawił swoją rodzinę w Holsztynie, sam zaś zameldował się u Reichsführera SS Heinricha Himmlera, który w tym czasie przebywał we Flensburgu. Spotkał histerycznie śmiejącego się człowieka, który swoim podkomendnym wydał rozkaz: „Dajcie nura do armii!”

Były komendant obozu oświęcimskiego ukrywał się pod zmienionym nazwiskiem Franz Lang jako rzekomy bosman, przebywający przez pewien czas w szkole łączności marynarki niemieckiej na wyspie Sylt. Później dostał się do niewoli w brytyjskiej strefie okupacyjnej Niemiec i został przez Anglików zwolniony z jenieckiego punktu zbornego do pracy na roli w gospodarstwie położonym pod Flensburgiem.

Tymczasem trwały intensywne poszukiwania twórcy KL Auschwitz-Birkenau, największego przestępcy w dziejach ludzkości. Akcję poszukiwawczą pod kryptonimem „Stóg siana” prowadził brytyjski prokurator w stopniu pułkownika – Gerald Draper. W końcu Anglicy natknęli się jego na trop. Prowadził on do małej farmy w północnych Niemczech, niedaleko Flensburga, blisko granicy z Danią, gdzie ukrywał się poszukiwany zbrodniarz.

Aresztowano go w nocy z 11 na 12 marca 1946 r. W sumie Rudolf Hőss ukrywał się pod przybranym nazwiskiem blisko rok.

Wkrótce będzie on zeznawał jako świadek obrony przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze, który sądził głównych nazistowskich niemieckich zbrodniarzy wojennych.

Przekazanie Rudolfa Hőssa przez Anglików władzom polskim

Przekazanie Rudolfa Hőssa przez Anglików władzom polskim

Następnie wydano go władzom polskim i przewieziony został samolotem do Warszawy 25 maja 1946 r.

W Polsce na podstawie dekretu z 22 stycznia 1946 r. został utworzony Najwyższy Trybunał Narodowy, który był krajowym odpowiednikiem Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze.

Proces Rudolfa Hőssa przed Najwyższym Trybunałem Narodowym w Warszawie toczył się w dniach od 11 do 29 marca 1947 r.

Biorąc pod uwagę ilość ofiar obozu oświęcimskiego, był to jedyny i największy proces o masową eksterminację.

Dotychczas nikt bowiem w dziejach ludzkości nie był oskarżony o spowodowanie śmierci setek tysięcy ludzi.

 Rudolf Hőss podczas pocesu w Warszawie

Rudolf Hőss podczas pocesu w Warszawie

Wyrok śmierci ogłoszony 2 kwietnia 1947 r. były komendant KL Auschwitz przyjął spokojnie, świadom swej winy i przygotowany na taki wynik procesu od samego początku.

W procesie tym zeznawali świadkowie niemal z całej Europy – byli więźniowie KL Auschwitz-Birkenau.

Wydarzenie to odbiło się głośnym echem w prasie polskiej i zagranicznej.

Była to bowiem jedna z największych spraw sadowych w Polsce i na świecie.

Zdjęcie z prywatnych zbiorów Marka Księżarczyka

Egzekucja Rudolfa Hőssa 16.04.1947 r. Zdjęcie z prywatnych zbiorów Marka Księżarczyka

Jeżeli Rudolf Hőss uczynił coś dobrego, zanim zawisł na szubienicy w Oświęcimiu, zdołał to zapewne zrobić przez napisanie w więzieniu polskim swojej autobiografii.

Jej obszerny fragment związany z tragicznymi wydarzeniami tworzenia i funkcjonowania KL Auschwitz zamieszczony jest w publikacji „Oświęcim w oczach SS”. Ta niezwykła pozycja stanowiąca dokument zbrodni była wielokrotnie wznawiana w różnych wersjach językowych przez Wydawnictwo Muzeum Auschwitz-Birkenau.

W całości wspomnienia Rudolfa Hőssa były wydawane również kilkakrotnie w latach 1956-2012. Ostatnie ich wydanie: Wyznanie spod szubienicy. Autobiografia Rudolfa Hóssa komendanta KL Auschwitz. Na podstawie tych wspomnień francuski pisarz Robert Mérle napisał powieść, której przekład ukazał się w języku polskim: Śmierć jest moim rzemiosłem. Warszawa 1956.

Rudolf  Hőss w więzieniu w Wadowicach nawrócił się i poprosił o spowiedź.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 1 lutego 2015 r.

1 komentarz

Austriaccy naziści i Holocaust

Austriacka gazeta „Heute” w jednym ze swoich ostatnich artykułów wzywa Polskę, aby przyznała się do udziału w Holocauście, czyli zagładzie Żydów – można to uznać za przejaw medialnego szaleństwa wobec którego nie można pozostać obojętnym.

W Polsce zareagowała na nie m.in. „Gazeta Wyborcza” przypominając, że z Austrii, którą w 1938 r. Hitler przyłączył do Rzeszy, pochodziło kilku komendantów obozów koncentracyjnych, jak również obozów zagłady.

Austriakami było aż 40 procent esesmanów, tworzących zbrojne załogi wspomnianych obozów. Również 15-osobowym sztabie SS-Obersturmbannführera Adolfa Eichmanna, który był głównym organizatorem Holocaustu, Austriacy stanowili większość, zaś sam Eichmann wychowywał się w Linzu w Górnej Austrii.

Renesansowy zamek w Hartheim

Renesansowy zamek Hartheim, położony w miejscowości Alkoven (obok Linzu) w Górnej Austrii służył niemieckim i austriackim nazistom w latach 1940-1944 jako ośrodek zagłady osób niepełnosprawnych i chorych umysłowo z terenu Trzeciej Rzeszy oraz więźniów z obozów koncentracyjnych z  Dachau i Mauthausen, wśród których było wielu Polaków.

W Hartheim od maja 1940 do grudnia 1944 r. poniosło śmierć co najmniej trzydzieści tysięcy ludzi, których zamordowano tlenkiem węgla, a ich ciała spalano w specjalnie zbudowanym do tego celu na terenie zamku krematorium, utylizując złote zęby wyrywane ofiarom i w ten sposób wprawiając się do późniejszego eksploatowania ofiar żydowskich w obozach zagłady Trzeciej Rzeszy.

Prowadzona tutaj eksterminacja przebiegała w podobny sposób jak w KL Auschwitz II-Birkenau i innych obozach zagłady. Różnica polegała jedynie na tym, że prowadzono ją w zabytkowych wnętrzach renesansowego zamku, będącego jednym z sześciu „zakładów śmierci”, w których funkcjonowały pierwsze komory gazowe Trzeciej Rzeszy. Zabijano w nich ludzi w ramach nazistowskiej akcji eutanazji, określanej kryptonimem „T4”.

Komendantem Hartheim był Austriak

Zamek w Hartheim działał jednak najdłużej i był największym z nich. Obersturmführer Rudolf Lonauer, komendant Hartheim, był Austriakiem miał trzydzieści dwa lata.

Wspomniany komendant  uważał, że środkami najbardziej przydatnymi do realizacji  „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” będą zastrzyki z trucizną i gaz. Akcja „T4”, w której uczestniczył, stała się wzorcem dla Holocaustu – zabijanie przy użyciu gazu, po raz pierwszy na skalę przemysłową.

Austriacki nazista Franz Stangl

W 1942 r. Franz Stangl, jeden z dziewięćdziesięciu innych morderców z „T4” został wysłany z zamku Hartheim na wschód, obejmując najpierw funkcję komendanta Bełżca, a następnie inspektora trzech obozów zagłady: Sobiboru, Bełżca i Treblinki.

Wiedza ekspertów od zagłady bardzo przydała się w prowadzone tutaj eksterminacji Żydów, a dotychczasowa ich działalność w Hartheim była udaną próbą przed Holocaustem, podczas której już w sierpniu 1941 r. zabito gazem także pierwszych żydowskich więźniów obozów koncentracyjnych, na kilkanaście miesięcy przedtem, zanim niemieckie obozy zagłady na terenie okupowanej Polski zapoczątkowały ten straszliwy rozdział historii. W ten sposób morderców z Hartheim przygotowano i zaangażowano wkrótce w ludobójstwo Żydów i Cyganów.

W dniu 22 grudnia 1970 r. sąd w Düsseldorfie skazał na karę dożywotniego więzienia  Austriaka, Franza Stangla, jednego z największych zbrodniarzy nazistowskich, który pół roku później zmarł w więzieniu na zawał serca.

Samobójstwo Rudolfa Lonauera

W połowie grudnia 1944 r., kiedy wstrzymano akcję zabijania w zamku Hartheim,  jego komendant, austriacki nazista, Rudolf Lonauer rozpoczął skrupulatne niszczenie dokumentów, stanowiących dowody popełnionej zbrodni.  Z tego powodu prawie żaden z nich nie zachował się. W krótkim czasie doprowadzono również do stanu pierwotnego, przebudowane na potrzeby akcji „T4” wnętrza zabytkowego zamku Hartheim. Kierowano do tej pracy więźniów z Mauthausen, którzy ukończyli ją 23 stycznia 1945 r.

Rudolf Lonauer z żoną

Rudolf Lonauer z żoną

Po jej wykonaniu Lonauer wyjechał do Linzu, aby później wraz z rodziną przenieść się z końcem kwietnia 1945 r. do pobliskiego Gaschwendt, gdzie zaczął się zastanawiać nad skutkami swojego postępowania.

Efektem tych rozmyślań było  podjęcie decyzji o samobójstwie, które wkrótce popełnił wstrzykując sobie śmiertelną dawkę trucizny.

Nim to uczynił, wcześniej zabójczy zastrzyk zdążył zaaplikować swojej żonie i dwom córkom: sześcioletniej Rosemarie i dwuletniej Petrze.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 30 stycznia 2015 r.

Brak komentarzy

Czteroletnia więźniarka KL Auschwitz

 

Po raz pierwszy Aleksandra Garbuzova odwiedziła Muzeum Auschwitz-Birkenau w 1990 roku. Powtórnie przyjechała tutaj w 2010 roku na obchody 65. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz wraz z wnukiem Andrzejem Dmitrenco, mówiącym bardzo dobrze po polsku.

Aleksandra Garbuzowa. Fot. 2010 r.

Aleksandra Garbuzowa. Fot. 2010 r.

Jest ona jedyną byłą więźniarką tego obozu, mieszkającą w Mołdawii, która niepodległość uzyskała w 1991 roku.

W uroczystości związanej z 69. rocznicą wyzwolenia KL Auschwitz w dniu 27 stycznia 2014 roku uczestniczyła z kolei jej starsza siostra Ludmiła Szerstniewa,  mieszkająca na Białorusi, która rok temu przyjechała do Oświęcimia w 10 osobowej grupie byłych więźniów – dzieci białoruskich, przywiezionych kiedyś do tego obozu.

Aleksandra Garbuzowa po raz trzeci przyjechała do Oświęcimia obecnie. Będzie uczestniczyć w ceremonii, związanej z 70. rocznicą oswobodzenia KL Auschwitz przez żołnierzy Armii Czerwonej.  Zapewne ponownie będzie jej towarzyszył wnuk Andrzej.

Warto zaznaczyć, że około 20 tysięcy Polaków jest rozsianych po całym terytorium Mołdawii.

Wielu z nich mieszka w rodzinnym mieście Aleksandry Garbuzovej w Bielcach, stąd powiązania rodzinne i dobra znajomość języka polskiego jej wnuka Andrzeja, którego ojciec jest Polakiem.

——————————————————————————————————————————————–

Wśród wyzwolonych więźniów KL Auschwitz w dniu 27 stycznia 1945 roku było około 500 dzieci różnych narodowości w wieku do piętnastu lat. Jednym z nich była czteroletnia dziewczynka, która jedynie pamiętała, że ma na imię Szura.

Wraz z innymi więźniami wyszła z obozowych baraków, kiedy w KL Auschwitz II-Birkenau pojawili się żołnierze sowieccy. Na jej widok jeden z nich wyciągnął z chlebaka kostkę cukru i dał jej do lizania. Wyniósł ją z obozu na rękach, a następnie przekazał do polowego szpitala wojskowego.

Razem z oddziałem, w którym służył ten żołnierz, przemieszczała się jako „dziecko pułku” wraz z frontem w głąb Niemiec. Opiekowała się nią pielęgniarka ze wspomnianego szpitala polowego. Pamięta, jak żołnierze jej pułku radośnie świętowali dzień zwycięstwa w maju 1945 roku. Wtedy nadali oni Szurze nazwisko Pabieda (zwycięstwo), ponieważ swojego prawdziwego nie znała.

Przybrani rodzice

Pułk ten po wojnie stacjonował w mieście Bielce na terenie Mołdawii, potem przeniesiono go do Rumunii. Szura, która cały czas była pod opieką żołnierzy tego pułku, nie mogła wraz z nim udać się do Rumunii. Postanowiono ją pod przybranym nazwiskiem Aleksandra Michajłowna Pabieda oddać do miejscowego domu dziecka. Przybrane imię jej ojca była imieniem dowódcy pułku, któremu ciągle towarzyszyła. Był nim Michaił Chozin.

Do wspomnianego domu dziecka trafiła na przełomie lat 1945/1946. Przebywała w nim pół roku. Wkrótce została wzięta na wychowanie przez Tatianę i Siemiona Jarosławskich, którzy stali się jej przybranymi rodzicami. Wychowali Aleksandrę jak własne dziecko i skierowali ją na studia do Instytutu Handlowego w Kiszyniowie. Ciągle nie zdawała sobie sprawy z tego, że kiedyś była więziona w KL Auschwitz-II Birkenau i zupełnie nie orientowała się, kto i z jakiego powodu wytatuował jej na lewej ręce numer 77325.

Odnalezienie matki i siostry

W czasie studiów w Kiszyniowie, mieszkająca wraz z nią w jednym pokoju koleżanka, przyniosła jej gazetę „Literaturnaja Rasija”, w której znajdowało się ogłoszenie, że matka, była więźniarka KL Auschwitz II-Birkenau, oznaczona numerem obozowym 77324, poszukuje swojej córeczki o imieniu Szura. Razem, choć rozdzielone, przebywały w tym obozie, skąd matka została ewakuowana do KL Ravensbrück, gdzie wyzwolono ją wiosną 1945 roku.

W ten sposób Aleksandra (Szura) dowiedziała się, że jej prawdziwa matka żyje i mieszka na Białorusi. Wkrótce uzyskała również informację, że wojnę przeżyła też jej starsza siostra Ludmiła, więziona kiedyś na Majdanku i w obozie dziecięcym w Łodzi. Obydwie mieszkają w Witebsku. Był wtedy rok 1968. Aleksandra miała wówczas dwadzieścia siedem lat.

Doszło do wzruszającego spotkania Aleksandry z jej prawdziwą matką i starszą siostrą. Od rodzonej matki Anastazij Iwanownej Korolijowej, dowiedziała się, że jej ojciec Makar jako partyzant zmarł  na Białorusi w wyniku odnisionych ran w 1943 roku. Niemcy wcześniej spalili wieś Barkową koło Witebska, a jej matkę wraz z trzema córkami przewieźli do więzienia w Witebsku, skąd następnie trafiły na Majdanek.

Najstarsza siostra Ludmiła przebywała później we wspominanym już obozie dziecięcym w Łodzi, a średnia siostra Rima zginęła najprawdopodobniej na Majdanku.

W dniu 14 kwietnia 1944 roku z Majdanka do KL Auschwitz II-Birkenau przywieziono 1239 więźniów. Wśród nich była Aleksandra wraz z matką. Otrzymały wspomniane numery obozowe 77324 i 77325.

Od pierwszego spotkania w 1968 roku Aleksandra utrzymywała kontakty z rodzoną matką i siostrą, lecz nadal pozostała w Bielcach na Mołdawii ze swoimi przybranymi rodzicami. Jej matka Anastazija Iwanowna Korolijowa zmarła  w 1995 roku. Wcześniej, bo w drugiej połowie lat osiemdziesiątych, zmarli też w Bielcach jej przybrani rodzice.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 26 stycznia 2015 r.

Brak komentarzy

Doczekał wyzwolenia KL Auschwitz, wkrótce zmarł

Pracownicy Muzeum Auschwirz-Birkenau na przestrzeni ostatnich lat opracowali i opublikowali bardzo obszerne, kilkunastotomowe Księgi Pamięci, poświęcone polskim transportom mężczyzn, kobiet i dzieci do obozu Auschwitz z dystryktów: warszawskiego (około 26 tys. osób), krakowskiego (około 18 tys. osób), radomskiego (około 16 tys. osób) i lubelskiego (ponad 7 tys. osób).

Ponad rok temu ukazała się już piąta kolejna Księga Pamięci, której Autorem jest Bohdan Piętka, zatytułowana „Księga Pamięci. Transporty Polaków do KL Auschwitz z Wielkopolski, Pomorza, Ciechanowskiego i Białostocczyzny 1940-1944″. Ta trzytomowa publikacja autorstwa wspomnianego historyka Muzeum przedstawia losy 5453 więźniów i więźniarek, których niemieccy naziści deportowali do KL Auschwitz w 84 transportach.

Bohdan Piętka tak wypowiedział się na temat tej publikacji, którą nazwał dziełem swojego życia: Najwięcej z nich, bo 4674 osoby, przywieziono z Kraju Warty w transportach z Łodzi, Poznania, Inowrocławia, Kalisza i Sieradza. Znajdowały się wśród nich znaczące postacie polskiego podziemia, przedstawiciele miejscowych elit oraz członkowie wszystkich warstw ówczesnego społeczeństwa polskiego.

Dla badaczy drugiej wojny światowej wspomniana Księga Pamięci Polaków, opracowana przez Bohdana Piętkę, stanowić będzie równxież cenny materiał źródłowy oraz poznawczy, który został zgromadzony i opracowany dzięki jego żmudnej pracy. Jednocześnie jest ona dowodem na to, iż tragiczne losy polskich więźniów w KL Auschwitz  wprawdzie nie są zapomniane, lecz do losów pojedynczych więźniów ciągle są dopisywane nieznane szczegóły.

Bohdan Piętka w swojej Księdze Pamięci przedstawia m.in. losy 88 więźniów, którzy w dniu 26 września 1943 roku w jednym z tych transportów zostali skierowani do KL Auschwitz przez placówkę gestapo w Łodzi. Spośród nich nieznane są losy 43 więźniów.

Wśród nich na temat Henryka Jerzego Sękowskiego (nr obozowy 152482) z publikacji Bohdana Piętki wiadomo tylko, że urodził się 23 listopada 1889 roku w Rostowie nad Donem, z wykształcenia był prawnikiem i pracował jako urzędnik, później z KL Auschwitz został wywieziony do KL Buchenwald. Dalszy jego los jest nieznany.

Prawie nic nie udało się temu badaczowi ustalić na temat Tadeusza Sękowskiego (nr 152483), który urodził się 14 maja 1924 r.

 

Tadeusz Sękowski (1924-1945)

Tadeusz Sękowski (1924-1945)

Po prawie siedemdziesięciu latach od wyzwolenia KL Auschwitz na jednym z portali internetowych pani Teresa Sękowska-Foukles, która jest córką Henryka Jerzego Sękowskiego ujawniła nieznane dokumenty i szczegóły z życia swojego brata Tadeusza Sękowskiego, który doczekał wyzwolenia w KL Auschwitz przez żołnierzy Armii Czerwonej 27 stycznia 1945 r.

Ciężko chorego jeden z polskich lekarzy przewiózł go do szpitala w Krakowie, skąd wkrótce na kilkanaście dni przed śmiercią napisał list do swojej siostry Teresy, mieszkającej w tym czasie w Milanówku.

List ten, przesłany polską pocztą wojskową, jest dokumentem na temat okoliczności wyzwolenia KL Auschwitz.

Tadeusz Sękowski urodził się w 1924 roku w patriotycznej rodzinie. Był uczniem Gimnazjum Ogólnokształcącego w Łodzi. Podczas okupacji niemieckiej wraz z ojcem i matką działał w konspiracji Armii Krajowej aż do czerwca 1943 roku, kiedy to wszyscy zostali aresztowani przez gestapo w Łodzi i wywiezieni do KL Auschwitz. Tadeusz zmarł po wyzwoleniu obozu w szpitalu w Krakowie w dniu 27 lutego 1945 roku, mając dwadzieścia lat.

Takich więźniów jak Tadeusz Sękowski, którzy zmarli po wyzwoleniu było więcej.

Adam Cyra Oświęcim, dnia 22 stycznia 2015 r.

Brak komentarzy

Nie doczekała 70. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz

W dniu 20 stycznia 2015 roku zmarła Kazimiera Suwała (z domu Sułek). Urodziła się 25 lipca 1927 roku w Brzezince, mieszkała w Oświęcimiu, miała osiemdziesiąt siedem lat. Po wojnie przez pewien czas pracowała w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

Kazimiera Suwała i Marek Księżarczyk

Kazimiera Suwała i Marek Księżarczyk

Dla Marka Księżarczyka, prezesa Oddziału Miejskiego Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem w Oświęcimiu i pasjonata historii KL Auschwitz-Birkenau, dużym przeżyciem było przyznanie jego cioci, Kazimierze Suwale przez Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego w 2011 roku  Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski. Uhonorowana nim została za niesienie pomocy więźniom obozu Auschwitz, którego więźniem był także jej ojciec Bogumił Sułek (nr 131361).

O swoich przeżyciach wojennych i niesieniu pomocy więźniom – kiedy Marek Księżarczyk odwiedził ją po tej uroczystości w jej oświęcimskim mieszkaniu – tak opowiadała:

Przed wybuchem drugiej wojny światowej oraz w początkowym okresie okupacji mieszkaliśmy w rejonie dworca kolejowego w Oświęcimiu. Naszą sześcioosobową rodzinę utrzymywał nasz ojciec, który z zawodu był malarzem, zajmującym się głównie wykonywaniem fresków w kościołach.

Mieszkaliśmy w domu, stanowiącym własność naszej babci, z którego w związku z rozbudową pobliskiego obozu zostaliśmy wysiedleni przez esesmanów wiosną 1941 roku. Początkowo zmuszono nas do zamieszkania w Piotrowicach, później potajemnie wróciliśmy z powrotem do Oświęcimia, gdzie mieszkaliśmy u naszej ciotki przy bocznej uliczce Berka Joselewicza.

Podczas okupacji zmarł mój dziadek, który był Czechem i mieszkał w Ostrawie. Kiedy nadszedł telegram zawiadamiający o jego śmierci, wybraliśmy się razem z ojcem na pogrzeb dziadka. Ojciec nie zdążył o tym powiadomić niemieckiego kierownictwa swojego zakładu pracy i sądził, że otrzymany telegram będzie wystarczającym wytłumaczeniem jego nieobecności w pracy.

Kiedy jednak po trzech dniach powróciliśmy do Oświęcimia, ojciec został natychmiast aresztowany i umieszczony w KL Auschwitz. Jego osadzenie w obozie nastąpiło pod koniec lipca 1943 roku, gdzie esesmani próbowali go nakłonić, jako osobę mającą pochodzenie czeskie i urodzoną w Czechosłowacji, aby podpisał volkslistę.

Ojciec potajemnie pisał w grypsach do matki, że on tej listy nie podpisze i prosił także matkę, aby do podpisania volkslisty również nie dała się nakłonić. Po kilku miesiącach z obozu został w stanie krańcowego wyczerpania zwolniony.

Kiedy nasz ojciec przebywał za drutami KL Auschwitz, jak również i przed jego aresztowaniem, razem z moją młodszą siostrą Janiną, podrzucałyśmy więźniom z narażeniem życia to, co akurat było w domu, trochę chleba, jakiś tłuszcz do chleba czy wędlinę. Nie znałam nazwisk więźniów, z którymi kontaktowałyśmy się. Oprócz potajemnego dostarczania im żywności, odbierałyśmy od nich nielegalne listy, które następnie wysyłałyśmy na wskazane adresy. Kiedy z kolei nadchodziły odpowiedzi, dostarczaliśmy je więźniom. Pamiętam, że pewnego razu dostałam w podzięce od więźniów sweter, z którego bardzo się ucieszyłam.

Stan zdrowia ojca po jego zwolnieniu z obozu był okropny. Widoczna była opuchlizna całego ciała. Gdy ojciec mył się w ciepłej wodzie, to po naciśnięciu palcem ciała, pozostawało wgłębienie. Rzucała się w oczy bladość jego cery. Matka pytała się go, czy podczas pobytu w obozie był bity. Jak dziś pamiętam zachowanie się ojca podczas zadawania mu takich pytań; po prostu milczał.

Po zwolnieniu z obozu ojciec na nowo podjął pracę. Niestety, jego organizm był zbyt wyczerpany, gdyż niedługo po zakończeniu wojny zmarł na gruźlicę w marcu 1949 roku. W chwili śmierci miał zaledwie czterdzieści dziewięć lat.

Przed kilku laty, podczas rozmowy z ciocią Marek Księżarczyk poinformował ją, co wysłuchała z dużym wzruszeniem, że wśród nazwisk osób, pomagających więźniom, które do tej pory udało się ustalić historykom Muzeum Auschwitz-Birkenau, znajduje się także jej nazwisko. Biogramy tych ludzi zebrał dr Henryk Świebocki w książce „Ludzie dobrej woli”, która ukazała się drukiem w 2005 roku. Publikacja ta później została przetłumaczona na język angielski i niemiecki.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 21 stycznia 2015 r.

Brak komentarzy

Siedemdziesiąt lat temu – bitwa w Przegini koło Olkusza

W dniach od 16 do 19 stycznia 1945 roku przez trzy dni trwała bitwa pomiędzy żołnierzami Armii Czerwonej i żołnierzami Wehrmachtu w Przegini, oddalonej dziesięć kilometrów od Olkusza. Na wieży kościoła pw. Najświętszego Zbawiciela w Przegini usadowił się niemiecki snajper, który zastrzelił wielu żołnierzy sowieckich idących do  ataku. Sam zginął z rąk radzieckiego zwiadowcy, który ubrany na biało podczołgał się pod wieżę kościelną i celnym strzałem pozbawił go życia. Zabity żołnierz niemiecki spadł z wieży i martwy jeszcze długo leżał przed wejściem do przegińskiego kościoła.

Wieża Kościóła Najświętszego Zbawiciela w Przegini, na której miał swoje stanowisko snajper niemiecki

Wieża kościóła Najświętszego Zbawiciela w Przegini, na której usadowił się snajper niemiecki

Wkrótce po zastrzeleniu wyborowego strzelca niemieckiego, w nocy z 19 na 20 stycznia 1945 roku, żołnierze Wehrmachtu opuścili Przeginię. Również już bez walki wycofali się z pobliskiego Olkusza. Nad ranem 20 stycznia 1945 roku do Srebrnego Miasta wkroczyły wojska sowieckie. Dla stolicy Powiatu Olkuskiego oznaczało to koniec niemieckiej okupacji, która zakończyła się siedemdziesiąt lat temu.

Położone pięćdziesiąt kilometrów od Olkusza miasto Oświęcim i KL Auschwitz czerwonoarmiści wyzwolili dopiero tydzień później 27 stycznia 1945 roku.

Czytaj więcej …

W dniu 20 stycznia 2015 roku olkuszanie uczcili siedemdziesiątą rocznicę wyzwolenie swojego miasta przez żołnierzy Armii Czerwonej, składając pod pomnikiem „Poległym i Pomordowanym 1939-1945″ kwiaty oraz wieńce.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 20 stycznia 2015 r.

1 komentarz

Wyzwolenie KL Auschwitz

Kiedy 27 stycznia 1945 roku do obozów Auschwitz-Birkenau-Monowitz wkroczyli żołnierze Armii Czerwonej pozostało w nich tylko około siedem tysięcy chorych i wycieńczonych więźniów (mężczyzn, kobiet i dzieci), którzy przeważnie już nie byli w stanie uczestniczyć w morderczym, pieszym marszu ewakuacyjnym, zwanym Marszem Śmierci, który prowadził głównie do Wodzisławia Śląskiego.

W bezpośrednich działaniach wojennych, mających na celu wyzwolenie KL Auschwitz i miasta Oświęcimia, poległo ponad 230 żołnierzy sowieckich. Pochowani zostali w zbiorowej mogile na cmentarzu parafialnym w Oświęcimiu. Najprawdopodobniej znajdowało się wśród nich także kilku Polaków wcielonych z poboru do Armii Czerwonej. Byli oni sowieckimi żołnierzami 100. Lwowskiej Dywizji Strzeleckiej, wchodzącej w skład 60. Armii 1. Frontu Ukraińskiego, która bezpośrednio brała udział w operacji oświęcimskiej.

Zapewne Polacy to: Włodzimierz Duda ze Lwowa, Piotr Kurelas i Eugeniusz Żuk z okolic tego miasta, a także Józef Mielnik z okolic Drohobycza, Włodzimierz Mielnik z Kamionki Strumiłowej oraz Józef Ataczuk i Józef Rarycki z okolic Kamieńca Podolskiego, którzy zginęli jako żołnierze sowieccy, niosąc ratunek więźniom KL Auschwitz i wyzwalając spod okupacji hitlerowskiej mieszkańców Oświęcimia.

Zbiorowy grób żołnierzy Armii Czerwonej na cmentarzu w Oświęcimiu. Fot. Przemysław Bibik

Obecnie trwają przygotowania do uroczystości upamiętniających 70. rocznicę wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau.

Adam Cyra
Oświęcim, 18 stycznia 2015 r.

Brak komentarzy

„Skazany za pierońskiego Hitlera”

W bramie wjazdowej do głównego budynku więzienia w Wadowicach we wczesnych godzinach rannych 2 grudnia 1949 roku rozpoczęto przygotowania do egzekucji. Zamknięto bramę wjazdową od strony podwórka i drugą od strony dziedzińca wewnętrznego, tworząc w ten sposób małe, wyizolowane pomieszczenie. Nikt nie mógł obserwować egzekucji Anzelma Antona Pilarka, którą za chwilę miało wykonać dwóch katów.

W suficie wspomnianej bramy, zamienianej w zależności od potrzeb na miejsce straceń, znajdował się hak, na którym kaci – przywiezieni z więzienia Montelupich w Krakowie – zawiesili sznur z pętlą. Wkrótce zawisł na nim wspomniany skazaniec, który oczekiwał już kilka tygodni  na wykonanie kary śmierci.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Tragiczna historia i obecny dramat kopalni „Brzeszcze”

Kopalni węgla kamiennego „Brzeszcze”, oddalonej dziesięć kilometrów od Oświęcimia i istniejącej od ponad stu lat,  grozi likwidacja. Dla prawie dwudziestotysięcznej gminy i miasta Brzeszcze, położonej na pograniczu Małopolski i Śląska, będzie to katastrofą, bowiem jest ona największym pracodawcą w rejonie, zatrudniającym ponad  dwa tysiące osób.

W natłoku różnych informacji medialnych, przekazywanych obecnie na powyższy temat, zupełnie zapomina się o tym, że  podczas drugiej wojny światowej kopalnię „Brzeszcze” okupacyjne władze nazistowskie włączyły w skład niemieckiego koncernu Reichswerke Hermann Göring.

Do pracy w niej zostali zmuszeni więźniowie KL Auschwitz, przeniesieni do podobozu „Jawischowitz”, który został utworzony na terenie wsi Jawiszowice, sąsiadującej z Brzeszczami.

W dniu 15 sierpnia 1942 roku umieszczono w tym podobozie pierwszych więźniów. Byli to Żydzi deportowani z Francji – sto pięćdziesiąt osób.

Ze względu na liczbę osadzonych, która w połowie 1944 roku, wynosiła dwa i pół tysiąca więźniów, podobóz „Jawischowitz” należał do największych spośród ponad czterdziestu podobozów KL Auschwitz.

Więzieni w nim byli głównie Żydzi z Francji i innych okupowanych krajów europejskich, którzy w morderczych warunkach niewolniczo pracowali w kopalni „Brzeszcze”. Dwa tysiące z nich zginęło na miejscu lub zostało zamordowanych w komorach gazowych KL Auschwitz II-Birkenau, po uprzednim uznaniu ich za niezdolnych do pracy.

Czytaj reszte tego wpisu »

, ,

Brak komentarzy

Bronić czy potępiać …

Bronić prawa Ukraińców do czczenia obecnie pamięci Stepana Bandery czy im tego odmawiać ? -zastanawiają się różni naukowcy oraz publicyści w swoich tekstach i to nie tylko w Polsce.

Ostatnio rozmawiałem z absolwentem historii, który niedawno ukończył studia na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie – jego zdaniem takie prawo Ukraińcy powinni mieć.

Po rozmowie z  tym młodym polskim historykiem dowiedziałem się, że głos w tej sprawie również zabrał, co było dla mnie dużym zaskoczeniem, czeski prezydent Milosz Zeman, który w liście otwartym zapytał naukowców o to, czy znają wypowiedź Stepana Bandery:

Zabij każdego Polaka w wieku od 16 do 60 lat.

Dalej w swoim liście prezydent Milosz Zeman napisał, że jeśli tych słów Bandery badacze nie znają, to nie mogą uważać się za specjalistów od Ukrainy. Jeśli jednak taka wypowiedź Bandery jest im znana, to powinni odpowiedzieć, czy zgadzają się z nią lub nie.

W rzeczywistości czeski prezydent Milosz Zeman najprawdopodobniej pomylił się przytaczając rzekomy cytat z wypowiedzi Stepana Bandery, bo taki rozkaz miał wydać Dmytro Semenowicz Klaczkiwski,  pseudonim  „Kłym Sawur”.

czytaj więcej …

Zobacz:

Milosz Zeman do Ukraińców: czy znacie rozkaz Bandery …

 

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 9 stycznia 2015 r.

, ,

Brak komentarzy

„Nie pozwolili sobie oczu zawiązywać …”

Na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu znajdują się liczne groby Polaków zamordowanych w okresie terroru stalinowskiego w Polsce. Na pomniku jednej z mogił można przeczytać: „Śp. Stanisław Dydo, ur. 23.02.1922, zm. 27.11.1948. Spoczywaj w Bogu niezapomniany Stasiu. Rodzina”.

Ostatnio otrzymałem list od pani Anny Wenc ze smutną wiadomością:

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Bajka z Auschwitz dla trzyletniego Felka

Bajkę przesłaną z oświęcimskiego obozu przez Bernarda Świerczynę, przechowywaną obecnie w zbiorach Muzeum Auschwitz-Birkenau,  przyniósł do domu jego żony Adelajdy w Mysłowicach dla ich synka Felicjana  jakiś esesman w 1944 roku.  Bernard Świerczyna zaufał mu i ten nie zdradził. Ryzyko było duże, bo inny esesman , którego Świerczyna obdarzył również zaufaniem, wydał go na śmierć podczas  nieudanej ucieczki  z  obozu  Auschwitz,  o czym pisałem w poprzednim tekście na moim blogu.

W dniu 12 września 1940 roku urodził się syn Bernarda Świerczyny – Felicjan, który mieszka nadal w Mysłowicach. Jego ojciec aresztowany wcześniej i osadzony w więzieniu Montelupich w Krakowie przebywał już w tym czasie  w  KL  Auschwitz,  do którego przywieziono go 18 lipca 1940 roku.

Bernard Świerczyna urodził się w dniu 23 lutego 1914 r. w Chropaczowie koło Świętochłowic. Od najmłodszych lat interesował się literaturą i historią. Pisał nie tylko wiersze, lecz także opowiadania, powieści i utwory dramatyczne. Ukończył Państwowe Gimnazjum Męskie im. Tadeusza Kościuszki w Mysłowicach, uzyskując w 1935 r. świadectwo dojrzałości. Następnie został powołany na kurs podchorążych rezerwy 26. Dywizji Piechoty w Skierniewicach. Po przeniesieniu do rezerwy podjął pracę w Urzędzie Wojewódzkim Śląskim – Wydział Skarbowy – w Katowicach, studiując równocześnie zaocznie prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.

Jako podporucznik rezerwy został zmobilizowany w sierpniu 1939 roku i brał udział w kampanii wrześniowej. Po jej zakończeniu powrócił do Mysłowic, gdzie mieszkała jego żona Adelajda, z którą zawarł związek małżeński tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej. Ponownie podjął pracę w Urzędzie Skarbowym, lecz wkrótce aresztowano go i osadzono w obozie dla jeńców wojennych w Łambinowicach, skąd został zwolniony jako Ślązak 23 grudnia 1939 r. Obawiając się powtórnego zatrzymania, wyjechał do Krakowa, gdzie w roku następnym został aresztowany. Stracono go w KL Auschwitz 30 grudnia 1944 roku.

Kiedy rodzi się Felek, jego ojciec Bernard Świerczyna znajduje się  już za drutami KL Auschwitz. Prawie cztery lata później ojciec zza drutów przesłał mu bajkę „O zajączku, lisie i kogutku”. Jej bohaterem jest zając, którego zły lis przepędził z jego chatki. Wszyscy się go bali  – psy, niedźwiedź i byk – i dopiero, gdy pokrzywdzony zajączek poprosił o pomoc koguta, udało im się wspólnymi siłami pokonać  bezwzględnego przeciwnika. Bajka, tłumaczona z języka czeskiego, zawierała m.in. zdanie: „Tak to łotrom zwykle bywa, gdy cudzego się zachciewa”. Miało to podnieść na duchu oraz upewnić żonę Adelajdę i ich kilkuletniego synka, że wolność już nadchodzi i sprawiedliwość  zwycięży.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Przedsylwestrowy wieczór w KL Auschwitz w 1944 r.

Siedemdziesiąt lat temu, 30 grudnia 1944 roku, w KL Auschwitz powieszono po apelu wieczornym pięciu członków obozowej konspiracji. Na placu przed kuchnią obozową, gdzie ich stracono, za szubienicą była ustawiona choinka, wielki świerk, ozdobiony świeczkami elektrycznymi. Skazańcy przed śmiercią wznosili okrzyki w języku niemieckim i polskim, m.in. „Precz z faszyzmem”, „Niech żyje Polska!”.

Czytaj reszte tego wpisu »

, , , ,

2 komentarzy

Polonia w północnej Anglii pożegnała ostatniego Hubalczyka

Na moim blogu są zamieszczone dwa wpisy, zatytułowane: „Hubalczycy na pomniku w Olkuszu” i „Odszedł ostatni żołnierz „Hubala”.

Po ich przeczytaniu Pani Xenia Jacoby z północnej Anglii przesłała mi wzruszający opis uroczystości pogrzebowej ostatniego Hubalczyka, który poniżej zamieszczam.

Adam Cyra

Oświęcim,  dnia 17 listopada 2014 r.

————————————————————————————————————————————

Tekst nadesłany z północnej Anglii:

W dniu 24  października 2014 roku Północną Anglię i Polskę obiegła wiadomość o śmierci niezwykłej osoby – Romualda „Romana” Rodziewicza, który należał do grona „najwierniejszych z wiernych” legendarnego majora „Hubala.”

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Upamiętnienie rtm. Witolda Pileckiego w Chorzowie

W dniu 13 listopada 2014 r. w Chorzowie odbyło się w Miejskim Domu Kultury „Batory” seminarium edukacyjne dla uczniów gimnazjum i liceów, w tym klasy o profilu wojskowym, poświecone losom chorzowian w KL Auschwitz. Połączone ono było z uroczystością upamiętniającą Witolda Pileckiego. Zorganizowane zostało przez  Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich, przy współpracy z Urzędem Miasta Chorzów oraz Fundacją Konrada Adenauera. W okolicznościowym spotkaniu uczestniczył syn Rotmistrza – Andrzej Pilecki.

Grzegorz Rosengarten, prezes ChSRO

Grzegorz Rosengarten, prezes ChSRO

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Pamięć o Rocznicy Odzyskania Niepodległości przez Polskę w listopadzie 1918 r.

Gminne uroczystości z okazji 96. Rocznicy Odzyskania Niepodległości przez Polskę odbyły się  w hali sportowej Gimnazjum Gminnego nr 1 im. mjr. Piotra Szewczyka w Rajsku koło Oświęcimia.

Przemawia Wiktoria , dyrektor gimnazjum w Rajsku

Przemawia Wiktoria Czernicka-Białczyk, dyrektor Gimnazjum Gminnego nr 1 w Rajsku


Czytaj reszte tego wpisu »

,

Brak komentarzy

Pamięć o poległych żołnierzach sowieckich w Olkuszu

W dniu 2 listopada 2014 r., w Zaduszki, na cmentarzu żołnierzy Armii Czerwonej w Olkuszu wykonałem kilka zdjęć.  Świadczą one o stosunku zwykłych ludzi, mieszkańców tego miasta, do poległych  żołnierzy sowieckich podczas walk z żołnierzami niemieckimi w styczniu 1945 r.

Na tym cmentarzu z daleka widoczna jest półkolista kolumnada z napisem „BOHATEROM ARMII RADZIECKIEJ POLEGŁYM O WYZWOLENIE ZIEMI OLKUSKIEJ”. Zbiorowe mogiły ziemne z betonowymi obramowaniami są ułożone w rzędach. Na każdej z tych mogił  znajduje się betonowy blok z numerem grobu i czerwoną gwiazdą.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Nowy nagrobek Kazimierza Smolenia

W przeddzień Święta Wojska Polskiego, 14 sierpnia 2014 r., zakończono prace związane z budową pomnika na grobie Kazimierza Smolenia na cmentarzu w Chorzowie. Jego fundatorem  była Rada Ochrony Pomników Walki i Męczeństwa w Warszawie, której zmarły był  członkiem. Kazimierz Smoleń był więźniem KL Auschwitz i KL Mauthausen oraz długoletnim dyrektorem Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu i wiceprezydentem Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego. Jego ojciec Józef Smoleń, powstaniec śląski, zginął w KL Mauthausen w lipcu 1941 r.

Pomnik ufundowany przez Radę Pomników Walki i Męczeństwa w Warszawie

Pomnik ufundowany przez Radę Pomników Walki i Męczeństwa w Warszawie

W dniu 18 sierpnia 2014 r. działacze Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem złożyli wiązankę kwiatów i zapalili znicz na grobie Kazimierza Smolenia na cmentarzu w Chorzowie Starym.

Niespodziewanie wdowa Anna Smoleń, która na zaniedbanym i zapomnianym grobie męża nie umieściła nawet tabliczki z jego nazwiskiem, nagle zażądała  usunięcia z grobu Kazimierza Smolenia co dopiero wybudowanego  pomnika, uznając inicjatywę Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie za działania bezprawne i niemal szargające pamięć  jej męża. Zażądała niezwłocznego demontażu nagrobka. W odpowiedzi  pracownicy Rady wyjaśnili swoje intencje i przypomnieli jej, że dwukrotnie otrzymała informacje o planowanej budowie pomnika wraz z jego projektem  do uzgodnienia.

Niestety pozostała głucha na przedstawione jej argumenty i nakazała rozbiórkę pomnika, obciążając Radę jej kosztami. Stwierdziła również, że czyn Rady uniemożliwił jej wypełnienie ostatniej woli zmarłego Kazimierza Smolenia – jednak nie wyjawiła czego ta wola dotyczyła. Można odnieść wrażenie, że chodzi jej o to, aby Kazimierz Smoleń pozostał niemal anonimowym, bez podania żadnej informacji o jego przeszłości – tak jak na nowym nagrobku?

Nowy pomnik na grobie Kazimierza Smolenia

Nowy nagrobek Kazimierza Smolenia

Wielka szkoda, że Anna Smoleń nie zareagowała równie szybko na wspomniane dwa pisma, które Rada skierowała do niej wcześniej w sprawie budowy pomnika, tak jak zareagowała niespodzianie na fakt jego wzniesienia przez Radę.  Wywołała w ten sposób niepotrzebną awanturę  ze szkodą dla pamięci o Kazimierzu Smoleniu, chociaż jako żona i dysponent grobu, jego posiadacz mogła działać w celu przywrócenia naruszonego posiadania i mogła dokonać demontażu pomnika, wzniesionego przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie.

Zobacz więcej …

Patrz  także tekst:   Damnatio memoriae

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 1 listopada 2014 r.

, , ,

Brak komentarzy

Odszedł ostatni żołnierz „Hubala”

W dniu 24 października 2014 r.  odszedł na wieczną wartę Romuald Rodziewicz „Roman”, ostatni żołnierz majora Henryka Dobrzańskiego ps „Hubal”. Był rezydentem Domu Opieki „Jasna Góra” w Huddersfield  (Wielka Brytania). Zmarł w wieku 101 lat. Uroczystości pogrzebowe  rozpoczną się 6 listopada  w kościele polskim w Huddersfield.  Zmarły pragnął,  aby pochowany został w Anielinie koło Opoczna – w miejscowości, gdzie zginął major  „Hubal”.

Romuald Rodziewicz przeszedł cały bojowy szlak Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego, od Puszczy Augustowskiej aż do Anielina, gdzie 30 kwietnia 1940 r. bohaterska śmierć „Hubala” zakończyła epopeję jego żołnierzy. Ich losy przedstawił po wojnie  Melchior Wańkowicz w głośnej książce,  zatytułowanej „Hubalczycy”.

Przez szeregi tego Oddziału, którym dowodził major Henryk Dobrzański, przeszło kilkuset  żołnierzy i oficerów, którzy w dużej mierze zasili potem szeregi ZWZ/AK, głównie okręg łódzki.

Część żołnierzy oddziału majora „Hubala” po jego rozwiązaniu została potem aresztowana przez hitlerowców, a następnie wywieziona głównie do KL Auschwitz. Tylko część z nich przeżyła pobyt w tym obozie i doczekała wyzwolenia.

Czytaj reszte tego wpisu »

1 komentarz

Tragiczne wydarzenia w KL Auschwitz oraz w Łękach-Zasolu 27 października 1944 r.

Latem 1944 r. więźniowie KL Auschwitz utworzyli konspiracyjną Radę Wojskową Oświęcim, składającą się przeważnie z oficerów różnych narodowości więzionych w obozie. W jej skład wszedł Bernard Świerczyna i za jego pośrednictwem nawiązano kontakt z dowództwem Okręgu Śląskiego Armii Krajowej, informując w grypsach wysyłanych z obozu o nastrojach panujących wśród więźniów i załogi SS. W ten sposób chciano przeciwdziałać groźbie zagłady.

Dla Bernarda Świerczyny działalność konspiracyjna zakończyła się tragicznie. W dniu 27 października 1944 r. zdecydował się on na udział w brawurowej i bardzo niebezpiecznej ucieczce. Uczestniczyło w niej pięciu członków organizacji ruchu oporu, a jej powodzenie i rozgłos świadczyłby o sile obozowej konspiracji oraz miał wpłynąć ujemnie na nastroje wśród esesmańskiej załogi.

W plan ucieczki był wtajemniczony, obok zaufanego esesmana Franka – za dużą opłatą w złocie i dolarach – kierowca SS, Rottenführer Johann Roth. Bernard Świerczyna jako zatrudniony w „Bekleidungskammer”, gdzie sortowano odzież i bieliznę, często wyjeżdżał do pralni w Bielsku. W związku z tym sądził, że po ukryciu się w wyjeżdżającym z obozu z brudną odzieżą samochodzie, łatwo będzie można odzyskać wolność.

Czytaj reszte tego wpisu »

1 komentarz

„Tak miła jest ma dziewczyna” – śpiewał Stanisław Dobrowolski

W dniu 28 października 1942 r., siedemdziesiąt dwa lata temu, pod „Ścianą Straceń” na dziedzińcu bloku nr 11 rozstrzelano około 280 Polaków więzionych w KL Auschwitz. Rozstrzelany także został wówczas Stanisław Dobrowolski. Miał 23 lata.

Wnuczka jego brata Mariana, Kasia Antoszewska, mieszkająca w Tomaszowie Lubelskim, kilka tygodni temu przesłała mi zdjęcie Stanisława, odnalezione w archiwum rodzinnym.

Stanisław Dobrowolski, zginął w KL Auschwitz 28.10.1942 r.

Stanisław Dobrowolski, rozstrzelany pod Ścianą Straceń w KL Auschwitz 28.10.1942 r.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Pomagała więźniom KL Auschwitz

Helena Datoń urodziła się 25 kwietnia 1922 roku w Chrzanowie, gdzie ukończyła szkołę powszechną, a następnie szkołę handlową. Należała do Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Ojciec zmarł przed wojną i wychowaniem trzech córek zajmowała się matka. Helena była najstarsza z rodzeństwa.

W 1940 roku, mając siedemnaście lat, podjęła pracę w kantynie przy kopalni „Brzeszcze”. Tu nawiązała pierwsze kontakty z więźniami KL Auschwitz oraz innymi osobami z Brzeszcz niosącymi im pomoc.

Helena Datoń

Helena Datoń

Dwa lata później, w 1942 roku powróciła do Chrzanowa i podjęła pracę na terenie przyobozowym w Oświęcimiu, w kantynie SS mieszczącej się w tzw. Haus 7. Budynek ten położony był w pobliżu obozu macierzystego (Auschwitz I). Mieściły się w nim również biura, w których pracowali więźniowie.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Dom rodzinny Antoniego Kocjana stanie u podnóża zamku w Rabsztynie

74. lata temu – w nocy z 21/22 września 1940 r. – został przywieziony do KL Auschwitz, gdzie oznaczono go numerem 4267.

Rodzinny dom Antoniego Kocjana, słynnego przedwojennego konstruktora szybowcowego, w którym się urodził w 1902 r. we wsi Skalskie  – obecnie dzielnica Olkusza,  zostanie przeniesiony i umieszczony u podnóża ruin zamku w Rabsztynie (3 km od Olkusza).

Chata Antoniego Kocjana. Fot. Olgerd Dziechciarz 2003 r.

Chata Antoniego Kocjana. Fot. Olgerd Dziechciarz 2003 r.

Szkoda, że z tej okazji – w 70. rocznicę śmierci konstruktora , rozstrzelanego przez Niemców w Warszawie w dniu 13 sierpnia 1944 r. oraz w 74. rocznicę przywiezienia go do KL Auschwitz w dniu 22 września 1940 r. – nie zostanie zorganizowana żadna okolicznościowa wystawa i nie będzie wydana żadna publikacja, poświęcona temu słynnemu również z okresu wojny oficerowi wywiadu lotniczego Komendy Głównej AK, który rozpracował tajemnicę nowych broni hitlerowskich „V-1″ i „V-2″.

Niektórzy historycy nazywają Antoniego Kocjana „człowiekiem, który wygrał drugą wojnę światową”.

Obecnie trwają prace konserwatorskie i rekonstrukcyjne związane z odtworzeniem wyglądu tej drewnianej, zabytkowej chaty, które mają być zakończone we wrześniu 2014 r.

Polskie Stowarzyszenie Motoszybowcowe w Poznaniu przyjęło im. Antoniego Kocjana. Jego imię  nosi  również Zespół  Szkół  Nr  3  w  Olkuszu.

Zastanawiam się, czy przy jakiejś okolicznościowej uroczystości na zamku w Rabsztynie, np. turniej rycerski, nie można byłoby zorganizować oboch chaty Antoniego Kocjana pokazu lotu współczesnych rakiet amatorskich.

O tym słynnym konstruktorze, pochodzącym z Olkusza, pisałem już kilkakrotnie na łamach różnych czasopism  i w portalach internetowych,  a także w tekstach,  zamieszczonych poprzednio na moim blogu.

Czytaj reszte tego wpisu »

,

Brak komentarzy

Recenzja „Ochotnika do Auschwitz”

„Zatem właściwie dla kogo jest przeznaczona ta książka? Spektrum odbiorców powinno być niezwykle szerokie. Sięgając po nią nie zawiodą się osoby, które szukają posągowej postaci herosa, z której mogliby czerpać wzór, bo taki był Pilecki. Ci natomiast, którzy chcą widzieć w rotmistrzu zwykłego człowieka, który w ekstremalnie trudnych czasach zachował się tak jak trzeba, również odnajdą to na kartach tej biografii. Ci czytelnicy, natomiast którzy zaledwie słyszeli gdzieś to nazwisko i chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej, znajdą w niej bogate źródło informacji, faktów, opinii i anegdot. Pozycja naprawdę warta polecenia”.

Czytaj więcej …

Recenzję polecam do przeczytania.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 17 sierpnia 2014 r.

Brak komentarzy

Warto przeczytać … artykuł „niepokorny”

Najnowszy artykuł Bohdana Piętki, zatytułowany „Co zostało po „majdanie” ? – świadczący o dużym talencie publicystycznym Autora, warto przeczytać. Przytaczam z tego tekstu poruszający fragment, który może oburzyć wielu „poprawnie politycznie myślących” w Polsce:

„W Zagłębiu Donieckim mamy do czynienia z katastrofą humanitarną. Nie spowodowała jej bynajmniej Rosja, ale ci, którzy na przełomie 2013/2014 roku podpalili Ukrainę z USA na czele. Za katastrofę humanitarną w Donbasie w pierwszej kolejności ponoszą winę władze w Kijowie, które brutalnie tłumią powstanie donieckie.

Szachtarsk, 7 sierpnia 2014 r.

Szachtarsk, 7 sierpnia 2014 r.

Tragedia Donbasu obciąża jednak także m.in. władze polskie, aktywnie wspierające kijowską juntę. Od wielu miesięcy z polskich mediów leją się strumienie propagandy proukraińskiej i antyrosyjskiej. Media te zachowują się tak jakby były kierowane przez probanderowski Związek Ukraińców w Polsce. Polski odbiorca jest odcięty od obiektywnej informacji odnośnie rzeczywistego charakteru wydarzeń na Ukrainie. W polskojęzycznym przekazie medialnym mamy nieustanne bredzenie o „terrorystach” i kibicowanie kijowskiej juncie. O zbrodniach wojennych popełnianych przez wojska junty na ludności cywilnej Donbasu informacji w tych mediach nie ma. Jest to hańba polskiego dziennikarstwa …”.

Czytaj więcej …

Warto również przeczytać inne artykuły Bohdana Piętki, dostępne na jego blogu:

„Spory o historię i współczesność”.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 16 sierpnia 2014 r.

Brak komentarzy

Budowa pomnika na grobie Kazimierza Smolenia ukończona

W przeddzień Święta Wojska Polskiego, 14 sierpnia 2014 r., zakończono prace związane z budową pomnika na grobie Kazimierza Smolenia na cmentarzu w Chorzowie. Jego fundatorem  jest Rada Ochrony Pomników Walki i Męczeństwa w Warszawie, której zmarły był  członkiem.

Grób śp. Kazimierza Smolenia

Grób śp. Kazimierza Smolenia

 

Kazimierz Smoleń urodził się 19 kwietnia 1920 r. w Chorzowie, kończąc tamł szkołę powszechną, a następnie Państwowego Liceum i Gimnazjum im. Odrowążów,  gdzie uzyskał maturę w 1938 r.

Ojciec Kazimierza – Józef Smoleń brał udział we wszystkich trzech powstaniach śląskich, w latach późniejszych zostając prezesem chorzowskiej grupy Związku Powstańców Śląskich. Zginął w KL Mauthausen w 1941 r. Jego nazwisko zostało wymienione na pomniku, wzniesionym na grobie jego żony Heleny i syna Kazimierza .

Już pod koniec 1939 r. Kazimierz Smoleń rozpoczął konspiracyjną działalności w Polskiej Organizacji Partyzanckiej (POP), za co został aresztowany przez gestapo w kwietniu 1940 r. i umieszczony w więzieniu policyjnym w Chorzowie, a następnie w więzieniu przejściowym w Sosnowcu, skąd przewieziono go do KL Auschwitz 6 lipca 1940 r.

W oświęcimskim obozie oznaczono go numerem 1327 i więziony był w nim do 18 stycznia 1945 r. Ewakuowany do KL Mauthausen, przebywał również w jego podobozach Melk i Ebensee, gdzie doczekał wyzwolenia przez żołnierzy amerykańskich 6 maja 1945 r.

Po wojnie ukończył studia na Wydziale Prawa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. W 1955 r. został dyrektorem Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. pełniąc to stanowisko przez trzydzieści pięć lat.

Kazimierz Smoleń, przeszedł na zasłużoną emeryturę  dopiero w wieku siedemdziesięciu lat.  Było to w  maju 1990 r.

Zmarł w Oświęcimiu, dokładnie  w 67. rocznicę  wyzwolenia  KL  Auschwitz,  27 stycznia 2012 r. Miał dziewięćdziesiąt jeden lat. Do końca życia pełnił funkcję wiceprezydenta Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego.

W dniu 18 sierpnia 2014 r. działacze Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem złożyli wiązankę kwiatów i zapalili znicz na grobie Kazimierza Smolenia na cmentarzu w Chorzowie Starym.

Niespodziewanie wdowa Anna Smoleń, która na zaniedbanym i zapomnianym grobie męża nie umieściła nawet tabliczki z jego nazwiskiem,  zażądała usunięcia z grobu Kazimierza Smolenia co dopiero wybudowanego  pomnika, uznając inicjatywę Rady Ochrony Pomnika Walk i Męczeństwa w Warszawie za działania bezprawne i niemal szargające pamięć  jej męża. Zażądała niezwłocznego demontażu nagrobka. W odpowiedzi  pracownicy Rady wyjaśnili swoje intencje i przypomnieli jej, że dwukrotnie otrzymała informacje o planowanej budowie  wraz z projektem pomnika do uzgodnienia.

Czytaj reszte tego wpisu »

, , , , ,

1 komentarz

Zmarł aktor Włodzimierz Biernacki

Włodzimierz Biernacki urodził się 10 maja 1954 roku. w Oświęcimiu. Jego ojciec Bronisław był więźniem KL Auschwitz i długoletnim pracownikiem  Muzeum Auschwitz-Birkenau. Uczęśzczał do szkoły podstawowej i średniej w Oświęcimiu, a następnie  studiował w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie w zakresie gry aktorskiej, uzyskując dyplom w 1982 r.

Włodzimierz Biernacki (1954-2014)

Od 1979 roku do 1982 występował  w Teatrze Lalka i Maski  „Groteska” w Krakowie, a następnie  przez rok był zatrudniony  w Tetrze Dramatycznym w Białymstoku. Później przeniósł sie do Państwowego Teatru im. Siemaszkowej w Rzeszowie. W latach 1984-1988 jego miejscem pracy aktorskiej był częstochowski Teatr im. A. Mickiewicza, gdzie prowadził również Kółko Dramatyczne jako instruktor teatru szkolnego. Potem pracował jeszcze jako aktor w Teatrze Narodowym w Warszawie i grał na scenie stołecznego Teatru na Woli.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Bez komentarza …

Amerykańska publicystka Pamela Geller ostrzega przed …  „antysemitami” i „potomkami nazistów”,  którzy rzekomo pracują w Państwowym Muzeum Auschwitz – Birkenau w Oświęcimiu.

Pamela Geller

Pamela Geller

Zarzuty  Pameli Geller są również bardzo przykre dla mnie, nie będę ich jednak komentował.
Oskarżenia Pameli Geller wzbudziły oburzenie niektórych polskich mediów.
Zobacz także:
Adam Cyra
Oświęcim, dnia 9 sierpnia 2014 r.

1 komentarz

Powstaje „Księga Pamięci” ofiar KL Mauthausen

W pracach nad tworzeniem tej niezwykłej publikacji uczestniczy znany historyk-amator, Jerzy Klistała, który jest mieszkańcem Bielska-Białej. Jego ojciec za działalność konspiracyjną w ZWZ/AK został rozstrzelany w obozie oświęcimskim pod Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku nr 11. On sam napisał piętnaście książek, związanych głównie z martyrologią Polaków w Auschwitz i Mauthausen. Niedawno opublikował trzeci i ostatni tom swojej kolejnej książki z dziedziny biografistyki, zatytułowany „Martyrologium mieszkańców Zaolzia w latach 1939-1945 – słownik biograficzny”.

Obecnie Jerzy Klistała współpracuje z Miejscem Pamięci Mauthausen, realizującym jeden ze swoich pierwszych i najdłużej trwających projektów badawczych, jakim jest opracowanie i wydanie „Księgi Pamięci”. Dzieło to będzie zawierać  wszystkie znane nazwiska osób, zamordowanych w tym niemieckim obozie na terenie Austrii oraz w jego podobozach. W miarę możności biografie wielu z nich będą również zamieszczone w tej księdze.

Czytaj reszte tego wpisu »

, ,

Brak komentarzy

Niebezpieczny „Obłęd 44” Piotra Zychowicza

W tej chwili na rynku księgarskim jest urodzaj książek na temat Powstania Warszawskiego. Najlepiej sprzedającą się, wymienianą na pierwszym miejscu, jest książka „Warszawa 1944. Tragiczne Powstanie”. Napisała ją amerykanka Aleksandra Richie, która jest synową prof. Władysława Bartoszewskiego.

Pisanie na temat historii natomiast, w sposób zaprezentowany przez Piotra Zychowicza jest dla mnie absolutnie nie do przyjęcia i „Obłędu 44” nikomu do przeczytania nie polecam.   „Obłęd, 44 – czyli jak Polacy zrobili prezent Stalinowi, wywołując Powstanie Warszawskie” i „Pakt Ribbentrop – Beck”, obydwie te książki, autorstwa tego tak obecnie poczytnego historyka można zaliczyć bardziej do kategorii fantastyki niż rzetelnych opracowań historycznych.

Czytaj reszte tego wpisu »

,

2 komentarzy

Śmierć dwóch krakowskich piłkarzy w Auschwitz

W latach 1940-1941 egzekucje w obozie macierzystym w Oświęcimiu były wykonywane głównie w żwirowniach, położonych poza ogrodzeniem obozu.

Jedna z większych egzekucji w żwirowni położonej w pobliżu „Theatergebäude”, której datę można dokładnie ustalić, odbyła się w dniu 3 lipca 1941 r. Stracono wówczas około osiemdziesięciu polskich więźniów politycznych, przywiezionych do KL Auschwitz w transportach krakowskich z więzienia Montelupich i zarejestrowanych w obozie oświęcimskim w dniu 5 kwietnia, 8 maja i 26 czerwca 1941 r. Byli to m.in. pracownicy ubezpieczalni społecznej, gazowni, elektrowni i wodociągów miejskich w Krakowie.

Na egzekucję dokonaną – 3 lipca 1941 r. – wielu oficerów SS przyszło wraz z żonami. Ponadto przybyły dwie kompanie SS, których członkowie śpiewali oraz grali na harmoniach i harmonijkach. Skazańcy na oczach rozbawionych esesmanów byli prowadzani na egzekucję. Po drodze pluto na nich, popychano i bito.

Czytaj reszte tego wpisu »

,

Brak komentarzy

Przywieziony z rtm. Pileckim do KL Auschwitz … ocalił Londyn

Siedemdziesiąt lat temu nastąpiło lądowanie w Normandii. Była to największa pod względem użytych sił i środków operacja desantowa w historii wojen. Miała na celu otwarcie w zachodniej Europie tzw. drugiego frontu w europejskim teatrze działań II wojny światowej. Operacja została przeprowadzona we wtorek 6 czerwca 1944 roku pod dowództwem gen. Eisenhowera, a trzon sił inwazyjnych stanowiły wojska amerykańskie, brytyjskie i kanadyjskie.

Antoni Kocjan (1902-1942)

Antoni Kocjan (1902-1944)

Mało znane są osiągnięcia wywiadu lotniczego Komendy Głównej Armii Krajowej, którym kierował Antoni Kocjan. Osiągnięcia polskiego wywiadu przyczyniły się do tego, że lądowanie to mogło być możliwe, co potwierdzają słowa wielkich dowódców drugiej wojny światowej.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Krytycznie o książce „Ochotnik do Auschwitz”

Rok wydania – 2014

Autor – Adam Cyra

Wydawnictwo – RM

Liczba stron – 454

Seria wydawnicza – brak

NOWOŚĆ ! Tematyka – biografia jednego z najważniejszych polskich bohaterów II wojny światowej (w sprzedaży od 21 maja 2014 r.)

Mateusz Łabuz na swoim portalu „II wojna światowa” napisał:

„Co jakiś czas historycy, a wraz z nimi społeczność pasjonatów historii, starają się odświeżyć postać rotmistrza Witold Pileckiego. I nie chodzi tu o zmiany w jego oficjalnej biografii, a raczej przypomnienie czytelnikom/społeczeństwu dorobku tej niezwykłej postaci. Z zaciekawieniem przyjmuję kolejne inicjatywy służące wzmacnianiu społecznej świadomości. Witold Pilecki był bowiem człowiekiem wybitnym. Brał udział w wojnach 1920 i 1939 roku, dobrowolnie udał się do obozu w Auschwitz, skąd następnie zbiegł, by udokumentować niemieckie zbrodnie. Po wojnie zamordowany przez komunistów. Postać tragiczna, ale dopiero w XXI wieku przywrócona do życia. Dr Adam Cyra wpisuje się w ten trend i za sprawą Wydawnictwa RM wypuszcza na rynek biografię rotmistrza, która powinna być kolejnym krokiem na drodze do upamiętnienia Witolda Pileckiego”.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

O rtm. Witoldzie Pileckim – książka „Ochotnik do Auschwitz” już w sprzedaży

W latach 1944-1956 stracono w Polsce kilka tysięcy osób należących do antykomunistycznych organizacji niepodległościowych. Ofiarami tych zbrodni byli także dawni więźniowie KL Auschwitz, w tym rotmistrz Witold Pilecki, zaliczany przez historyków do sześciu najodważniejszych ludzi europejskiego ruchu oporu.

Historię można przedstawiać przez liczby, fakty, ale można też przez losy pojedynczych ludzi, często bardzo dramatyczne. Tej dewizy nauczyłem się przed laty studiując na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Znacznie później uznałem, że powinienem popularyzować sylwetki więźniów, często ludzi wybitnych i w ten sposób przedstawiać historię KL Auschwitz. Postać rotmistrza Witolda Pileckiego była szczególnie fascynująca i tragiczna.

Bliżej zainteresowałem się rotmistrzem w 1986 r. i wówczas napisałem pierwszy artykuł o nim. Nie ukazał się jednak i nie bardzo wiedziałem dlaczego. Sprawa stała się zrozumiała kilka lat później, gdy okazało się, że wszystkie teksty o Pileckim w okresie komunistycznym w Polsce musiały być konsultowane z samym kierownictwem Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, na podstawie „Notatki informacyjnej nr 3″ do zapisu cenzuralnego nr 15/XIII, a sporządzonej 3 czerwca 1980 r. Owszem wcześniej ukazywały się różne publikacje, ale z reguły kończyły się na działalności konspiracyjnej w obozie, natomiast nie było w nich mowy o okolicznościach stracenia Pileckiego w okresie terroru stalinowskiego w Polsce.

Na wiosnę 1989 r. podjąłem jeszcze raz próbę przedstawienia niezwykłych losów rotmistrza na łamach prasy i tym razem udało się. Artykuły moje ukazały się w „Tygodniku Powszechnym”, „Stolicy” i „Morzu i Ziemi”. Po tych publikacjach dotarła do mnie prośba o kontakt od Ludmiły Serafińskiej z Nowego Wiśnicza, gdzie Pilecki ukrywał sie latem 1943 r. po ucieczce z KL Auschwitz. Rozmowa z nią dostarczyła mi wielu nowych informacji i wskazówek, zachęcających do poszukiwania dalszych materiałów archiwalnych oraz dotarcia do świadków, którzy znali bohaterskiego rotmistrza.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

W Alwerni pamiętają o Rotmistrzu Pileckim

W dniu 26 kwietnia 2014 r. w Klasztorze OO. Bernardynów w Alwerni odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej poświęconej Rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu.


Rtm. Witold Pilecki (1901-1948), żołnierz 1920 i 1939 r., dobrowolny więzień KL Auschwitz (nr 4859) i twórca konspiracji wojskowej w tym obozie, uczestnik Powstania Warszawskiego, więzień obozów jenieckich w Lamsdorf i Murnau, oficer II Korpusu we Włoszech, rozstrzelany w więzieniu mokotowskim w Warszawie 25 maja 1948 r.

Siedemdziesiąt jeden lat temu rtm. Witold Pilecki zagrożony dekonspiracją, a także pragnąc jako naoczny świadek przekazać prawdę o KL Auschwitz, zbiegł z obozu w nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 r. Uciekał wraz z Janem Redzejem (nr 5430) i Edmundem Ciesielskim (nr 12969).

Czytaj reszte tego wpisu »

, , , , , ,

Brak komentarzy

73. rocznica śmierci Mariana Batki w KL Auschwitz

Co roku Związek Nauczycielstwa Polskiego upamiętnia poświęcenie Mariana Batki, organizując Nauczycielski Dzień Pamięci i Pokoju, który obchodzony jest 27 kwietnia. Jego data zbiega się z rocznicę męczeńskiej śmierci w KL  Auschwitz nauczyciela Mariana Batki, który miał oddać  życie za 16-letniego współwięźnia.

Marian Batko (1901-1941)

Marian Batko (1901-1941)

Marian Batko pochodził z Krakowa. Urodził się 1901 roku. Przed wojną pracował w gimnazjum w Chorzowie. 30 stycznia 1941 roku został aresztowany przez Niemców, gdy szedł na tajną lekcję. Trafił do krakowskiego więzienia przy Montelupich. 5 kwietnia został deportowany do KL Auschwitz. Otrzymał numer obozowy 11795.

23 kwietnia 1941 roku podczas apelu wieczornego władze obozu wybrały spośród więźniów 10 osób, które – za karę po ucieczce więźnia – zostały skazane na śmierć głodową. Wśród nich miał być 16-letni Mieczysław Pronobis z Tarnowa (numer 9313). Batko rzekomo zgłosił się do wymiany za nastolatka. Zmarł 27 kwietnia 1941 roku w podziemiach bloku 11, jako pierwszy z dziesięciu skazanych.

Czytaj więcej:   Marian Batko – historia z Auschwitz

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 23 kwietnia 2014 r.

Brak komentarzy

Dziewczyna Wyklęta

Dzisiaj trudno już znaleźć rozmówcę, który pamięta powojenną, nieraz bardzo tragiczną polską codzienności z lat 1945 – 1956. Do takich niezwykłych świadków historii należy Anna C. z Oświęcimia, która w okresie stalinowskim kilka lat spędziła w więzieniu za rzekomą pomoc udzieloną „szpiegom”. Miała wówczas 26 lat.

Anna - Dziewczyna Wyklęta

Anna - Dziewczyna Wyklęta

Podczas co dopiero minionej okupacji niemieckiej, podobnie jak i wielu mieszkańców Oświęcimia, aktywnie brała udział w akcji pomocy więźniom KL Auschwitz. Nawiązała między innymi kontakt z grupą ośmiu więźniów, zatrudnionych przy budowie płotów wokół domów, zajętych przez Niemców po wysiedlonych uprzednio Polakach. Ukradkiem podrzucała więźniom żywność, a czasami nawet z trudem zdobywane lekarstwa. Z kolei od nich odbierała grypsy i przesyłała je pocztą w zaadresowanych kopertach do rodzin uwięzionych.

Tadeusz Cieśla (1919-1952)

Tadeusz Cieśla (1919-1952)

W tej grupie był więzień Tadeusz Cieśla

(nr obozowy 3715) pochodzący ze Studziana koło Przeworska, z którym również kontaktowała się, wysyłając pisane przez niego grypsy do jego rodziców.

Tadeusz, starszy od Anny o cztery lata, ukończył przed wojną gimnazjum i podchorążówkę. Był uczestnikiem walk obronnych we wrześniu 1939 r. Aresztowano go w roku następnym przy próbie przejścia na Węgry, skąd zamierzał przedostać się do Francji, gdzie gen. Władysław Sikorski tworzył Wojsko Polskie.

W sierpniu 1940 r. został przewieziony z więzienia w Tarnowie do KL Auschwitz. Pracował w komandzie więźniarskim, o czym było już wspomniane, które wychodziło do pracy na zewnątrz obozu. Później został pisarzem w bloku nr 5. Nie mógł już wtedy wyjść poza bramę obozu. Stąd opisany kontakt i niesiona bezpośrednio przez Annę pomoc dla niego okazała się niemożliwa. Wówczas odważna dziewczyna, wbrew zakazowi władz obozowych, często przychodziła pod ogrodzenie KL Auschwitz i spacerując po wale przeciwpowodziowym od strony rzeki Soły, nawiązywała wzrokowy kontakt z Tadeuszem, który wyglądał potajemnie w jej kierunku z okna na piętrze bloku nr 5. Utrzymywała z nim także kontakt za pośrednictwem potajemnie przekazywanych grypsów, a także wysyłała dla niego i innych więźniów pocztę niewielkie paczki żywnościowe.

Tadeusz Cieśla planował ucieczkę z obozu oświęcimskiego w 1944 r., lecz niespodziewanie został przeniesiony do podobozu KL Flossenbürg – Leitmeritz na terenie Czech, skąd udało mu się zbiec wiosną 1945 r. .

Po zakończeniu drugiej wojny światowej, jesienią 1945 r., Anna wyjechała z Oświęcimia do Katowic, gdzie podjęła pracę w Urzędzie Skarbowym, kontynuując równocześnie naukę w szkole wieczorowej.

Wtedy Tadeusz Cieśla przybywał już na Śląsku z zamiarem studiowania na Politechnice w Gliwicach. W nowym środowisku poznał wielu ludzi. Wśród nich znajdowali się także byli żołnierze AK, którym w komunistycznej Polsce groziły represje. Razem z nimi Tadeusz opuścił Polskę i wkrótce został kurierem II Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa, który wtedy stacjonował we Włoszech. Kilkakrotnie przekraczał potajemnie granice ówczesnej Polski. Rzadko odwiedzał już wtedy Annę, mieszkającą w Katowicach, mówiąc jej, że:

Szczęście ogółu jest ważniejsze jak szczęście osobiste.

Na wiosnę 1948 r. podczas potajemnego przekraczania granicy Tadeusz Cieśla został aresztowany. Podczas przewozu do Lubania, w okolicach Wrocławia wyskoczył z jadącego pociągu, doznając urazu żeber. Przyjechał do Anny w Katowicach, prosząc ją o pomoc. Udało się znaleźć dla niego bezpieczne mieszkanie, gdzie mógł powrócić do zdrowia. Po kilku tygodniach opuścił Polskę.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

„Cichociemni 2014″

W dniu 9 kwietnia 2014 r. w Powiatowym Zespole Nr 3 Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im. por. Stefana Jasieńskiego w Oświęcimiu został przeprowadzony IV Powiatowy Konkurs Historyczno-Sportowo-Obronny „Cichociemni 2014″. Podobnie jak w poprzednich edycjach tego konkursu, tym razem również jego pomysłodawcami i organizatorami byli: Adam Kurzyński – nauczyciel historii i Paweł Zieliński – nauczyciel wychowania fizycznego. Konkurs odbył się pod patronatem Starostwa Powiatowego i Ligi Obrony Kraju w Oświęcimiu.

← Zaproszonych gości i młodzież uczestniczącą w konkursie przywitała Grażyna Gawłowska, dyrektor Powiatowego Zespołu Nr 3 Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im. por. Stefana Jasieńskiego w Oświęcimiu.

Uczestnikami konkursu byli uczniowie gimnazjów z powiatu oświęcimskiego. Młodzież biorąca udział w konkursie rozwiązywała test historyczny, oparty na wiadomościach uzyskanych z książki Adama Cyry, zatytułowanej „Spadochroniarz „Urban”.

Przedstawione są w niej losy cichociemnego, por. Stefana Jasieńskiego, działającego w drugiej połowie 1944 r. pod Oświęcimiem. Jego zadaniem było rozpoznanie środków ogniowych i liczebności załogi SS w KL Auschwitz, co miało służyć jako podstawa do opracowania planu uwolnienia więźniów tego obozu. Por. Stefan Jasieński, ciężko ranny w Malcu w nocy z 28 na 29 września tegoż roku, został schwytany przez żandarmów niemieckich i przewieziony do KL Auschwitz, gdzie zginął w niewyjaśnionych okolicznościach w pierwszych dniach stycznia 1945 r.

Prof. Paweł Zieliński (z lewej), dyrektor Grażyna Gawłowska i prof. Adam Kurzyński

Prof. Paweł Zieliński (z lewej), dyrektor Grażyna Gawłowska i prof. Adam Kurzyński

Gośćmi specjalnymi konkursu byli: Adam Cyra – starszy kustosz Muzeum Auschwitz-Birkenau i Marek Księżarczyk – prezes oświęcimskiego Oddziału Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem oraz Zbigniew Szczerbowski – prezes Ligi Obrony Kraju w Oświęcimiu.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Halina Ziółkowska-Modła ukończyła dziewięćdziesiąt lat

W Oświęcimiu od dwudziestu lat istnieje Koło Miejskie Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia, które w ramach swojej działalności urządzało m.in. kwesty, aukcję obrazów na odbudowę kościoła w Równem oraz współorganizowało wakacje w Polsce dla dzieci i młodzieży z Wołynia.

Halina Ziółkowska-Modła

Halina Ziółkowska-Modła

 

Kilkanaście lat temu Towarzystwo Miłośników Wołynia i Polesia zorganizowało w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu dwudniowe sympozjum pod hasłem: „Zlot Tych, co przeżyli”. Do Oświęcimia przyjechali wówczas świadkowie historii, którzy podczas II wojny światowej mieszkali na Wołyniu, Polesiu i Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej. Podczas sympozjum wygłoszono szereg referatów, a ich zbiór został opublikowany pod tytułem „Ludobójstwa i wygnania na Kresach”.

Organizacją powyższych działań zajmowała się pani Halina Ziółkowska-Modła, pochodząca z Równego na Wołyniu, emerytowana polonistka szkół średnich i prezes oświęcimskiego Koła, która kilka dni temu ukończyła dziewięćdziesiąt lat. Jej największą zasługą jest redagowanie kwartalnika „Wołyń i Polesie”, od początku jego wydawania. Ostatnio ukazał się już osiemdziesiąty drugi numer tego czasopisma.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Zginął Ołeksandr Muzyczko „Saszko Biłyj”

Zobacz: „Saszkę Biłego” pożegnano jak bohatera narodowego

„Kto mieczem wojuje …”

Ruch banderowski jest zagrożeniem dla Ukrainy

„W nocy patrzę, czy Ukrainiec nie będzie nas palił”

Prawy Sektor. „Zdradzone dzieci ukraińskiej rewolucji”.

W polskich mediach z reguły nie za wiele mówi się o tym, że na Ukrainie występują dwie skrajności. Wschodnia jej część wykazuje sympatie prorosyjskie, postkomunistyczne oraz tęskni za powrotem czegoś na kształt Związku Sowieckiego. Natomiast w jej zachodniej części, która kiedyś należała do II Rzeczpospolitej, czyli na terenach dawnych województw: stanisławowskiego, tarnopolskiego, lwowskiego oraz na Wołyniu, mamy do czynienia z mocnymi tendencjami nacjonalistycznymi. Nie będzie przesadą, jeśli nazwie się je nazistowskimi. Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski wzywa, by opamiętać się w ślepym poparciu dla Ukrainców, co ostatnio jest powodem nagonki na niego.

Tym prawicowym ruchom na zachodzie Ukrainy, przewodzi partia Swoboda, która w swoich założeniach jest antypolska, antysemicka i antyrosyjska. Jej członkowie wykazują sympatie proniemieckie oraz nawiązuje ona w swej działalności do tradycji zbrodniczej Ukraińskiej Powstańczej Armii – UPA, jak również do ukraińskiej dywizji SS „Galizien”.

Z kolei druga podobna partia, nosząca nazwę Prawy Sektor, składa się przede wszystkim z młodzieżowych organizacji o ultraprawicowych i neofaszystowskich poglądach.

 

Ołeksandr Muzyczko "Saszko Biłyj"

Ołeksandr Muzyczko "Saszko Biłyj"

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Ślub w Auschwitz

Siedemdziesiąt la temu, 18 marca 1944 r., w obozowym urzędzie stanu cywilnego w niezwykłych okolicznościach odbył się ślub. Nowożeńcami byli: Margarita Ferrer i Rudolf Friemel.

Rudolf Friemel urodził się w 1907 r. w Wiedniu, gdzie pracował jako mechanik samochodowy. W drugiej połowie lat trzydziestych ubiegłego wieku walczył w Międzynarodowych Brygadach w Hiszpanii, gdzie poznał młodą Hiszpankę.

Zdjęcie ślubne Margarity i Rudolfa Friemlów

Zdjęcie ślubne Margarity i Rudolfa Friemlów

Margarita Ferrer urodziła się w 1916 r. i była jego wielką miłością. Wziął z nią ślub cywilny, zgodnie z prawem obowiązującym w Republice Hiszpańskiej. Po jej upadku Friemel został internowany w południowej Francji. Jego żona także wyemigrowała i kiedy urodziła syna w 1941 r., zamieszkała u ojca Friemla w Wiedniu. Ich związek małżeński dla niemieckich władz nazistowskich był nieważny.

Rudolf Friemel, kiedy chciał wrócić do żony i syna, został aresztowany i przebywał w więzieniach, a następnie w pierwszych miesiącach 1942 r. został osadzony w KL Auschwitz, gdzie otrzymał nr 25173.

W tym czasie ojciec Friemla i jego żona Margarita czynili starania, aby Rudolf Friemel mógł wziąć z nią ślub zgodnie z prawem niemieckim. Podanie w tej sprawie wysłali do Reichsführera SS Heinricha Himmlera, który prośbę załatwił pozytywnie.

Czytaj reszte tego wpisu »

1 komentarz

Twórca „Dekalogu ukraińskiego nacjonalisty”

Tragedia Ukrainy

Kraj w rozpadzie

„Nie ma się co oszukiwać: większość mieszkańców Krymu to Rosjanie”

Bartoszewski w niemieckiej prasie: „Wierzę w Putina …”

Władysław Bartoszewski:  doceniam mądrość i przenikliwość Putina

Ukraiński bilans

Demokracja po banderowsku

Żyrinowski proponuje Polsce udział w rozbiorze Ukrainy

Wzywa do potępienia ukraińskich nacjonalistów

Mariusz Max Kolonko o polskiej polityce wschodniej

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: oni obrócą się przeciwko nam

Banderowska rewolucja

Tragedia Kresów na portalu rosyjskim

Materiały i studia z dziejów stosunków  polsko-ukraińskich

Ołeksandr Sycz, wicepremier Ukrainy

Zbrodnia Wołyńska

Bilans  zbrodni

—————————————————————————

W 1929 r. na Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej rozpoczęła nielegalną działalność Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Wyznacznikiem działań tej organizacji było „Dziesięcioro przykazań nacjonalisty ukraińskiego”. Autorem „Dekalogu”, zredagowanego w czerwcu 1929 r., był student filozofii Stepan Łenkawśkyj (Stepan Łenkawski), współorganizator i uczestnik I Kongresu OUN w 1929 r., który odbył się w Wiedniu.

Dmytro Doncow

Dmytro Doncow

Czytaj reszte tego wpisu »

1 komentarz

Krytycznie o przekazach medialnych z Ukrainy

Warto przeczytać wywiad z dr Lucyną Kulińską, politologiem i historykiem z Katedry Politologii i Historii Najnowszej Wydziału Humanistycznego AGH w Krakowie,  ponieważ dr Kulińska ma wiele racji, twierdząc:

Protestujący na Majdanie odwołują się do UPA.

Fragment wywiadu:

- Kto w sensie politycznym wiecuje od kilku tygodni na kijowskim Majdanie?

Dr Lucyna Kulińska: – Główne siły działające na Majdanie to odwołująca się do dziedzictwa OUN Swoboda, Batkiwszczyna Julii Tymoszenko, zbliżona do nacjonalistów szczególnie w retoryce, i Udar Witalija Kliczki. Za tym ostatnim stoją oczywiście Niemcy, bo tylko naiwni mogą wierzyć, że zorganizowanie i funkcjonowanie partii można finansować na dłuższą metę z własnej kieszeni. Potwierdza to zresztą wszechstronne poparcie płynące dla tego polityka od pani Merkel. Po latach nieobecności w przestrzeni politycznej Ukrainy Niemcy wracają do gry.

Czytaj reszte tego wpisu »

, , ,

Brak komentarzy

Okradziony grób ks. Jana Machy

W dniu 16 lutego 2014 r. działacze Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem odwiedzili grób Kazimierza Smolenia, zmarłego dwa lata temu, więźnia obozów Auschwitz i Mauthausen oraz długoletniego dyrektora Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, który znajduje się na cmentarzu parafialnym w Starym Chorzowie.

Grób Kazimierza Smolenia (1920-2012)

Grób Kazimierza Smolenia (1920-2012)

Znicze zapalili również na pobliskim, symbolicznym grobie ks. Jana Machy, ściętego na gilotynie w Katowicach podczas okupacji hitlerowskiej. W trakcie ich zapalania zauważyli, że pomnik na tym grobie jest częściowo zdewastowany, bowiem z marmurowego krzyża została skradziona metalowa figurka Chrystusa Ukrzyżowanego.

Czytaj reszte tego wpisu »

, , ,

Brak komentarzy

Pasja Zosi Pietrzykowskiej z Bielska-Białej

W dniu 14 lutego 2014 r. minęła 72. rocznica utworzenia Armii Krajowej. Od ponad miesiąca Zosia Pietrzykowska (13 lat) z Gimnazjum Katolickiego w Bielsku-Białej na prośbę swojego nauczyciela historii, Grzegorza Laszczaka, prowadzi stronę na „Facebooku dla Stowarzyszenia Pamięci Armii Krajowej w Bielsku-Białej. Prowadzi ją po polsku i po angielsku. Ma już niemal dwa i pół tysiąca „lajków”, głównie zza oceanu.

https://www.facebook.com/tpakbielskobiala

Tworzy ją sama, zamieszcza posty jako Zosia.

Czytaj reszte tego wpisu »

,

2 komentarzy

Siatka „Augusta”

Konspiratorzy w domu Michnolów

Wiosną 1941 r. skierowano na Zaolzie konspiratorów Jana Margicioka, który posługiwał się ps. „August” i Leopolda Hałaczka – aby odbudowali organizacyjnie, po niedawnych aresztowaniach przeprowadzonych na tym terenie przez gestapo, obwody cieszyński i zaolziański ZWZ/AK.

Obydwaj konspiratorzy przed wyjazdem na Zaolzie uznali, że rodzina Walentego Michnola, przedwojennego polskiego policjanta, zamieszkała w Orłowej koło Karwiny, jest godna zaufania i wynajęli u niego pokój sublokatorski. Zamieszkali u Michnolów, podając, że Margiciok nazywa się Hans Jeschke, a Hałaczek – Leopold Wala. Obydwaj zbierali materiały wywiadowcze i mając do dyspozycji trzy maszyny do pisania, przekazywali pisane szyfrem raporty i sprawozdania do Inspektoratu Rybnickiego ZWZ/AK.

Rzekomi agenci towarzystwa ubezpieczeniowego

Oficjalnie podawali, że są agentami towarzystwa ubezpieczeniowego „Silesia-Versicherungs-Gesellschaft”, przez co nikomu nie wydali się podejrzani. Pod koniec 1941 r. zamieszkał również u Michnolów, sprowadzony przez nich do pomocy Teofil Wita, który jesienią 1942 r. zaprzysiągł urzędniczkę magistratu orłowskiego Stefanię Kempny, ur. 1 października 1918 r. w Orłowej. Więziona ona była później w Mysłowicach, a następnie w bloku nr 11 w KL Auschwitz, skąd ewakuowana w styczniu 1945 r., zginęła w Ravensbrück. Za jej pośrednictwem zdobywano kopię niemieckich pieczątek urzędowych oraz kartki na mięso.

Czytaj reszte tego wpisu »

, , , ,

Brak komentarzy

Sposób na Babcię …

Otrzymałem ostatnio bardzo interesujący list od pani Urszuli Ziober, którego treść postanowiłem umieścić na moim blogu:

„Wśród swoich internetowych poszukiwań – pisze pani Urszula – trafiłam niedawno na Pana stronę poświęconą historii. Była to bardzo ciekawa lektura.

Nazywam się Urszula Ziober. Mam 28 lat. Czuję, że należę do pokolenia, które jest pomostem między przeszłością a przyszłością. II wojna światowa i najciemniejsze lata komunizmu w Polsce to dla mnie historia. Ale historia żywa, opowiadana przez Babcię i wielu ludzi, którzy sami to przeżyli. Większość z nich została zapomniana albo sami wybrali milczenie nie chcąc już wracać do traumatycznych przeżyć. Teraz odchodzą w ciszy. A wraz z nimi umierają ich historie. Niektóre heroiczne, a inne zupełnie zwyczajne, ale naznaczone tłem tragedii jaka ogarnęła Europę w 1939 roku. Takie jak mojej Babci: Gdyby wojna nie wybuchła, jej życie wyglądało by zupełnie inaczej. Mogło być niemal beztroskie. Ale wojna wszystko zniszczyła. Poniewierka, wywózka na Syberię, śmierć ukochanego ojca, zamordowanego w Katyniu. Wreszcie powrót do domu, z którego pozostały tylko ruiny, bieda i nigdy nie spełnione marzenia.

W 2010 roku pojechałam do Katynia, zapalić znicz pod tablicą z nazwiskiem mojego pradziadka; kapitana Juliana Nietupskiego. Zupełnie nieświadomie stałam się częścią nowej historii. Bo kiedy tak stałam wśród tamtych grobów, nadeszła wiadomość o katastrofie samolotu prezydenckiego w Smoleńsku. Pamiętam słowa starszej kobiety, z którą jechałam pociągiem w drodze powrotnej do Polski: „widzi pani, znowu ktoś ukradł nasz czas na żałobę i pamięć”.

Czytaj reszte tego wpisu »

,

Brak komentarzy

Konkurs na Blog Roku 2013

Szanowni Państwo!

Bardzo dziękuję wszystkim Internautom oraz Przyjaciołom i Znajomym, którzy docenili moją pracę na rzecz upamiętnienia tragicznej historii KL Auschwitz i Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej, oddając głos na mój blog, zatytułowany „Wprawnym Okiem Historyka” w konkursie „Blog Roku 2013” –  kategoria „Profesjonalne i Firmowe”.

Pozdrawiam serdecznie
Adam Cyra

Zobacz również:
Konkurs na „Blog Roku 2013″
Konkurs na „Blog Roku 2012″

, , , , ,

1 komentarz

Zaginął historyk

Artur Hojan, mający zaledwie 40 lat, był niezależnym historykiem, bardzo dobrze mówił po angielsku. Wielokrotnie miałem z Nim kontakt w Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Artur Hojan

Artur Hojan

Miejscem jego zamieszkania był Kościan w Wielkopolsce. Zajmował się badawczo głównie akcjami eutanazyjnymi, przeprowadzanymi przez niemieckich nazistów w okupowanej Polsce oraz historią podobozów KL Auschwitz. W okresie prawie dziesięciu lat często przyjeżdżał do Oświęcimia, prowadząc poszukiwania archiwalne do zaplanowanych przez siebie lub zleconych mu prac badawczych.

Zaginął w dniu 1 grudnia 2013 roku. Od tego czasu rodzina nie ma z nim kontaktu. W Kościanie pozostała jego żona Adrianna  i półtoraroczna córeczka.

W dniu 9 lutego 2014 roku wyłowione z kanału Obry w Kiełczewie ciało mężczyzny, które na razie nie zostało zidentyfikowane.

Znalezione jednak przy zwłokach klucze, zegarek oraz ubiór pomogły ustalić, że jest to zaginiony na początku grudnia ubiegłego roku Artur Hojan.

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 4 lutego 2014 r.

Zobacz:    Gdzie jest Artur ?

1 komentarz

Grób nie będzie już bezimienny

W dniu 26 stycznia 2014 r., w przeddzień drugiej rocznicy śmierci Kazimierza Smolenia, działacze Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem odwiedzili jego bezimienny grób na cmentarzu w Chorzowie Starym, na którym złożyli wiązankę kwiatów i zapalili znicze. Ponadto umieścili na grobie przygotowaną wcześniej tabliczkę, z informacją – kto w nim jest pochowany.

Kazimierz Smoleń (1920-2012)

Kazimierz Smoleń (1920-2012)

Kazimierz Smoleń był więźniem niemieckich, nazistowskich obozów koncentracyjnych Auschwitz i Mauthausen oraz przez trzydzieści pięć lat długoletnim dyrektorem Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu do 1990 r. Zmarł w Oświęcimiu 27 stycznia 2012 r., dokładnie w 67. rocznicę wyzwolenia KL Auschwitz.

Czytaj reszte tego wpisu »

, , , ,

1 komentarz

Byłem cichociemnym …

Generał Stefan „Starba” Bałuk, legendarny polski wojskowy i jeden z cichociemnych, w dniu 15 stycznia 2014 r. ukończył 100 lat. Zmarł 30 stycznia 2014 r.

Generał Stefan "Starba" Bałuk

Generał Stefan "Starba" Bałuk

Mało kto wie o Jego zasługach w upamiętnieniu bohaterów Ziemi Oświęcimskiej, którymi byli dwaj Jego przyjaciele, także skoczkowie spadochronowi-cichociemni: mjr Piotr Szewczyk z Babic oraz ppor. Stefan Jasieński, który niosąc pomoc więźniom KL Auschwitz sam zginął w tym obozie w niewyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach w pierwszych dniach stycznia 1945 r.

Czytaj reszte tego wpisu »

1 komentarz

Jerzy Sawicki nowym prezesem TOnO

W dniu 18 stycznia 2014 r., w 69. rocznicę ewakuacji więźniów z KL Auschwitz, odbył się IX Krajowy Zjazd Delegatów Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem, którego działacze od trzydziestu lat zajmuje się zachowaniem pamięci o tragicznej historii obozu oświęcimskiego.

Zakończyła się kadencja dotychczasowego Zarządu tej organizacji i z piastowanych stanowisk ustąpili: prezes Mirosław Domin i wiceprezes Stefania Kozioł, której za długoletnią pracę i zaangażowanie delegaci Zjazdu nadali tytuł Honorowego Prezesa Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem.

Czytaj reszte tego wpisu »

, , , ,

Brak komentarzy

„Puff” w KL Auschwitz

W najnowszym numerze miesięcznika „Historia Do Rzeczy” (styczeń 2014 r.) ukazał się sensacyjnie napisany artykuł Piotra Zychowicza, zatytułowany „Burdel w Auschwitz”. Autor niezgodnie z prawdą zaznacza w swoim tekście:

Do niedawna był to temat tabu, o którym nie wolno było głośno mówić.

Nie jest to zgodne ze stanem faktycznym, ponieważ na ten temat pisali po wojnie przede wszystkim sami więźniowie KL Auschwitz, a potem problem ten omawiany był w wielu artykułach i książkach.

Blok nr 24 (z lewej)

Blok nr 24

Czytaj reszte tego wpisu »

1 komentarz

Młyńskie koła totalitaryzmów

Przeglądając teksty w internecie natrafiłem na recenzję mojej książki „Ochotnik do Auschwitz. Witold Pilecki (1901-1948)”, wydanej trzynaście lat temu, której obszerny fragment przytaczam:

„Czy można historyczną książkę, pełną dat, faktów, odnośników, pisaną językiem rzeczowym i wyważonym, czytać emocjami? Można, pod warunkiem, że traktuje o sprawach tak niezwykłych i frapujących, że sami szukamy potwierdzenia w komentarzach i źródłach, bo pokazywana prawda nie mieści się po prostu w głowie. Tak czyta się książkę o rotmistrzu Witoldzie Pileckim, człowieku, którego angielski historyk, Michael Foot, uznał za jednego z sześciu najdzielniejszych ludzi XX wieku.

Książka „Ochotnik do Auschwitz” składa się z dwóch części. Pierwsza to zrekonstruowana biografia Witolda Pileckiego autorstwa historyka Adama Cyry. Część druga to unikatowy dokument – raport z pobytu w Auschwitz więźnia nr 4959, Tomasza Serafińskiego, bo pod takim nazwiskiem Pilecki figurował w dokumentach obozu. Obie części książki świetnie się nawzajem uzupełniają – najpierw dostajemy solidnie udokumentowaną biografię, dopełnioną szeregiem zdjęć, potem mamy możność „posłuchania głosu” samego bohatera”.

Czytaj więcej – pełny tekst recenzji .

Omawiana książka zostanie wznowiona w 2014 roku przez warszawskie Wydawnicto RM.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 13 grudnia 2013 r.

1 komentarz

O córce i bracie starosty olkuskiego Jerzego Stamirowskiego

W Święto Niepodległości, 11 listopada 2013 roku, w budynku Starostwa Powiatu w Olkuszu wmurowano tablicę upamiętniającą Jerzego Stamirowskiego, pierwszego starostę olkuskiego w niepodległej Polsce, rozstrzelanego przez hitlerowców w Warszawie siedemdziesiąt lat temu, który urodził się 13 sierpnia 1873 roku w folwarku Nowa Wieś, najprawdopodobniej w powiecie rawsko-mazowieckim, jako syn Feliksa i Walerii z Siarczyńskich.

Okolicznościowy  tekst na jego temat przygotował Ireneusz Cieślik z Olkusza, wspominając m.in. o córce Annie Stamirowskiej i bracie starosty Kazimierzu Stamirowskim, którzy zginęli w KL Auschwitz. Warto obydwom postaciom poświęcić nieco więcej uwagi.

Zaznaczam, że poniższy mój tekst przesłałem Starostwu Powiatowemu w Olkuszu. które opublikowało go w poniższym linku

http://www.sp.olkusz.pl/aktualnosci/informacje-z-powiatu/o-corce-i-bracie-starosty-jerzego-stamirowskiego-5 48/

Byłem mocno zaskoczony, kiedy po kilku godzinach tekst ten zniknął ze stron wspomnianego Starostwa. Na moje zapytanie dlaczego tak się stało: [email protected] – Starostwo Powiatowe w Olkuszu nie udzieliło mi żadnej odpowiedzi.

Tekst ten został opublikowany w „Naszym Dzienniku” nr 291 z 14-15 grudnia 2013 r.

Anna Stamirowska urodziła się 24 lipca 1906 roku w Sławniowie koło Pilicy, była uczennicą gimnazjum olkuskiego. Ukończyła matematykę na Uniwersytecie Warszawskim, pracując następnie jako nauczycielka w Tarnopolu i Warszawie. Poglądami związana było blisko z Polską Partią Socjalistyczną. Podczas okupacji działała w konspiracji. Aresztowano ją w domu rodzinnym w Warszawie wiosną 1943 roku. Przez trzy miesiące przebywała w więzieniu na Pawiaku, skąd pod koniec sierpnia tegoż roku przywieziono ją do KL Auschwitz, oznaczając numerem obozowym 55866. Zmarła w Birkenau na tyfus 11 grudnia 1943 roku. Jej nazwisko jest wymienione na jednej z płyt pomnika na Starym Cmentarzu w Olkuszu, upamiętniającego mieszkańców ziemi olkuskiej zamordowanych w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych, którego odsłonięcie nastąpiło 12 czerwca 2005 roku.

Akt zgonu Anny Stamirowskiej

Akt zgonu Anny Stamirowskiej

Brat zasłużonego starosty olkuskiego, Kazimierz Stamirowski, urodził się 6 lutego 1884 roku w Cieciułowie koło Wielunia. W 1902 roku ukończył gimnazjum w Warszawie, a następnie kurs handlowy oraz semestr Akademii Handlowej w Hamburgu, skąd po powrocie uczestniczył jako członek PPS w rewolucji 1905 roku. Podczas pierwszej wojny światowej był oficerem I Brygady Legionów i internowano go w Beniaminowie. Kiedy Józef Piłsudski wrócił z Magdeburga do Warszawy 10 listopada 1918 roku, wkrótce został adiutantem przybocznym Komendanta. Uczestniczył w wojnie z bolszewikami w 1920 roku. Pięć lat później ukończył z pierwszą lokatą Wyższa Szkołę Wojenną, otrzymując awans na podpułkownika.

Czytaj reszte tego wpisu »

1 komentarz

Obozowy fotograf z Auschwitz

Ponad rok temu, 23 października 2012 roku, w Żywcu zmarł Wilhelm Brasse. Miał 95 lat. Z zawodu był fotografem. Więziono go ponad cztery lata w KL Auschwitz, gdzie na polecenie obozowego gestapo wykonał kilkadziesiąt tysięcy zdjęć więźniów.

Jeszcze za życia Wilhelma Brassego, w 2005 roku, powstał film o nim, zatytułowany „Portrecista”, w reżyserii Ireneusza Dobrowolskiego. Film ten był nagradzany na wielu festiwalach.

W 2013 r. Anna Dobrowolska opublikowała z kolei na jego temat książkę, w której opowieść Wilhelma Brassego skonfrontowała z licznymi dokumentami i relacjami wielu innych byłych więźniów KL Auschwitz, przytaczając ich obszerne fragmenty.

Na uwagę zasługuję także kształt graficzny tej niezwykłej publikacji, która wywiera duże wrażenie na Czytelnikach, o czym Władysław Bartoszewski (nr obozowy 4427) tak napisał:

Jestem pod dużym wrażeniem lektury książki „Fotograf z Auschwitz”. Nie jest to praca naukowa ani też sensu stricte pamiętnik, ale wnosi bardzo dużo do wiedzy dzisiejszych zwyczajnych ludzi nie tylko o obozie, lecz i o systemie, który takie obozy stworzył.

Wilhelm Brasse urodził się w 1917 roku. Jego dziadek był Austriakiem, który pracował w Żywcu jako ogrodnik u arcyksięcia Habsburga, natomiast matka była Polką. Przed wojną młody Wilhelm pracował jako fotograf w Katowicach. Jego specjalnością były m.in. portrety i zdjęcia legitymacyjne.

Po wybuchu II wojny światowej odmówił podpisania volkslisty i podjął decyzję o wstąpieniu do Wojska Polskiego, które we Francji organizował gen. Władysław Sikorski. Podczas próby przedostania na Węgry został pod koniec marca 1940 roku wydany przez dwóch Łemków w ręce Niemców. W dniu 31 sierpnia tegoż roku został w transporcie z więzienia w Tarnowie przywieziony do KL Auschwitz, gdzie otrzymał numer obozowy 3444.

Na początku następnego roku Wilhelm Brasse jako więzień został skierowany do Erkennungsdienst (Służba Rozpoznawcza), gdzie na polecenie obozowego gestapo wykonywał w trzech pozach fotografie więźniom. Jak twierdził, zrobił takich zdjęć ponad 50 tysięcy. W KL Auschwitz wykonywał również dokumentację fotograficzną, m.in. na potrzeby pseudonaukowych eksperymentów dla nazistowskich lekarzy SS: doktora Josefa Mengelego i doktora Eduarda Wirthsa.

Brasse pracował w obozowej Służbie Rozpoznawczej do stycznia 1945 roku, kiedy to podczas ewakuacji więźniów z obozu oświęcimskiego, trafił do KL Mauthausen, a następnie jego podobozów: Melk i Ebensee, gdzie został wyzwolony 6 maja 1945 roku. Po wojnie zamieszkał w Żywcu. Ze względu na tragiczne wspomnienia obozowe, po wojnie już nigdy nie wrócił do zawodu fotografa.

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 19 listopada 2013 r.
Zobacz:
Fotografie z fabryki śmierci

Brak komentarzy

Siedemdziesiąt dwa lata temu w Święto Niepodległości

Siedemdziesiąt dwa lata temu, 11 listopada 1941 r., na dziedzińcu bloku nr 11 pod Ścianą Straceń odbyła się pierwsza egzekucja dokonana w KL Auschwitz przez strzał w tył głowy z broni małokalibrowej. Rozstrzeliwał Rapportführer Gerhard Palitzsch, każdorazowo ładując do karabinka nowy nabój.

Gerhard Palitzsch

Gerhard Palitzsch

W tym dniu rozstrzelano 76 więźniów. Wśród nich było 27 więźniów umieszczonych celach aresztu bloku nr 11 w dniach od 10 października do 2 listopada 1941 r. Ponadto gestapo obozowe wezwało z różnych bloków więźniarskich na terenie KL Auschwitz 49 więźniów, których również wtedy stracono.

Czytaj reszte tego wpisu »

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

1 komentarz

Jubileuszowy numer „Biuletynu TOnO”

Ukazał się pięćdziesiąty ósmy numer „Biuletynu Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem”, który nawiązuje do trzydziestej rocznicy działalności tej organizacji w latach 1983-2013.

Towarzystwo Opieki nad Oświęcimiem powstało ponad trzydzieści lat temu, 25 stycznia 1983 roku, z inicjatywy byłych więźniów KL Auschwitz, którzy postanowili podjąć różnorodne działania, aby zachować pamięć o tragicznych wydarzeniach z czasów istnienia niemieckiego, nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. W ciągu minionego trzydziestolecia działacze TOnO, nie tylko byli więźniowie, ale również młodzi ludzie, interesujący się historią obozu oświęcimskiego, zrobili wiele, aby temu zapobiec.

Celem Towarzystwa – czytamy w jego statucie – jest szeroko pojęta opieka nad byłym hitlerowskim obozem zagłady Auschwitz-Birkenau w zakresie dbałości o zachowanie i należyte utrzymywanie jego terenu oraz działalność oświatowa i popularyzatorska, mająca za zadanie zachowanie i utrwalanie w szerokich kręgach społeczeństwa, przede wszystkim wśród młodzieży, pamięci o obozie koncentracyjnym i obozie zagłady Auschwitz-Birkenau oraz innych Miejscach Pamięci Narodowej. Celem Towarzystwa jest również roztaczanie opieki nad byłymi więźniami KL Auschwitz-Birkenau i innych hitlerowskich obozów koncentracyjnych.

O powstaniu i pierwszym okresie działalności TOnO na Śląsku przypomina były więzień KL Auschwitz, Tadeusz Sobolewicz, między innymi pisząc:

Oddział TOnO w pierwszym okresie swojego istnienia – przy współudziale dyrekcji Pałacu Młodzieży w Katowicach – zorganizował wystawę o KL Auschwitz, która licznie zwiedzała młodzież szkolna. Ukazał się również pierwszy plakat, przedstawiający więźniów-bohaterów. Wśród nich pokazano na zdjęciu obozowym rtm. Witolda Pileckiego.

Na uwagę zasługują również artykuły, zamieszczone w tym numerze, przypominające mało znane wydarzenia związane z historią KL Auschwitz. Do nich należy m.in. mój tekst o słynnym polskim konstruktorze szybowcowym z okresu międzywojennego, Antonim Kocjanie (1902-1944), pochodzącym z Olkusza, który po zwolnieniu go z KL Auschwitz, gdzie oznaczony był numerem 4267, kierował „Referatem Lotniczym” w Komendzie Głównej Armii Krajowej w Warszawie. Jego zasługą było zebranie danych wywiadowczych o tajnych broniach niemieckich „V-1” oraz „V-2” i przekazanie tych wiadomości aliantom, czym przyczynił się do wygrania drugiej wojny światowej.

W omawianym numerze są zamieszczone także recenzje książek o tematyce obozowej oraz życiorysy byłych więźniów obozu oświęcimskiego, którzy zmarli w ostatnim czasie. Do nich należą niezapomniani: aktor, wiceprezes TOnO, August Kowalczyk (1921-2012) i dyrektor Muzeum, Kazimierz Smoleń (1920-2012), którzy byli życzliwi dla innych, o wyjątkowych osobowościach i nieprzemijających zasługach dla Muzeum Auschwitz-Birkenau i miasta Oświęcim.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 5 listopada 2013 r.

Brak komentarzy

„A mnie jest szkoda lata …”

Największa egzekucja w KL Auschwitz została przeprowadzona siedemdziesiąt jeden lat temu. W dniu 28 października 1942 r. pod „Ścianą Straceń” na dziedzińcu bloku nr 11 rozstrzelano około 280 Polaków więzionych w tym obozie. Egzekucja ta miała charakter odwetu na więźniach za sabotaż i akcje partyzanckie prowadzone na terenie Lubelszczyzny, a ofiarami jej byli głównie więźniowie przywiezieni z więzień w Lublinie oraz Radomiu w latach 1941-1942.

Obozowy list Stanisława Dobrowolskiego do matki Stefanii

Obozowy list Stanisława Dobrowolskiego do matki Stefanii

Podczas tej egzekucji zginął Stanisław Dobrowolski z Nowego Krępca koło Świdnika. Oznaczony był w obozie numerem 16061. Miał zaledwie 23 lata. Był członkiem konspiracji wojskowej, utworzonej w KL Auschwitz przez rotmistrza Witolda Pileckiego.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Rocznica egzekucji w KL Auschwitz

Siedemdziesiąt lat temu pod Ścianą Straceń rozstrzelano kilkudziesięciu więźniów Polaków -wybitnych wojskowych oraz działaczy społecznych i politycznych. Wśród nich byli członkowie konspiracji wojskowej, utworzonej w KL Auschwitz przez rotmistrza Witolda Pileckiego pod nazwą Związek Organizacji Wojskowej.

Pod Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku nr 11, w rocznicę tej egzekucji, członkowie oświęcimskiego Oddziału Miejskiego Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem złożyli kwiaty i zapali znicze, ustawione w formie trójkąta więźniarskiego – oddając hołd pomordowanym.

W uroczystości uczestniczył m.in. Marek Księżarczyk, prezes Oddziału Miejskiego TOnO w Oświęcimiu oraz młodzież z Zespołu Szkól Nr 3 im. rtm. Witolda Pileckiego w Zabrzu, której przyjazd zorganizowała polonistka Anna Siemiginowska, od lat współpracująca z Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Czytaj reszte tego wpisu »

1 komentarz

Podobóz KL Auschwitz w Brnie

W dniu 4 października 2013 r. odbyła się uroczystość odsłonięcia Tablicy Pamięci upamiętniającej około 250 Polaków więzionych w podobozie oświęcimskim Brünn na Morawach.

Uroczystość rozpoczął okolicznościowym wystąpieniem Karel Mikula, dyrektor Gimnazjum Biskupiego w Brnie

Uroczystość rozpoczął okolicznościowym wystąpieniem Karel Mikula, dyrektor Gimnazjum Biskupiego w Brnie

Przed osłonięciem tablicy pamiątkowej przemawia Stefania Kozioł, wiceprezes TOnO

Przed osłonięciem tablicy pamiątkowej przemawia Stefania Kozioł, wiceprezes TOnO

Uroczystość przygotowało Towarzystwo Opieki nad Oświęcimiem przy wsparciu finansowym Fundacji Pamięci Ofiar Auschwitz-Birkenau oraz wspólpracy z  Gimnazjum Katolickim w Brnie (Republika Czeska), w budynku którego w latach 1943-1945 znajdował się podobóz Brünn.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Niecodzienna podróż z Olkusza-Olewina do Muzeum Auschwitz-Birkenau

Wycieczkę rozpoczęliśmy zapalaniem zniczy przy pomniku obok kapliczki w Olewinie. Pomnik (proszę klikać) ten został wybudowany w 1991 r., a jego fundatorem był nieżyjący już Józef Klich, którego dziadek Wincenty i ojciec Józef zginęli w KL Auschwitz.

Znicz zapala Zenon Brzóska, organizator wyjazdu do Oświęcimia

Znicz zapala Zenon Brzóska, organizator wyjazdu do Oświęcimia (kliknąć zdjęcie)

Na jego płycie wyryte są nazwiska trzech mieszkańców Olewina, którzy zginęli w niemieckich obozach koncentracyjnych. Dwaj z nich to wspomniani: Wincenty Klich i jego syn Józef, którego rozstrzelano pod Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku nr 11. Czwartym z upamietnionych na wspomnianej płycie jest Tomasz Kocjan, który jako żołnierz Wojska Polskiego poległ w obronie Ojczyzny we wrześniu 1939 r.

Czytaj reszte tego wpisu »

1 komentarz

Zbrodnia na dziedzińcu bloku nr 11

Siedemdziesiąt lat temu, 11 października 1943 r., pod Ścianą Straceń rozstrzelano pięćdziesięciu czterech więźniów. W grupie rozstrzelanych byli Polacy, wybitni wojskowi, działacze społeczni i polityczni.

Ściana Straceń (stan wspólczesny)

Ściana Straceń (stan wspólczesny)

Jednym z nich był ppłk lotnictwa Teofil Dziama, który urodził się 5 stycznia 1895 r. w Białej Rzeszowskiej (miejscowość ta obecnie jest włączona w obręb miasta Rzeszowa). Po zdaniu matury studiował na Politechnice Lwowskiej. W sierpniu 1914 r. wstąpił do Legionów Polskich, walcząc później z Rosjanami na froncie w Karpatach. Wiosną 1915 r. Dziama znalazł się w armii austriackiej na froncie włoskim. Wkrótce dostał się do niewoli włoskiej, a następnie wstąpił do szeregów tworzonej we Francji pod dowództwem gen. Józefa Hallera Armii Polskiej. Tutaj na własną prośbę zgłosił się do lotnictwa i po ukończeniu w 1918 r. szkoły pilotów powrócił w następnym roku do Polski jako oficer-lotnik.

W sierpniu 1920 r., w czasie bitwy warszawskiej, przydzielony został do Eskadry Wywiadowczej, operującej z lotniska mokotowskiego, a następnie z lotniska Markowszczyzna koło Białegostoku. Stąd wykonywał loty na dalekie rozpoznanie, a później walczył w bitwie nad Niemnem, gdzie we wrześniu wyróżnił się wykonując zadanie spędzenia saperów Armii Czerwonej z mostów na Niemnie w rejonie Skidla. W październiku 1920 r. lecąc samolotem z obserwatorem, ppor. Antonim Romanowskim, został zaatakowany przez trzy sowieckie myśliwce. W stoczonej walce powietrznej trafił i zmusił do lądowania jeden samolot nieprzyjaciela. Wkrótce jego jednostkę przeniesiono na lotnisko Porubanek i przemianowano na Eskadrę Lotniczą Litwy Środkowej. W dniu 5 listopada 1920 r. lecąc z obserwatorem, ppor. Lucjanem Moszczeńskim, zbombardował litewskie lotnisko na Poniemoniu.

W okresie międzywojennym Teofil Dziama pełnił szereg odpowiedzialnych funkcji wyszkoleniowych i organizacyjnych w polskim lotnictwie, osiągając stopień podpułkownika-pilota i stanowisko zastępcy dowódcy 1. Pułku Lotniczego w Warszawie. W połowie lat trzydziestych został przeniesiony w stan spoczynku.

Czytaj reszte tego wpisu »

,

1 komentarz

Nie był konfidentem w KL Auschwitz

Osobiście w połowie lat osiemdziesiątych przez wiele miesięcy zbierałem materiały na temat działalności obozowego ruchu oporu w 1944 r. z udziałem Józefa Cyrankiewicza i skoczka spadochronowego – cichociemnego ppor. Stefana Jasieńskiego ps. „Urban”. Efektem końcowym moich wysiłków badawczych była wydana w 2005 r. książka „Spadochroniarz „Urban”.

Józef Cyrankiewicz

Józef Cyrankiewicz

Nie natrafiłem wtedy ani nigdy później, na ślad żadnych dowodów, które świadczyłyby o tym, że Józef Cyrankiewicz był konfidentem obozowym.

O tamtych dramatycznych zdarzeniach i udziale Józefa Cyrankiewicza w obozowej konspiracji przypomina dzisiaj setkom tysięcy odwiedzających w każdym roku Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu wystawa w bloku nr 11, zatytułowana „Obozowy i przyobozowy ruch oporu”, gdzie między innymi pokazane są zdjęcia więźniów KL Auschwitz, najbardziej zasłużonych w obozowej konspiracji.

Na pierwszym miejscu znajduje się fotografia rtm. Witolda Pileckiego a nieco dalej zdjęcie Józefa Cyrankiewicza. W dokumentacji archiwalnej Muzeum oświęcimskiego jest bowiem wiele wzmianek o jego pozytywnej postawie w KL Auschwitz, nie ma natomiast dowodów na to, jakoby jego działalność w obozie była haniebna. W aktach procesowych Witolda Pileckiego też nie ma śladu, aby ówczesny komunistyczny premier PRL przyczynił się do skazania i rozstrzelania bohaterskiego rotmistrza. Nie ma również żadnych dowodów, że Cyrankiewicz zacierał ślady kompromitującej go przeszłości.

Na powyższe tematy napisałem obszerny artykuł, zatytułowany „Józef Cyrankiewicz nie był konfidentem w KL Auschwitz” , który można przeczytać w tygodniku „Myśl Polska” nr 35-36 z 1-8.09.2013 r.

Ostatnio ukazała się także cenna publikacja źródłowa, zatytułowana „Grypsy z Konzentrationslager Auschwitz Józefa Cyrankiewicza i Stanisława Kłodzińskiego”, w opracowaniu naukowym prof. dr. hab. Ireny Paczyńskiej z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Grypsy to są trwałym śladem obozowej konspiracji z udziałem Józefa Cyrankiewicza oraz współpracujących z nim innych więźniów KL Auschwitz.

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 29 sierpnia 2013 r.

1 komentarz

Zbrodnie w żwirowni koło „Theatergebäude”

O wspomnianych poniżej tragicznych zdarzeniach pisze obszernie w moim artykule, zatytułowanym „Żwirownia obok „Theatergebäude” jako miejsce zbrodni w KL Auschwitz”, który został opublikowany w najnowszym tomie „Studiów nad Autorytaryzmem i Totalitaryzmem” 2013, t. 34, nr 4.

W latach 1940-1941 egzekucje w obozie macierzystym w Oświęcimiu (KL Auschwitz I) były wykonywane głównie w żwirowniach, położonych poza ogrodzeniem obozu. Największa z nich znajdowała się obok tzw. budynku teatru („Theatergebäude”), który powstał jeszcze w okresie pierwszej wojny światowej, a potem w latach drugiej wojny światowej był w nim magazyn obozowy. Żwirownia ta składała się z co najmniej z dwóch dołów, z których dzisiaj pozostał tylko jeden – największy.

Więźniowie rozstrzelani podczas pierwszej znanej egzekucji w żwirowni koło „Theatergebäude”, która została dokonana w połowie marca 1941 r., pochodzili głównie z dystryktu radomskiego. Zamordowano ich wówczas prawdopodobnie siedemdziesięciu dwóch. Wśród nich znajdowali się przywiezieni w tym transporcie dwaj bracia: profesor ekonomii politycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie – Adam Zdzisław Heydel (nr 10564) oraz ziemianin – Wojciech Heydel (nr 10568).

Następna znana egzekucja w żwirowni położonej w pobliżu „Theatergebäude”, której datę można dokładnie ustalić, odbyła się w dniu 3 lipca 1941 r. Rozstrzelano wówczas około osiemdziesięciu polskich więźniów politycznych, przywiezionych do KL Auschwitz w transportach krakowskich.

Antoni Łyko

Antoni Łyko

Stracony został wtedy m.in. znany piłkarz Towarzystwa Sportowego „Wisła”, Antoni Łyko (nr 11780), który był dwukrotnym reprezentantem Polski w latach 1937-1938.

W żwirowni koło „Theatergebäude” Polacy ginęli nie tylko w egzekucjach, lecz również jako więźniowie, pracującej m.in. tam w morderczych warunkach kompanii wychowawczej (Erziehungskompanie – w skrócie EK), składającej się wyłącznie z Polaków oraz karnej kompanii (SK – Strafkompanie), do której kierowano przez pierwsze dziesięć miesięcy jej istnienia tylko Polaków i polskich Żydów, przywożonych w początkowym okresie w niewielkiej liczbie razem z więźniami polskimi. Praca więźniów przy wydobywaniu żwiru zaliczana była w obozie do prac najcięższych. Podczas jej wykonywania często zabijano więźniów. Zdarzało się, że liczba ofiar sięgała od kilku do kilkudziesięciu.

Żwirownia koło „Theatergebäude” – to także teren, z którego dokonana została przez Jana Nowaczka (nr 8488) ucieczka o tragicznych następstwach, a jego samego po schwytaniu i zakończeniu śledztwa rozstrzelano pod Ścianą Straceń w dniu 27 sierpnia 1942 r.

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 28 sierpnia 2013 r.

Brak komentarzy

Z Katowic przez Miednoje do Moskwy

W dniu 2 sierpnia 2013 r. wyjeżdżam z Katowic do Miednoje koło Tweru w Rosji. Przed wyjazdem odwiedzam Pomnik usytuowany niedaleko placu Andrzeja w Katowicach.

Pomnik w Katowicach

Pomnik w Katowicach

Jadę przez Litwę i Łotwę, a potem już przez tereny Rosji w kierunku Miednoje. Jest to wieś położona około 200 km na północny zachód od Moskwy, gdzie przed drugą wojną światową znajdował się ośrodek wypoczynkowy NKWD.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Jeszcze jedna Księga Pamięci Polaków

W początkowym okresie KL Auschwitz był miejscem kaźni prawie samych Polaków. Ginęli tutaj przede wszystkim przedstawiciele polskiej inteligencji oraz członkowie polskiej konspiracji i Polacy schwytani w łapankach, jak również w niewielkiej liczbie polscy Żydzi, przywożeni w transportach razem z Polakami.

Masowa zagłada ludności żydowskiej rozpoczęta została w komorach gazowych Birkenau dopiero wiosną 1942 r. Równocześnie transporty polskie kierowane były nadal do KL Auschwitz-Birkenau aż do końca istnienia tego obozu.

W tamtych latach przywożono tu m.in. mieszkańców wiosek z Zamojszczyzny (ponad 1300 osób) oraz ludność powstańczej Warszawy (około 13 tys.). Należy zwrócić uwagę na to, że na Zamojszczyźnie rozpoczęto w grudniu 1942 r. realizację planu masowych deportacji Polaków do obozu zagłady Auschwitz. Jednak wiosną 1943 r. hitlerowcy ze względu na sytuację na frontach zaniechali dalszych deportacji Polaków z tych terenów do KL Auschwitz.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

70. rocznica Akcji „Oderberg”

Siedemdziesiąt lat temu, w nocy z 11 na 12 sierpnia 1943 roku, na terenie powiatów będzińskiego, sosnowieckiego i chrzanowskiego, niemieccy naziści przeprowadzili jedną z największych akcji represyjnych w Prowincji Górnośląskiej, oznaczoną kryptonimem „Oderberg”.  Jej celem była likwidacja polskiego podziemia lewicowego. Tematowi temu historyk Bohdan Piętka poświecił obszerny artykuł, zatytułowany Akcja „Oderberg”, który został opublikowany w „Zeszytach Oświęcimskich” nr 27.

Bohdan Piętka prezentuje najnowszy numer "Zeszytów Oświęcimskich"

Bohdan Piętka prezentuje najnowszy numer "Zeszytów Oświęcimskich"

Aresztowania objęły około 750 Polaków, w tym całe rodziny łącznie z małymi dziećmi. Osoby dorosłe trafiły do obozów koncentracyjnych – głównie do KL Auschwitz, gdzie większość z nich zginęła.

Wśród aresztowanych było co najmniej 213 polskich dzieci. Po odebraniu ich matkom w więzieniu w Mysłowicach, umieszczono je w tzw. Polenlagrze nr 82 w Pogrzebieniu koło Raciborza na terenie rejencji opolskiej. Następnie, pod koniec września 1943 roku większość z nich została podzielona na grupy i skierowana do innych Polenlagrów, znajdujących się na terenie Prowincji Górnośląskiej. Niektóre z uwięzionych dzieci miały mniej niż 2 lata. Najmłodsza była trzymiesięczna Barbara Starczewska, a Ewa Wszędobyl urodziła w obozie w Pogrzebieniu. Część dzieci osadzonych w Polenlagrach zmarła, nieliczne zwolniono, inne zaginęły po wywiezieniu ich w głąb Niemiec.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Bezimienny grób Kazimierza Smolenia (1920-2012)

Zobacz  szczegóły (proszę kliknąć): Kazimierz Smoleń zmarł w Oświęcimiu 27 stycznia 2012 r. Był więźniem niemieckich, nazistowskich obozów koncentracyjnych Auschwitz i Mauthausen oraz długoletnim dyrektorem Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu w latach 1955 – 1990.

W głębi widoczna wieża kościoła p.w. Św. Marii Magdaleny w Chorzowie

W głębi widoczna wieża kościoła p.w. Św. Marii Magdaleny w Chorzowie

Grób

Grób

Półtora roku później, 27 lipca 2013 r., odwiedziłem Jego grób, znajdujący się na cmentarzu w Chorzowie Starym, wraz z Przemysławem Bibikiem, autorem pracy magisterskiej o Kazimierzu Smoleniu, która zdobyła wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie na najlepsze prace magisterskie i doktorskie, ogłoszonym przez Instytut Pamięci Narodowej. Rozstrzygnięcie i podanie wyniików konkursu nastąpiło w połowie styczniu 2012 r. W rok później praca ta nieco skrócona została opublikowana w „Zeszytach Chorzowskich” nr 13.

Czytaj reszte tego wpisu »

, , , , ,

2 komentarzy

Niezwykła książka napisana na Ukrainie

Ostatnio ukazała się niecodzienna publikacja, zatytułowana „Zapomniana zbrodnia w Dobromilu-Salinie”. Masakra ta została popełniona w tych dwóch miejscowościach przez NKWD w ostatnich dniach czerwca 1941 roku, tuż przed wkroczeniem na te tereny wojsk niemieckich.

Autorem tej niezwykłej pracy, napisanej na podstawie źródeł polskich, ukraińskich, rosyjskich, niemieckich i słowackich, jest ksiądz dr Jacek Waligóra, pochodzący z Bielska-Białej, pracujący jako proboszcz w parafii Niżankowice na Ukrainie, który w swojej publikacji szczegółowo przedstawia opis tej mało znanej zbrodni, dokonanej przez sowiecki system totalitarny.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

I rocznica śmierci A. Kowalczyka (1921-2012)

Rok temu, 29 lipca 2012 r., zmarł August Kowalczyk – polski aktor teatralny, filmowy i telewizyjny, reżyser

August Kowalczyk (w środku). Fot. M. Księżarczyk 12.01.2007 r.

August Kowalczyk (w środku). Fot. M. Księżarczyk 12.01.2007 r.

Urodził się 15 sierpnia 1921 r. w Tarnawej Górze. Ukończył I Liceum Ogólnokształcące im. Króla Władysława Jagiełły w Dębicy. Jesienią 1939 r. postanowił przedostać się do Wojska Polskiego we Francji. Aresztowano go na terenie Słowacji, a następnie 4 grudnia 1940 r. przywieziono w transporcie więźniów do KL Auschwitz i oznaczony numerem obozowym 6804. W obozie pracował m.in. przy budowie zakładów Buna-Werke oraz rozbiórce domów po wysiedlonych mieszkańcach Monowic.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Rekonstrukcja rzezi wołyńskiej

W Radymnie koło Jarosławia odbyła się w dniu 20 lipca 2013 r. rekonstrukcja historyczna rzezi dokonanej na ludności polskiej wsi na Wołyniu. Zastosowanie techniki światła i dźwięku to niespotykany dotąd element obchodów 70. rocznicy ludobójstwa na Kresach Południowo-Wschodnich dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińską Powstańczą Armię (OUN-UPA).

Komitet honorowy powyższego przedsięwzięcia składał się z następujących osób: prof. Władysław Filar, Ewa Siemaszko, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Anna Ostromęcka-Lewak – Okręg Wołyński Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, dr Lucyna Kulińska – prezes Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego, płk. Jan Niewiński, gen. Mirosław Hermaszewski, prof. Jacek Wilczur, kompozytor Krzesimir Dębski i kapelan 27. Wołyńskiej DP AK ks. płk. Andrzej Jakubiak.

W mediach ukazało się na temat tej inscenizacji wiele artykułów, zawierających często zupełnie odmienne i sprzeczne z sobą poglądy.  Zachęcam do zastanowienia się nad treścią tych tekstów.  Prawda historyczna jest zawsze jedna, ale sposób mówienia o rzeziach wołyńskich, spowodowany tą rekonstrukcją, przez tych – którzy starają się ukryć i przemilczeć te przerażające fakty,  jest czasem szokujący.

W związku z powyzszym warto odnotować, że w tym samym dniu, 20 lipca, odbyło się w Żdyni – podczas święta Łemków „Łemkiwska Watra” – spotkanie z historykiem, Wołodymyrem Wiatrowyczem, autorem książki „Druga Wojna polsko-ukraińska 1942-1947″. Ten ukraiński historyk ze Lwowa stara się w swojej obszernej publikacji udowodnić, że mordy UPA dokonywane na Polakach nie miały znamiona ludobójstwa.

Niewątpliwym sukcesem natomiast, tej wołyńskiej rekonstrukcji w Radymnie, jest  kolejna dyskusja, która nastąpiła po jej zrealizowaniu, przypominająca o tamtych tragicznych wydarzeniach na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich II RP, których ofiarą padło co najmniej 130 tysięcy Polaków.

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 21 lipca 2013 r.

Zobacz:
Rekonstrukcja historyczna w Radymnie

Rzeź wołyńska w Radymnie

Rekonstrukcja pamięci
Przeciw zwolennikom amnezji

Brak komentarzy

Dwunastu powieszonych w Auschwitz

Na miejscu tej egzekucji na terenie Muzeum Auschwitz-Birkenau, dokładnie w jej siedemdziesiąta rocznicę, członkowie Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem złożyli kwiaty i zapali dwanaście zniczy, ustawionych w formie trójkąta więźniarskiego – oddając hołd pomordowanym. W tej skromnej uroczystości uczestniczyła m.in. Stefania Kozioł, wiceprezes Zarządu Głównego Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem oraz Marek Księżarczyk, prezes Oddziału Miejskiego tego Towarzystwa w Oświęcimiu.

W dniu 19 lipca 1943 r., siedemdziesiąt lat temu, w obozie Auschwitz wybudowano zbiorową szubienicę z przygotowanymi wcześniej pętlami, na której stracono dwunastu więźniów z komanda mierników. Byli to: Zbigniew Foltański (nr 41664), Józef Gancarz (nr 24538), Mieczysław Kulikowski (nr 25404), Czesław Marcisz (nr 26891), Bogusław Ohrt (nr 367), Leon Rajzer (nr 399), Tadeusz Rapacz (nr 36043), Edmund Sikorski (nr 25419), Janusz Pogonowski (nr 253)- w obozie jako Skrzetuski, Stanisław Stawiński (nr 6569), Józef Wojtyga (nr 24740) i Jerzy Woźniak (nr 35650).

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Świadek historii z Kisielina na Wołyniu

Prezydent Bronisław Komorowski odwiedził w dniu 14 lipca 2013 r. Kisielin na Wołyniu, aby oddać hołd Polakom pomordowanym przez ukraińskich nacjonalistów.

Petro Fedorowicz Miszczuk urodził się 10 lipca 1926 r. w Kisielinie na Wołyniu i do 1939 r. był obywatelem II Rzeczypospolitej. Dzisiaj mieszka na Ukrainie i co dopiero ukończył 87 rok życia.

Petro Fedorowicz Miszczuk

Petro Fedorowicz Miszczuk

W połowie 1942 r. został z Kisielina wywieziony na roboty przymusowe do Niemiec. Później. Od 9 marca 1944 r. przebywał w obozie pracy przymusowej w Ohrdruf w Turyngii. Później ten obóz stał się samodzielnym obozem koncentracyjnym, a potem podobozem KL Buchenwald. Petro Fedorowicz Miszczuk najpierw był oznaczony w Ohrdruf numerem 2949, a 15 stycznia 1945 r. nadano mu we wspomnianym podobozie buchenwaldzkim nowy numer 105105.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Specjalny numer „Wołynia i Polesia”

W 70. rocznicę masowych mordów na Polakach, mieszkających na Wołyniu, których apogeum miało miejsce w dniu 11 lipca 1943 r., ukazał się specjalny numer „Wołynia i Polesia”. To unikalne czasopismo w skali ogólnopolskiej jest wydawane przez Koło Miejskie Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia w Oświęcimiu. Redaktorem naczelnym kwartalnika jest Halina Ziółkowska-Modła, pochodząca z Równego na Wołyniu, emerytowana polonistka szkół średnich i prezes oświęcimskiego Koła.

Materiały do numeru 79 tego kwartalnika dostarczył Jan Niewiński – ps. „Sokół” (ur. 1920) – pułkownik WP, podczas II wojny światowej żołnierz AK, organizator samoobrony ludności polskiej w powiecie krzemienieckim na Wołyniu, przewodniczący Kresowego Ruchu Patriotycznego.

11 lipca 1943 r. (w niedzielę) zaatakowano Polaków w 98 miejscowościach na Wołyniu, masowo ich mordując, w tym podczas nabożeństw w kościołach. Do końca sierpnia tegoż roku w podobny sposób Ukraińska Armia Powstańcza (UPA) zlikwidowała ponad 200 osiedli wołyńskich Polaków. Napady te były kontynuowane aż do zajęcia Wołynia w pierwszym kwartale 1944 r. przez wojska sowieckie. W drugiej połowie 1943 r. rzezie wołyńskie przeniosły się na Kresy Południowo-Wschodnie II RP i były tam przeprowadzane w identycznie zbrodniczy sposób jak na Wołyniu. Ofiarą rzezi padło co najmniej 130 tysięcy Polaków, mężczyźni, kobiety i dzieci.

W tym okolicznościowym numerze jest podany także program obchodów w dniach 10-11 lipca 2013 r., organizowanych w Warszawie przez Ogólnopolski Komitet Obchodów 70. rocznicy banderowskiego ludobójstwa na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej, Przewodniczącym tego Komitetu jest pułkownik Jan Niewiński, którego stryjecznego brata Piotra Niewińskiego nacjonaliści ukraińscy ukrzyżowali na topoli we wsi Wilia w kwietniu 1944 r.

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 11 lipca 2013 r.

Brak komentarzy

„Bohater bez skazy?”

Przeczytałem  artykuł Pawła Dybicza na temat rotmistrza Witolda Pileckiego, zatytułowany „Bohater bez skazy ?”, który został opublikowany  w tygodniku „Przegląd”,  numer 23 z dnia 3-9.06.2013 r. Osobiście radziłbym Pawłowi Dybiczowi, żeby zadał sobie trud zapoznania się z aktami procesowymi Witolda Pileckiego, wtedy bardziej byłby powściągliwy w swoich wypowiedziach na temat powojennych losów „ochotnika do Auschwitz”, o czym pisałem niedawno w artykule „Witold Pilecki w rękach UB”.

Rotmistrz do działania niepodległościowego na wypadek, gdyby Związek Sowiecki zniewolił Polskę, był zobowiązany przysięgą, która złożył  w 1944 r., kiedy przewidywano, że będzie jednym z głównych działaczy w organizacji „NIE”, na czele której miał stanąć gen. August Emil Fieldorf, ps. „Nil”. Dla Pileckiego przysięga była rzecza swietą i dlatego jako zdyscyplinowany oficer wrócił do Polski w grudniu 1945 r., aby przysiędze tej być wierny.

Siatka, którą utworzył w Polsce, rządzonej terrorem przez komunistów, przekazywała do 2. Korpusu  Polskiego we Włoszech wiadomości, które dzisiaj nazwalibyśmy zwykłymi informacjami prasowymi, a wtedy skomunizowani Polacy i Żydzi, pracujący w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, uznawali takie działanie za szpiegostwo na rzecz obcego wywiadu.

Rotmistrz Witold Pilecki był realistą, bo gdyby nim nie był, nie zorganizowałby konspiracyjnej siatki wojskowej w KL Auschwitz i nie przeżyłby pobytu w tym obozie, bo wcześniej zostałby rozpracowany przez Politische Abteilung, czyli obozowe gestapo.

Po powrocie do Polski nie zamierzał organizować żadnej zbrojnej działalności przeciwko władcom nowej komunistycznej Polski, a wręcz  odwrotnie  prowadził działania, które miały oddziały poakowskie „wyprowadzić z lasu”. Zdawał sobie bowiem sprawę z tego, że powojennych losów Polski, ustalonych „porządkiem pojałtańskim” nie da się zmienić i jedynie o bezprawiu tych „porządków”  informował prawowite władze polskie na emigracji, przesyłając wiadomości na ten temat do 2. Korpusu Polskiego we Włoszech.

Płk Józef Różański (1907-1981)

Zrobiono z niego po aresztowaniu w maju 1947 r. szpiega, który w dodatku miał także rzekomo przygotowywać zamachy na najwyższych dostojników Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w komunistycznej Polsce. Całość tragicznego śledztwa i farsy procesowej reżyserował płk. Józef Różański (Goldberg), ówczesny dyrektor Departamentu Śledczego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie i to on wcześniej, wydał nieoficjalny wyrok śmierci na Pileckiego, którego jedynym błędem było, że nie wykonał rozkazu, który otrzymał z 2. Korpusu Polskiego i nie wyjechał potajemnie z Polski, bo  w niej dla  niego nie było  już  miejsca do normalnego życia, ale sam, podejmując taką decyzję  powiedział: „Wszyscy nie mogą z tego Kraju wyjechać, ktoś musi w nim pozostać”.

Płk. Józef Różański później był sądzony i skazany na więzienie za łamanie prawa w okresie terroru stalinowskiego w Polsce.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 5 lipca 2013 r.

Brak komentarzy

„Wołyń i Polesie” nr 78 z maja 2013 r.

Ukazał się 78. numer kwartalnika „Wołyń i Polesie”, który jest wydawany przez Koło Miejskie Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia w Oświęcimiu. Redaktorem naczelnym tego pisma jest Halina Ziółkowska-Modła, pochodząca z Równego na Wołyniu, emerytowana polonistka szkół średnich i prezes oświęcimskiego Koła.

„Wołyń i Polesie” jest kwartalnikiem we współczesnym czasopiśmiennictwie polskim, starającym się przekazać prawdę na temat historii Kresów przedwojennej Polski i tragicznych losów ich mieszkańców w czasie drugiej wojny światowej. Jest to szczególnie ważne obecnie, kiedy prawda ta w dużej mierze ulega zapomnieniu. Kwartalnik „Wołyń i Polesie” dociera nie tylko do kilkuset czytelników, ale również do wszystkich większych polskich bibliotek naukowych i uniwersyteckich.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Najstarsza mieszkanka Oświęcimia – 103. urodziny Marty Burdek

W niedzielę 30 czerwca 2013 r. Marta Burdek, mieszkająca w Oświęcimiu na Zasolu, uroczyście obchodziła swoje 103. urodziny. Jej córka Eleonorą Franik-Szczygieł wraz z mężem Waldemarem troskliwie się nią opiekuje.

Marda Burdek

Dostojna Jubilatka najpierw uczestniczyła we Mszy św., która została odprawiona w jej intencji w kościele św. Józefa Robotnika w Oświęcimiu. Następnie wzięła udział w spotkaniu z rodziną i przyjaciółmi w oświęcimskiej restauracji „Skorpion”. To okolicznościowe przyjęcie starannie przygotował jej właściciel, pan Piotr Janusik, którego nieżyjąca już babcia była siostrą pani Marty Burdek.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Cztery tomy poematu o rotmistrzu Pileckim

112 lat temu 13 maja 1901 r. urodził się Witold Pilecki

„Starałem się tak żyć, abym w godzinie śmierci mógł się raczej cieszyć, niż lękać”.

„Co może powiedzieć ludzkość dziś, ta ludzkość, która chce dowieść postępu kultury, a XX wiek postawić znacznie wyżej od wieków przeszłych. Czy w ogóle my, ludzie XX wieku, możemy spojrzeć w twarze tych, co żyli kiedyś i – śmieszna rzecz – dowodzić naszej wyższości, kiedy za naszych czasów zbrojna masa niszczy nie wrogie sobie wojsko, lecz całe narody, bezbronne społeczeństwa, stosując najnowsze zdobycze techniki. Postęp cywilizacji – tak! lecz postęp kultury? – śmieszne. Zabrnęliśmy, kochani moi, straszliwie. Przerażająca rzecz, nie ma na to słów! Chciałem powiedzieć: zezwierzęcenie… lecz nie! Jesteśmy od zwierząt o całe piekło gorsi !”

„Za sprawę mojej Ojczyzny w potrzebie, krwi własnej ani życia nie szczędzić…” „Znalazłem w sobie radość wynikającą ze świadomości, że chcę walczyć.”

Nowe ! Mirosław Keller ze Szczecina, pochodzący z okolic Beresteczka na Wołyniu, zafascynowany i głęboko przejęty tragicznymi losami Witolda Pileckiego, postanowił oddać mu hołd i napisać o nim i jego rodzinie poemat w czterech tomach.

Ten zamiar udało się Autorowi w pełni zrealizować wraz z wydaniem obecnie czwartego i zarazem ostatniego tomu poematu, zatytułowanego „Rodowód polskich bohaterów. Rotmistrz Witold Pilecki”.

Jestem pełen uznania dla twórcy tego czterotomowego dzieła, przybliżającego czytelnikom niezwykłe losy rotmistrza Pileckiego, uczestnika walk w obronie polskich granic wschodnich w latach 1918-1921 i wojny obronnej Polski we wrześniu 1939 r., dobrowolnego więźnia KL Auschwitz i twórcy konspiracji wojskowej w tym obozie, uczestnika powstania warszawskiego i jeńca oflagów niemieckich w Łambinowicach i Murnau oraz oficera II Korpusu Polskiego we Włoszech, straconego w okresie terroru stalinowskiego w więzieniu na Mokotowie w Warszawie 25 maja 1948 r.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

70. Rocznica ucieczki Witolda Pileckiego z KL Auschwitz

Rtm. Witold Pilecki (1901-1948), żołnierz 1920 i 1939 r., dobrowolny więzień KL Auschwitz (nr 4859) i twórca konspiracji wojskowej w tym obozie, uczestnik Powstania Warszawskiego, więzień obozów jenieckich w Lamsdorf i Murnau, oficer II Korpusu Polskiego we Włoszech.

Sześćdziesiąt pięć lat temu rozstrzelany w więzieniu na Mokotowie w Warszawie 25 maja 1948 r.

Rotmistrz Witold Pilecki zagrożony dekonspiracją, a także pragnąc jako naoczny świadek przekazać prawdę o KL Auschwitz, zbiegł z obozu w nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 r. Uciekał wraz z Janem Redzejem (nr 5430) i Edwardem  Ciesielskim (nr 12969). O tej ucieczce pisałem już na moim blogu w tekście „Ucieczka rotmistrza”.

Uciekinierzy w Nowym Wiśniczu, lato 1943 r., od lewej: Jan Redzej, Witold Pilecki i Edward Ciesielski

Uciekinierzy w Nowym Wiśniczu, lato 1943 r., od lewej: Jan Redzej, Witold Pilecki i Edward Ciesielski

Po szczęśliwym zakończeniu ucieczki, już w Nowym Wiśniczu, latem 1943 r., Pilecki rozpoczął pisać raport na temat konspiracji wojskowej w KL Auschwitz, który przekazał w Warszawie jesienią 1943 r. Komendzie Głównej Armii Krajowej. Raport ten odnalazłem w Archiwum Ochrony Państwa w Warszawie w 1991 r. i wkrótce został on opublikowany w  „Biuletynie Towarzystwa Opieki na Oświęcimiem” nr 12.

Po wojnie w 1945 r. rotmistrz Pilecki napisał jeszcze jeden raport, o wiele bardziej szczegółowy, który opublikowałem w książce – Adam Cyra „Ochotnik do Auschwitz. Witold Pilecki 1901-1948″, Oświęcim 2000.

Muzycy z zespołu "Forteca" ze Szczyrku

Muzycy z zespołu "Forteca" ze Szczyrku

Po siedemdziesięciu latach w rolę uciekinierów wcielili się muzycy z zespołu „Forteca” ze Szczyrku koło Bielska-Białej, którzy w dniach 26 kwietnia do 2 maja 2013 r. pieszo przeszli około 130 km, śladami ucieczki rotmistrza Pileckiego i jego dwóch współtowarzyszy,  kończąc swój rajd w Nowym Wiśniczu.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 5 maja 2013 r.

, ,

Brak komentarzy

Przyczynek do dyskusji o Jedwabnem

W dyskusji nad zbrodnią popełnioną w Jedwabnem 10 lipca 1941 r., jaka dotychczas toczyła się na łamach polskiej prasy, pominięto prawie zupełnie milczeniem fakt wcześniejszego spalenia żywcem przez niemieckich nazistów około dwóch tysięcy Żydów w Wielkiej Synagodze w Białymstoku.

Wielka Synagoga w Białymstoku

Wielka Synagoga w Białymstoku

Warto pisząc o tej tragicznej i zapominanej sprawie zwrócić uwagę na opracowanie Szymona Datnera „Walka i zagłada białostockiego ghetta”, wydane w Łodzi w 1946 r. i poświęcone: „Pamięci 200.000 Żydów województwa białostockiego wymordowanych przez Niemców”. Nie powołał się ani raz na nie  Jan Tomasz Gross w swojej kontrowersyjnej książce, zatytułowanej „Sąsiedzi”, sugerując jakoby pomysł spalenia Żydów w stodole w Jedwabnem był czymś nowatorskim, wymyślonym i zrealizowanym bez udziału Niemców przez miejscową społeczność polską.

Czytaj reszte tego wpisu »

, ,

Brak komentarzy

Potrójny sukces Darii Czarneckiej z Bielska-Białej

„Młodzi ludzie nie wiedzą, co to jest patriotyzm” – z takim powiedzeniem można spotkać się dość często. Zaprzeczeniem tego jest Daria Czarnecka, dwudziestopięciolatka z Bielska-Białej.

Daria Czarnecka

Daria Czarnecka

W dniu 3 lipca 2012 r. obroniła pracę magisterską z historii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach, zatytułowaną „Sprawa Stanisława Gustawa Jastera ps. „Hel”.  Kreacja obrazu zdrady w historiografii”, która bardzo pozytywnie została oceniona przez komisję egzaminacyjną.

Czytaj reszte tego wpisu »

2 komentarzy

Napis tajemniczego więźnia Auschwitz

Marek Księżarczyk jest działaczem Oddziału Miejskiego Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem w Oświęcimiu. Jedną z jego pasji jest fotografowanie śladów po więźniach KL Auschwitz na terenie byłego niemieckiego nazistowskiego obozu w Oświęcimiu-Brzezince. Do takich śladów należą napisy wykonane przez nich na cegłach, z których są zbudowane, zachowane do dzisiaj, murowane bloki i baraki.

Marek Księżarczyk z Oświęcimia

Marek Księżarczyk z Oświęcimia

Kilka lat temu  Markowi Księżarczykowi udało się odnaleźć na jednej z takich cegieł napis o następującej treści:

Wolf  Zelmanowicz 143745 KOŁO – Wartbrücken bei Posen

Czytając ten napis zorientował się, że jego autorem jest polski Żyd, pochodzący z Koła, któremu naziści nadali niemiecką nazwę Wartbrücken. Miasto to położone jest w pobliżu Poznania na terenie Wielkopolski, a wspomniany Zelmanowicz został przywieziony do KL Auschwitz, gdzie oznaczono go numerem 143745.

Czytaj reszte tego wpisu »

, ,

Brak komentarzy

Hubalczycy na pomniku w Olkuszu

W dniu 18 stycznia 2013 r. ukończył 100 lat Romuald Rodziewicz, mieszkający w Anglii, jeden z ostatnich żyjących jeszcze żołnierzy Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego, którym dowodził mjr Henryk Dobrzański ps. „Hubal”.

Romuald Rodziewicz przeszedł cały bojowy szlak partyzancki Oddziału, od Puszczy Augustowskiej aż do Anielina, gdzie 30 kwietnia 1940 r. bohaterska śmierć „Hubala” zakończyła epopeję jego żołnierzy. Ich losy przedstawił po wojnie m.in. Melchior Wańkowicz w książce,  zatytułowanej „Hubalczycy”.

Według szacunkowych danych przez szeregi Oddział Wydzielonego przeszło kilkuset żołnierzy i oficerów, którzy w dużej mierze zasili potem szeregi ZWZ/AK, głównie okręg łódzki.

Część żołnierzy oddziału majora „Hubala” po jego rozwiązaniu została potem aresztowana przez hitlerowców, a następnie wywieziona głównie do KL Auschwitz. Tylko część z nich przeżyła pobyt w tym obozie i doczekała wyzwolenia.

W oświęcimskim obozie, co potwierdza Muzeum Auschwitz-Birkenau. więziono kilkudziesięciu hubalczyków. Więźniarskie fotografie kilkunastu z nich są zachowane w zbiorach archiwalnych Muzeum Auschwitz-Birkenau, a także listy obozowe niektórych hubalczyków pisane przez nich do rodzin.

Wspomniany Romuald Rodziewicz był także więźniem KL Auschwitz, gdzie osadzono go 4 grudnia 1943 r., oznaczając numerem obozowym 165642. Później przeniesiony został do Buchenwaldu i ostatecznie wolność odzyskał w okolicach Salzburga 5 maja 1945 r.

Wśród żołnierzy Oddziału Wydzielonego byli m.in. dwaj bracia: Czesław i Stanisław Marcinkowscy, którzy mieszkali wraz z rodzicami w Wólce Kuligowskiej koło Opoczna, a urodzili się na ziemi olkuskiej w Wolbromiu.

Czesław Marcinkowski przyszedł na świat 26 września 1917 r. Był synem Jana Marcinkowskiego, który później jako gajowy otrzymał pracę w Wólce Kuligowskiej, i Emilii. Po rozwiązaniu Oddziału powrócił do rodzinnego domu. Aresztowano go razem z młodszym bratem Czesławem 21 czerwca 1941 r., a następnie 20 lutego 1942 r. przewieziony został do niemieckiego obozu koncentracyjnym w Oświęcimiu. Tutaj otrzymał numer obozowy 23 684. Zginął w KL Auschwitz 4 maja 1942 r.

Czesław Marcinkowski, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Czesław Marcinkowski, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Stanisław Marcinkowski, urodzony 21 lutego 1921 r. również w Wolbromiu, po rozwiązaniu Oddziału, podobnie jak i jego starszy brat Czesław, powrócił do domu w Wólce Kuligowskiej. Aresztowany razem z bratem 21 czerwca 1941 r., przewieziony został 20 grudnia 1941 r. do KL Auschwitz, gdzie otrzymał numer 24 967. Zginął w tym obozie, nieco później niż jego starszy brat Czesław, 18 czerwca 1942 r.

Stanisław Marcinkowski, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Stanisław Marcinkowski, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

W zbiorach oświęcimskiego Muzeum przechowywany jest list Stanisława Marcinkowskiego, wysłany przez niego z obozu do rodziny. Jego autor zginął w KL Auschwitz w wieku 21 lat. Poniżej treść tego listu:

Kochani rodzice i drodzy bracia!
Otrzymałem wasz list, za który dziękuje.
Tęsknie za wami. Zastanawiam sie jak wam sie żyje.
Dzięki Bogu nadal jestem zdrowy, czego życzę wam z całego serca.
Co słychać nowego u babci i wujka Janka?
Mieszkam tutaj ze znajomymi, co mnie cieszy.
Nie wysyłajcie nic. Gdybym czegoś potrzebował, to wam napisze.
Prosiłbym o modlitwę o moje zdrowie.
Całuje was serdecznie i pozdrawiam wszystkich krewnych.
Wasz ukochany Stanisław Marcinkowski

Pomnik na starym cmentarzu w Olkuszu

Pomnik na starym cmentarzu w Olkuszu

W dniu 12 czerwca 2005 r. nastąpiło odsłonięcie na starym cmentarzu w Olkuszu pomnika poświęconego pamięci mieszkańców ziemi olkuskiej, zamordowanych w czasie drugiej wojny światowej w hitlerowskiej w więzieniach i obozach koncentracyjnych, których nazwiska i miejsce śmierci udało się ustalić.

Na pięciu kamiennych tablicach na wieczne czasy utrwalone zostały nazwiska – Polaków i Żydów – mieszkańców ziemi olkuskiej, zamordowanych w obozach koncentracyjnych: Auschwitz, Buchenwald, Dachau, Flossenbürg, Gross-Rosen, Mauthausen-Gusen, Mittelbau-Dora, Neuengamme, Ravensbrück i Sachsenhausen.

Wśród ofiar KL Auschwitz na jednej z płyt tego pomnika są wymienieni obydwaj bracia Marcinkowscy:

ADAMCZYK JAN, ADAMCZYK JANINA, AUSSCHENKER GERSCHON ISRAEL, (…) LUPA WIESŁAW, ŁASKAWIEC ZYGMUNT, ŁYDKA JAN, ŁYDKA JÓZEF, MACHAJSKI AUGUSTYN, MARCINKOWSKI CZESŁAW, MARCINKOWSKI STANISŁAW (…).

O umieszczeniu nazwisk dwóch braci Marcinkowskich na tym pomniku zabiegała ich krewna, mieszkająca dzisiaj w Olkuszu.

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 4 kwietnia 2013 r.

, ,

1 komentarz

Odszedł Antoni Tomera z Libiąża

W dniu 17 marca 2013 r. w Libiążu koło Oświęcimia zmarł Antoni Tomera, który urodził się w tej miejscowości 4 stycznia 1917 r. Miał 96 lat. Należał do jednych z ostatnich świadków niesienia pomocy przez obwód oświęcimski Armii Krajowej więźniom KL Auschwitz. Zachowała się jego obszerna relacja, zatytułowana „Antoni Tomera wspominał”.

Antoni Tomera, fot. około 1937 r.

Antoni Tomera, fot. około 1937 r.

Walczył w obronie Polski we wrześniu 1939 r. Był żołnierzem ZWZ/AK , aresztowanym w styczniu 1944 r. i osadzonym w więzieniu w Mysłowicach, a następnie w obozach Gross-Rosen i Buchenwald, Dora-Nordhausen i Leitmeritz (na terenie Czech), skąd zbiegł  wiosną 1945 r.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

„Od Humania do Krzemieńca: Irena Sandecka”

Książka Marka A. Koprowskiego Od Humania do Krzemieńca jest biografią Ireny Sandeckiej (1912-2010), którą miałem możność poznać osobiście w Krzemieńcu na Wołyniu, podczas mojej podróży na Kresy latem 1997 r. Jej opowieść o polskiej historii Krzemieńca, gdzie urodził się nasz wieszcz Juliusz Słowacki i spotkanie z Nią wywarło na mnie do dzisiaj niezapomniane wrażenie.

Ponownie odwiedziłem Krzemieniec 22 sierpnia 2011 r. Nie spotkałem się jednak już z Ireną Sandecką, która rok wcześniej zmarła i jest pochowana w tym mieście, które było Kolebką Słowackiego. Spotkałem natomiast na Górze Bony miejscowe dzieci polskie, które na widok grupki polskich turystów zaczęły recytować:

Kto Ty jesteś, Polak mały…

Dwa dni po opuszczeniu przeze mnie Krzemieńca, 24 sierpnia 2011 r., nacjonaliści ukraińscy odsłonili w tej miejscowości – pomnik Stepana Bandery, którego Muzeum istnieje w jego rodzinnej miejscowości w Uhrynowie Starym koło Kałusza na Ukrainie. Na stronach internetowych tego muzeum można przeczytać tekst o rzekomo bohaterskim dowódcy pierwszej sotni UPA,  który nazywał się Hryhorij Perehiniak „Dowbeszka – Korobka” i pochodził z Uhrynowa Starego.  W rzeczywistości ten nacjonalista ukraiński jest odpowiedzialny za pierwszy masowy mord na wołyńskich Polakach, dokonany w Parośli w dniu 9 lutego 1943 r.

Czytaj reszte tego wpisu »

,

Brak komentarzy

Fałszowanie prawdy o upamiętnianiu tragedii Żydów olkuskich

W dniu 4 marca 2013 roku  w  programie  „O tym się mówi” (o godz 13.00)  rozpoczęła się audycja w Radiu Kraków,  zatytułowana  „Przywrócona pamięć o Żydach olkuskich”. Była ona   prowadzona   przez  Redaktora Adama Piśkę – w linku http://www.radiokrakow.pl/www/index.nsf/ID/DWOZ-95JDF9?OpenDocument .

Zdążyłem wysłuchać tylko końcową część tej audycji, która bardzo mnie zainteresowała, ponieważ historią Żydów olkuskich interesuję się od dawna i jestem autorem dwóch publikacji oraz  materiałów edukacyjnych w wydaniu elektronicznym, związanych z tym tematem:
-  Mieszkańcy ziemi olkuskiej w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych, Oświęcim-Olkusz 2005,
-  Upamiętnienie Żydów olkuskich. 65. rocznica likwidacji getta w Olkuszu,  Oświęcim 2007,

Żydzi w Olkuszu w latach 1939-1942. 70. rocznica likwidacji getta olkuskiego ,

- warto także przeczytać mój tekst „Jeszcze raz na temat pomnika w Olkuszu – w 70. rocznicę likwidacji olkuskiego getta” .

Pomnik na starym cmentarzu w Olkuszu

Pomnik na starym cmentarzu w Olkuszu

Rozmówcami Redaktora Adama Piśki we wspomnianej audycji byli: Ireneusz Cieślik i Olgerd Dziechciarz z Olkusza. W audycji tej zdążyłem usłyszeć krytyczne wypowiedzi na temat pomnika na starym cmentarzu Olkuszu , którego jestem współtwórcą i autorem wszystkich napisów na nim zamieszczonych. Rzekomo celowo nie umieszczono na nim ani jednego nazwiska Żyda olkuskiego spośród tych, którzy zginęli w KL Auschwitz-Birkenau, natomiast jest na tym pomniku wyryte nazwisko Leopolda Jarno-Polaka z Olkusza,  zamordowanego wraz z Żydami olkuskimi w komorach gazowych tego obozu.

Czytaj reszte tego wpisu »

, , , ,

Brak komentarzy

Oświęcimianin napisał legendy o Roztoczu

Pod koniec ubiegłego roku ukazała się w Lublinie książka, zatytułowana „W krainie żurawiny i utopców”, będąca zbiorem legend z Lubelskiego Roztocza. Jej współautorem jest mieszkający w Grodzie nad Sołą – od ponad pól wieku – Rudolf Tadeusz Czerniak, dla którego Oświęcim stał się drugą małą ojczyzną po Roztoczu, na którym się urodził.

Jest to też Autor takich książek jak „Kamyki i ostańce”, czy „Były sobie OZNS-y . . .” oraz wystaw fotograficznych pod tym tytułem, a także różnych publikacji i wystaw dotyczących Roztocza. Warto również przypomnieć, że w młodości R.T. Czerniak był przez kilka lat prezesem Koła Przewodników PTTK, oprowadzających po ekspozycjach i terenach Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

W omawianej książce autorstwa R.T. Czerniaka jest dziewięć legend o następujących tytułach: „O chłopie, co chciał śmierć oszukać”, „O kamieniu, który przemówił jako świadek”, „O kościółku zatopionym w bagnach i utopcach”, „O gospodarzu, który miał diabła na służbie i głupim Maćku”, „Jak powstały nazwy Długi Kąt oraz Majdan Nepryski i Sopocki”, „Ochrzcie nieochrzczonych dusz”, „O pręgierzu w Józefowie”, „Skąd się wzięła nazwa Nepryszka?” oraz „ O Jasiu Kmieciu, wizjonerze, który urodził się za wcześnie”.

Legendy te zostały napisane na podstawie zasłyszanych w dzieciństwie fragmentów opowiadań, przekazywanych w rożnych formach z pokolenia na pokolenie, kiedy nie było komputerów, radia, czy telewizji, a ludzie w sporej części nie umieli pisać i czytać.

- Legendy i opowiadania, uratowane od zapomnienia dla przyszłych pokoleń, ożywiają naszą przeszłość, dodają kolorów codziennemu życiu i przywołują tę magię tajemniczości, w otoczce której żyli nasi przodkowie. To wszystko jest elementem tożsamości naszej małej Ojczyzny, jak i szeroko pojętej kultury narodu oraz jego dziedzictwa – powiedział Autor tej książki.

- W czasie rozbiorów, religia, kultura i powstańcze zrywy, pozwoliły utrzymać historyczną pamięć i zbudować świadomość narodową. Teraz, w gąszczu unijnej rzeczywistości i nieuchronnej globalizacji, znowu kultura będzie jednym z tych elementów, które pozwolą zachować naszą tożsamość i odrębność – jeszcze dodaje R.T. Czerniak.

Pierwsze wydanie książki rozeszło się już na Lubelszczyźnie i publikacja ta na razie jest niedostępna. Autor ma jednak nadzieję, że wkrótce ukaże się jej drugie wydanie.

"Figura Lasowego"

"Figura Lasowego"

Rudolf Tadeusz. Czerniak dodatkowo napisał także suplement do omawianej książki, zatytułowany „ O powstańcach i Figurze Lasowego”.

- Jest to oparta na prawdziwych faktach, napisana w formie legendy, opowieść o grupie powstańców styczniowych z oddziału krakowianina Marcina Borelowskiego „Lelewela” i poety Mieczysława Romanowskiego – który wtedy zginął w bitwie pod Józefowem 24 kwietnia 1863r. Opisane w legendzie wydarzenia miały miejsce kilka kilometrów dalej, z udziałem grupki powstańców uciekających po tej przegranej bitwie przed kozacką pogonią – co tak z kolei przybliżył.

Autor jako mały chłopiec słyszał tę opowieść z ust człowieka, który urodził się dzień po wybuchu powstania w karczmie, która była świadkiem tych wydarzeń, a jego ojciec w pracował w niej, obsługując gości.

Obecnie R.T. Czerniak, opisując tę opowieść, odszukał w głębokich lasach Roztocza kamienny krzyż, o którym słyszał w dzieciństwie. Zbudowany został w1865 r. i zwany jest przez miejscowych mieszkańców „Figurą Lasowego”. Analiza zasłyszanych kiedyś słów, odczytany napis na krzyżu i zestawienie różnych faktów, dało Autorowi pewność, że jest to pomnik, upamiętniający poległych powstańców z 1863 r..

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 7 marca 2013 r.

,

Brak komentarzy

Akcja „Oderberg”

W sierpniu 2013 r. minie 70. rocznica Akcji „Oderberg” – jednej z największych operacji represyjnych przeprowadzonych przeciwko Polakom na terenie Prowincji Górnośląskiej przez okupanta niemieckiego podczas drugiej wojny światowej. Tematowi temu Bohdan Piętka poświecił obszerny artykuł, zatytułowany Akcja „Oderberg”, który został opublikowany w najnowszym wydaniu „Zeszytów Oświęcimskich” nr 27.

Akcja „Oderberg” została wymierzona w polskie podziemie lewicowe na terenie powiatów będzińskiego i sosnowieckiego oraz chrzanowskiego. Przeprowadzono ją w nocy z 11 na 12 sierpnia 1943 r. w kilkunastu miejscowościach. Aresztowania objęły około 750 Polaków, w tym całe rodziny łącznie z małymi dziećmi. Osoby dorosłe trafiły do obozów koncentracyjnych – głównie KL Auschwitz. Dzieci skierowano natomiast do tzw. Polenlagrów, skąd w sierpniu 1944 r. wysłano je obozu karnego w Potulicach koło Bydgoszczy.

Ogółem liczba Polaków skierowanych do KL Auschwitz w ramach Akcji „Oderberg” mieści się prawdopodobnie w przedziale 300-400 osób. Większość z nich zginęła w obozie. Ponadto aresztowano co najmniej 213 dzieci. Po odebraniu ich matkom w więzieniu w Mysłowicach, umieszczono je w tzw. Polenlagrze nr 82 w Pogrzebieniu (Pogrzebin) koło Raciborza na terenie rejencji opolskiej. Następnie, pod koniec września 1943 r. większość z nich została podzielona na grupy i skierowana do innych Polenlagrów znajdujących się na terenie Prowincji Górnośląskiej. Niektóre z uwięzionych dzieci miały mniej niż 2 lata. Najmłodsza była trzymiesięczna Barbara Starczewska, a Ewa Wszędobyl urodziła się po aresztowaniu, w obozie w Pogrzebieniu. Część dzieci osadzonych w Polenlagrach zmarła, nieliczne zwolniono, inne zaginęły po wywiezieniu w głąb Niemiec.

Wędrówka dzieci aresztowanych podczas Akcji „Oderberg” po Polenlagrach trwała prawie rok. W połowie 1944 r. część dzieci zgromadzono w obozie w Żorach pod Rybnikiem, a stamtąd przewieziono je do obozu w Bohuminie (Oderbergu), skąd trafiły do Potulic koło Bydgoszczy. Pobyt w tym obozie był dla nich straszliwą udręką. Za najmniejsze przewinienia były surowo karane, w tym m.in. pozbawianiem posiłku, biciem i pobytem w karcerze oraz różnorodnymi szykanami. Bez względu na porę roku dzieci musiały uczestniczyć w uciążliwych apelach, stojąc po kilka godzin tylko w bieliźnie, często bez butów.

Obóz w Potulicach został wyzwolony 21 stycznia 1945 r. przez wojska sowieckie i polskie. Po wyzwoleniu czterej mieszkańcy Czeladzi zorganizowali dwa transporty, którymi przywieziono z Potulic do Zagłębia Dąbrowskiego 157 polskich dzieci – nie tylko tych aresztowanych podczas Akcji „Oderberg”. Zdecydowana większość z nich była sierotami.
Przybycie do Czeladzi pierwszego transportu 54 wyzwolonych dzieci miało miejsce 19 lutego 1945 r. Od wielu lat wydarzenie to co roku jest upamiętniane obchodami, w których uczestniczą najmłodsze ofiary Akcji „Oderberg” – dzisiaj liczące ponad 70 lat.

Bohdan Piętka podczas prezentacji "Zeszytów Oświęcimskich" nr 27 i opracowania Akcji "Oderberg" na tegorocznej uroczystości rocznicowej w Czeladzi 19 lutego 2013 r.

Bohdan Piętka podczas prezentacji "Zeszytów Oświęcimskich" nr 27 i opracowania Akcji "Oderberg" na tegorocznej uroczystości rocznicowej w Czeladzi 19 lutego 2013 r.

Na tegorocznym spotkaniu w Czeladzi tak wypowiedział się Bohdan Piętka:

Bardzo się cieszę, że najmłodsze ofiary co roku 19 lutego przypominają w Czeladzi o tragedii z sierpnia 1943 r. Cieszę się, że uczestniczą w tym władze tego miasta, a w tym roku także samorządu wojewódzkiego. Trzeba tę tradycję koniecznie utrzymać także wtedy, gdy tych najmłodszych świadków już zabraknie.

Z wyjątkiem obelisku w Czeladzi ku czci najmłodszych ofiar Akcji „Oderberg” – znajdującego się przed budynkiem obecnego Muzeum Saturn, gdzie w 1945 r. zorganizowano sierociniec dla wyzwolonych dzieci – nie upamiętniono do dzisiaj ofiar tej akcji w żadnej innej miejscowości Zagłębia Dąbrowskiego i powiatu chrzanowskiego, a przecież należałoby poświęcić dorosłym ofiarom Akcji „Oderbrg” również jakieś tablice pamiątkowe w Sosnowcu czy Chrzanowie.

Dla upamiętnienia 70. rocznicy Akcji „Oderberg” Towarzystwo Opieki nad Oświęcimiem organizuje w dniach od 26 do 28 kwietnia 2013 r. wyjazd edukacyjny do Potulic, gdzie znajdował się niemiecki obóz karny, w którym m.in. więziono dzieci – ofiary tej tragicznej akcji.
Adam Cyra
Oświęcim, dnia 28 lutego 2013 r.

, ,

Brak komentarzy

Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”

Przez władzę ludową zostali oskarżeni o najbardziej niegodziwe czyny i zdradę Ojczyzny. Ale w realiach Polski powojennej to Oni stawili opór próbie sowietyzacji Polski i podporządkowania Jej ZSRR. Tragiczne losy spowodowały, że zostali skazani podwójnie – na śmierć i zapomnienie. Jednak pamięć o Żołnierzach Wyklętych przetrwała.

W 2010 roku Śp. Prezydent RP – Lech Kaczyński przedstawił Sejmowi RP projekt ustawy o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Uzasadnienie dołączone do projektu ustawy głosiło, że ustanowienie święta:

(…) jest wyrazem hołdu dla żołnierzy drugiej konspiracji za świadectwo męstwa, niezłomnej postawy patriotycznej i przywiązania do tradycji patriotycznych, za krew przelaną w obronie Ojczyzny (…). Narodowy Dzień pamięci „Żołnierzy Wyklętych” to także wyraz hołdu licznym społecznościom lokalnym, których patriotyzm i stała gotowość ofiar na rzecz idei niepodległościowej pozwoliły na kontynuację oporu na długie lata…”. Pomysł ustanowienia święta w terminie 1 marca wysunął Śp. Prezes Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka. Tego dnia w 1951 roku w więzieniu mokotowskim wykonano wyrok śmierci na siedmiu członkach IV Komendy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość.

Wszyscy, a szczególnie Młodzi, w świecie zagubienia wartości potrzebujemy wyrazistych przykładów. Pokażmy, że w Polsce żyje ogromna grupa ludzi, dla których takie wartości jak wolność i prawda wciąż pozostają aktualne i ważne, tak jak dla „Żołnierzy Wyklętych”.

Nie pozwólmy, aby powtórzyły się wydarzenia, jakie miały miejsce w nocy z 15 na16 lutego 2013 r. w Parku im. Henryka Jordana w Krakowie, gdzie dokonano profanacji pomnika Danuty Siedzikówny „Inki” – zamordowanej przez UB 28 sierpnia 1946 r. w Gdańsku – sanitariuszki 5 Wileńskiej Brygady Armii Krajowej.

Pamiętajmy o „Żołnierzach Wyklętych”. Cześć Bohaterom!

Beata Szydło
Wiceprezes PiS, Poseł na Sejm RP

Zdzisław Filip
Radny Sejmiku Województwa Małopolskiego
Prawo i Sprawiedliwość

PS.

Nie zamieszczam nie swoich tekstów na moim blogu, ale w tym wypadku zrobiłem wyjątek.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 28 lutego 2013 r.

Brak komentarzy

Westerplatczyk z Oświęcimia

W kinach od połowy lutego 2013 r. można oglądać dramat wojenny „Tajemnica Westerplatte”, w reżyserii Pawła Chochlewa.

Film ten przedstawia obronę przez siedem dni polskiej placówki wojskowej Westerplatte, której załoga liczyła około 200 żołnierzy.

Jednym z nich był Franciszek Wolas, który zmarł w 1989 r. i jest pochowany na cmentarzu komunalnym w Oświęcimiu. Pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy. Pamięć o takich bohaterskich żołnierzach powinna być zachowana i przekazywana młodym pokoleniom oświęcimian.

Pomnik na grobie Franciszka Wolasa w Oświęcimiu

Pomnik na grobie Franciszka Wolasa w Oświęcimiu

Franciszek Wolas urodził się 24 sierpnia 1916 r. w Gierałtowicach koło Wadowic. Wychowany w biednej rodzinie ukończył tylko cztery oddziały szkoły powszechnej. Przed rozpoczęciem służby wojskowej, do której zgłosił się na ochotnika, pracował na roli u rodziców.

W latach 1938-1939 był żołnierzem 5. Pułku Piechoty Legionów w Wilnie. Na placówkę Westerplatte skierowano go 20 września 1938 r. Podczas jej obrony walczył jako kapral od 1 do 7 września 1939 r. w wartowni nr 2.

Po kapitulacji Westerplatte przebywał w obozie jeńców wojennych do sierpnia 1940 r., skąd wywieziono go na roboty przymusowe do dzisiejszej Iławy.

Jesienią 1943 r. skierowany został do Rastenburga, dzisiejszego Kętrzyna, gdzie jako robotnik niemieckiej firmy budowlanej „Modryger” zatrudniony był przy budowie betonowych umocnień wokół kwatery Adolfa Hitlera w Kętrzynie.

Już po zamachu na Hitlera, który miał miejsce w jego kętrzyńskiej kwaterze  20 lipca 1944 r., wraz z innymi robotnikami przewieziony został na zachód do miejscowości Neckerzimmer.  Tam w kwietniu 1945 r.  wyzwolili go żołnierze amerykańscy.

Jesienią 1945 r. wrócił do Polski i w rok później podjął pracę  ślusarza w Zakładach Chemicznych w Oświęcimiu. Na emeryturę odszedł w 1976 r. Zmarł w Oświęcimiu 12 lipca 1989 r.

Posiadał odznaczenia: Odznaka Grunwaldzka (1947), Medal Zwycięstwa i Wolności 1945 (1960), Brązowy Krzyż Zasługi (1969), Krzyż Walecznych (1974), Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (1974), Medal „Za udział w wojnie obronnej 1939″ (1982), odznaka honorowa „Za zasługi dla Miasta Gdańska” (1984), pośmiertnie Krzyż Orderu Virtuti Militari V klasy (1990).

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 24 lutego 2013 r.

, ,

Brak komentarzy

„Żołnierze Wyklęci” – bracia Tadeusz i Edward Cieśla

W dniu 4 lutego 2011 r. Sejm RP uchwalił ustawę o ustanowieniu dnia 1 marca Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Jednym z nich był Edward Cieśla, żołnierz AK i jego brat Tadeusz Cieśla, więziony wcześniej w KL Auschwitz.

Tadeusz Cieśla, ur. 31 lipca 1919 r., dzieciństwo i młodość spędził w Studzianie k. Przeworska. Maturę zdał w 1938 r. w I Państwowym Gimnazjum im. Stanisława Konarskiego w Rzeszowie. Następnie ukończył Szkołę Podchorążych w Jarosławiu.

Szlak bojowy we wrześniu 1939 r. przemierzył wraz z 38. Pułkiem Piechoty Strzelców Lwowskich. W maju 1940 r. podjął nieudaną próbę przedostania się do Wojska Polskiego, tworzonego przez gen. Władysława Sikorskiego we Francji. Z więzienia w Tarnowie 29 sierpnia 1940 r. gestapo skierowało go w transporcie więźniów do KL Auschwitz, gdzie jako numer 3715 był więziony ponad cztery lata. W dniu 28 października 1944 r. został przeniesiony do obozu Leitmeritz na terenie Czech, skąd zbiegł w kwietniu 1945 r.

Tadeusz Cieśla (1919-1952)

Tadeusz Cieśla (1919-1952)

Wkrótce dotarł do Polski, gdzie w Oświęcimiu odwiedził Annę Z. i jej rodzinę. Młoda Anna przez cały czas pobytu w KL Auschwitz udzielała mu potajemnej pomocy. Pomoc niosła również innym więźniom, za co w sześćdziesiątą drugą rocznicę wyzwolenia obozu oświęcimskiego, 27 stycznia 2007 r., została uhonorowana przez Prezydenta Rzeczpospolitej, Lecha Kaczyńskiego, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Jesienią 1945 r. przedostał się na Zachód, wracając kilkakrotnie do Polski i zajmując się przeprowadzaniem z Kraju osób zagrożonych aresztowaniem przez Urząd Bezpieczeństwa. W dniu 13 listopada 1949 r. przekraczając koleiny raz granicę polsko-czechosłowacką został aresztowany i przewieziony do aresztu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie. Oskarżono go o szpiegostwo. Po długotrwałym śledztwie i procesie został w dniu 21 grudnia 1950 r. skazany na karę śmierci przez Rejonowy Sąd Wojskowy w Warszawie. Komunistyczny prezydent Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Tadeusza Cieślę stracono ponad sześćdziesiąt lat temu w więzieniu na Mokotowie 9 lipca 1952 r. i pochowano w miejscu do dzisiaj niewiadomym.

Protokół wykonania wyroku na Tadeuszu Cieśli 9.07.1952 r.

Protokół wykonania wyroku na Tadeuszu Cieśli 9.07.1952 r.

Wyrok wykonał, zabijając Tadeusza Cieślę strzałem w tył głowy, dowódca plutonu egzekucyjnego Aleksander Drej, który zmarł kilkanaście lat temu w Warszawie, pobierając do końca emeryturę dla szczególnie zasłużonych.

Zbrodniczy wyrok unieważnił dopiero po latach Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego w dniu 26 stycznia 1996 r., czego osobiście byłem  świadkiem na sali sądowej.

Należy jeszcze dodać, że 9 sierpnia 1952 r. rozstrzelano również za działalność antykomunistyczną Edwarda Cieślę ps. „Zabawa” (1923-1952), którego zamordowano dokładnie w miesiąc po straceniu jego starszego brata Tadeusza.

Adam Cyra
Oświęcim, 23 lutego 2013 r.
Zobacz:
Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”
Uroczystości pogrzebowe Edwarda Cieśli ps. „Zabawa”

,

Brak komentarzy

Ucieczka Wincentego Daniela

Dramatyczny przebieg dla mieszkańców Zaborza koło Oświęcimia miało podejrzenie ich przez władze obozowe o udzielenie pomocy zbiegłemu 27 maja 1942 r. z komanda Buna-Werke w Monowicach – Cyganowi, Wincentemu Danielowi (nr 33804).

Wincenty Daniel, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Wincenty Daniel, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

W tym dniu kilku mieszkańców Zaborza zauważyło więźnia, który rozebrany do bielizny szybko przebiegł przez pobliskie pola, położone obok stawów, a następnie przez jeden z nich, który był osuszony. Później zbieg skierował się do pobliskiego lasu, nie prosząc nikogo o jakąkolwiek pomoc. Dalsze jego losy nie są znane.

Wspomniany staw ten był położony na południe od budowanego w tym czasie podobozu „Buna”, przekształconego później w KL Auschwitz III- Monowitz przy fabryce IG. Farben.

W kilka godzin później do Zaborza przyjechali samochodem esesmani. Znaleźli oni porzucony przez uciekiniera obozowy pasiak, z którego wodą ze stawu usuwali zabrudzenie, aby móc odczytać widoczny na nim numer więźnia.

Później z krzykiem weszli do pobliskiego domu i aresztowali w nim kilka osób. Wśród zatrzymanych byli: Zofia Łacna (po mężu Gryzełko), jej brat Stanisław Zacny, z zawodu kolejarz oraz dwunastoletni chłopiec, Stanisław Smętek, który zajmował się w tej rodzinie wypasem krów. Nie aresztowano jedynie ojca Zofii Łacnej ze względu na podeszły wiek.

Pozostałych domowników poprowadzono w kierunku obejścia rodziny Skorupów, gdzie przeprowadzano wstępne przesłuchania. Wcześniej w domu tej rodziny zatrzymano Mariana Skorupę i jego matkę Stefanię Skorupę. Pod ten dom spędzono również innych mieszkańców Zaborza, których po pewnym czasie zwolniono, m.in. uwolniono babcię i młodsze rodzeństwo Mariana Skorupy.

Tego dnia dodatkowo zatrzymano jeszcze następujące osoby: małżeństwo Zofia i Franciszek Mąsiorowie, Stefania Skorupa ze swoim piętnastoletnim synem Marianem oraz będąca w ciąży Genowefa Noworyta i Konstanty Krawczyk z Piotrowic koło Przeciszowa, który jako cywilny pracownik fabryki IG Farben wynajmował mieszkanie na Zaborzu u jednego ze Skorupów.

Po pewnym czasie zatrzymanych esesmani załadowali na ciężarowy samochód i przywieźli do KL Auschwitz. Kobiety wraz z dziećmi, dwunastoletnim Stanisławem Smętkiem i piętnastoletnim Marianem Skorupą, umieszczono w ciasnym pomieszczeniu na strychu bloku nr 6. Tam nowo przybyłe spotkały się ze Stefanią Kulig z Poręby, której losy przedstawiłem już poprzednio w tekście, zatytułowanym “Skazani za jednego uciekiniera”.

Obydwaj wspomniani chłopcy, po licznych przesłuchaniach, zostali zwolnieni z obozu jako pierwsi, co tak relacjonował Marian Skorupa:

Pobyt mój w bloku nr 6 trwał kilka tygodni, prawie miesiąc. Pewnego dnia, jak wielokrotnie wcześniej, na kolejne przesłuchanie zostałem wywołany ja, moja matka oraz młodszy ode mnie Stanisław Smętek. (…) Po przesłuchaniu matkę zaprowadzono ponownie do bloku nr 6 na terenie KL Auschwitz, natomiast mnie oraz Stanisława Smętka, podprowadzono w kierunku szlabanu, znajdującego się od strony rzeki Soły. (…) Nie pamiętam dokładnie daty zwolnienia, stało się to pod koniec czerwca 1942 r. Zapamiętałem tylko, że w obozie byłem niecały miesiąc.

Aresztowanych mężczyźn umieszczono w obozie oddzielnie. Później zarejestrowano ich i osadzono na stałe w KL Auschwitz, zaś kobiety po śledztwie, które trwało trzy miesiące, zwolniono do domu. Z wyjątkiem wspomnianej Genowefy Noworyty, którą będąc w stanie odmiennym została uwolniona z obozu nazajutrz po aresztowaniu, to znaczy już 28 maja 1942 r.

Akt zgonu Stanisława Zacnego

Akt zgonu Stanisława Zacnego

Po około miesięcznym pobycie w KL Auschwitz wcześniej zwolniono także przebywających razem z kobietami dwóch chłopców: Mariana Skorupę i Stanisława Smętka, co nastąpiło pod koniec czerwca 1942 r. Dwa miesiące później, pod koniec sierpnia tegoż roku, wolność odzyskały także: Stefania Skorupa, Zofia Mąsior i Zofia Zacna, natomiast wszyscy mężczyźni, których aresztowano z tymi kobietami, zginęli w KL Auschwitz. Byli to: Stanisław Zacny, Franciszek Mąsior i Konstanty Krawczyk.

Akt zgonu Konstantego Krawczyka

Akt zgonu Konstantego Krawczyka

Ponadto śmierć w obozie mieli ponieść dwaj mężczyźni o nieustalonych nazwiskach, którzy pracowali na terenie fabryki IG Farben i mieszkali u Alojzego Skorupy na Zaborzu, gdzie zatrzymali ich esesmani po powrocie z pracy.

Warto zacytować fragment relacji Zofii Zacnej, świadczący o bezpodstawności tych aresztowań:

W czasie okupacji hitlerowskiej nie miałam zarówno ja, ani członkowie naszej rodziny – kontaktów z więźniami KL Auschwitz. Nasz dom znajdował się na Zaborzu pod lasem i nie pracowali tam więźniowie.

Przedstawione w tym tekście wydarzenia na Zaborzu – to jeszcze jeden akt terroru, mający zastraszyć okoliczną ludność polską, aby nie udzielała pomocy uciekinierom z KL Auschwitz.

Adam Cyra

Oświecim, 20 lutego 2013 r.

Brak komentarzy

Ucieczka trzech więźniów z KL Auschwitz

Zabicie esesmana nad Sołą

W dniu 13 czerwca 1942 r., w godzinach popołudniowych, uciekło trzech więźniów z KL Auschwitz: student Marian Mykała (nr 1363), urzędnik Zygmunt Piotrowski (nr 15303) i kowal Franciszek Sykosz (nr 15402).

Marian Mykała

Marian Mykała

Zygmunt Piotrowski

Zygmunt Piotrowski

Franciszek Sykosz

Franciszek Sykosz

Przed ucieczką Zygmunt Piotrowski zabił na terenie Klucznikowic (obecnie dzielnica Oświęcimia), pilnującego ich esesmana, kiedy pracowali w zagajniku poza obozem nad rzeką Sołą, w pewnym oddaleniu od swojego komanda. Mieli tam za zadanie wyciąć style do łopat i naciąć gałęzi na miotły.

Rzeka Soła - Oświęcim

Rzeka Soła - Oświęcim

Nagle zaatakowany i zabity esesman był Kommandoführerem komanda, które liczyło 30 więźniów. Po stwierdzeniu ucieczki i znalezieniu ciała zabitego, pozostałym 27 więźniom polecono położyć się na ziemi i w bestialski sposób ich pobito, a następnie zostali oni odwiezieni do obozu i umieszczeni w bunkrach bloku nr 11 na okres dwóch tygodni. W tym czasie obozowe gestapo intensywnie ich przesłuchiwało.

Aresztowania wśród robotników cywilnych

Aresztowano również kilku robotników, zatrudnionych w firmie Deutsche Erd- und Steinwerke, pracujących w pobliżu miejsca tego zdarzenia przy bagrze, czyli urządzeniu wydobywającym żwir z dna Soły. Hitlerowcy przypuszczali bowiem, że ucieczka ta nastąpiła w porozumieniu z pracownikami cywilnymi, zatrudnionymi w tej żwirowni. Wśród zatrzymanych byli także maszyniści, obsługujący kolejkę wąskotorową, służącą do przewożenia żwiru (ta bocznica kolejowa została później rozebrana). Aresztowanych osadzono w KL Auschwitz. Byli to pochodzący z Oświęcimia lub okolicy: Jan Bibrzycki (nr 47772), Józef Pędziwiatr (nr 47773) i Jan Sajdak (nr 47774), których przywieziono do KL Auschwitz transportem zbiorowym 17 lipca 1942 r. Ponadto aresztowano wówczas: Franciszka Kowalczyka z Brzeszcz i Józefa Szczerbowskiego z Oświęcimia.

Akt zgonu Franciszka Kowalczyka

Akt zgonu Franciszka Kowalczyka

Odwetowa egzekucja więźniów KL Auschwitz

Nazajutrz, 14 czerwca 1942 r., pod Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku nr 11 rozstrzelano 200 więźniów. Najprawdopodobniej była to egzekucja zarządzona przez obozowe gestapo w odwet za wspomnianą ucieczkę i zabicie esesmana w dniu poprzednim.

Zakładnicy spośród mieszkańców Oświęcimia

W związku z powyższa ucieczką władze niemieckie postanowiły także aresztować kilkanaście osób spośród inteligencji w Oświęcimiu jako zakładników, których zamierzano rozstrzelać. Później nastąpiła zmiana decyzji odnośnie pierwotnie wyznaczonych zakładników, których zastąpiono osobami mniej wykształconymi i już uprzednio karanymi za drobne „przewinienia” wobec okupanta. Byli to: Jan Adamczyk, Franciszek Kapała, Franciszek Mydlarz, Karol Pochludka, Franciszek Podbielski, Andrzej Porządnicki, Albin Siwek, Józef Szałaśny, Antoni Szklarczyk i Franciszek Wójcik,

Odwet na rodzinie Zygmunta Piotrowskiego

W odwecie zatrzymano również w rodzinnym domu w Opatówku koło Kalisza rodziców ( Kazimierę i Konstantego Piotrowskich) oraz siostrę (Janinę Piotrowską) zbiegłego Zygmunta Piotrowskiego, przywieziono ich do obozu i powieszono po wieczornym apelu przed kuchnią obozową 17 sierpnia 1942 r.

Sam Zygmunt Piotrowski przeżył, ukrywając się w różnych rejonach okupowanej Polski aż do wyzwolenia. Zmarł w w 1970 r. Symboliczny grób jego rodziców i siostry znajduje się na cmentarzu miejskim w Kaliszu.

Tablica upamiętniająca rodziców i siostrę Zygmunta Piotrowskiego

Tablica upamiętniająca rodziców i siostrę Zygmunta Piotrowskiego, powieszonych w KL Auschwitz, na cmentarzu w Kaliszu

Aresztowanie żony Franciszka Sykosza

 

Ponadto w Katowicach aresztowano Gertrudę Elżbietę Sykosz (z domu Połędnik), z którą Franciszek Sykosz zawarł związek małżeński w Katowicach 17 września 1939 r. Kilka miesięcy później, 7 kwietnia 1940 r., urodziła im się córka Lidia Gertruda Sykosz (po mężu Szmit), która żyje do dzisiaj. Jej ojciec, Franciszek Sykosz, został przywieziony do KL Auschwitz transportem zbiorowym 2 maja 1941 r.

Akt zgonu Gertrudy Sykosz

Akt zgonu Gertrudy Sykosz

Żona Franciszka Sykosza – Gertruda Elżbieta Sykosz, aresztowana w odwet za ucieczkę męża z obozu, zginęła w KL Auschwitz II-Birkenau 12 lutego 1943 r. Losy jej męża, Franciszka Sykosza, są do dzisiaj nieznane.

Odwet na rodzinie Mariana Mykały

Aresztowany został także ojciec i siostra drugiego zbiega Mariana Mykały, pochodzącego z Jęzora koło Sosnowca. Byli to: Franciszek Mykała i Leokadia Mykała, których rozstrzelano pod Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku nr 11 w dniu 17 sierpnia 1942 r., chociaż istnieje również przypuszczenie, że nie zostali rozstrzelani, lecz powieszeni także – jak rodzice i siostra Zygmunta Piotrowskiego – po apelu wieczornym przed kuchnią obozową.

Akt zgonu Leokadii Mykały

Akt zgonu Leokadii Mykały

Marian Mykała udał się w rodzinne strony do Proszowic, gdzie miał nawiązać kontakt z miejscową konspiracją. Latem1944 r. – jak twierdzi jego siostrzenica Zofia Dąbrowska – podobno został rozstrzelany wraz z matką Zofią podczas egzekucji dokonanej przez Niemców w lesie w Koniuszy koło Proszowic.

Egzekucja pod Ścianą Straceń w dniu 17 sierpnia 1942 r.

Ponadto w dniu 17 sierpnia 1942 r. rozstrzelano pod Ścianą Straceń w KL Auschwitz piętnaście osób, pochodzących z Oświęcimia i okolicy, którymi byli wspominani już robotnicy i maszyniści, pracujący przy transporcie i wydobyciu żwiru z dna Soły, a także zakładnicy spośród przypadkowo wybranych mieszkańców Oświęcimia, których wcześniej wyznaczono na egzekucję. Rodziny straconych zostały wezwane do siedziby gestapo w Oświęcimiu, która mieściła się w budynku plebanii i powiadomione ustnie przez mówiącego po polsku policjanta niemieckiego o nazwisku Gralla, że ich bliskich rozstrzelano w odwet za zabicie esesmana.

Podczas egzekucji w KL Auschwitz w dniu 17 sierpnia 1942 r. zginęły z Oświęcimia i okolicy następujące osoby:
- Jan Bibrzycki (palacz), ur. 15.07.1915 r. w Babicach, zamieszkały w Oświęcimiu,
- Józef Pędziwiatr, (palacz), ur. 31.08.1913 r. w Klucznikowicach, zamieszkały w Dworach,
- Jan Sajdak (maszynista), ur. 29.11.1895 r. w Jawiszowicach i tam zamieszkały,
- Franciszek Kowalczyk (rybak), ur. 1.04.1906 r. w Brzeszczach i tam zamieszkały,
- Józef Szczerbowski (maszynista), ur. 19.03.1917 r. w Oświęcimiu i tam zamieszkały
oraz dziesięciu zakładników:
- Jan Adamczyk (garbarz), ur. 6.08.1908 r. w Kleczy k. Wadowic, zamieszkały w Oświęcimiu,
- Franciszek Kapała (malarz), ur. 1.05.1900 r. w Hruschau na Zaolziu, zamieszkały w Oświęcimiu,
- Franciszek Mydlarz (robotnik), ur. 25.08.1877 r. w Pławach, zamieszkały w Oświęcimiu,
- Karol Pochludka (stolarz), ur. 2.10.1893 r. w Oświęcimiu i tam zamieszkały,
- Franciszek Podbielski (murarz), ur. 10.10.1890 r. w Oświęcimiu i tam zamieszkały,
- Andrzej Porządnicki (robotnik), ur. 17.04.1884 r. w Oświęcimiu i tam zamieszkały,
- Józef Szałaśny (robotnik), ur. 16.03.1903 r. w Oświęcimiu i tam zamieszkały,
- Albin Siwek (robotnik), ur. 1.01.1899 r. w Oświęcimiu i tam zamieszkały,
- Antoni Szklarczyk (robotnik), ur. 10.07.1900 r. w Starym Bieruniu, zamieszkały w Dworach,
- Franciszek Wójcik (robotnik), ur. 23.05.1883 r. w Oświęcimiu i tam zamieszkały.

Akt zgonu Franciszka Wójcika

Akt zgonu Franciszka Wójcika

Przedstawione powyżej mało znane wydarzenia świadczą o terrorze okupanta niemieckiego wobec ludności Ziemi Oświęcimskiej podczas drugiej wojny światowej, który miał ją zastraszyć i zmusić do tego, aby nikt z Polaków nie odważył się udzielić jakiejkolwiek pomocy uciekinierom z KL Auschwitz.

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 19 lutego 2013 r.

, ,

2 komentarzy

Skazani za jednego uciekiniera

Akt rozpaczy

Podczas pracy karnej kompanii na terenie żwirowni koło „Theatergebäude”, czyli tzw. budynku teatru, uciekł 1 września 1941 r. jeden z więźniów.

„Theatergebäude”, czyli tzw. budynek teatru

„Theatergebäude”

Był nim dwudziestosześcioletni Jan Nowaczek pochodzący z okolic Radomia, z zawodu młynarz. Przywieziono go do KL Auschwitz 9 stycznia 1941 r. w transporcie więźniów z Radomia i oznaczono numerem 8488. Jego ucieczka stanowiła akt rozpaczy, gdyż śmiertelność w karnej kompanii była bardzo wysoka a pobyt w niej równoznaczny z wyrokiem śmierci.

Ucieczka na rowerze

W dniu, w którym Jan Nowaczek zbiegł z obozu, dwudziestu więźniów karnej kompanii wydobywało żwir koło Theatergebäude. Pilnujący ich esesman zapytał, czy któryś z nich potrafi naprawić rower. Zgłosił się Nowaczek. Esesman polecił mu dokonać naprawy i zamknął go w swoim pomieszczeniu, gdzie znajdował się rower. Więzień szybko uporał się z wykonaniem polecenia i postanowił skorzystać z nadarzającej się okazji do ucieczki, jaką stanowił nie tylko rower, ale również mundur SS wiszący w szafie. Nowaczek otworzył ją narzędziami służącymi do naprawy roweru i nie zdejmując pasiaka nałożył na siebie mundur, w którego kieszeni znalazł pistolet. Za chwilę wsiadł na rower i nie niepokojony przez nikogo wyjechał poza strefę interesów obozu.

Błaganie o pomoc

Zbiegły więzień dotarł szczęśliwie przez Grojec do Poręby Wielkiej, gdzie zsiadł z roweru i wszedł do pierwszego z brzegu domu. Miał szczęście, że natrafił na gospodarstwo zamieszkałe przez Polaków, a nie osiedleńców niemieckich, których dużo było w okolicy.

Wawrzyniec Kulig

Wawrzyniec Kulig

Jan Nowaczek trafił do domu Wawrzyńca Kuliga, który mieszkał z żoną Franciszką i trojgiem małych dzieci. Wawrzyńca nie było w domu, gdyż pracował z żoną Franciszką i jej matką, Wiktorią Żmudą, przy koszeniu owsa w sąsiedniej wsi Polanka Wielka. Przed domem Kuligów bawił się ich pięcioletni syn, Franciszek. Uciekinier Nowaczek, w mundurze esesmana, zapytał chłopca czy mógłby zaprowadzić go do ojca. Nim zaskoczony Franciszek zdołał cokolwiek odpowiedzieć, rozległ się warkot silnika ciężarowego samochodu, którym zwykle jeździła niemiecka policja. Przerażony Nowaczek, nie czekając na odpowiedź chłopca, porzucił rower w rosnących obok krzakach i wskoczył do wnętrza domu, w którym była ciotka gospodarzy, Magdalena Kwałek. Zgodziła się ona wprawdzie na przyjęcie zbiega, ale odczuwała ogromny strach mając świadomość, że poszukujący go esesmani dotarli już do Poręby Wielkiej. Na szczęście nie przeszukiwali oni zabudowań tylko zwracali uwagę na drogę i zagajniki.

Wawrzyniec Kulig

Kiedy najstarsza córka, Stefania powiadomiła rodziców, że ciotka Kwałek ukryła „takiego, co uciekł z lagru”, Franciszka Kulig natychmiast poszła do domu, a jej mąż wrócił dopiero wieczorem po zakończeniu prac żniwnych. Zbieg był już ukryty w stodole i gdy zobaczył gospodarza rzucił mu się na szyję i zaczął prosić o cywilne ubranie, pieniądze, żywność oraz o wskazanie dalszej drogi ucieczki. Wawrzyniec Kulig odpowiedział, że jego obowiązkiem jest mu pomóc.

Pomoc dla uciekiniera

Jan Nowaczek umył się i przebrał w cywilne ubranie, które Franciszka Kuligowa przeszyła dopasowując je do jego figury. Franciszka zapamiętała, że jej mąż wyprowadził Nowaczka około godziny drugiej w nocy z domu i wyjaśnił mu w jakim kierunku powinien iść, żeby przedostać się do Generalnego Gubernatorstwa. Na drogę uciekinier otrzymał trochę pieniędzy oraz żywność. Zapewniał, że żywy nie da się ująć prześladowcom i w ostateczności zastrzeli się z posiadanego pistoletu.

Osadzenie w bloku nr 11

Od wydarzeń tych minęło dziewięć miesięcy. Kuligowie byli przekonani, że ucieczka powiodła się Nowaczkowi i że przebywa on w bezpiecznym miejscu na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Stało się jednak inaczej. Po kilku miesiącach Nowaczek został schwytany prawdopodobnie w Starachowicach lub Radomiu i przewieziony ponownie do KL Auschwitz, gdzie osadzono go 29 kwietnia 1942 r. w bunkrze bloku nr 11. Podczas śledztwa, prowadzonego przez obozowe gestapo, zupełnie się załamał i wskazał osoby, które okazały mu pomoc.

Śledztwo

Przed zabudowaniami Kuligów w Porębie Wielkiej zatrzymał się 15 maja 1942 r. samochód. Najpierw wysiadł z niego jeden esesman i trzymając w ręku teczkę wszedł do wnętrza domu, w którym zastał Franciszkę Kulig z dziećmi. Zapytał ją po polsku, czy może u niej kupić mleko. Kiedy otrzymał odmowną odpowiedź, zaczął interesować się, gdzie przebywa jej mąż. Poinformowała go, zgodnie z prawdą, że pojechał do kopalni „Brzeszcze” kupić węgiel. Za chwilę esesmani, którzy przyjechali samochodem razem z tym pierwszym, polecili wysiąść z niego jakiemuś cywilowi. Został on wprowadzony do mieszkania Kuligów. Padło pytanie, czy Franciszka Kulig zna tego człowieka. Zaprzeczyła, ale kiedy cywil zaczął szczegółowo opowiadać, jak wszedł do sieni, gdzie spał, przebierał się i co otrzymał na drogę, poznała go. To był Nowaczek. Na jego ciele widoczne były ślady licznych uderzeń. Esesmani zaczęli bić właścicielkę domu biczami, mimo że była w zaawansowanej ciąży, kopać ją, grozić rewolwerem i zmuszać do przyznania się do pomocy udzielonej kilka miesięcy temu Nowaczkowi. Kiedy płacząc stanowczo temu zaprzeczała, przeprowadzono dokładną rewizję w domu, w stodole i stajni, usiłując odnaleźć rower, na którym uciekinier przyjechał do Poręby Wielkiej. Franciszka Kulig wiedziała, że roweru tego esesmani w ich obejściu nie znajdą. W odnalezieniu pomógł im jednak przypadek.

Porzucony rower

Porzucony przez Nowaczka rower Kuligowie zakopali w pobliżu swojej stodoły wkrótce po udzieleniu pomocy uciekinierowi i jego odejściu z ich domu. Rower był jednak dość płytko ukryty w ziemi. Odkopał go, w miejscu wskazanym przez ciotkę gospodarzy Magdalenę Kwałek, Ludwik Magiera, mąż siostry Franciszki Kulig, Stefanii, a następnie zabrał do swojego domu i rozebrał na części.

Stefania Magiera (z lewej)

Stefania Magiera (z lewej)

Podczas rewizji w zabudowaniach Kuligów esesmani dopytywali się szczególnie o ten rower i mundur esesmański, który Franciszka popruła i przefarbowała. Rozmowę tę podsłuchał syn sąsiada Kuligów, Czesław Brombosz. Źle ją zrozumiał i sądził, że esesmani odbierają mieszkańcom Poręby Wielkiej rowery. Wsiadł natychmiast na swój rower i pojechał do Stefanii i Ludwika Magierów, żeby im o tym powiedzieć. Odjeżdżającego zauważył stojący przy drodze kierowca samochodu. Powiadomił o tym dwóch pozostałych funkcjonariuszy obozowego gestapo. Wepchnęli oni Franciszkę Kulig oraz Jana Nowaczka do samochodu i po uruchomieniu silnika ruszyli w pościg za chłopcem, który zdążył już zniknąć z pola ich widzenia. Ślady pozostawione przez koła roweru doprowadziły jednak ścigających do zabudowań Ludwika Magiery. W domu była tylko żona gospodarza, Stefania, gdyż on sam pracował w tym czasie w Czechowicach-Dziedzicach. Po bardzo dokładnej rewizji w zabudowaniach esesmani odnaleźli części poszukiwanego roweru. Nie zwlekając ani chwili, umieścili Stefanię Magierę w samochodzie obok siedzącej w jego wnętrzu Franciszki Kulig. Za chwilę pojazd z aresztowanymi siostrami i Nowaczkiem ruszył w kierunku Brzeszcz.

Nieudane aresztowanie

Esesmani chcieli po drodze ująć Wawrzyńca Kuliga jadącego konnym wozem z węglem zakupionym w kopalni „Brzeszcze”. Nigdzie go jednak nie spotkali, a w kopalni powiedziano im, że nikt o takim nazwisku węgla u nich nie kupował. Rozzłoszczeni zaczęli bić biczem po nogach aresztowaną Franciszkę, ale ta nie wyjawiła im, że mąż miał dokonać zakupu nie na swoje nazwisko.

Po wojnie Franciszka Kulig relacjonowała:

Przejeżdżając przez Grojec zauważyłam nasz wóz, ale nie było na nim mojego męża. Końmi powoził jego bratanek, Jan Kulig i syn sąsiada, Franciszek Dominiec, którzy byli wówczas ludźmi bardzo młodymi. Mąż zbiegł dzięki ostrzeżeniu przez Franciszka Domińca. Esesmani aresztowali obydwóch i zabrali ich razem z nami.

Samochód ruszył w kierunku obozu macierzystego w Oświęcimiu, natomiast wóz załadowany węglem zabrał z parą koni miejscowy inspektor niemiecki, który zwrócił go dopiero po długotrwałych staraniach trwających ponad rok.

Były więzień KL Auschwitz, Ludwik Banach, twierdzi, że Nowaczek wskazał w sumie sto dwadzieścia osób, które za udzielenie mu pomocy zostały uwięzione w obozie. Liczba ta wydaje się przesadzona, niemniej można ustalić z całą pewnością, że tylko z Poręby Wielkiej aresztowano 15 maja 1942 roku za pomoc uciekinierowi i osadzono w bunkrach bloku nr 11: Franciszka Domińca i Jana Kuliga oraz Franciszkę Kulig i jej siostrę Stefanię Magierę.

Inne aresztowania

Ksiądz Franciszek Paciorek

Ksiądz Franciszek Paciorek

W wyniku zeznań Jana Nowaczka został także prawdopodobnie aresztowany ks. Franciszek Paciorek, dwudziestoośmioletni wikary z parafii w Spytkowicach koło Zatora, który zginął w KL Auschwitz 5 marca 1943 r.

Akt zgonu księdza Franciszka Paciorka

Akt zgonu księdza Franciszka Paciorka

Można również przypuszczać, że związek z tą sprawą miało osadzenie w obozie wójta gminy Brzeźnica, Kazimierza Meresa i sołtysa Lipowej, Stanisława Dzierwy. Z zachowanych aktów zgonu wynika, że pierwszy z nich zginął w obozie 25 lutego 1943 r., a drugi – nieco wcześniej – bo 15 lutego tego samego roku.

Franciszek Dominiec osadzony był w podziemiach bloku nr 11 w tej samej celi, co Jan Nowaczek. Zapamiętał, że esesmani wywozili Nowaczka w teren, gdzie wskazywał on im dalsze osoby, które pomogły mu kiedyś w ucieczce. Kiedy w rozmowie z nim pytał, po co to robi, ten nie ukrywał, że chce w ten sposób przedłużyć sobie śledztwo i stworzyć możliwość przeżycia obozu.

Bohaterski czyn

Akt zgnu Wawrzyńca Kuliga

Akt zgnu Wawrzyńca Kuliga

Mąż Franciszki Kulig, Wawrzyniec próbował się początkowo ukrywać, ale po kilku dniach zgłosił się 24 maja 1942 r. dobrowolnie do KL Auschwitz, gdzie oznaczono go numerem 41623. Przed pójściem do obozu pożegnał się ze swoimi dziećmi i teściową, Wiktorią Żmudą, której powiedział, że zdaje sobie sprawę, iż idzie do obozu na pewną śmierć. Zdecydował się jednak na ten czyn mając nadzieję, że zdoła w ten sposób uratować życie swojej żony, nienarodzonego syna oraz bratanka Jana Kuliga i Franciszka Domińca, dzięki którym uniknął aresztowania. Rzeczywiście, obydwaj zostali zwolnieni z bunkra bloku nr 11 po dziesięciu tygodniach uwięzienia, natomiast Franciszka Kulig odzyskała wolność zaraz po zgłoszeniu się jej męża do obozu. W dniu 5 czerwca 1942 r. urodziła syna, któremu nadała, na cześć ojca, imię Wawrzyniec. Dziecko było bardzo wątłe, a matka po jego urodzeniu, długo chorowała.

Egzekucje pod Ścianą Straceń

Wawrzyniec Kulig został rozstrzelany pod Ścianą Straceń w dwa miesiące później, 11 sierpnia 1942 roku. Kiedy prowadzono go na śmierć obok okienka celi, w której w podziemiach bloku nr 11 uwięziony był jego bratanek Jan Kulig, zdążył krzyknąć:

Żegnaj Jasiu i pożegnaj krewnych, nie zobaczymy się już, bo idę na ś…

Nie dokończył, bo stojący obok esesman uderzył go kolbą.

Akt zgonu Stefanii Magiery

Akt zgonu Stefanii Magiery

Stefanię Magierę i Jana Nowaczka rozstrzelano pod Ścianą Straceń 27 sierpnia 1942 r. O śmierci męża, a później siostry zawiadomiono Franciszkę Kulig na posterunku niemieckiej policji w sąsiedniej miejscowości Polanka Wielka.

Akt zgonu Jana Nowaczka

Akt zgonu Jana Nowaczka

Przeżyli wojnę

Ludwik Magiera przeżył wojnę, podobnie jak Franciszek Dominiec oraz Jan Kulig. Ten ostatni został wkrótce powołany do odbycia służby wojskowej i zmarł, jako żołnierz Wojska Polskiego, prawdopodobnie w wyniku obrażeń doznanych w walce z oddziałem Ukraińskiej Armii Powstańczej /UPA/ w Bieszczadach.

Po wojnie Franciszka Kulig nadal mieszkała w swoim rodzinnym domu w Porębie Wielkiej koło Oświęcimia, gdzie zmarła 10 grudnia 2001 r., mając 94 lata.

Adam Cyra Oświęcim, 18 lutego 2013 r.

1 komentarz