Archiwum dla kategorii Olkusz

Pomyłka w amerykańskiej „Encyklopedii…”

Siedemdziesiąt pięć lat temu, w dniach 13 i 15 czerwca 1942 r.,  deportowano  ostatecznie Żydów z getta olkuskiego w dwóch transportach kolejowych, które odjechały  w kierunku Katowic.  Wywieziono wówczas około trzech tysięcy Żydów (mężczyźni, kobiety i dzieci), wśród których byli również liczni Żydzi z Chorzowa, przesiedleni do Olkusza przez niemieckich nazistów w dniu 15 czerwca 1940 r. Wprawdzie nie ma żadnej dokumentacji hitlerowskiej związanej z ich zagładą, lecz z pewnością zamordowani zostali w komorach gazowych KL Auschwitz II-Birkenau.

Zobacz: Nazistowski zbrodniarz na dworcu kolejowym w Olkuszu

Yad Vashem fałszuje historię

Upiorne pomówienie olkuszan

FILM (świadkowie mówią) „Krwawa Środa” w Olkuszu

Olkuszanie po raz kolejny wspominali „Krwawą Środę”

Żydzi z Olkusza w zbiorach Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie

Fatalna historyczna pomyłka w amerykańskiej encyklopedii

——————————————————————————————————————————————–

Szanowni Czytelnicy,
przekazuje do wiadomości mail, który wysłałem  15.06.2016 r. do Muzeum Holocastu w Waszyngtonie na adres:
Dear Sir/Madame,
I have notice an unfortunate mistake in „Olkusz” article published in „The United States Holocaust Memorial Museum Encyclopedia of Camps and Ghettos: 1933-1945″. Please see my retification at my historical blog (in the link attached) and let me know what you think.

www.cyra.wblogu.pl

My regards, Adam Cyra

———————————————————————————————————————————————–

W dniu 16.06.2016 r. wysłałem list priorytetem do USA o następującej treści:

 

United States Holocaust

Memorial Museum

100 Raoul Wallenberg Place, SW

Washington, DC 20024-2126

—————————————-

Dear Sir/Madame,

I’m sending you materials about the “Bloody Wednesday” in Olkusz and about martyrdom of Olkusz inhabitants during the Nazi occupation 1939-1945. Please be kind to also have a look at my article on errors made in the entry “Olkusz” in The United Sates Holocaust Memorial Museum Encyclopedia of Camps and Ghettos: 1933-1945 (see: www.cyra.wblogu.pl).

My regards, Adam Cyra

Do pisma załączyłem (bibliografia):

- Adam Cyra, Mieszkańcy ziemi olkuskiej w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych, Oświęcim-Olkusz 2005,

- Marian Kiciarski, Olkusz pod okupacją hitlerowską. Wspomnienia lekarza, ”Przegląd Lekarski” 1968 nr 1,

- Gabriela Zubowa i Lesław Mentlewicz, 1940 „Krwawa Środa”, Olkusz 1985,

- Adam Cyra, Egzekucja w Olkuszu (trzech Żydów) w dniu 3 marca 1942 r., „Biuletyn Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem” 2009 nr 55.

————————————————————————————————————————————————

Dotychczas ukazały się dwa tomy encyklopedii opracowanej przez “Muzeum Holokaustu” w Waszyngtonie, zatytułowanej “Encyklopedia Obozów i Gett: 1933-1945” (The United States Holocaust Memorial Museum Encyclopedia of Camps and Ghettos: 1933-1945), które zostały wydane przez wydawnictwo Uniwersytetu Indiana w USA w 2009 i 2012 roku.

We wspomnianej publikacji “Muzeum Holokaustu” znajdują się błędy, które wkradły się do hasła „Olkusz” (drugi tom „Encyklopedii …”).

Zawarte są w niej informacje,  jakoby Żydzi byli jedynymi ofiarami „Krwawej Środy” w Olkuszu 31 lipca 1940 roku. Ponadto pół miesiąca wcześniej rzekomo miano rozstrzelać w Olkuszu dwudziestu Żydów, a faktycznie ofiarami niemieckiej egzekucji z 16 lipca tegoż roku było dwudziestu Polaków, których nazwiska już dawno ustalono – lista zamordowanych poniżej:

Na błędne informacje odnośnie „Krwawej Środy” zawarte w tej „Encyklopedii …” dotychczas nie zwrócili uwagi miejscowi olkuscy badacze (Olgerd Dziechciarz i Ireneusz Cieślik), chociaż dla nich jako znających okupacyjne dzieje miasta jest oczywiste, że hitlerowski odwet za zastrzelenie niemieckiego żandarma dotknął wielu mężczyzn z Olkusza, nie tylko Żydów.

Zamieszczam fragment streszczenia w języku angielskim publikacji wydanej w Olkuszu w 1985 r., zatytułowanej „Krwawa Środa 1940″:

We wspomnianej amerykańskiej „Encyklopedii …” prezentowane jest także zdjęcia z olkuskiej „Krwawej Środy”,  jako przykład niemieckich prześladowań Żydów w Polsce, chociaż na tej fotografii są widoczni tylko miejscowi Polacy, bo ich w większości dotknął wtedy niemiecki terror.

Takie sprawy trzeba prostować, bowiem wszystkie wydane w Polsce opracowania poświęcone „Krwawej Środzie” w Olkuszu wyraźnie wskazują na potwierdzone źródła informacji, iż ofiarami tych represji byli zarówno Żydzi, jak i Polacy. Nawet w Żydowskim Instytucie Historycznym w Warszawie znajdują  się  wspomnienia  dwóch  świadków z Olkusza, którzy jednoznacznie potwierdzają ten fakt.

Wzmianki o tym tragicznym wydarzeniu znajdują się również w mojej książce „Mieszkańcy ziemi olkuskiej w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych”, Oświęcim-Olkusz 2005, gdzie w bibliografii wymieniam m.in. wspomnienia Mariana Kiciarskiego, który szczegółowo opisał przebieg „Krwawej Środy” (Marian Kiciarski, Olkusz pod okupacją hitlerowską. Wspomnienia lekarza, „Przegląd Lekarski” 1968 nr 1).

Do pobrania w formacie .pdf: „Olkusz pod okupacją hitlerowską – Wspomnienia lekarza” – autor Marian Kiciarski

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 20 czerwca 2016 r.

Brak komentarzy

Siedemdziesiąt lat temu – bitwa w Przegini koło Olkusza

W dniach od 16 do 19 stycznia 1945 roku przez trzy dni trwała bitwa pomiędzy żołnierzami Armii Czerwonej i żołnierzami Wehrmachtu w Przegini, oddalonej dziesięć kilometrów od Olkusza. Na wieży kościoła pw. Najświętszego Zbawiciela w Przegini usadowił się niemiecki snajper, który zastrzelił wielu żołnierzy sowieckich idących do  ataku. Sam zginął z rąk radzieckiego zwiadowcy, który ubrany na biało podczołgał się pod wieżę kościelną i celnym strzałem pozbawił go życia. Zabity żołnierz niemiecki spadł z wieży i martwy jeszcze długo leżał przed wejściem do przegińskiego kościoła.

Wieża Kościóła Najświętszego Zbawiciela w Przegini, na której miał swoje stanowisko snajper niemiecki

Wieża kościóła Najświętszego Zbawiciela w Przegini, na której usadowił się snajper niemiecki

Wkrótce po zastrzeleniu wyborowego strzelca niemieckiego, w nocy z 19 na 20 stycznia 1945 roku, żołnierze Wehrmachtu opuścili Przeginię. Również już bez walki wycofali się z pobliskiego Olkusza. Nad ranem 20 stycznia 1945 roku do Srebrnego Miasta wkroczyły wojska sowieckie. Dla stolicy Powiatu Olkuskiego oznaczało to koniec niemieckiej okupacji, która zakończyła się siedemdziesiąt lat temu.

Położone pięćdziesiąt kilometrów od Olkusza miasto Oświęcim i KL Auschwitz czerwonoarmiści wyzwolili dopiero tydzień później 27 stycznia 1945 roku.

Czytaj więcej …

W dniu 20 stycznia 2015 roku olkuszanie uczcili siedemdziesiątą rocznicę wyzwolenie swojego miasta przez żołnierzy Armii Czerwonej, składając pod pomnikiem „Poległym i Pomordowanym 1939-1945″ kwiaty oraz wieńce.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 20 stycznia 2015 r.

1 komentarz

Dom rodzinny Antoniego Kocjana stanie u podnóża zamku w Rabsztynie

74. lata temu – w nocy z 21/22 września 1940 r. – został przywieziony do KL Auschwitz, gdzie oznaczono go numerem 4267.

Rodzinny dom Antoniego Kocjana, słynnego przedwojennego konstruktora szybowcowego, w którym się urodził w 1902 r. we wsi Skalskie  – obecnie dzielnica Olkusza,  zostanie przeniesiony i umieszczony u podnóża ruin zamku w Rabsztynie (3 km od Olkusza).

Chata Antoniego Kocjana. Fot. Olgerd Dziechciarz 2003 r.

Chata Antoniego Kocjana. Fot. Olgerd Dziechciarz 2003 r.

Szkoda, że z tej okazji – w 70. rocznicę śmierci konstruktora , rozstrzelanego przez Niemców w Warszawie w dniu 13 sierpnia 1944 r. oraz w 74. rocznicę przywiezienia go do KL Auschwitz w dniu 22 września 1940 r. – nie zostanie zorganizowana żadna okolicznościowa wystawa i nie będzie wydana żadna publikacja, poświęcona temu słynnemu również z okresu wojny oficerowi wywiadu lotniczego Komendy Głównej AK, który rozpracował tajemnicę nowych broni hitlerowskich „V-1″ i „V-2″.

Niektórzy historycy nazywają Antoniego Kocjana „człowiekiem, który wygrał drugą wojnę światową”.

Obecnie trwają prace konserwatorskie i rekonstrukcyjne związane z odtworzeniem wyglądu tej drewnianej, zabytkowej chaty, które mają być zakończone we wrześniu 2014 r.

Polskie Stowarzyszenie Motoszybowcowe w Poznaniu przyjęło im. Antoniego Kocjana. Jego imię  nosi  również Zespół  Szkół  Nr  3  w  Olkuszu.

Zastanawiam się, czy przy jakiejś okolicznościowej uroczystości na zamku w Rabsztynie, np. turniej rycerski, nie można byłoby zorganizować oboch chaty Antoniego Kocjana pokazu lotu współczesnych rakiet amatorskich.

O tym słynnym konstruktorze, pochodzącym z Olkusza, pisałem już kilkakrotnie na łamach różnych czasopism  i w portalach internetowych,  a także w tekstach,  zamieszczonych poprzednio na moim blogu.

Czytaj reszte tego wpisu »

,

Brak komentarzy

Przywieziony z rtm. Pileckim do KL Auschwitz … ocalił Londyn

Siedemdziesiąt lat temu nastąpiło lądowanie w Normandii. Była to największa pod względem użytych sił i środków operacja desantowa w historii wojen. Miała na celu otwarcie w zachodniej Europie tzw. drugiego frontu w europejskim teatrze działań II wojny światowej. Operacja została przeprowadzona we wtorek 6 czerwca 1944 roku pod dowództwem gen. Eisenhowera, a trzon sił inwazyjnych stanowiły wojska amerykańskie, brytyjskie i kanadyjskie.

Antoni Kocjan (1902-1942)

Antoni Kocjan (1902-1944)

Mało znane są osiągnięcia wywiadu lotniczego Komendy Głównej Armii Krajowej, którym kierował Antoni Kocjan. Osiągnięcia polskiego wywiadu przyczyniły się do tego, że lądowanie to mogło być możliwe, co potwierdzają słowa wielkich dowódców drugiej wojny światowej.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Jeszcze raz o Antonim Kocjanie „człowieku, który wygrał wojnę”

Zobacz: Człowiek, który ujawnił tajną broń Hitlera

Człowiek, który zatrzymał rakiety

W przyszłym roku przypada siedemdziesiąta rocznica śmierci Antoniego Kocjana, wybitnego konstruktora szybowcowego z okresu międzywojennego, więźnia KL Auschwitz (nr 4267), który po zwolnieniu z obozu latem 1941 r., swoimi dokonaniami rozsławił imię Polski w świecie. Na szczególne uznanie zasłużył sobie, po zwolnieniu go z obozu oświęcimskiego w 1941 r., kierowaniem podczas okupacji hitlerowskiej akcją rozszyfrowania tajnych broni niemieckich V-1 i V-2. W ten sposób przyczynił się wygrania przez aliantów wcześniej wojny i można przypuszczać, że w ten sposób ocalił życie wielu ludzi, w tym Żydów, którzy szczególnie od lata 1944 r. masowo byli zabijani w komorach gazowych czterech wielkich krematoriów KL Auschwitz II-Birkenau.

Żołnierze niemieccy ciągna V-1 do odpalenia

Antoni Kocjan, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

„Akcja V-1 i V-2” jest znana z książki Michała Wojewódzkiego o tym samym tytule, która kilkakrotnie była wznawiana w Polsce. Aresztowanie na początku czerwca 1944 r. i pobyt Kocjana w wiezieniu na Pawiaku przedstawiony jest w pracy Leona Wanata „Apel więźniów Pawiaka”. Najpełniejszą jego biografię napisał dr Andrzej Glass i jest ona zatytułowana „Antoni Kocjan – szybowce i walka z bronią „V”, a wydało ją Muzeum Lotnictwa w Krakowie w 2002 r.

Antoni Kocjan urodził się 12 sierpnia 1902 r. we wsi Skalskie (dzisiaj dzielnica Olkusza). Ojciec Michał zmarł w 1933 r. Matka – Franciszka z Żurowskich, zmarła w 1969 r. Michał i Franciszka Kocjanowie mieli czworo dzieci: Ludwika – wcześnie zmarłego, Annę, Bolesława-pilota (1908-1981) i Antoniego, który po ukończeniu szkoły powszechnej, uczył się w Gimnazjum im. Króla Kazimierza Wielkiego w Olkuszu, gdzie zdał maturę w 1923 r. Kiedy młody Antek trapił się, że jest niewysoki, matka mówiła mu: „Nie martw się, żeś Łokietek, będziesz dzielnym królem”. Jako uczeń gimnazjalny należał do harcerstwa. Podczas wojny polsko-bolszewickiej, od 20 sierpnia 1920 r. do 1 marca 1921 r., służył ochotniczo w 11 pułku piechoty WP.

Jesienią 1923 r. rozpoczął studia na Wydziale Elektrycznym Politechniki Warszawskiej, z których jednak wkrótce zrezygnował. Nocami pracował w jednym z urzędów pocztowych w Warszawie, aby zapewnić sobie środki utrzymania. W latach 1924-1927 studiował na Wydziale Leśnym Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

W 1925 r. nawiązał kontakty ze studentami Sekcji Lotniczej Wydziału Mechanicznego Politechniki Warszawskiej, a w rok później pod kierunkiem Antoniego Kocjana w warsztatach tej Sekcji został zbudowany dwumiejscowy samolot, zaprojektowany przez Jerzego Drzewieckiego. Kocjan był organizatorem tych warsztatów i od 1929 r. został w nich zatrudniony, ze stałą pensją miesięczną. W tym samym roku otrzymał również uprawnienia pilota samolotowego i ożenił się z Elżbietą Zanussi, studentką, którą wcześniej poznał podczas pracy na poczcie.

W dniu 16 października 1929 r. przez kpt. Franciszka Żwirkę i Antoniego Kocjana został ustanowiony na samolocie RWD-2 międzynarodowy rekord wysokości, wynoszący 4004 m w klasie samolotów o masie własnej do 280 kg. W tej samej klasie 30 września 1931 r. Jerzy Drzewiecki i Antoni Kocjan pobili kolejny rekord uzyskując wysokość 6023 m.

W 1931 r. Antoni Kocjan zaprojektował pierwszy ze swoich szybowców „Czajka”. Później nadawał im również nazwy ptaków lub owadów latających. Zdobył również uprawnienia pilota szybowcowego. „Czajki” okazały się bardzo przydatne dla szkolenia pilotów szybowcowych w latach 1931-1939. Produkował także szybowce, które nazwał „Wrona”, „Sroka”, „Sokół”, „Orlik” oraz „Mewa” i „Komar”. Antoni Kocjan projektował również od 1935 r. motoszybowce „Bąk” i mimo że nie ukończył studiów technicznych, okazał się genialnym konstruktorem szybowców. Za swoją działalność konstruktorską został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi.

Spośród 1400 szybowców zbudowanych w Polsce w latach trzydziestych – jak podaje w swojej książce dr Andrzej Glass – około 700 było konstrukcji Antoniego Kocjana. Na jego szybowcach ustanowiono czterdzieści krajowych rekordów oraz jeden rekord międzynarodowy, a na motoszybowcu „Bąk” dwa rekordy międzynarodowe.

W 1939 r. nastąpiła ewakuacja Warsztatów Szybowcowych z warszawskiego lotniska na Mokotowie do Lublina, gdzie Kocjan został ranny podczas nalotu niemieckich bombowców. Na początku października tegoż roku Antoni wraz z żoną Elżbieta powrócili do Warszawy, gdzie zastali spalone swoje warsztaty szybowcowe.

Na początku 1940 r. Antoni Kocjan rozpoczął działalność konspiracyjną w tajnej organizacji „Muszkieterowie”, gdzie zajmował się wywiadem lotniczym. Jego działalność wkrótce przerwało niespodziewane aresztowanie.

Blok nr 10 a (później blok nr 8 a), w którym Antoni Kocjan przebywał w KL Auschwitz

Blok nr 10 a (później nr 8 a), w którym Antoniego Kocjana więziono w obozie Auschwitz

W dniu 19 września 1940 r. został zatrzymany podczas drugiej wielkiej łapanki ulicznej w Warszawie i osadzony na Pawiaku, skąd w nocy z 21 na 22 września przywieziono go do KL Auschwitz w transporcie, który liczył 1705 więźniów. Razem z nim do obozu przywieziono wówczas rtm. Witolda Pileckiego (nr 4859) i znanego ze swojej powojennej działalności Władysława Bartoszewskiego (nr 4427).

Władysław Bartoszewski, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Władysław Bartoszewski, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Antoni Kocjan pracował w obozowej ślusarni. Przebywał w bloku nr 10 a (później numer 8 a). Zwolniono go z KL Auschwitz około rok później, dzięki staraniom jego znajomych z Warszawy i technicznej firmy niemieckiej „Techno-Service”, w której pracował przed aresztowaniem.

Po zwolnieniu ponownie podjął pracę we wspomnianej firmie niemieckiej jako zaopatrzeniowiec. We wrześniu 1941 r. wrócił do działalności konspiracyjnej w ZWZ/AK – udzielając się w tajnej produkcji ręcznych granatów zaczepnych oraz zajmując się naprawą pistoletów i produkcją do nich niektórych elementów. W zakresie wytwarzania granatów współpracował ze swoim kolegą gimnazjalnym z Olkusza, Tadeuszem Gurbielem.

Ponadto w budynku warsztatów szybowcowych Kocjana powstała tajna drukarnia wojskowa, która była największa drukarnią konspiracyjną w okupowanej Polsce.

Nieliczni konstruktorzy lotniczy pozostali w Warszawie i dlatego umiejętności Kocjana były szczególnie ważne dla wywiadu przemysłowego AK. Podjął się tego zadania, zostając szefem Referatu Lotniczego, działającego w strukturach tzw. Biura Studiów Przemysłowo-Godpodarczych.

Meldunki na temat niemieckiego lotnictwa zbierały lokalne komórki AK, przez obwody i okręgi AK docierały one do II Oddziału (wywiad) KG AK, która przekazywała je do Biura Studiów Przemysłowo-Gospodarczych, a stąd te, które dotyczyły produkcji i badań lotniczych, kierowane były do Referatu Lotniczego, którym wkrótce zaczął kierować Antoni Kocjan. Do jego zadań należało ustalenie lokalizacje zakładów niemieckich, związanych z produkcją lotniczą, aby mogły być w przyszłości zbombardowane przez lotnictwo alianckie.

We wrześniu 1942 r. przypadkowo został aresztowany szef Biura Studiów Przemysłowo-Gospodarczych, Jerzy Chmielewski „Jacek”, którego wywieziono do KL Auschwitz, gdzie otrzymał numer 121390. Zastąpił go Adam Mickiewicz, a Kocjan został jego zastępcą.

Od 1 stycznia 1943 r. Kocjan kierował tylko Referatem Lotniczym. Wtedy też zaczęły napływać meldunki o „torpedach powietrznych”. Polecono pomorskiemu wywiadowi AK Zachód „Lombard” ustalić, gdzie znajdują się wytwórnie i poligony tej nowej broni.

Uzyskane informacje trafiały do Antoniego Kocjana. Pierwsza informacja w tej sprawie została przekazana przez niego do Londynu w meldunku miesięcznym z końcem lutego 1943 r., a następny wysłał drogą radiową i przez kurierów do Sztabu gen. Sikorskiego w marcu 1943 r. meldunki te informowały, że w Peenemünde na wyspie Uznam koło Szczecina znajduje się rakietowy poligon doświadczalny oraz że hitlerowcy prowadzą próby z samolotami o napędzie rakietowym.

Anglicy aż do wiosny 1943 r. o Peenemünde niewiele wiedzieli, a wszelkie informacje na ten temat traktowali jako przesadzone. Dopiero 20 kwietnia tegoż roku zmienili zdanie i ppłk Duncan Sandys, który był zięciem angielskiego premiera Winstona Churchila, został mianowany na stanowisko eksperta i koordynatora do spraw niemieckich rakiet dalekiego zasięgu. Ten polecił wykonać zdjęcia lotnicze Peenemünde, a następnie w czerwcu 1943 r. opracował raport na ten temat i zreferował go Komitetowi Obrony, któremu przewodniczył premier Churchil. Podjęto wówczas decyzję o przeprowadzeniu najcięższego bombardowania Peenemünde, które zostało przeprowadzone przez 597 bombowców brytyjskich w nocy z 17/18 sierpnia 1943 r. Zginęło 735 osób, w tym 213 więźniów (wśród nich 91 Polaków) i 178 Niemców z personelu badawczego i kierownictwa ośrodka rakietowego. Działalność ośrodka została poważnie ograniczona. Antoni Kocjan za wykrycie Peenemünde został awansowany do stopnia podporucznika AK, a inspirując aliantów do tego nalotu stał się niezaprzeczalnie „człowiekiem, który wygrał drugą wojnę światową”.

Antoni Kocjan, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Mittelbau "Dora" - podziemne tunele z bronią "V"

W sierpniu 1943 r. istniejące poziome sztolnie-korytarze w górach Harzu koło Nordhausen otrzymały nazwę „Dora”, stając się filią obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie. W ten sposób rozpoczęto plan budowy podziemnej wytwórni V-2.

W meldunkach z lutego i marca 1944 r. Kocjan przekazał pierwsze wiadomości o produkcji ciężkich rakiet w podziemnych zakładach „Dora” koło Nordhausen. Od 28 października 1944 r. „Dora’ stała się samodzielnym obozem koncentracyjnym z filiami, z których część uczestniczyla w produkcji V-2, zaś część wykonywała prace budowlane. W „Dorze” pracowało 32 tysiące więźniów (przeszło przez obóz 60 tysięcy, zginęło 25 tysięcy).

Poważne zniszczenia w Peenemünde opóźniły użycie broni odwetowych „V” o całe pół roku. Wkład polskiego wywiadu AK i Antoniego Kocjana w tej sprawie był bardzo duży i umożliwił aliantom podjęcie inwazji w Normandii w czerwcu 1944 r., o czym tak napisał w swoich wspomnieniach, zatytułowanych „Krucjata w Europie”, amerykański generał Dwight Eisenhower, późniejszy prezydent Stanów Zjednoczonych:

Gdyby Niemcom udało się udoskonalić nową broń V-1, V-2, sześć miesięcy wcześniej, nasza inwazja Europy spotkałaby na ogromne trudności, ba, nawet w pewnych okolicznościach stałaby się niemożliwa.

Kiedy 6 czerwca 1944 r. rozpoczęto inwazję na wybrzeża we Francji, Niemcy nie byli w stanie użyć przeciw niej broni „V”. Dopiero kilka dni później, 12 czerwca, udało się wystrzelić pierwsze dziesięć pocisków V-1, z których cztery dotarły do Londynu. Do po początku jesieni 1944 r. skierowano na Anglię ponad dwa tysiące V-1. Na Londyn ostatni wystrzelony pocisk V-1 spadł 29 marca 1945 r. Straty spowodowane na Wyspach Brytyjskich przez V-1 wyniosły około 6 tysięcy zabitych i około 20 tysięcy rannych. V-2 po raz pierwszy użyto 8 września 1944 r.

Następnym celem była belgijska Antwerpia, port ważny dla zaopatrzenia inwazyjnego. Wystrzelono w jej kierunku 9 tysięcy V-1, z czego spadło na port około 2,5 tysiąca sztuk, ostatnia 31 marca 1945 r. Liczba zabitych około 7 tysięcy i około 20 tysięcy rannych.

Po zbombardowaniu Peenemünde w sierpniu 1943 r. próby z V-2 przeniesiono do Pustkowa (wysiedlona i spalona wieś) – Blizny (poligon) koło Dębicy. Tego nowego ośrodka rakietowego ze względu na odległość nie były w stanie zbombardować alianckie samoloty. Pierwszy start V-2 z Pustkowa-Blizny miał miejsce 5 listopada 1943 r. Od tego czasu zaczął na tamtejszym terenie pracować wywiad AK.

W dniu 20 maja 1944 r. nad brzegiem Bugu koło wsi Klimczyce spadła rakieta V-2, którą udało się zamaskować żołnierzom AK. Zdobycie rakiety i dostarczenie jej do Warszawy zbiegło się z aresztowaniem Kocjana w dniu 1 czerwca 1944 r., z powodu wykrycia drukarni tajnych wydawnictw wojskowych AK, mieszczących się w spalonych przedwojennych warsztatach szybowcowych Kocjana na skraju Pola Mokotowskiego.

Zdobycie pocisku V-2 w maju 1944 r. pozwoliło wywiadowi lotniczemu AK odsłonić dalsze jego tajemnice. Anglicy wprawdzie nie mieli szans przeciwstawić się naddźwiękowej prędkości V-2, ale poznali co im zagraża i wiedzieli, że należy niemieckie wyrzutnie rakietowe zwalczać we wszelki możliwy sposób.

Jerzy Chmielewski ps. "Rafał", b. więzień KL Auschwitz (nr 121 390)

Jerzy Chmielewski ps. "Rafał", były więzień KL Auschwitz (nr 121 390)

Gdyby w czerwcu 1944 r., kiedy zaczęły spadać pierwsze pociski V-1 na Londyn, w tym czasie udałoby się Kocjana wykupić z więzienia na Pawiaku, to byłby pierwszym kandydatem do lotu z meldunkiem o V-2 do Anglii. W zaistniałej jednak sytuacji wybór padł na Jerzego Chmielewskiego („Jacka”), który w marcu 1944 r. został zwolniony z KL Auschwitz i zmienił pseudonim na „Rafał”. Łatwo go było wprowadzić w problematykę rakiety, bo przed aresztowaniem był szefem Biura Studiów Przemysłowo-Gospodarczych. Części rakiety załadowano do dwóch stalowych butli tlenowych. Następnie raport na temat V-2 i butle przetransportowano pod Tarnów, gdzie było lądowisko.

Samolot przyleciał z Brindisi w nocy z 25 na 26 lipca 1944 r. Po powrocie do Włoch, Jerzy Chmielewski z Brindisi został samolotem przetransportowany do Londynu, gdzie raport i części rakiety przekazał do Oddziału VI Sztabu Wodza Naczelnego. Jednym z pilotów podczas tego lotu był por. pilot Kazimierz Szrejer.

Por. pilot Kazimierz Szrajer

Por. pilot Kazimierz Szrajer

Aresztowanie Antoniego Kocjana w czerwcu 1944 r. nie mało nic wspólnego ani z jego wywiadowczą działalnością lotniczą, ani z produkcją granatów, lecz jedynie wiązało się z wykryciem wspomnianej tajnej drukarni wojskowej. Ten zaś zręcznie się bronił, że z jej działalnością nie miał nic wspólnego.

W dniu 12 lipca 1944 r. Elżbieta Kocjanowa została zwolniona z Pawiaka. Jej mąż również miał być zwolniony, lecz Antoniego Kocjana zdradziła łączniczka AK, informując gestapowców z Pawiaka o jego udziale w konspiracyjnej produkcji granatów. „Człowiek, który wygrał wojnę”, bo tak o nim piszą niektórzy historycy, został rozstrzelany w grupie ostatnich więźniów Pawiaka 13 sierpnia 1944 r. Jego grób na zawsze pozostanie nieznany.

Rozkazem gen. Tadeusza „Bora”- Komorowskiego, wydanym pod koniec powstania warszawskiego, za swoje niezwykłe zasługi, Antoni Kocjan został odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 12 lutego 2013 r.

Zobacz:
Najdłuższa bitwa II wojny światowej, część I

Najdłuższa bitwa …, część II

Transportował V-2 do Londynu

,

Brak komentarzy

Jeszcze raz o pomniku w Olkuszu – w 70. rocznicę likwidacji olkuskiego getta

Niedawno przeczytałem, dwa lata po jego opublikowaniu, artykuł Jacka Sypienia, zatytułowany „Stary Cmentarz w Olkuszu”, zamieszczony w „Ilkusianie” nr 2 z 2010 r. Jego Autor na temat pomnika na tym cmentarzu, który upamiętnia mieszkańców ziemi olkuskiej  zamordowanych w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych napisał na stronie 72:

Pomnik ten podzielił środowisko osób, które zajmują się w Olkuszu historią regionalną. W licznych publikacjach zarzucono inicjatorom, że celowo nie umieszczając nazwisk wywodzących się z ziemi olkuskiej Żydów, którzy zginęli w obozach zagłady – fałszują historię.

Chciałem temu stwierdzeniu i jego bezkrytycznemu powielaniu stanowczo zaprzeczyć.

W dniu 12 czerwca 2005 r. nastąpiło odsłonięcie na starym cmentarzu w Olkuszu pomnika poświęconego pamięci mieszkańców ziemi olkuskiej, zamordowanych w czasie drugiej wojny światowej w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych. Z inicjatywą budowy tego pomnika wystąpił w 2001 r. Polski Związek Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych – Koło Nr 2 w Olkuszu. Realizacją jego budowy zajął się Społeczny Komitet, którego byłem członkiem. Pomnik ten jest wyrazem zaangażowanej i patriotycznej postawy wszystkich jego fundatorów, którymi byli w dużej mierze członkowie rodzin pomordowanych, akceptujący jego kształt i dobór nazwisk na nim umieszczonych.

Wiele nazwisk zostało jednak na nim pominiętych ze względu na brak dokumentacji, potwierdzających dokładnie miejsce śmierci tych osób, co wyjaśniam w mojej książce „Mieszkańcy ziemi olkuskiej w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych”, Oświęcim-Olkusz 2005 (stron 250), wydanej na okoliczność odsłonięcia tego pomnika oraz w opublikowanej dwa lata później broszurze „Upamiętnienie Żydów olkuskich. 65. rocznica likwidacji getta w Olkuszu – czerwiec 2007 r.”, Oświęcim – Olkusz 2007  (stron 36).

Na pięciu kamiennych tablicach utrwalono ponad trzysta imion i nazwisk – Polaków, Żydów i Cyganów – mieszkańców ziemi olkuskiej, którzy zginęli w obozach koncentracyjnych: Auschwitz, Buchenwald, Dachau, Flossenbürg, Gross-Rosen, Mauthausen-Gusen, Mittelbau, Neuengamme, Ravensbrück i Sachsenhausen oraz w hitlerowskich więzieniach w Bytomiu, Katowicach, Mysłowicach i Sosnowcu.

Pomnik składa się z dwóch części. Pierwszą  stanowi poziomy monolit w kształcie półkolistego powiększającego się ku środkowi „ofiarnego stosu” symbolizującego falę ludobójstwa. Na jego frontowej pochyłej ścianie wykuto ręcznie napis:

Mieszkańcom Olkusza i ziemi olkuskiej zamordowanym w obozach koncentracyjnych i hitlerowskich więzieniach w latach 1940-1945 w hołdzie społeczeństwo

Ponadto na jego frontowej pochylonej ścianie wykuty ręcznie powyższy tekst zakończony jest w najwyższym punkcie płaskorzeźbą Krzyża Oświęcimskiego. Całość zamyka na obwodzie półkula – zespół ażurowo uszeregowanych pionowych brył kamiennych, każda osadzona na specjalnej zalewie betonowej. Przednie pionowe ściany brył szlifowane stanowią tablice dla tekstów. Nazwiska ofiar grupowane są alfabetycznie w układzie obozów koncentracyjnych i hitlerowskich więzień zakończone zbiorowym tekstem dla ofiar bezimiennych:

(…) oraz pamięci tych ofiar, których imion i nazwisk lub miejsca śmierci nie zdołano ustalić.

Na ostatniej z tablic został umieszczony napis:

Pamięci kilkunastu tysięcy Żydów z Olkusza i ziemi olkuskiej, głównie bezimiennych ofiar komór gazowych w KL Auschwitz-Birkenau i w Bełżcu

oraz cytat

Różne są języki naszych modlitw, lecz łzy są zawsze takie same Abraham Joshue Heschel

W trakcie budowy powyższego pomnika i przez kilka miesięcy po jego odsłonięciu trwała ożywiona dyskusja na temat zasadności jego budowy i doboru tekstów i nazwisk ofiar na nim umieszczonych. Wszystkie teksty, które wówczas powstały i komentarze do nich opublikowane zostały opublikowane w obszernej książce pod redakcją Ireneusza Cieślika, Olgierda Dziechciarza i Krzysztofa Kocjana, zatytułowanej „Olkusz: zagłada i pamięć. Dyskusja o ofiarach wojny i świadectwa ocalałych Żydów”, Olkusz 2007  ( stron 423).

W tej dyskusji sprzed kilku lat był bardzo aktywny Ireneusz Cieślik z Olkusza, nie szczędzący twórcom tego pomnika samych krytycznych uwag, w większości zupełnie bezpodstawnych i niesłusznych, a często bardzo złośliwych, szczególnie pod adresem mojej osoby.

Obecnie Ireneusz Cieślik powrócił do tamtej dyskusji, w tekście „Dekada leczenia pamięci w Olkuszu”, opublikowanym  5 kwietnia 2012 r. na stronach portalu „Forum : Żydzi – Chrześcijanie – Muzułmanie”. Powtarza w nim stare bezpodstawne zarzuty, m.in. pisząc:

Do rangi symbolu zafałszowania historii, którego wyrazem jest pomnik, urasta fakt, że spośród ponad 3 tys. osób, jakie straciły życie w komorach Birkenau w wyniku akcji likwidacji olkuskiego getta, jedynym, którego nazwisko znalazło się na pomniku jest … Polak, Leopold Jarno, dołączony jako psychicznie chory do transportu Żydów olkuskich i wraz z nimi zagazowany.

Nie zachowały się żadne niemieckie nazistowskie dokumenty obozowe potwierdzające śmierć olkuskich Żydów (wymienionych z imienia i nazwiska) w komorach gazowych Birkenau lub w obozie masowej zagłady w Bełżcu, chociaż najprawdopodobniej ci ludzie, podobnie jak Żydzi ze Sławkowa, w większości zostali zamordowani zapewne w Birkenau. Z powodu jednak braku dokumentów, świadczących o miejscu ich wymordowania, nazwisk tych osób nie sposób było wymienić na pomniku w Olkuszu.

Na temat Leopolda Jarno zebrałem wnikliwą dokumentację, zdając sobie w pełni sprawę z tego, że nigdy nie ustalę dokładnych okoliczności jego śmierci. W związku z powyższym w swojej książce „Mieszkańcy ziemi olkuskiej w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych” napisałem:

Jarno Leopold, ur. 2.11.1901 r. w Olkuszu i tam zamieszkały, (…) zamierzał zostać organistą, w czym przeszkodziła mu choroba psychiczna, (…) dołączony do transportu Żydów olkuskich i wraz z nimi najprawdopodobniej zamordowanych w komorze gazowej KL Auschwitz II-Birkenau w czerwcu 1942 r. Ustalając te dane byłem w kontakcie z rodziną pana Jana Jarno, mieszkającą w Olkuszu, która nawet dostarczyła odpis aktu urodzenia ich krewnego Leopolda z ksiąg parafialnych i zabiegała o to, aby Jego nazwisko zostało umieszczone na pomniku na starym cmentarzu w Olkuszu.

Wolę rodziny Leopolda Jarno spełniłem, narażając się na zarzuty Ireneusza Cieślika,  niezorientowanego  w szczegółach tej sprawy.

Bezpodstawny jest także zarzut tego Autora, że na pomniku w Olkuszu zamierzano umieścić tylko nazwiska tych więźniów, których obozowe akty zgonów zachowały się. W rzeczywistości bazowano od początku na różnych ustaleniach, opartych  o wszelkie zachowane dokumenty obozowe i inne wiarygodne źródła, np. relacje i wspomnienia byłych więźniów.

Kolejny zarzut Ireneusza Cieślika wobec mnie to:

(…) ojciec Zbigniewa Makusza (legendy olkuskiego harcerstwa i kontrwywiadu AK) figuruje na pomniku (i w książce  Cyry) jako Ryszard Makusek.

Wyjaśniam, że nazwisko to wraz z krótką notką biograficzną wyszczególnione  jest książce „Więzienia hitlerowskie na Śląsku, w Zagłębiu Dąbrowskim i w Częstochowie 1939-1945” (opracowanie zbiorowe pod red. Andrzeja Szefera), Katowice 1983. Autorzy tej publikacji stwierdzają, że Ryszard Makusek, ur. 19.09.1877 r. we Lwowie, zamieszkały w Ogrodzieńcu, emeryt, zginął w więzieniu hitlerowskim w Sosnowcu 13.03. 1943 r.

W mojej książce „Mieszkańcy ziemi olkuskiej w hitlerowskich więzieniach  i obozach koncentracyjnych” wprawdzie Mordka Jakub Glajtman i Chaim Pinkus znaleźli się w wykazie Żydów, „którzy przeżyli pobyt w obozach koncentracyjnych lub ich los jest nieznany”, ale już po ukazaniu się tej publikacji udało się ustalić, że są to dwaj – z trzech olkuskich Żydów, będących więźniami KL Auschwitz, których powieszono publicznie w Olkuszu.  Obszernie na ten temat napisałem w artykule, zatytułowanym „Egzekucja w Olkuszu w dniu 3 marca 1942 r.”, który wydrukowany został w „Biuletynie Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem” 2009 nr 55, str. 58-60. Obozowe zdjęcia tych trzech olkuskich Żydów są zachowane w Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, a    Ireneusz Cieślik nie był ich odkrywcą.

Należy się również odnieść do dwóch ostatnich uwag krytycznych w omawianym artykule Ireneusza Cieślika, zwracających uwagę na to, że na tablicach pomnika nie ma nazwisk: Antoniego Kocjana, słynnego konstruktora  lotniczego  szybowców i  Jerzego Stamirowskiego, starosty powiatu olkuskiego w latach 1918-1932  (obydwaj zostali rozstrzelani na Pawiaku).

Osobiście uważam, że przeoczenie umieszczenia na pomniku nazwiska Antoniego Kocjana, jakkolwiek przykre, w sposób szczególny nie zaszkodziło zachowaniu pamięci o Nim, ponieważ Jego imię nosi jedna z olkuskich ulic, a także istnieje Zespół Szkól nr 3 im. Antoniego Kocjana w Olkuszu. Z kolei Jerzy Stamirowski, wprawdzie mocno związany z historią Olkusza, nie urodził się na ziemi olkuskiej ani w ostatnich latach swojego życia nie mieszkał w Olkuszu, ponieważ w 1935 r. przeniósł się do Warszawy.

Obydwa wymienione powyżej nazwiska nie figurują na tablicach pomnika na starym cmentarzu w Olkuszu, ale jeżeli Ireneusz Cieślik bardzo chce, aby one tam znalazły się, jego twórcy przewidzieli możliwość umieszczania na pomniku dalszych nazwisk zamordowanych, o ile zainteresowani będą o to zabiegać i przekażą  fundusze, które pokryją koszty wykonania niezbędnych w tym zakresie prac kamieniarskich.

W uzupełnieniu powyższych uwag chciałbym jeszcze dodać, że część Żydów z getta w Olkuszu, uznanych za zdolnych do pracy, wywieziono do gett w Będzinie i Sosnowcu.

W sierpniu 1943 r., kiedy getta te były likwidowane, Żydzi w nich mieszkający byli przywożeni w transportach do KL Auschwitz II – Birkenau. Nieliczni spośród nich po przejściu selekcji zostali zarejestrowani w obozie, większość zginęła natychmiast w komorach gazowych w Birkenau. Wśród tych, którzy zostali osadzeni jako więźniowie w obozie Auschwitz, zdarzali się również Żydzi z Olkusza i ziemi olkuskiej, którzy są wyszczególnieni w zachowanej dokumentacji obozowej, znajdującej się w Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu i ich nazwiska figurują na pomniku w Olkuszu.

Krzysztof Kocjan w swojej książce Zagłada olkuskich Żydów (Olkusz 2002) opublikował listę wysiedleńczą 726 olkuskich Żydów, której oryginał jest przechowywany w archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie. Maszynopis ten – jak wynika z odręcznego dopisku – sporządzony został w trakcie wysiedlania Żydów z Olkusza. Zdaniem Krzysztofa Kocjana i Ireneusza Cieślika wymienieni na tej liście Żydzi zginęli w komorach gazowych KL Auschwitz II – Birkenau.

Z tej listy nie wynika jednak, co stało się z Żydami na niej wyszczególnionymi oraz kiedy dokładnie i przez kogo ten wykaz został sporządzony. Ponadto na tej liście są wymienione nazwiska Żydów z Chorzowa i okolic, których przymusowo przewiezionych w liczbie około 1500 osób do getta olkuskiego 15 czerwca 1940 r.

Na powyższej liście pod numerem 364 wymieniona jest Ruchla Szafir, ur. w 1929 r., która – jak wynika zopracowania Krzysztofa Kocjana „Zagłada Żydów olkuskich. Suplement”, opublikowanego w „Ilkusianie” 2012 nr 10 – wojnę przeżyła. Stąd nasuwa się wniosek, że nie może to być lista z nazwiskami olkuskich Żydów, którzy zginęli w komorach gazowych KL Auschwitz II-Birkenau.

Szafir Ruchla, ur. w 1929 r., po wojnie przez pewien czas mieszkała w Olkuszu

Szafir Ruchla, ur. w 1929 r., po wojnie przez pewien czas mieszkała w Olkuszu

afir Ruchla przezyła pobył w podobozie KL Gross-Rosen. Po wojnie pracowała w Olkuszu jako pomoc dentystyczna.

Szafir Ruchla przeżyła pobył w podobozie KL Gross-Rosen (po wojnie pracowała w Olkuszu jako pomoc dentystyczna)

Krzysztof Kocjan i Ireneusz Cieślik twierdzą, że większość Żydów z Olkusza zginęła w komorach gazowych KL Auschwitz-Birkenau. Pragnę jednak zaznaczyć, że są to tylko przypuszczenia tych Autorów, które osobiście wprawdzie byłbym skłonny poprzeć, lecz równocześnie zaznaczam, że w zachowanej dokumentacji poobozowej, przechowywanej w Archiwum Muzeum Auschwitz-Birkenau na ten temat nie ma żadnego potwierdzenia.

Z kolei pracownicy Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie są zdania, że Żydzi z getta olkuskiego w większości zginęli w Bełżcu i na podstawie ich ustaleń zagłada Żydów olkuskich została upamiętniona w Muzeum – Miejscu Pamięci w Bełżcu, które powstało w 2004 r.

W świetle powyższych rozważań nie można było wspomnianych 726 nazwisk Żydów uznać w sposób udokumentowany za ofiary komór gazowych KL Auschwitz II – Birkenau, które wszystkie pochodziłyby z Olkusza i wymienić je na pomniku, odsłoniętym na starym cmentarzu w Olkuszu 12 czerwca 2005 r.

Adam Cyra
Oświęcim, 27 maja 2012 r.

Zobacz: Ireneusz Cieślik, Dekada leczenia pamięci w Olkuszu
Olgerd Dziechciarz, Dekada pamięci
Pomnik na starym cmentarzu w Olkuszu
Egzekucja w Olkuszu w dniu 3 marca 1942 r.
Upamiętnienie Żydów olkuskich w Bełżcu
Podziękowanie z Instytutu Pamięci Yad Vashem w Jerozolimie

Antoni Kocjan
Jerzy Stamirowski

, , , ,

1 komentarz

„Ja z krematorium Auschwitz” po angielsku i włosku

W ubiegłym roku ukazała się książka Igora Bartosika i Adama Wilmy „Ja z krematorium Auschwitz”, przetłumaczona na angielski i włoski. Zasadniczy zapis rozmów z Henrykiem Mandelbaumem, jednym z ostatnich świadków Holocaustu, został opracowany przez Autorów tej publikacji w latach 2003-2004. Obecnie Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu przygotowuje jej wydanie w języku francuskim.

Okładka książki pt. „Ja z krematorium Auschwitz”

Okładka książki pt. „Ja z krematorium Auschwitz”

Wspomniana książka, budząca już zainteresowanie międzynarodowe, stanowi zapis rozmowy ze zmarłym w ponad trzy lata temu Henrykiem Mandelbaumem, który urodził się urodził się 15 grudnia 1922 r. w rodzinie żydowskiej w Olkuszu, gdzie spędził również najmłodsze lata swojego życia.

Henryk Mandelbaum podczas drugiej wojny światowej jako więzień obozu Auschwitz wykonywał koszmarną pracę, będąc członkiem „Sonderkommando”, które obsługiwało cztery krematoria w drugiej części obozu oświęcimskiego, czyli KL Auschwitz II-Birkenau.

Henryk Mandelbaum podczas ostatniego pobytu w Olkuszu w 2007 r.

Henryk Mandelbaum podczas ostatniego pobytu w Olkuszu w 2007 r.

Po wojnie często przyjeżdżał do miasta swojego dzieciństwa. Uczestniczył także 12 czerwca 2005 r. w odsłonięciu pomnika na Starym Cmentarzu w Olkuszu, który upamiętnia Polaków oraz Żydów, mieszkańców Ziemi Olkuskiej, zamordowanych podczas drugiej wojny światowej w hitlerowskich więzieniach, obozach koncentracyjnych i obozach masowej zagłady. Odwiedzał również Oświęcim, najczęściej spotykając się w Międzynarodowym Domu Spotkań Młodzieży (MDSM) z uczniami i studentami zarówno z Polski, jak i Niemiec.

Był jednym z 32 byłych więźniów KL Auschwitz, z którymi 26 maja 2006 r. na dziedzińcu bloku nr 11 (Blok Śmierci) spotkał się papież Benedykt XVI.

Henryk Mandelbaum z papieżem Benedyktem XVI

Henryk Mandelbaum z papieżem Benedyktem XVI

Jeszcze w czerwcu 2007 r. brał udział w otwarciu wystawy w Miejskim Ośrodku Kultury w Olkuszu, wcześniej eksponowanej w MDSM w Oświęcimiu, zatytułowanej „Tylko gwiazdy zostały jak wczoraj”, wspominając:

Kiedy byłem już na wolności, nie mogłem uwierzyć, że jestem wolny, że przeżyłem. W snach powracały przeżycia, których doznałem podczas pobytu w „Sonderkommando”. (…) Z kominów krematoryjnych buchały płomienie na wysokość kilku metrów. Obrazy te kojarzyły mi się z wyobrażeniem piekła.

Z kolei Mieczysław Miska, mieszkający do dzisiaj w Olkuszu, w swojej relacji podaje:

Pamiętam, jak w czasie okupacji hitlerowskiej, czasami wiatr przywiewał słodki i mdły zapach od strony Oświęcimia, który roznosił się w powietrzu, najprawdopodobniej podczas palenia ciał Żydów zamordowanych w komorach gazowych na stosach spaleniskowych w KL Auschwitz II-Birkenau w Brzezince.

Henryk Mandelbaum zmarł 17 czerwca 2008 r. i został pochowany dwa dni później na Cmentarzu Centralnym w Gliwicach. Jego trumnę przykryła również ziemia przywieziona z Olkusza przez delegację, której przewodniczył burmistrz Srebrnego Grodu, Dariusz Rzepka.

Adam Cyra
Oświęcim, 18.01.2012 r.


, , , , , , ,

Brak komentarzy

Nieznane karty zgonu Aleksandra Aleksiejewa i Wiesława Jagodzińskiego z Olkusza

Kartoteka więźniów obozu Mauthausen, położonego na terenie Austrii, który został wyzwolony przez wojska amerykańskie 5 maja 1945 r. i inne akta z tego niemieckiego nazistowskiego obozu, o czym już pisałem poprzednio w tekście o Konradzie Juszczyku, od ponad pół wieku znajdują się w archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. Wśród nich jest nie tyko zachowana karta zgonu Konrada Juszczyka, ale także dalsze nieznane dokumenty związane z innymi mieszkańcami Olkusza i ziemi olkuskiej, zamordowanymi w KL Mauthausen-Gusen. W sumie są to źródła archiwalne bardzo cenne dla historyków i coraz bardziej przez nich wykorzystywane, chociaż przypuszczam, że mało wiedzą o nich również żyjący jeszcze więźniowie KL Mauthausen, a także współcześni badacze martyrologii Polaków w niemieckich nazistowskich obozach koncentracyjnych.

Wiesław Jagodziński. który urodził się 3 lipca 1907 r. w Skarżysku, był nauczycielem gimnazjalnym w Kowlu na Wołyniu, a także profesorem matematyki w gimnazjum olkuskim od 15 września 1939 r. do zamknięcia szkoły przez niemieckich nazistów 15 stycznia 1940 r. Za działalność konspiracyjną w ZWZ/AK został aresztowany 11 lutego 1943 r. i zesłany do Mauthausen-Gusen, nr 14499, gdzie go rozstrzelano 8 lipca 1943 r.

Z kolei jego żona Teresa Jagodzińska (z domu Schmidt), urodzona 11 października 1911 r. w Warszawie, była w latach 1920-1928 uczennicą Gimnazjum Polskiej Macierzy Szkolnej w Olkuszu. Podczas okupacji mieszkała wraz z mężem Wiesławem Jagodzińskim oraz córeczką Ewą w Olkuszu. Aresztowano ją również za działalność konspiracyjną w ZWZ/AK i od 12 lutego 1943 r. więziono na terenie obozu macierzystego w Oświęcimiu w bloku nr 2a, który był oddany do dyspozycji więzienia śledczego w Mysłowicach. W dniu 5 marca 1943 r. oznaczono ją numerem 37564 i przeniesiono do KL Auschwitz-Birkenau, gdzie zginęła 25 czerwca 1944 r.

Córka Teresy i Wiesława Jagodzińskich, posiadająca wiele dokumentów, związanych z pobytem i śmiercią Jej rodziców w niemieckich obozach koncentracyjnych, mieszka w Olkuszu.

Wśród zachowanych kart zgonów olkuszan w KL Mauthausen, które są przechowywane w archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu warto także zwrócić uwagę na kartę zgonu Aleksandra Aleksiejewa, urodzonego 26 marca 1914 r. w Sułoszowej i zamieszkałego w Olkuszu, który wraz z żoną Anną należał do „Orła Białego”. Za działalność konspiracyjną w tej organizacji został aresztowany 12 lutego 1943 r. i przewieziony do obozu Auschwitz, gdzie został skazany na karę śmierci. Po trzech tygodniach wywieziono go do Mauthausen i rozstrzelano 17 kwietnia 1943 r.

Z kolei jego żona Anna Goc (z domu Krzyżanowska, w obozie Aleksiejew), urodzona 20 lipca 1919 r. w Charsznicy, zamieszkała w Olkuszu, aresztowana została wraz z mężem12 lutego 1943 r. i przewieziona do Auschwitz, gdzie otrzymała nr 37537. W dniu 21 sierpnia 1944 r. z tego obozu przeniesiono ją do Natzweiler (podobóz Ebingen), a potem ewakuowano ją do Ravensbrück, gdzie odzyskała wolność w pierwszych dniach maja 1945 r. Anna Goc (nazwisko powojenne po drugim mężu) zmarła w Olkuszu kilka lat temu.

Stanisław Nogaj, były więzień Mauthausen-Gusen, w swoich wspomnieniach, zatytułowanych „Gusen”, Katowice 1945, część II, na stronie 81-82 opisuje, jak zginął Aleksander Aleksiejew, który w dniu 17 kwietnia 1943 r. został rozstrzelany w tym obozie wraz z dwoma innymi Polakami: Kazimierzem Fabrowiczem, urodzonym 1 października 1910 r. i Aloizym Laszczakiem, urodzonym 22 listopada 1899 r.

Nogaj tak pisze na ten temat:

Delikwenci oczekiwali wykonania wyroku przez cały dzień, stojąc pod ścianą. Komendant Ziereis przybył niespodziewanie już o godz. 5-tej po południu, zamiast o godzinie 6-tej. Egzekucję trzeba było przyśpieszyć. Seidler zaofiarował się osobiście, dopilnować, by pluton egzekucyjny przybył na miejsce jak najprędzej.

- Nie potrzeba! – krzyknął za nim Ziereis.

- Załatwimy to sami – dodał do swego otoczenia, które służalczo oczekiwało dalszych jego rozkazów.

Ziereis zarządził następnie, by skazani na śmierć więźniowie położyli się na piasku, twarzą do ziemi. Potem podszedł kolejno do każdego przyłożył browning do tyłu czaszki, mordował każdego osobiście, śmiejąc się przy tym do przyglądających mu się SS-manów. Więźniowie, pracujący w krematorium, przyglądali się tej scenie.

- Sprzątnijcie to ścierwo! – rzucił rozkaz Ziereis kapie krematorium Józefowi Szwendemanowi, wskazując na zabitych. Trupy zabitych wrzucono na wózek i odwieziono do krematorium. Po odejściu Ziereisa poszliśmy obejrzeć piasek krwią więźniów zbroczony.

Następnego dnia opowiadał mi dr Kamiński, że przyglądając się wyrzucaniu zabitych z wózka do chłodni w krematorium widział, jak jeden z rzekomych trupów podniósł się na cementowej posadzce. Żył jeszcze i był przytomny. Kula Ziereisa nie uśmierciła go. Żywego wrzucono razem z trupami do chłodni, gdzie było kilkadziesiąt trupów. Niewątpliwie zmarł z zimna albo z przerażenia, gdy chłodnię zamknięto.

Warto jeszcze dodać, że morderca wspomnianych powyżej więźniów, Franz Ziereis, komendant KL Mathausen, zmarł po wyzwoleniu tego obozu w maju 1945 r., postrzelony przez żołnierzy amerykańskich.

Adam Cyra
Oświęcim, 22 lipca 2009 r.

, , , , , ,

Brak komentarzy

Nieznana karta zgonu Konrada Juszczyka z Olkusza

Kartoteka więźniów KL Mauthausen, położonego na terenie Austrii, który został wyzwolony przez wojska amerykańskie 5 maja 1945 r. i inne akta z tego niemieckiego nazistowskiego obozu od ponad pół wieku znajdują się w archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. W bliżej nieznanych okolicznościach zaraz po wojnie przewieziono je do Łodzi i przechowywane były w mieszkaniu rodziny adwokata Henryka Kurnatowskiego, byłego więźnia KL Mauthausen, który zmarł w Warszawie w drugiej połowie 1953 r. Po jego śmierci, w wyniku korespondencji między Główną Komisją Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, Ministerstwem Kultury i Sztuki w Warszawie oraz Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau, zostały one przewiezione z Łodzi do Oświęcimia w styczniu 1954 r. Od tego czasu są starannie przechowywane w zbiorach archiwalnych Muzeum oświęcimskiego.

Nieznana karta zgonu Konrada Juszczyka z Olkusza

Nieznana karta zgonu Konrada Juszczyka z Olkusza

Wspomnianą kartotekę i inne akta z KL Mauthausen utrzymuje się we wzorowym porządku i w większości jest ona zeskanowana, co ogromnie pomaga w badaniach historycznych, związanych z tragicznym losem więźniów KL Mauthausen, którzy często wcześniej przebywali w KL Auschwitz. Wśród przechowywanych kartotek jest także obozowa kartoteka więźniów zmarłych w KL Mauthausen.

W sumie są to źródła archiwalne bardzo cenne dla historyków i coraz bardziej przez nich wykorzystywane, chociaż przypuszczam, że mało wiedzą o nich również żyjący jeszcze więźniowie KL Mauthausen i jego podobozów, w tym pierwszego i największego z nich Gusen. Ostatnio udało się w tych materiałach odnaleźć kartę zgonu Konrada Juszczyka, pochodzącego z Olkusza, z której wynika, że zginął on w KL Mauthausen sześćdziesiąt sześć lat temu, 8 lipca 1943 r.

Konrad Juszczyk to bohaterska i godna przypomnienia postać. Urodził się 19 lutego 1915 r. w Sosnowcu, był uczniem Gimnazjum im. Króla Kazimierza Wielkiego w Olkuszu, gdzie zdał maturę w 1933 r., a następnie studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, uzyskując tytuł magistra w 1938 r. W tymże samym roku rozpoczął aplikację w Sądzie Grodzkim w Olkuszu. We wrześniu 1939 r. razem z kolumną ratowniczo-sanitarną PCK przemierzył jako sanitariusz szlak wojenny z Olkusza pod Rozwadów Lubelski. Podczas okupacji hitlerowskiej, mieszkając w Olkuszu, aplikował u adwokata niemieckiego, który miał swoją kancelarię w Sosnowcu. W tym czasie był członkiem konspiracyjnej organizacji „Orzeł Biały”, co stało się powodem jego aresztowania w styczniu 1943 r. i osadzenia w Gusen, a potem w Mauthausen, gdzie został rozstrzelany 8 lipca 1943 r.

Jego obszerny biogram i wspomnienia o nim znajdują się w „Księdze Pamiątkowej Liceum w Olkuszu 1916-1956″, wydanej w 1957 r., gdzie można zapoznać się ze świadectwem złożonym przez Lucjusza Juszczyka, który tak pisze:

Konrada znałem od bardzo dawna. (…) Zarówno koleżanki, jak i koledzy darzyli go zaufaniem i szacunkiem. Był on swojego rodzaju autorytetem w naszym szkolnym społeczeństwie. Nie przypominam sobie Konrada uganiającego się na nartach po olkuskich wzgórzach, nie pamiętam, aby w ogóle z pasją oddawał się jakimś rozrywkom właściwym młodemu wiekowi, po prostu ciągle miał na to za mało czasu. Dla innych miał go zawsze pod dostatkiem. Ze szkołą był zawsze bardzo ściśle związany. (…) Podczas okupacji był członkiem organizacji podziemnej „Biały Orzeł”. Komórki te były powiązane z ośrodkiem centralnym w Warszawie. Główne ich zadania to wywiad i przygotowanie zbrojnego wystąpienia przeciw Niemcom. Z grupami tymi i Konradem straciłem bezpośredni kontakt na wiosnę 1941 r. W styczniu 1943 r. Konrad został aresztowany przez gestapo (…), przewieziono go do obozu Gusen (Austria), a później do sąsiedniego Mauthausen, gdzie w grupie 45 więźniów, przeważnie Ślązaków, został rozstrzelany w dniu 8 lipca 1943 r. Dane dotyczące śmierci Konrada stwierdziłem na podstawie oświadczeń więźnia obozu Gusen Stanisława Nogaja z Katowic oraz wydanej przez niego broszury pt. Gusen Cz. II 1946 r. str. 82 (wyd. Zw. Byłych Więźniów Ideowo-politycznych. Katowice, Dyrekcyjna 9).

Liceum Ogólnokształcące im. Króla Kazimierza Wielkiego w Olkuszu w 1956 r., podczas jubileuszu czterdziestolecia szkoły oraz II Zjazdu Absolwentów i Nauczycieli, ufundowało oraz wmurowało w ścianę szkoły marmurową tablicę pamiątkową z nazwiskami nauczycieli i uczniów poległych w pierwszej i drugiej wojnie światowej, wśród których jest wymienione nazwisko Konrada Juszczyka. Ponadto jego nazwisko jest wyryte na jednej z płyt pomnika, poświęconego mieszkańcom Ziemi Olkuskiej, zamordowanym w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych, którego odsłonięcie nastąpiło na starym cmentarzu w Olkuszu 12 czerwca w 2005 r.

Adam Cyra
Oświęcim, 23 czerwca 2009 r.

, , , ,

Brak komentarzy

Pomnik w Olewinie koło Olkusza

Piotr Kocjan (1913-1945)

Piotr Kocjan (1913-1945)

Obok zabytkowej kapliczki Olewinie koło Olkusza odsłonięty został w 1991 roku  pomnik z nazwiskami czterech poległych i zamordowanych mieszkańców tej miejscowości w czasie drugiej wojny światowej. Na płycie pomnika wymienione jest również nazwisko Piotra Kocjana, który zginął ponad siedemdziesiąt lat temu, mając zaledwie trzydzieści jeden lat.

Pomnik przed kapliczką w Olewinie k. Olkusza

Pomnik przed kapliczką w Olewinie k. Olkusza

Piotr Kocjan urodził się 28 maja 1913 roku w Olewinie, gdzie jego rodzice mieli niewielkie gospodarstwo rolne. Wychowany w trudnych warunkach w wielodzietnej rodzinie jako eksternista zdał egzaminy z zakresu 6 klas gimnazjalnych w Gimnazjum im. Króla Kazimierza Wielkiego w Olkuszu.

W latach 1936-1937 odbył służbę wojskową w 11. pułku piechoty w Tarnowskich Górach. Po przeniesieniu do rezerwy podjął w 1938 roku pracę radiotelegrafisty na dworcu kolejowym PKP w Jaworznie-Szczakowej. Jego jednostką przydziałową był 16. pułk piechoty w Tarnowie, do którego nie został zmobilizowany ze względu na pracę w PKP. We wrześniu 1939 roku wraz z innymi kolejarzami z Jaworzna-Szczakowej został ewakuowany w głąb wschodniej Polski.

Po powrocie do rodzinnego domu w Olewinie zaangażował się w 1941 roku konspiracyjnie w organizacji „Orzeł Biały”, a potem w ZWZ/AK. Równocześnie pracował jako dróżnik na pobliskim przejeździe kolejowym znajdującym się między Rabsztynem i Troksem, położonym w pasie granicznym pomiędzy Rzeszą i Generalnym Gubernatorstwem, utrzymując kontakty z działającymi w tym rejonie oddziałami partyzanckimi.

Tablica pamiątkowa na pomniku

Tablica pamiątkowa na pomniku

Konspiracyjna grupa do której należał została rozbita wskutek „wsypy” latem 1944 roku. Żandarmi hitlerowscy aresztowali go w jego rodzinnym domu w Olewinie nad ranem 29 sierpnia.

Więziony był w Olkuszu, Sosnowcu i w Mysłowicach, skąd po upływie półtora miesiąca skierowano go w transporcie więźniów do obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Przywieziony tam został pod koniec października 1944 roku, otrzymując numer 80894.

Po kilku dniach spędzonych w obozie macierzystym Gross-Rosen przeniesiony został do podobozu „Arbeitslager Breslau II” we Wrocławiu, gdzie zmuszono go do niewolniczej pracy przy produkcji części do czołgów w zakładach „Linke Hoffman Werke A.G.”.

Kartka pocztowa z więzienia w Mysłowicach

Kartka pocztowa z więzienia w Mysłowicach

W Olewinie pozostawił żonę Zofię i dwoje maleńkich dzieci – syn Józef, ur. wiosną 1943 roku i córka Elżbieta, ur. jesienią 1944 roku, kiedy ojciec przebywał już w obozie koncentracyjnym.

W ostatnim grypsie wysłanym z podobozu we Wrocławiu do żony Zofii, noszącym datę 30 grudnia 1944 roku, napisał:

List, który otrzymałem od Ciebie sprawił mi wielką radość z powodu, że mam wiadomość od Ciebie i że mamy małą Elżunię, którą z imienia już pokochałem. Ale później ogarnął mnie wielki smutek i żal. Bo możesz sobie wyobrazić ojca, który ma dziecko i nie zna go, nie może do niego przemówić i uścisnąć go. Elżuniu, ty mój skarbie, bądź zdrowa i rośnij Bogu i nam na pociechę. Pragnę, abyś była kropla w kroplę podobna do Twojej mamusi i przejęła od niej wszystkie cechy charakteru. Teraz muszę coś powiedzieć temu mojemu łobuzowi, którego prawdopodobnie rozpieściła Babunia. Ty mały łobuzie módl się do Bozi, żeby Tatuś powrócił, bo Tatuś modli się do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, aby dała Wam zdrowie i miała Was w swojej opiece.

Pomnik na starym cmentarzu w Olkuszu

Pomnik na starym cmentarzu w Olkuszu

W drugiej połowie stycznia 1945 roku, podczas ewakuacji więźniów z wrocławskiego podobozu do KL Gross-Rosen, Piotr Kocjan został zastrzelony na przez esesmana z konwoju, kiedy z wyczerpania nie mógł już iść o własnych siłach. Został pochowany w bezimiennej mogile na trasie „Marszu Śmierci”.

Jego nazwisko jest wymienione na pomniku, upamiętniającym mieszkańców Ziemi Olkuskiej, zamordowanych w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych, którego odsłonięcie nastąpiło na starym cmentarzu w Olkuszu 12 czerwca 2005 roku.

Wdowa po Piotrze Kocjanie – Zofia Kocjan zmarła 16 marca 2012 roku i  została pochowana 19 marca.  na nowym cmentarzu w Olkuszu. Miała 91 lat.

Adam Cyra
Oświęcim, 6 lutego 2009 r.

, , , ,

1 komentarz

Egzekucja w Olkuszu w dniu 3 marca 1942 r.

W pierwszych dniach września 1939 r. hitlerowcy po zajęciu powiatu olkuskiego, który był położony w południowej części Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej i graniczył z Zagłębiem Dąbrowskim, Górnym Śląskiem i ziemią krakowską, przystąpili do budowy własnego aparatu władzy opartego na terrorze oraz eksterminacyjnych i zbrodniczych działaniach. Z części ziem polskich włączonych do III Rzeszy, na mocy dekretu Adolfa Hitlera z 8 października tegoż roku, utworzono m.in. rejencję katowicką, która później weszła w skład prowincji górnośląskiej. Przyłączono do niej południowo-zachodnią część powiatu olkuskiego wraz z Olkuszem, któremu nadano w 1941 r. niemiecką nazwę Ilkenau. Tereny te traktowano jako integralną część państwa niemieckiego. Pozostałą, północno-wschodnią część powiatu olkuskiego, włączono do Generalnego Gubernatorstwa, które utworzono 26 października 1939 r.

Czytaj reszte tego wpisu »

, , ,

1 komentarz

Pomnik na starym cmentarzu w Olkuszu

W dniu 12 czerwca 2005 r. nastąpiło odsłonięcie na starym cmentarzu w Olkuszu pomnika poświęconego pamięci mieszkańców ziemi olkuskiej zamordowanych w czasie drugiej wojny światowej w hitlerowskiej w więzieniach i obozach koncentracyjnych.

Czytaj reszte tego wpisu »

, , , , ,

1 komentarz