Archiwum dla kategorii Kresy

Halina Ziółkowska-Modła ukończyła dziewięćdziesiąt lat

W Oświęcimiu od dwudziestu lat istnieje Koło Miejskie Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia, które w ramach swojej działalności urządzało m.in. kwesty, aukcję obrazów na odbudowę kościoła w Równem oraz współorganizowało wakacje w Polsce dla dzieci i młodzieży z Wołynia.

Halina Ziółkowska-Modła

Halina Ziółkowska-Modła

 

Kilkanaście lat temu Towarzystwo Miłośników Wołynia i Polesia zorganizowało w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu dwudniowe sympozjum pod hasłem: „Zlot Tych, co przeżyli”. Do Oświęcimia przyjechali wówczas świadkowie historii, którzy podczas II wojny światowej mieszkali na Wołyniu, Polesiu i Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej. Podczas sympozjum wygłoszono szereg referatów, a ich zbiór został opublikowany pod tytułem „Ludobójstwa i wygnania na Kresach”.

Organizacją powyższych działań zajmowała się pani Halina Ziółkowska-Modła, pochodząca z Równego na Wołyniu, emerytowana polonistka szkół średnich i prezes oświęcimskiego Koła, która kilka dni temu ukończyła dziewięćdziesiąt lat. Jej największą zasługą jest redagowanie kwartalnika „Wołyń i Polesie”, od początku jego wydawania. Ostatnio ukazał się już osiemdziesiąty drugi numer tego czasopisma.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Twórca „Dekalogu ukraińskiego nacjonalisty”

Tragedia Ukrainy

Kraj w rozpadzie

„Nie ma się co oszukiwać: większość mieszkańców Krymu to Rosjanie”

Bartoszewski w niemieckiej prasie: „Wierzę w Putina …”

Władysław Bartoszewski:  doceniam mądrość i przenikliwość Putina

Ukraiński bilans

Demokracja po banderowsku

Żyrinowski proponuje Polsce udział w rozbiorze Ukrainy

Wzywa do potępienia ukraińskich nacjonalistów

Mariusz Max Kolonko o polskiej polityce wschodniej

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: oni obrócą się przeciwko nam

Banderowska rewolucja

Tragedia Kresów na portalu rosyjskim

Materiały i studia z dziejów stosunków  polsko-ukraińskich

Ołeksandr Sycz, wicepremier Ukrainy

Zbrodnia Wołyńska

Bilans  zbrodni

—————————————————————————

W 1929 r. na Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej rozpoczęła nielegalną działalność Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Wyznacznikiem działań tej organizacji było „Dziesięcioro przykazań nacjonalisty ukraińskiego”. Autorem „Dekalogu”, zredagowanego w czerwcu 1929 r., był student filozofii Stepan Łenkawśkyj (Stepan Łenkawski), współorganizator i uczestnik I Kongresu OUN w 1929 r., który odbył się w Wiedniu.

Dmytro Doncow

Dmytro Doncow

Czytaj reszte tego wpisu »

1 komentarz

„Wołyń i Polesie” nr 78 z maja 2013 r.

Ukazał się 78. numer kwartalnika „Wołyń i Polesie”, który jest wydawany przez Koło Miejskie Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia w Oświęcimiu. Redaktorem naczelnym tego pisma jest Halina Ziółkowska-Modła, pochodząca z Równego na Wołyniu, emerytowana polonistka szkół średnich i prezes oświęcimskiego Koła.

„Wołyń i Polesie” jest kwartalnikiem we współczesnym czasopiśmiennictwie polskim, starającym się przekazać prawdę na temat historii Kresów przedwojennej Polski i tragicznych losów ich mieszkańców w czasie drugiej wojny światowej. Jest to szczególnie ważne obecnie, kiedy prawda ta w dużej mierze ulega zapomnieniu. Kwartalnik „Wołyń i Polesie” dociera nie tylko do kilkuset czytelników, ale również do wszystkich większych polskich bibliotek naukowych i uniwersyteckich.

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

W 70. rocznicę zbrodni na Polakach w Parośli

Przed kilkoma dniami, 2 lutego 2013 r., o czym już pisałem na moim blogu, w Muzeum Niepodległości w Warszawie zebrał się Ogólnopolski Komitet Obchodów 70. Rocznicy Ludobójstwa Polaków na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej, którego przewodnictwo objął eurodeputowany Jarosław Kalinowski z Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Gościem spotkania była pani Halina Ziółkowska-Modła z Oświęcimia, która pochodzi z Równego na Wołyniu. Jest ona emerytowaną polonistką oświęcimskich szkól średnich i wieloletnią działaczką Koła Miejskiego Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia w Oświęcimiu oraz redaktorką kwartalnika „Wołyń i Polesie”. W periodyku tym, wydawanym od ponad szesnastu lat, publikuje artykuły utrwalające pamięć o historii i kulturze dawnych polskich Kresów.

Pomnik Stepana Bandery we Lwowie

Pomnik Stepana Bandery we Lwowie

Podczas inauguracyjnego posiedzenia wspomnianego Komitetu wręczono Krzyże Pamięci Ofiar Banderowskiego Ludobójstwa, przyznane za czynny udział i wsparcie w upamiętnieniu Ofiar. Krzyż ten i pamiątkowe dyplom otrzymała także Halina Ziółkowska-Modła, od lat na łamach „Wołynia i Polesia” zamieszczająca również artykuły, przypominające o zbrodniach ukraińskich nacjonalistów, których gloryfikacja odradza się obecnie na zachodniej Ukrainie.

Obecnie coraz częściej pisze się o ludobójstwie Polaków na Kresach w polskich czasopismach i elektronicznych mediach, czego przykładem jest m.in. tekst „70 lat temu UPA dokonała zbrodni w Parośli na Wołyniu”, który ukazał sie ostatnio w „Newsweeku”, o czym będę pisał jeszcze poniżej.

Pomordowani polacy w Parośli I - 9.02.1943 r.

Pomordowani w Parośli 9.02.1943 r.

W dniu 9 lutego 1943 r. oddział Hryhorija Perehijniaka „Dowbeszki-Korobki”, który stanowił pierwszą sotnię UPA , wymordował w kolonii Parośla I na Wołyniu polskich mieszkańców tej miejscowości, zabijając ponad 150 osób, w tym dzieci i niemowlęta.

Była to pierwsza masowa zbrodnia dokonana na kresowych Polakach przez Ukraińską Powstańczą Armię (UPA). Dowódcą morderców był Hryhorij Perehiniak „Dowbeszka – Korobka”, odsiadujący przed 1939 r. wyrok w polskim wiezieniu za zabójstwo sołtysa-Polaka. Razem z nim był więziony Stepan Bandera, przywódcą krajowego kierownictwa Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, odpowiedzialny za wydanie rozkazu zamordowania w 1934 r. ministra spraw wewnętrznych II RP, płk. Bronisława Pierackiego.

Kolonia Parośla I była podobna do setek wsi polskich na Wołyniu. Niemal wszyscy jej mieszkańcy zostali bestialsko zamordowani 9 lutego 1943 r. , otwierając tym samym długą listę ofiar wołyńskiego ludobójstwa. Na miejscu dawnej wsi rośnie dzisiaj gęsty las.

Tablica upamietniająca w Parośli

Tablica upamietniająca w Parośli

W elektronicznym wydaniu „Newsweeka” można przeczytać, jak to oddział „Dowbeszki-Korobki” przybył do Parośli I, udając oddział partyzantki sowieckiej. Mieszkańców namówiono do tego, by położyli się na podłodze w swoich domach i pozwolili się związać. Obezwładnionych podstępem Polaków zabito w okrutny sposób siekierami, nie oszczędzając kobiet i dzieci. Cudem ocalało tylko z tej miejscowości dwunastu rannych Polaków. O szczegółach związanych z ta straszną zbrodnią można przeczytać w „Newsweeku”.

Polecam lekturę tego wstrząsającego tekstu:

70 lat temu UPA dokonała zbrodni w Parośli na Wołyniu

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 10 lutego 2013 r.

Zobacz:
Sąsiedzi z Wołynia

, , , , ,

Brak komentarzy

Halina Ziółkowska-Modła odznaczona Krzyżem Pamięci

Zbliża się 70. rocznica apogeum ludobójstwa, dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich z OUN-UPA na Polakach i obywatelach polskich innych narodowości na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich II RP, przypadająca na 11 lipca 2013 r.

Przed kilkoma dniami, 2 lutego, w Muzeum Niepodległości w Warszawie zebrał się Ogólnopolski Komitet Obchodów wspomnianej 70. Rocznicy Ludobójstwa, którego przewodnictwo objął eurodeputowany Jarosław Kalinowski z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Gościem spotkania była pani Halina Ziółkowska-Modła z Oświęcimia, która pochodzi z Równego na Wołyniu. Jest ona wieloletnią działaczka Koła Miejskiego Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia w Oświęcimiu oraz redaktorką kwartalnika „Wołyń i Polesie”. W periodyku tym publikowane są artykuły utrwalające pamięć o historii i kulturze tych kresowych ziem II Rzeczypospolitej.

Halina Ziółkowska-Modła

Halina Ziółkowska-Modła

Ponadto w powyższym dniu został utworzony także Międzynarodowy Komitet Honorowy pod przewodnictwem gen. Mirosława Hermaszewskiego, polskiego astronauty, który jako jedyny Polak odbył lot w kosmos, co wydarzyło się w 1978 r.

Gen. Mirosław Hermaszewski

Gen. Mirosław Hermaszewski

Przyszły kosmonauta został ocalony w czasie wojny podczas nocnego napadu UPA na polską wieś Lipniki na Wołyniu, mimo że podczas pościgu przez banderowców wypadł z rąk matki. Miał wtedy półtora roku. Dobrze opatulony przeleżał w śniegu prawie całą noc i dopiero nad ranem został odnaleziony przez swojego ojca. Gen. Hermaszewski w czasie rzezi wołyńskiej w latach 1943–1945 stracił 19 osób z rodziny, w tym ojca, który później również został zamordowany przez UPA

Zadaniem obydwóch komitetów jest przygotowanie centralnych obchodów 70. rocznicy apogeum rzezi na Kresach w lipcu 1943 r., które odbędą się w tym roku Warszawie. Złożą się na nie m.in. uroczysta Msza święta, marsz i koncert.

Krzyż Pamięci

Krzyż Pamięci

Podczas inauguracyjnego posiedzenia wręczono Krzyże Pamięci Ofiar Banderowskiego Ludobójstwa, przyznane za czynny udział i wsparcie w upamiętnieniu Ofiar. Wyróżnienie to zostało przyznane przez Ogólnopolski Komitet Budowy Pomnika Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez UON-UPA na ludności polskiej Kresów Wschodnich w latach 1939-1947, którego prezesem jest płk. Jan Niewiński. Krzyże i pamiątkowe dyplomy otrzymali m.in.: prof. Leszek Jazownik, poseł Artur Górski, eurodeputowany Jarosław Kalinowski, Halina Ziółkowska-Modła, Anna Lewak, admirał Mark Toczek, Bolesław Szenicerow – przewodniczący Gminy Wyznaniowej Starozakonnych w RP i prof. Ryszard Szawłowski.

Z kolei gen. Mirosław Hermaszewski odebrał z rąk dr Lucyny Kulińskiej, prezesa Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego, Złoty Laur Orderu „Polonia Mater Nostra Est” (Polonia Matką Naszą Jest). Jest on przyznawany za szczególne osiągnięcia w służbie Narodowi i Państwu Polskiemu.

Dążeniem gen. Mirosława Hermaszewskiego, podobnie jak i innych Kresowian, w tym także pani Haliny Ziółkowskiej-Modły z Oświęcimia, jest przypominanie o polskiej historii i zachowanie pamięci o Kresach, gdzie z rąk ukraińskich nacjonalistów podczas drugiej wojny światowej zginęło około 130 tysięcy Polaków.

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 6 lutego 2013 r.

, , ,

Brak komentarzy

Spotkałem Petro Fedorowicza Miszczuka z Ukrainy

Petro Fedorowicz Miszczuk mieszka od 1952 r. w Czerwonogradzie na Ukrainie. Kolejny raz przyjechał na uroczystości związane z rocznicą wyzwolenia KL Auschwitz w dniu 27 stycznia 2013 r. Jest byłym więźniem KL Buchenwald, gdzie w dniu 15 stycznia 1945 r. oznaczono go  numerem 105105.

Poprzednio pisałem o Nim już obszernie na moim blogu w dwóch tekstach: „Petro Fedorowicz Miszczuk z Czerwonogradu” i „Dwa życiorysy: Jan Adamko z Krystynopola i Petro Fedorowicz Miszczuk z Czerwonogradu”.

Adam Cyra

Oświęcim, 26 stycznia 2013 r.

, , , , , , , , , ,

Brak komentarzy

Stefania i Jan Wernikowie – niezwykli świadkowie

W uroczystościach w Oświęcimiu-Brzezince, związanych z 68.  rocznicą wyzwolenia KL Auschwitz przez żołnierzy Armii Czerwonej 27 stycznia 1945 r., uczestniczyła Stefania Wernik, zamieszkała w Osieku koło Olkusza. Na uroczystości przyjechała wraz z mężem Janem, pochodzącym z Wołynia, któremu ojca zamordowali nacjonaliści ukraińscy na początku 1945 r.

Stefania i Jan Wernikowie, 27.01.2013 r. Fot. Adam Cyra

Stefania i Jan Wernikowie, 27.01.2013 r. Fot. Adam Cyra

Cztery lata temu nastąpiło rozstrzygnięcie konkursu w Międzynarodowym Domu Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu 19 maja 2009 r. W kategorii prace literackie nagrodzono i wyróżniono osiem prac. Wyróżnienie zdobyła m.in. praca, którą napisała Katarzyna Hrabia, uczennica III klasy o profilu europejskim I Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Kazimierza Wielkiego w Olkuszu. W konkursowej pracy Kasia przedstawiła losy swojej prababci Anny Piekarz i babci Stefanii Wernik. Pracę napisała pod kierunkiem Angeliki Kubańskiej (historyk) i Agnieszki Piasnej (germanistka). Na rozstrzygnięciu konkursu do Oświęcimia przyjechała wówczas ze swoją babcią Stefanią Wernik.

Katarzyna Hrabia z babcią Stefanią Wernik

Katarzyna Hrabia z babcią Stefanią Wernik

Stefania Wernik (z domu Piekarz), obecnie mieszkająca w Osieku koło Olkusza, urodziła się 8 listopada 1944 r. w KL Auschwitz II-Birkenau. Według jej matki, Anny Piekarz, dziecko otrzymało nr obozowy 89136 (numer wytatuowany na nodze jest całkowicie nieczytelny). Matka i córka przeżyły pobyt w obozie. Obecnie pani Stefania Wernik pełni społecznie funkcję sekretarza Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych – Koło Nr 1 w Olkuszu.

Anna Piekarz, urodziła się 13 lipca 1918 r. w Czubrowicach, mieszkała w Osieku, przywieziono ją do obozu Auschwitz z aresztu w Olkuszu 13 maja 1944 r. i oznaczono numerem 79414. Sześć miesięcy później urodziła w obozie córkę Stefanię. Po opuszczeniu KL Auschwitz przez załogę SS, na kilka dni przed wyzwoleniem, które nastąpiło 27 stycznia 1945 r., wraz z niemowlęciem udała się w kierunku Olkusza. Niektórzy więźniowie zabierali żywność z esesmańskich magazynów, a ona zabrała dziecko i samotnie uciekała. Szła pieszo i ciągnęła na sznurku obozowy taboret, w którym leżało niemowlę.

W ten sposób doszła, pokonując kilkanaście kilometrów, do Libiąża. Tam przygarnęła ją jedna z rodzin. Potem dotarła do Krzeszowic, gdzie u pewnego gospodarza służył jej brat. Przenocowała u niego, a nazajutrz jedna z kobiet pojechała powiadomić jej męża do Czubrowic koło Olkusza, żeby po nią przyjechał. Mąż nie chciał uwierzyć, że to prawda, bo myślał, że ona już nie żyje. W końcu to jednak do niego jakoś dotarło i 8 lutego 1945 r. przywiózł ocalone z obozu Auschwitz do rodzinnego domu w Czubrowicach koło Olkusza.

Stefania Wernik nie może pamiętać tragicznych wydarzeń, których świadkiem była jej matka, wszak w momencie wyzwolenia KL Auschwitz miała zaledwie niecałe trzy miesiące. Kasia pisząc pracę korzystała ze wspomnień swojej nieżyjącej już prababci Anny Piekarz, które zapamiętała i opowiedziała jej babcia Stefania Wernik, nadal bardzo dumna z wyróżnienia, które otrzymała jej wnuczka Katarzyna Hrabia cztery lata temu podczas rozstrzygnięcia wspomnianego konkursu w Oświęcimiu

Adam Cyra
Oświęcim, 26 stycznia  2013 r.
Zobacz:
Lepsze Auschwitz niż banderowcy

, ,

Brak komentarzy

Dwa życiorysy: Jan Adamko z Krystynopola i Petro Fedorowicz Miszczuk z Czerwonogradu

W 2010 r., z okazji setnej rocznicy urodzin Stepana Bandery, Rada Miejska Czerwonogradu (pow. Sokal) nadała pośmiertnie przywódcy nacjonalistów ukraińskich honorowe obywatelstwo tego miasta – postanowienie weszło w życie 1 stycznia 2011 r.   Odsłonięty został także w tym mieście pomnik Stepana Bandery.

Pomnik Stepana Bandery w Czerwonogradzie

Pomnik Stepana Bandery w Czerwonogradzie

Utworzona przez Stepana Banderę frakcja Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – Bandera (OUN-B) jest odpowiedzialna za zorganizowane ludobójstwo polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej.

Czerwonograd to obecnie miasto na Ukrainie, w obwodzie lwowskim, rejon sokalski, 15 km od granicy z Polską, u ujścia Sołokiji do Bugu. Do 1951 r. ta przygraniczna miejscowość była siedzibą polskiej gminy Krystynopol i dopiero sześć lat po wojnie została przyłączona do sowieckiej Ukrainy.

Dawny pałac Potockich w Czerwonogradzie

Dawny pałac Potockich w Czerwonogradzie

Wnętrze pałacu zamienione na muzeum. Fot. Adam Cyra

Wnętrze pałacu zamienione na muzeum. Fot. Adam Cyra

W dniu 15 lutego 1951 r. Krystynopol został przekazany ZSRR, na mocy umowy międzypaństwowej. W zamian za część województwa lubelskiego z kilkoma miastami bogatymi w zabytki, Polska otrzymała 3 czerwca tegoż roku ówczesną wieś Ustrzyki Dolne i ubogie ziemie w Bieszczadach. Powodem tej korekty granicznej były bogate złoża węgla kamiennego, dzięki eksploatacji których miasto w latach późniejszych rozrosło się kilkakrotnie. Dzisiaj wjeżdżając do Czerwonogradu z daleka widoczny jest „Pomnik górnika”, będący symbolem tego ukraińskiego miasta.

Pomnik górnika w Czerwonogradzie

Pomnik górnika w Czerwonogradzie

Nacjonaliści ukraińscy w latach 1939 – 1945 zamordowali w Krystynopolu  następujących Polaków:

Jan Adamko (1913-1945)

Jan Adamko (1913-1945)

Jan Adamko, 32 lata, ppor. AK, zamordowany w rejonie Dobrayczyna razem z Karolem Gudzem żołnierzem AK i zakonnikiem o. Stanisławem Muchą – mord: 5.03.1945 r.

Antoni Burczycki, naczelnik poczty – mord 1943 r.
Stanisław Butrym, milicjant – mord: 19.12.1944 r.
Aleksander Domasłowski, milicjant – mord: 19.12.1944 r.
Stanisław Dyrda, 75 lat – mord: 04.1944 r.
Stanisław Goch(a), milicjant – mord: 19.12.1944 r.
Karol Gódż (Guz) – mord: 5.03.1945 r.
Władysław Gruszeczka, milicjant – mord: 14.03.1945 r.
Władysław Hnat, milicjant, 48 lat – mord: 5.10.1945 r.
Jan Juszkiewicz, brat aptekarza – mord: 1943 r.
X Kisielewicz, rodzina 4 osoby – mord: 11.1944 r.
Jan Karol Kisielewicz, 60 lat – mord: 13.10.1943 r.
Kazimierz Kisielewicz, syn Jana, 22 lata – mord: 13.10.1943 r.
Ludwika Kisielewicz, córka Jana, 20 lat – mord: 13.10.1943 r.
Bronisław Koluch, 17 lat – mord: 14.03.1945 r.
Kazimierz Król, 48 lat – mord: 5.10.1945 r.
X Lewandowski, weterynarz, 45 lat – mord: 13.10.1943 r.
Albin Marchewicz, 55 lat – mord: 04.1944 r.
Józef Michalewski – mord: 20.01.1945 r.
Helena Paszkowska, żona Kazimierza – mord: 14.03.1945 r.
Józef Paszkowski, rolnik z Nowego Dworu – mord: 1.12.1944 r.
Kazimierz Paszkowski – mord: 14.03.1945 r.
Stanisław Paszkowski, rolnik z Nowego Dworu – mord: 1.12.1944 r.
Wasyl Pieluch, milicjant – mord: 12.01.1945 r.
Jan Podhorodecki – mord: 11.1939 r.
Władysław Rupenthal – mord: 20.01.1945 r.
Józef Teluk, 21 lat – mord: 03.1944 r.
Stanisław Teluk, listonosz, 50 lat – mord: 1943 r.
Józef Tyluch, rolnik – mord: 01.1945 r.
Stanisław Tyluch, rolnik – mord: 01.1945 r.
Jan Zwoliński, 56 lat – mord: 04.1944 r.

Źródło: Martyrologia polskiej ludności w województwie lwowskim w latach 1939-1947. Zbrodnie popełnione przez nacjonalistów ukraińskich” (opracował: Stanisław Jastrzębski), pismo „Na rubieży”.

Tablica upamiętniająca ppor. AK, Jana Adamko, jest wmurowana w Panteonie przy kościele garnizonowym AK, pw. św. Jadwigi Królowej przy ul. Łokietka w Krakowie. Jej fundatorem jest rodzina śp. Jana Adamko i Polacy z Krystynopola. Tablica została odsłonięta, jedenaście lat temu, 24 listopada 2001 r. Odsłoniła ją córka ppor. Jana Adamko – Lucyna Świerkowska, natomiast poświęcił ks. prałat Jan Dziasek.

Dawny klasztor O.O. Bernardynów w Czerwonogradzie

Dawny klasztor O.O. Bernardynów w Czerwonogradzie

Ppor. Jan Adamko był wicemistrzem Wojska Polskiego w boksie (waga ciężka), pchor. 6 pułku artylerii ciężkiej we Lwowie, po kampanii wrześniowej został kolejarzem, dowodził oddziałem AK, wykonującym akcje sabotażowe i dywersyjne przeciwko Niemcom, zginął konwojując wraz z Karolem Gudzem i bernardynem o. Stanisławem Muchą dostawę zboża dla Polaków, którzy schronili się w klasztorze OO. Bernardynów w Krystynopolu.

Źródło: „Biuletyn Informacyjny” ŚZŻAK, Kraków 2001 nr 9 i 2002 nr 1.

Petro Fedorowicz Miszczuk z Czerwonogradu

Petro Fedorowicz Miszczuk z Czerwonogradu

Petro Fedorowicz Miszczuk mieszka od 1952 roku w Czerwonogradzie na Ukrainie. Miasto to należało do Polski, nosząc nazwę Krystynopol i dopiero w 1951 roku wyniku korekty granicznej włączono je do ZSRR. Kilkakrotnie w ostatnich latach przyjeżdżał do Polski, gloryfikując podczas uroczystości styczniowych, związanych z rocznicą oswobodzenia obozu Auschwitz-Birkenau – Stephana Banderę i członków OUN-UPA, którzy na Kresach wymordowali około 130 tysięcy Polaków. Obszerne informacje na jego temat są zawarte w załączonym artykule „Petro Fedorowicz Miszczuk z Czerwonogradu”.

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 20 listopada 2012 r.
Zobacz:
Petro Fedorowicz Miszczuk

,

Brak komentarzy

„Wołyń i Polesie” nr 73

W Oświęcimiu od ponad dwudziestu lat działa Koło Miejskie Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia, które w ramach swej działalności m.in. wydaje kwartalnik „Wołyń i Polesie”. Redagowany przez Halinę Ziółkowską-Modłę, pochodzącą z Równego na Wołyniu, jest unikalnym kwartalnikiem we współczesnym czasopiśmiennictwie polskim, starającym się przekazać prawdę na temat historii Kresów przedwojennej Polski i szczególnie tragicznych losów ich mieszkańców w czasie drugiej wojny światowej.

Oddany właśnie do rąk Czytelników nr 73. kwartalnika „Wołyń i Polesie” liczy sto stron i zawiera dwadzieścia dziewięć tekstów, w tym artykuły historyczne oraz publikacje poświęcone sprawom bieżącym. Wśród tych ostatnich zwraca uwagę przede wszystkim cytowana w całości Uchwała Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego w sprawie obchodów 103. rocznicy urodzin Stepana Bandery.

Dokument ten powstał w związku z zakrojonymi na szeroką skalę obchodami 103. rocznicy urodzin przywódcy najbardziej skrajnego odłamu nacjonalizmu ukraińskiego, odpowiedzialnego za ludobójstwo na Polakach-mieszkańcach Wołynia i Małopolski Wschodniej, jakie miały miejsce na zachodniej Ukrainie 1 stycznia 2012 roku. Obchody te były połączone z odsłonięciem we Lwowie pomnika Stepana Bandery.

Pomnik Stepana Bandery we Lwowie

Pomnik Stepana Bandery we Lwowie

 

Kombatanci UPA

Kombatanci UPA

Drugim z ważnych dokumentów, zamieszczonych w najnowszym numerze „Wołynia i Polesia”, jest zawiadomienie złożone do prokuratury przez mieszkańca Olsztyna, Kazimierza Boguckiego, o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 256 k.k. przez tygodnik „Nasze Słowo”. Ten wydawany przez mniejszość ukraińską w Polsce tygodnik, który jest dotowany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, znany jest nie od dzisiaj z antypolskich prowokacji i sympatii do ruchu banderowskiego, a przede wszystkim z tendencyjnych publikacji i agresywnego języka. We wspomnianym zawiadomieniu K. Bogucki podaje na to przykłady zaczerpnięte z publikacji, zamieszczonych w „Naszym Słowie”. W jednej z nich stwierdzono m.in., że:

w II Rzeczypospolitej Polacy skazali Ukraińców na zagładę, ponieważ polityka przedwojennej Polski upodobniała się do polityki III Rzeszy w stosunku do Żydów.

Wśród artykułów historycznych na szczególną uwagę zasługuje artykuł Bohdana Piętki, zatytułowany „Zapomniane ludobójstwo”. Autor omawia w nim jedną z najmniej w Polsce znanych kart historii zagłady Polaków na Wschodzie, jaką była eksterminacja Polonii w ZSRR podczas Wielkiego Terroru w latach 1937-1938.

Zwykle, gdy mówimy o ludobójstwie Polaków na Wschodzie – pisze Autor – mamy na myśli okupację sowiecką Kresów Wschodnich z lat 1939-1941 i po 1944 roku, Zbrodnię Katyńską oraz zbrodnie OUN-UPA. Tymczasem Golgota Polaków na Wschodzie rozpoczęła się jeszcze przed wybuchem drugiej wojny światowej i jest to wciąż mało znany rozdział historii (w mediach w ogóle nie wspominany). Zanim padły pierwsze strzały w Katyniu rozegrał się dramat Polaków-obywateli ZSRR, którzy stali się ofiarami ludobójczej czystki etnicznej przeprowadzonej na polecenie Stalina.

Podstawą ludobójstwa dokonanego w latach 1937-1938 na Polonii radzieckiej był rozkaz operacyjny nr 00485 wydany 11 sierpnia 1937 roku na polecenie szefa NKWD Nikołaja Jeżowa. W jego następstwie zamordowano co najmniej około 140 tysięcy żyjących w ZSRR Polaków, dziesiątki tysięcy zesłano na Syberię i do Kazachstanu, tysiące dzieci-sierot po ofiarach umieszczono i wynarodowiono w domach dziecka. Liczba ofiar bezpośrednich i pośrednich mogła wynosić nawet pomiędzy 200 a 240 tysięcy, co stanowi około 30-40 procent Polaków, którzy według oficjalnych danych mieszkali wówczas w ZSRR. Statystycznie Polacy byli grupą narodowościową, którą przed wybuchem wojny dotknęły w ZSRR największe straty ludnościowe spowodowane terrorem stalinowskim.

Przypomnienie tego, co stało się z Polakami w ZSRR w latach 1937-1938 – konkluduje Autor – jest bardzo ważne szczególnie w kontekście twierdzeń Władimira Putina, zaprezentowanych na konferencji prasowej 7 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku, że Katyń miał być zemstą Stalina (w domyśle uzasadnioną) za domniemane polskie zbrodnie na jeńcach bolszewickich z wojny 1919-1920 roku. Otóż nie! Katyń był logiczną konsekwencją całej antypolskiej polityki Stalina realizowanej już na długo przed wybuchem wojny. Polityki, której podłożem była motywowana ideologicznie nienawiść do Polaków i chęć ich wyeliminowania jako grupy etnicznej.

Najnowszy kwartalnik, podobnie jak i wcześniejsze, zawiera następujące działy tematyczne: wspomnienia, listy i polemiki, ludobójstwo na Kresach, współczesne stosunki polsko-ukraińskie, uroczystości związane z Kresami, inne oraz biblioteka kresowiaka.

Adam Cyra
Oświęcim, 12 marca 2012 r.

Kontakt z Redakcją „Wołynia i Polesia”:

[email protected]

, , , , , , , , ,

Brak komentarzy

Zaszczytne wyróżnienie dla Haliny Ziółkowskiej-Modły

Społeczna Fundacja Pamięci Narodu Polskiego to organizacja, której zada-niem jest m.in. poszanowanie historii i tradycji Narodu Polskiego oraz upamiętnianie pamięci o miejscach i wydarzeniach historycznych oraz ich bohaterach. Pomysłodawcą i inicjatorem tej Fundacji oraz Medalu „Polonia Mater Nostra Est” (Polonia Matką Naszą Jest), który przyznaje się od 1995 r., był Jerzy Myrcha – prawnik, działacz społeczny, pieśniarz, autor i kompozytor.

W roku bieżącym jedną z uhonorowanych osób została Halina Ziółkowska-Modła, wieloletnia działaczka Koła Miejskiego Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia w Oświęcimiu oraz redaktorka kwartalnika „Wołyń i Polesie”, w którym publikowane są artykuły utrwalające pamięć o historii i kulturze tych kresowych ziem oraz o tragicznych wydarzeniach, mających miejsce na Wołyniu, jakimi były zbrodnie dokonane przez ukraińskich nacjonalistów (OUN-UPA) na mieszkających tam Polakach.

Halina Ziółkowska-Modła (w pierwszym rzędzie z kwiatami)

Halina Ziółkowska-Modła (w pierwszym rzędzie z kwiatami)

Uroczystość wręczania medali odbyła się 27 listopada 2011 r. w Galerii Porczyńskich – Muzeum Kolekcji im. Jana Pawła II w Warszawie. Rozpoczęła się ona zebraniem członków Fundacji oraz Dam i Kawalerów Medalu „Polonia Mater Nostra Est” odznaczonych do tej pory oraz nominowanych do tego za-szczytnego wyróżnienia.

Właściwa uroczystość rozpoczęła się wystąpieniem chóru „Polonia”. Następnie poproszono wszystkie osoby, które miały być odznaczone do zajęcia miejsc na środku sali. Każdej osobie odczytano laudację, prezentując jej zasługi i dorobek. Medale wręczał były wicemarszałek Sejmu Janusz Dobrosz, który po śmierci w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem Janusza Zakrzeńskiego obecnie stoi na czele kapituły tego orderu. Z kolei dyplomy wręczał płk Jan Niewiński, przewodniczący Kresowego Ruchu Patriotycznego, podczas drugiej wojny światowej żołnierz AK, organizator samoobrony ludności pol-skiej w powiecie krzemienieckim na Wołyniu.

W dyplomie, który otrzymała Halina Ziółkowska-Modła można przeczytać, że:

DYPLOM HONOROWY ORDERU POLONIA MATER NOSTRA EST przyznany jest ZA SZCZEGÓLNE OSIĄGNIĘCIA W SŁUŻBIE NARODOWI I PAŃSTWU POLSKIEMU

Uroczystość miała bardzo podniosły charakter. Kawalerowie i Damy, czyli odznaczeni tym orderem odśpiewali w czasie jej trwania własny hymn, które-go pierwszą zwrotkę warto przytoczyć:

Polonia, Polonia, Polonia
Mater nostra est,
Polonia, Polonia, Polonia
Bóg, Honor i Ojczyzna
Przesłaniem naszym jest!
Polonia, Polonia, Polonia
Dla Ciebie nasze serca,
Dla Ciebie nasza Pieśń!

Hymn jest autorstwa i kompozycji wspomnianego Jerzego Myrchy, który funkcję dyrektora Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego oraz kierownika Warszawskiego Zespołu Artystycznego „Polonia” piastował aż do dnia śmierci w listopadzie 2003 r.

Odznaczenie, nadawane przez Społeczną Fundację Pamięci Narodu Polskie-go, ma formę złotego medalu, którego awers ukazuje siedzącą na tronie po-stać kobiecą w powłóczystych szatach, trzymającą w lewej ręce opartą o ziemię tarczę z polskim godłem państwowym z 1918 r. Z prawej strony do kobiety tuli się dziecko z mieczem w ręku. Postać kobieca okolona jest napisem „POLONIA MATER NOSTRA EST”. Zawieszkę tego medalu stanowi korona królewska.

Na zdjęciu wśród siedzących Halina Ziółkowska-Modła z kwiatami w ręku, które po dekoracji wraz z gratulacjami wręczyli jej członkowie Zarządu Głównego Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia z Warszawy.

Adam Cyra
Oświęcim 17 stycznia 2012 r.

, , , , ,

Brak komentarzy

Pamięć o Wołyniu

W Oświęcimiu od dwudziestu lat istnieje Koło Miejskie Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia, które w ramach swojej działalności urządzało m.in. kwesty, aukcję obrazów na odbudowę kościoła w Równem oraz współorganizowało wakacje w Polsce dla dzieci i młodzieży z Wołynia.

W 1999 r. Towarzystwo Miłośników Wołynia i Polesia zorganizowało w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu dwudniowe sympozjum pod hasłem: „Zlot Tych, co przeżyli”. Do Oświęcimia przyjechali świadkowie historii, którzy przeżyli II wojnę światową na Wołyniu, Polesiu i Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej. Podczas sympozjum wygłoszono szereg referatów, a ich zbiór pod redakcją Adama Peretiatkowicza został opublikowany pod tytułem „Ludobójstwa i wygnania na Kresach”.

W dniu 3 sierpnia 2003 r. w kościele pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego w Oświęcimiu została odprawiona Msza św. za dusze śp. 60000 Polaków pomordowanych w bestialski sposób na Wołyniu przez nacjonalistów ukraińskich z OUN-UPA w latach okupacji sowieckiej i niemieckiej 1939-1945. O modlitwę za Nich prosili Wołyniacy, osiedleni po wojnie w Oświęcimiu, którzy przeżyli masakrę.

Halina Ziółkowska-Modła

Halina Ziółkowska-Modła

Organizacją powyższych działań zajmowała się pani Halina Ziółkowska-Modła, pochodząca z Równego, emerytowana polonistka szkół średnich i prezes oświęcimskiego Koła, której największą jednak zasługą jest redagowanie od początku jego wydawania kwartalnika „Wołyń i Polesie”, którego jubileuszowy, siedemdziesiąty numer niedawno ukazał się.

„Wołyń i Polesie” jest unikalnym kwartalnikiem we współczesnym czasopiśmiennictwie polskim, starającym się przekazać prawdę na temat historii Kresów przedwojennej Polski i tragicznych losów ich mieszkańców w czasie drugiej wojny światowej. Jest to szczególnie ważne obecnie, kiedy prawda ta w dużej mierze ulega zapomnieniu.

Należy również podkreślić, że na kartach tego czasopisma utrwalane zostają przede wszystkim opisy wydarzeń związanych z przeżyciami Polaków, zamieszkałych kiedyś na Wołyniu i Polesiu, którzy obecnie są już w podeszłym wieku i dla nich niejednokrotnie jest to jedyna możliwość opublikowania swoich wspomnień i pozostawienia po sobie niezwykłego świadectwa dla dzisiejszych i przyszłych pokoleń Polaków. Kwartalnik „Wołyń i Polesie” dociera nie tylko do licznych czytelników, lecz również do wszystkich większych polskich bibliotek naukowych i uniwersyteckich.

W najbliższym sierpniowym numerze „Wołynia i Polesia” będzie przypomniany dzień 11 lipca 1943 r., kiedy Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińska Powstańca Armia (OUN-UPA) przystąpiła do likwidacji Polaków na Wołyniu w 1943 r. Apogeum mordów trwało do 18 lipca 1943 r.

W nocy z 4 na 5 lipca 1943 r. OUN-UPA zaatakowała Polaków żyjących we wsiach w powiecie łuckim i na skrawku powiatu kowelskiego. Przebieg tej ludobójczej akcji doskonale oddaje akowski raport Jana Cichockiego „Wołyniaka”, nauczyciela z powiatu włodzimierskiego:

O godz. 2 min. 30 po północy w dniu 11 lipca 1943 r. rozpoczęła się rzeź. Każdy dom polski okrążało nie mniej jak 30-50 chłopów z tępym narzędziem i dwóch z bronią palną. Kazali otworzyć drzwi albo w razie odmowy rąbali drzwi. Rzucali do wnętrza domów ręczne granaty, rąbali ludność siekierami, kłuli widłami, a kto uciekał, strzelali doń z karabinów maszynowych. Niektórzy ranni męczyli się po 2 lub 3 dni, zanim skonali, inni ranni zdołali resztkami sił dotrzeć do granicy powiatu sokalskiego (…). Po morderstwie, zaraz po południu tegoż dnia, nastąpił rabunek. Chłopi z sąsiednich wsi przychodzili i zabierali: konie, wozy, ubrania, pościel, krowy, świnie, kury – inwentarz żywy i martwy.

Masowe mordy trwały w tym rejonie do 18 lipca. Szczególna uwaga należy się napadom na kościoły i kaplice, w których byli zgromadzeni na Mszach św. Polacy. 11 lipca 1943 r. w czterech kościołach (Kisielin, Chrynów, Poryck, Zabłoćce) i jednej kaplicy (Krymno) nacjonaliści ukraińscy wymordowali około 540 osób, w tym trzech księży.

Masowymi ludobójczymi akcjami w dniach 29-31 sierpnia 1943 r., podobnymi do akcji z 11 lipca, dotknięte zostały tereny północnej części powiatu włodzimierskiego i powiat lubomelski. W sierpniu zamordowano kilkanaście tysięcy Polaków, zaś przez cały okres ludobójczych działań OUN-UPA – około 60 tysięcy.

Łącznie ludobójcze akcje pochłonęły na całym obszarze ich dokonywania przez OUN-UPA, nie tylko na Wołyniu, lecz także Kresach Południowo-Wschodnich – około 130 tysięcy śmiertelnych ofiar. Ponadto tysiące dzieci stało się sierotami, a w wyniku całokształtu nieludzkich warunków spowodowanych przez nacjonalistów ukraińskich tysiące ludzi zostało okaleczonych fizycznie i psychicznie oraz zmarło z ran. Dzisiaj, po upływie prawie siedemdziesięciu lat od popełnienia tych zbrodni należy przebaczyć, ale zapomnieć nie wolno.

Adam Cyra
Oświęcim, 12 lipca 2011 r.

, , , , , , ,

Brak komentarzy

Podwójny numer „Wołynia i Polesia”

Towarzystwo Miłośników Wołynia i Polesia (TMWiP) jest polską pozarządową organizacją społeczno-kulturalną. Do głównych celów i zadań Stowarzyszenia należy kultywowanie tradycji wywodzących się z Wołynia i Polesia oraz upamiętnianie losów ludności polskiej z tych terenów, jak również organizowanie społecznego ruchu na rzecz pomocy Polakom pozostającym na ziemiach kresowych i ochrona zachowanych na Wołyniu i Polesiu dóbr polskiej kultury.

Okładka podwójnego numeru "Wołynia i Polesia"

Okładka podwójnego numeru "Wołynia i Polesia"

Obecnie ukazał się łączony sześćdziesiąty dziewiąty i siedemdziesiąty numer kwartalnika „Wołyń i Polesie”, wydawanego przez Koło Miejskie Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia w Oświęcimiu, którego redaktorem jest Halina Ziółkowska-Modła, pochodząca z Równego na Wołyniu.

Na szczególną uwagę zasługuje tekst prof. dr. hab. Aleksandra Kołodziejczyka, byłego Rektora Politechniki Gdańskiej, zatytułowany „Rzeź Wołyńska”, w którym poruszony jest temat masowych mordów ludności polskiej dokonanej przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińską Armię Powstańczą (OUN-UPA) na Wołyniu, Polesiu, w Małopolsce Wschodniej i na terenach wschodnio-południowych w powojennych granicach Polski w latach 1943-1946. Autor przedstawia w nim m.in. wyniki niedawnej ankietyzacji:

Znajomość faktów dotyczących tego tematu jest w społeczeństwie polskim znikoma. Pomimo wydania wielu znaczących opracowań, 54% Polaków nie zna narodowości Ofiar tej potwornej zbrodni, 57% nie wie, kto tę zbrodnię popełnił, a większość pozostałych respondentów podaje błędne odpowiedzi.

W artykule Adama Cyry „Banderowiec w Muzeum Auschwitz-Birkenau” jest z kolei przedstawiona postać Petro Fedorowicza Miszczuka z Czerwonogradu na Ukrainie, który od pewnego czasu przyjeżdża na uroczystości organizowane na terenie Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu z okazji kolejnych rocznic wyzwolenia obozu przez żołnierzy Armii Czerwonej w dniu 27 stycznia 1945 r. Ubrany jest zawsze w pasiak obozowy, a na więźniarskiej bluzie obok czerwonego trójkąta z literą R ma naszyty numer 105105; w ręku trzyma zazwyczaj flagę ukraińską. Z dumą opowiada, że do KL Auschwitz trafił jako „partizan u Stiepana Banderu”, aresztowany na Wołyniu, lecz w dokumentacji archiwalnej Muzeum Auschwitz-Birkenau nie ma najmniejszego nawet śladu, aby kiedykolwiek więziony był w tym obozie.

Bohdan Piętka polemizuje na łamach najnowszego numeru „Wołynia i Polesia” z tekstem Damiana Markowskiego „Ostatni rajd”, opublikowanym w miesięczniku „Bieszczady” w styczniu 2011 r., którego tematem jest wypad sotni UPA nr 62 im. Bohuna z sowieckiej Ukrainy do Rumunii latem 1949 r. Autor tego polemicznego artykułu zastanawia się, jaki w ogóle był cel tej publikacji opartej jedynie na tendencyjnych pracach banderowskich, wydawanych w języku ukraińskim. W dodatku wydarzenie to jest wyrwane całkowicie z kontekstu historycznego i krytykowany tekst nie zawiera żadnych informacji, czym w rzeczywistości była UPA?

Na uwagę zasługuje także krytyczny i być może kontrowersyjny tekst Feliksa Budzisza, zatytułowany „O pamięć i szacunek dla ofiar OUN-UPA”. Jego Autor pisze:

Szczytem złej woli w stosunku do tysięcy bestialsko pomordowanych Rodaków jest stanowisko naszego Sejmu i Senatu, które dotychczas nie zdobyły się na uczczenie ich pamięci. Takiej postawy nie można niczym usprawiedliwić, tym bardziej, że sprawcy zbrodni otaczani są na Ukrainie i w diasporach ukraińskich na Zachodzie obłędnym kultem.

Jednocześnie Feliks Budzisz w swoim tekście zwraca uwagę na pozytywne działanie Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, który 29 września 2010 r. podjął uchwałę, której fragment warto zacytować:

Sejmik (…) składa hołd Polakom na Wołyniu-Kresach Południowo-Wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej, którzy zostali zamordowani przez nacjonalistów ukraińskich (…). Jednocześnie Sejmik Województwa Dolnośląskiego zapewnia o pamięci i wdzięczności tym Ukraińcom, którzy często za cenę własnego życia nieśli pomoc swoim polskim sąsiadom. Tym ludobójstwem nie obciążamy narodu ukraińskiego. Wierzymy, że pełne wyjaśnienie okoliczności tej tragedii i potępienie jej sprawców stanie się dla Narodu Polskiego i Ukraińskiego kolejnym krokiem w budowaniu współpracy między naszymi narodami.

Przedstawione w powyższym artykule stanowisko Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, i tu nie sposób nie zgodzić się z Feliksem Budziszem, powinno się stać

przykładem do naśladowania dla Sejmików pozostałych województw i Parlamentu Rzeczypospolitej Polskiej.

Kontakt z Redakcją „Wołynia i Polesia” – e-mail: [email protected]

 

Adam Cyra
Oświęcim, 13 kwietnia 2011 r.

, , ,

Brak komentarzy

Błogosławiona z Oświęcimia

Podczas tegorocznych wakacyjnych wędrówek po dawnych Kresach II Rzeczypospolitej dotarłem do Nowogródka na Białorusi, gdzie odwiedziłem m.in. kościół farny p.w. Przemienienia Pańskiego, tzw. Białą Farę, w której został ochrzczony Adam Mickiewicz. Kościołem tym nadal opiekują się siostry nazaretanki, które przybyły do Nowogródka w 1929 r., by zająć się wychowaniem i nauczaniem dzieci. Siostry tworzyły tam przed wojną dwunastoosobową wspólnotę, która służyła wielonarodowościowej społeczności miasta.

Błogosławiona z Oświęcimia

Błogosławiona z Oświęcimia

Jedną z tych sióstr była Maria Imelda od Jezusa Hostii. Nazywała się Jadwiga Żak i pochodziła z Oświęcimia, gdzie urodziła się 29 grudnia 1892 r. Wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Nazaretanek w Krakowie w 1911 r., nowicjat odbyła w Albano koło Rzymu. Po powrocie na ziemie polskie pracowała w szkołach prowadzonych przez nazaretanki jako wychowawczyni i nauczycielka – kolejno we Lwowie, w Warszawie, Stryju i w Grodnie oraz w Łukowie. Była także zakrystianką. Do Nowogródka przybyła w 1936 r. i do zamknięcia szkół przez okupantów sowieckich w październiku 1939 r. była nauczycielką, a później – zakrystianką i opiekunką ministrantów przy wspomnianym kościele farnym.

Błogosławiona z Oświęcimia

Błogosławiona z Oświęcimia

Najeźdźcy deportowali masowo Polaków z Nowogródka w lutym 1940 r. oraz w kwietniu 1941 r. na Syberię i do Kazachstanu. W dniu 6 lipca 1941 r. do Nowogródka wkroczyły z kolei wojska niemieckie i już w trzy tygodnie później odbyła się pierwsza publiczna egzekucja, w której hitlerowcy rozstrzelali sześćdziesięciu mieszkańców tego miasta.

Błogosławiona z Oświęcimia

Błogosławiona z Oświęcimia

W lipcu 1943 r. siostry zgłosiły się do władz niemieckich, by ofiarować swoje życie za sto dwadzieścia osób, aresztowanych i przeznaczonych do rozstrzelania. Karę śmierci zamieniono aresztowanym na roboty w Niemczech i wszyscy wywiezieni przeżyli wojnę, natomiast siostry wezwano wieczorem 31 lipca 1943 r. na pobliski komisariat, gdzie przyszło ich jedenaście. Dwunasta siostra – Małgorzata Banaś (której proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 2003 r.) pracowała w tym czasie w szpitalu i dzięki temu ocalała. Jeszcze tego samego wieczoru Niemcy wywieźli siostry za miasto, szukając miejsca na egzekucję.

Błogosławiona z Oświęcimia

Błogosławiona z Oświęcimia

Nie znaleźli, więc wrócili do budynku komisariatu i zamknęli siostry w jego piwnicach. Następnego dnia, w niedzielę 1 sierpnia 1943 r. rano ponownie wywieźli siostry do lasu około pięć kilometrów od Nowogródka. Tam w głuszy leśnej rozstrzelali jedenaście sióstr nazaretanek. Razem z nimi zamordowano i pogrzebano we wspólnej mogile chłopca z pobliskiej wsi, któremu najprawdopodobniej kazano wcześniej wykopać ten grób.

Po ekshumacji 19 marca 1945 r. miejscem chwilowego pochówku sióstr nazaretanek stała się mogiła przy nowogródzkim kościele farnym, w którym później ich szczątki umieszczono w sarkofagu, znajdującym się w jednej z bocznych kaplic tej świątyni.

Zakonnice-męczennice z Nowogródka zostały beatyfikowane przez papieża Jana Pawła II w 2000 r., podczas pierwszej beatyfikacji Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 na Placu św. Piotra w Rzymie. W ich gronie jest siostra Maria Imelda (Janina Żak), pochodząca z Oświęcimia.

Adam Cyra
Oświęcim, 5 września 2010 r.

, , , , ,

Brak komentarzy

”Wołyń i Polesie” – 4/2008

W Oświęcimiu od kilkunastu lat aktywnie działa Koło Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia, liczące kilkunastu członków. Oprócz kontaktów z Polakami na Wołyniu od prawie piętnastu lat w Oświęcimiu wydawany jest kwartalnik „Wołyń i Polesie”, który redaguje Halina Modła-Ziółkowska, pochodząca z Równego na Wołyniu, emerytowana polonistka szkół średnich i prezes oświęcimskiego Koła.

„Wołyń i Polesie” jest unikalnym kwartalnikiem we współczesnym czasopiśmiennictwie polskim, starającym się przekazać prawdę na temat historii kresów przedwojennej Polski i tragicznych losów ich mieszkańców w czasie drugiej wojny światowej. Jest to szczególnie ważne dzisiaj, kiedy prawda ta w dużej mierze ulega zapomnieniu.

Obecnie ukazał się już sześćdziesiąty numer tego unikalnego kwartalnika („Wołyń i Polesie” 2008 nr 4), zawierający kilka interesujących artykułów, z których jeden, autorstwa Marii Biel, zatytułowany „Zdążył tylko krzyknąć: Jezu!”, przypomina, że w przyszłym roku przypada 65. rocznica męczeńskiej śmierci i setna rocznica urodzin o. Kamila Gleczmana, karmelity bosego rodem z Polanki Wielkiej k. Oświęcimia.

O. Kamil Gleczman

O. Kamil Gleczman

Ten zapomniany dzisiaj zakonnik urodził się 27 czerwca 1909 r. Po ukończeniu szkoły powszechnej w rodzinnej wiosce wstąpił do alumnatu Karmelitów Bosych w Wadowicach, a następnie w Czernej k. Krzeszowic, gdzie w 1927 r. złożył śluby zakonne. Sześć lat później otrzymał w Krakowie święcenia kapłańskie i wyjechał na dalsze studia do Wilna. Po ich ukończeniu udał się do Wiśniowca na Wołyniu, gdzie początkowo pracował jako katecheta, a w 1939 r. został przeorem tamtejszego karmelitańskiego klasztoru.

Wiśniowiec – to dziś niewielka wioska w obwodzie tarnopolskim na Ukrainie, która ma jednak bardzo bogatą historie. Z tej miejscowości wywodził się król polski Michał Korybut Wiśniowiecki. Był tam też zamek, który dopiero podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. został doszczętnie zniszczony i obrabowany. W pobliżu tego zamku znajdował wspomniany klasztor, który po 17 września 1939 r. karmelici opuścili. Na jego straży pozostali tylko przeor o. Kamil i br. Cyprian (Jan Lasoń, ur. 3 sierpnia 1879 r. w Nowej Górze niedaleko Czernej). Podczas okupacji, najpierw sowieckiej a potem niemieckiej, zdrowie obu karmelitów było w opłakanym stanie – niedożywieni i zestresowani, uskarżali się na różne choroby.

W 1943 r. zaczęły dochodzić budzące grozę wieści o mordach dokonywanych przez nacjonalistów ukraińskich na kresowych Polakach. 28 października tegoż roku w ostatnim swoim zachowanym liście, o.Kamil donosił prowincjałowi we Lwowie: „Cała parafia Wiśniowiecka jest zniszczona, gospodarstwa polskie popalone w liczbie ok. 600. Parafianie – jedni wyjechali z rodzinami do Niemiec, inni wyjechali do Galicji, a obecnie jest jeszcze 750 osób. Nocują w naszym kościele, zgłodniali, obdarci, bosi”.

Od nieuchronnej śmierci z rąk banderowców, tamtejszych Polaków na razie chronili żołnierze węgierscy, którzy na polecenie Niemców stacjonowali w Wiśniowcu do dnia 7 lutego 1944 r. Jeszcze tego samego dnia wieczorem, kiedy w tej miejscowości już nie było Węgrów, Ukraińcy łomami i siekierami wyważyli klasztorna furtę. Zmuszono o. Kamila, aby wszedł do piwnicy, gdzie schronili się miejscowi Polacy.

W karmelitańskim archiwum w Czernej zachowało się takie świadectwo:

Po wejściu do piwnicy dał się słyszeć krzyk o. Kamila „Jezu” i rozległ się strzał. To było hasło mordu. Po o. Kamilu wywleczono brata Cypriana, który usiłował się schronić do szpitala będącego w budynku klasztornym, ale tam nie puszczono go. Brat Cyprian został zamordowany jako drugi z kolei w piwnicy.

Po obrabowaniu klasztoru i kościoła, mordercy podpalili zabudowania. Po kilku tygodniach do Wiśniowca weszli żołnierze sowieccy i im pozostali przy życiu nieliczni Polacy, wskazali miejsce zbrodni, popełnione na czterdziestu dwóch osobach. Wśród zamordowanych Polaków, rozpoznano ciała obu zakonników.

Michał Dzianott z Wiśniowca, przyjaciel o. Kamila, takie pozostawił o nim świadectwo:

Był to człowiek dobry i kochany, jak wyjeżdżaliśmy każdemu z nas dał obrazek na drogę i pobłogosławił na drogę; i mówił, jak przeżyjecie i powrócicie, to będziecie szukać mojej mogiły.

Mogiły nie ma, ale na Ziemi Oświęcimskiej, gdzie urodził się w Polance Wielkiej i wychował, powinno się uratować o Nim pamięć. Czy takie starania będą miały miejsce ? – czas pokaże.

Należy również podkreślić, że na kartach „Wołynia i Polesia” utrwalane zostają przede wszystkim opisy wydarzeń związanych z przeżyciami Polaków zamieszkałych kiedyś na Wołyniu i Polesiu, którzy obecnie są już w podeszłym wieku i dla nich niejednokrotnie jest to jedyna możliwość opublikowania swoich wspomnień i pozostawienia po sobie niezwykłego świadectwa dla dzisiejszych i przyszłych pokoleń Polaków.

W ten sposób ci historycy-świadkowie utrwalają swoją gehennę, zbrodnicze działania ukraińskich nacjonalistów spod znaku OUN-UPA, walki 27 Dywizji Wołyńskiej AK, wojenną oraz powojenną deportację na Sybir i do łagrów sowieckich, a także młodzieńcze przeżycia na Kresach w przedwojennej Polsce.

Adam Cyra
Oświęcim, 24 listopada 2008 r.

, , , , , , ,

Brak komentarzy