Archiwum dla kategorii Banderowcy

Chilijczyk w obozie Auschwitz-Birkenau

Marek Księżarczyk, jest rodowitym oświęcimianinem i prezesem Oddziału Miejskiego Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem w Oświęcimiu. Jego dziadek był więźniem KL Auschwitz, który wprawdzie przeżył obozowy koszmar, lecz schorowany zmarł wkrótce po wojnie.

Oświęcimski historyk – amator od ponad dwudziestu pięciu lat wraz z rodziną mieszka w jednym z budynków, które w latach wojny stanowiły tzw. „Gemeinschaftslager”, czyli obóz dla robotników cywilnych zatrudnionych przymusowo przy budowie KL Auschwitz.

Do prac pomocniczych w „Gemeinschaftslager” władze SS kierowały komanda więźniarskie z pobliskiego obozu. Kontakty więźniów z pracownikami cywilnymi pozwalały na potajemne przekazywanie korespondencji, żywności i lekarstw. Księżarczyk najpierw zainteresował się wojenną historią bloku, w którym mieszka. Później tragiczna historia KL Auschwitz i jej upamiętnianie stały się jego pasją.

Kilka lat temu Marek Księżarczyk w pobliżu ruin krematorium nr 5 na terenie byłego obozu w Birkenau zauważył leżącą na ziemi niewielką blaszkę, pokrytą rdzą, która przez całe dziesięciolecia czekała tu na swego odkrywcę. Znaleziona blaszka zapoczątkowała dalsze wydarzenia, w które trudno wprost uwierzyć.

Awers nieśmiertelnika Edmonda Biltza

Awers nieśmiertelnika Edmonda Biltza

Oświęcimski pasjonat skrupulatnie zaczął badać  znalezisko. Na blaszce wyryte były słowa, które udało mu się odczytać. Z jednej strony, zawód oraz  imię i nazwisko – „Officer Edmond Biltz”, zaś z drugiej data i miejsce urodzenia – „1897 23 juin Chili Valparaiso”. Blaszka okazała się połówką żołnierskiego nieśmiertelnika.

Jej właściciel był okazał się Chilijczykiem, przywiezionym przez Niemców do Auschwitz. Jak tu trafił? Co się z nim stało? – zastanawiał się znalazca niepozornej blaszki.

Najpierw udał się do Muzeum Auschwitz-Birkenau, by w zbiorach archiwalnych szukać śladów po Chilijczyku, Edmondzie Biltzu. Wprawdzie muzealnym archiwum nic nie znalazł, ale tajemniczy nieśmiertelnik nadal go intrygował i czasami nie dawał spać po nocach.

Rewers nieśmiertelnika Edmonda Biltza

Rewers nieśmiertelnika Edmonda Biltza

O swoim problemie Marek Księżarczyk opowiedział znajomym, którzy podobnie jak on pasjonują się historią.  Wspólnie udało im się dociec, że ów nieśmiertelnik był noszony przez żołnierzy francuskich.  Doszli też dalej do tego, iż żydowska rodzina Biltzów, wywodziła się z Alzacji i wyemigrowała za ocean w  1811 r.

Doradziłem Markowi  Księżarczykowi,  by w tej sytuacji szukać dalszych śladów w listach transportowych francuskich Żydów, którzy zostali deportowani z obozu przejściowego w Drancy do KL Auschwitz. Spis nazwisk z tych list jest zamieszczony w wydanej przed wielu laty we Francji książce Serge Klarsfelda.

W tej publikacji Marek Księżarczyk tym razem odnalazł nazwisko Biltz Edmond i ustalił, że z obozu przejściowego w Drancy transport więźniów wyjechał 10 marca 1944 roku, by po dwóch dniach dotrzeć do Birkenau, gdzie po selekcji na rampie kolejowej oficer Biltz skierowany został na śmierć wprost do komory gazowej najprawdopodobniej w krematorium nr 5.

Edmond Biltz, zginął w komorze gazowej Birkenau 10 marca 1944 r.

Edmond Biltz, zginął w komorze gazowej Birkenau 12 marca 1944 r.

Wkrótce przekazał nieśmiertelnik do Muzeum Auschwitz-Birkenau, co zostało odnotowane w protokole. Potwierdzono w nim odbiór od niego przez muzealników cennego skrawka metalu, który po latach przywołał pamięć o jeszcze jednym uśmierconym w obozie Auschwitz człowieku.

Księżarczyk przypuszcza, że we Francji w wojskowych archiwach zachowała się teczka osobowa Edmonda Biltza opisująca przebieg jego służby.

Udało mu się się także skontaktować z jego rodziną, zamieszkałą w Paryżu oraz Stanach Zjednoczonych, od której otrzymał zdjęcie cywilne Edmonda Biltza i powiadomić o cennym znalezisku Żydów z Chile, którzy niedawno odwiedzili ekspozycje i tereny Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Znając pasję Marka Księżarczyka oraz jego zapał i historyczne zacięcie konieczne do dalszych ustaleń, to najpewniej jeszcze nie będzie koniec opisu zdarzeń, związanych  z odnalezionym tajemniczym skrawkiem metalu.

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 14 grudnia 2016 r.

Brak komentarzy

Banderowcy w KL Auschwitz

Dotychczas prawie nieznanym wydarzeniem jest osadzenie i więzienie w KL Auschwitz ukraińskich nacjonalistów, chociaż ukazała się obszerna praca na ten temat Adama Cyry, Banderowcy w KL Auschwitz, (w:) „Studia nad faszyzmem i zbrodniami hitlerowskimi”, Wrocław 2008, tom XXX, s. 383-432.

Czytaj więcej: Banderowcy w KL Auschwitz. Działalność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów w latach 1929-1939

Kiedy w dniu 22 czerwca 1941 roku wybuchła oczekiwana przez ukraińskich nacjonalistów wojna niemiecko-sowiecka wraz z oddziałami Wehrmachtu posuwały się na wschód ukraińskie „grupy marszowe”, samowładnie stworzone przez Stepana Banderę, z zadaniem proklamowania ukraińskiej niepodległości.

W dniu 30 czerwca 1941 roku banderowcy ogłosili we Lwowie niepodległość Ukrainy. Ta proklamacja była sprzeczna z hitlerowskimi planami wobec Ukrainy, co spowodowało, że w najbliższych miesiącach nastąpiły aresztowania przeprowadzone przez gestapo wśród ukraińskich nacjonalistów.

Ponad rok później, 20 lipca 1942 roku, niemiecka policja bezpieczeństwa z Krakowa skierowała do KL Auschwitz dwudziestu trzech banderowców, którzy otrzymali numery od 49721 do 49744. Jako pierwszy z nich w obozie został zarejestrowany Wasyl Bandera, student filozofii, który był bratem Stepana Bandery.

W dniu 24 lipca 1942 roku do KL Auschwitz przywieziono z więzienia na Montelupich w Krakowie jeszcze jednego brata Stepana Bandery – Aleksandra (nr obozowy 51427), doktora nauk społeczno-politycznych, aresztowanego także w Krakowie, który zginął w obozie 10 sierpnia 1942 r. Prawie miesiąc później zmarł w tym obozie, wspominany już jego młodszy brat Wasyl. Do ich śmierci mieli przyczynić się polscy współwięźniowie, uważając ich za wrogów.

Również w późniejszych transportach przywożeni byli banderowcy, którzy dzięki protekcji obozowego gestapo pracowali w dobrych komandach więźniarskich i większości przetrwali pobyt w KL Auschwitz, osiedlając się po wojnie głównie na terenie Stanów Zjednoczonych i Kanady.

Ukraińscy nacjonaliści, mieszkając po wojnie na emigracji, w licznych publikacjach starali się przedstawić swoją działalność w jak najlepszym świetle, chociaż jak słusznie zauważył w swojej pracy angielski historyk Andrew Wilson, Ukraińcy, Warszawa 2002, str. 136:

Złożone dzieje OUN-UPA (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińska Armia Powstańcza – dop. A. C.) nie najlepiej zapisały się w pamięci. Fakt, że OUN i UPA   w ogóle były w stanie podjąć walkę, jest dziś przedmiotem dumy wyłącznie na ziemiach Ukrainy Zachodniej.

Ostatnio zbiór listów z KL Auschwitz jednego z ukraińskich nacjonalistów, Mykoły Kłymyszyna, został przekazany do zbiorów archiwalnych Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

Czytaj więcej: Oryginalna korespondencja obozowa Mykoły Kłmyszyna

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 17 sierpnia 2016 r.

Brak komentarzy

Bronić czy potępiać …

Bronić prawa Ukraińców do czczenia obecnie pamięci Stepana Bandery czy im tego odmawiać ? -zastanawiają się różni naukowcy oraz publicyści w swoich tekstach i to nie tylko w Polsce.

Ostatnio rozmawiałem z absolwentem historii, który niedawno ukończył studia na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie – jego zdaniem takie prawo Ukraińcy powinni mieć.

Po rozmowie z  tym młodym polskim historykiem dowiedziałem się, że głos w tej sprawie również zabrał, co było dla mnie dużym zaskoczeniem, czeski prezydent Milosz Zeman, który w liście otwartym zapytał naukowców o to, czy znają wypowiedź Stepana Bandery:

Zabij każdego Polaka w wieku od 16 do 60 lat.

Dalej w swoim liście prezydent Milosz Zeman napisał, że jeśli tych słów Bandery badacze nie znają, to nie mogą uważać się za specjalistów od Ukrainy. Jeśli jednak taka wypowiedź Bandery jest im znana, to powinni odpowiedzieć, czy zgadzają się z nią lub nie.

W rzeczywistości czeski prezydent Milosz Zeman najprawdopodobniej pomylił się przytaczając rzekomy cytat z wypowiedzi Stepana Bandery, bo taki rozkaz miał wydać Dmytro Semenowicz Klaczkiwski,  pseudonim  „Kłym Sawur”.

czytaj więcej …

Zobacz:

Milosz Zeman do Ukraińców: czy znacie rozkaz Bandery …

 

Adam Cyra

Oświęcim, dnia 9 stycznia 2015 r.

, ,

Brak komentarzy

Zginął Ołeksandr Muzyczko „Saszko Biłyj”

Zobacz: „Saszkę Biłego” pożegnano jak bohatera narodowego

„Kto mieczem wojuje …”

Ruch banderowski jest zagrożeniem dla Ukrainy

„W nocy patrzę, czy Ukrainiec nie będzie nas palił”

Prawy Sektor. „Zdradzone dzieci ukraińskiej rewolucji”.

W polskich mediach z reguły nie za wiele mówi się o tym, że na Ukrainie występują dwie skrajności. Wschodnia jej część wykazuje sympatie prorosyjskie, postkomunistyczne oraz tęskni za powrotem czegoś na kształt Związku Sowieckiego. Natomiast w jej zachodniej części, która kiedyś należała do II Rzeczpospolitej, czyli na terenach dawnych województw: stanisławowskiego, tarnopolskiego, lwowskiego oraz na Wołyniu, mamy do czynienia z mocnymi tendencjami nacjonalistycznymi. Nie będzie przesadą, jeśli nazwie się je nazistowskimi. Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski wzywa, by opamiętać się w ślepym poparciu dla Ukrainców, co ostatnio jest powodem nagonki na niego.

Tym prawicowym ruchom na zachodzie Ukrainy, przewodzi partia Swoboda, która w swoich założeniach jest antypolska, antysemicka i antyrosyjska. Jej członkowie wykazują sympatie proniemieckie oraz nawiązuje ona w swej działalności do tradycji zbrodniczej Ukraińskiej Powstańczej Armii – UPA, jak również do ukraińskiej dywizji SS „Galizien”.

Z kolei druga podobna partia, nosząca nazwę Prawy Sektor, składa się przede wszystkim z młodzieżowych organizacji o ultraprawicowych i neofaszystowskich poglądach.

 

Ołeksandr Muzyczko "Saszko Biłyj"

Ołeksandr Muzyczko "Saszko Biłyj"

Czytaj reszte tego wpisu »

Brak komentarzy

Twórca „Dekalogu ukraińskiego nacjonalisty”

Tragedia Ukrainy

Kraj w rozpadzie

„Nie ma się co oszukiwać: większość mieszkańców Krymu to Rosjanie”

Bartoszewski w niemieckiej prasie: „Wierzę w Putina …”

Władysław Bartoszewski:  doceniam mądrość i przenikliwość Putina

Ukraiński bilans

Demokracja po banderowsku

Żyrinowski proponuje Polsce udział w rozbiorze Ukrainy

Wzywa do potępienia ukraińskich nacjonalistów

Mariusz Max Kolonko o polskiej polityce wschodniej

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: oni obrócą się przeciwko nam

Banderowska rewolucja

Tragedia Kresów na portalu rosyjskim

Materiały i studia z dziejów stosunków  polsko-ukraińskich

Ołeksandr Sycz, wicepremier Ukrainy

Zbrodnia Wołyńska

Bilans  zbrodni

—————————————————————————

W 1929 r. na Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej rozpoczęła nielegalną działalność Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Wyznacznikiem działań tej organizacji było „Dziesięcioro przykazań nacjonalisty ukraińskiego”. Autorem „Dekalogu”, zredagowanego w czerwcu 1929 r., był student filozofii Stepan Łenkawśkyj (Stepan Łenkawski), współorganizator i uczestnik I Kongresu OUN w 1929 r., który odbył się w Wiedniu.

Dmytro Doncow

Dmytro Doncow

Czytaj reszte tego wpisu »

1 komentarz

W 70. rocznicę zbrodni na Polakach w Parośli

Przed kilkoma dniami, 2 lutego 2013 r., o czym już pisałem na moim blogu, w Muzeum Niepodległości w Warszawie zebrał się Ogólnopolski Komitet Obchodów 70. Rocznicy Ludobójstwa Polaków na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej, którego przewodnictwo objął eurodeputowany Jarosław Kalinowski z Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Gościem spotkania była pani Halina Ziółkowska-Modła z Oświęcimia, która pochodzi z Równego na Wołyniu. Jest ona emerytowaną polonistką oświęcimskich szkól średnich i wieloletnią działaczką Koła Miejskiego Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia w Oświęcimiu oraz redaktorką kwartalnika „Wołyń i Polesie”. W periodyku tym, wydawanym od ponad szesnastu lat, publikuje artykuły utrwalające pamięć o historii i kulturze dawnych polskich Kresów.

Pomnik Stepana Bandery we Lwowie

Pomnik Stepana Bandery we Lwowie

Podczas inauguracyjnego posiedzenia wspomnianego Komitetu wręczono Krzyże Pamięci Ofiar Banderowskiego Ludobójstwa, przyznane za czynny udział i wsparcie w upamiętnieniu Ofiar. Krzyż ten i pamiątkowe dyplom otrzymała także Halina Ziółkowska-Modła, od lat na łamach „Wołynia i Polesia” zamieszczająca również artykuły, przypominające o zbrodniach ukraińskich nacjonalistów, których gloryfikacja odradza się obecnie na zachodniej Ukrainie.

Obecnie coraz częściej pisze się o ludobójstwie Polaków na Kresach w polskich czasopismach i elektronicznych mediach, czego przykładem jest m.in. tekst „70 lat temu UPA dokonała zbrodni w Parośli na Wołyniu”, który ukazał sie ostatnio w „Newsweeku”, o czym będę pisał jeszcze poniżej.

Pomordowani polacy w Parośli I - 9.02.1943 r.

Pomordowani w Parośli 9.02.1943 r.

W dniu 9 lutego 1943 r. oddział Hryhorija Perehijniaka „Dowbeszki-Korobki”, który stanowił pierwszą sotnię UPA , wymordował w kolonii Parośla I na Wołyniu polskich mieszkańców tej miejscowości, zabijając ponad 150 osób, w tym dzieci i niemowlęta.

Była to pierwsza masowa zbrodnia dokonana na kresowych Polakach przez Ukraińską Powstańczą Armię (UPA). Dowódcą morderców był Hryhorij Perehiniak „Dowbeszka – Korobka”, odsiadujący przed 1939 r. wyrok w polskim wiezieniu za zabójstwo sołtysa-Polaka. Razem z nim był więziony Stepan Bandera, przywódcą krajowego kierownictwa Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, odpowiedzialny za wydanie rozkazu zamordowania w 1934 r. ministra spraw wewnętrznych II RP, płk. Bronisława Pierackiego.

Kolonia Parośla I była podobna do setek wsi polskich na Wołyniu. Niemal wszyscy jej mieszkańcy zostali bestialsko zamordowani 9 lutego 1943 r. , otwierając tym samym długą listę ofiar wołyńskiego ludobójstwa. Na miejscu dawnej wsi rośnie dzisiaj gęsty las.

Tablica upamietniająca w Parośli

Tablica upamietniająca w Parośli

W elektronicznym wydaniu „Newsweeka” można przeczytać, jak to oddział „Dowbeszki-Korobki” przybył do Parośli I, udając oddział partyzantki sowieckiej. Mieszkańców namówiono do tego, by położyli się na podłodze w swoich domach i pozwolili się związać. Obezwładnionych podstępem Polaków zabito w okrutny sposób siekierami, nie oszczędzając kobiet i dzieci. Cudem ocalało tylko z tej miejscowości dwunastu rannych Polaków. O szczegółach związanych z ta straszną zbrodnią można przeczytać w „Newsweeku”.

Polecam lekturę tego wstrząsającego tekstu:

70 lat temu UPA dokonała zbrodni w Parośli na Wołyniu

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 10 lutego 2013 r.

Zobacz:
Sąsiedzi z Wołynia

, , , , ,

Brak komentarzy

Halina Ziółkowska-Modła odznaczona Krzyżem Pamięci

Zbliża się 70. rocznica apogeum ludobójstwa, dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich z OUN-UPA na Polakach i obywatelach polskich innych narodowości na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich II RP, przypadająca na 11 lipca 2013 r.

Przed kilkoma dniami, 2 lutego, w Muzeum Niepodległości w Warszawie zebrał się Ogólnopolski Komitet Obchodów wspomnianej 70. Rocznicy Ludobójstwa, którego przewodnictwo objął eurodeputowany Jarosław Kalinowski z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Gościem spotkania była pani Halina Ziółkowska-Modła z Oświęcimia, która pochodzi z Równego na Wołyniu. Jest ona wieloletnią działaczka Koła Miejskiego Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia w Oświęcimiu oraz redaktorką kwartalnika „Wołyń i Polesie”. W periodyku tym publikowane są artykuły utrwalające pamięć o historii i kulturze tych kresowych ziem II Rzeczypospolitej.

Halina Ziółkowska-Modła

Halina Ziółkowska-Modła

Ponadto w powyższym dniu został utworzony także Międzynarodowy Komitet Honorowy pod przewodnictwem gen. Mirosława Hermaszewskiego, polskiego astronauty, który jako jedyny Polak odbył lot w kosmos, co wydarzyło się w 1978 r.

Gen. Mirosław Hermaszewski

Gen. Mirosław Hermaszewski

Przyszły kosmonauta został ocalony w czasie wojny podczas nocnego napadu UPA na polską wieś Lipniki na Wołyniu, mimo że podczas pościgu przez banderowców wypadł z rąk matki. Miał wtedy półtora roku. Dobrze opatulony przeleżał w śniegu prawie całą noc i dopiero nad ranem został odnaleziony przez swojego ojca. Gen. Hermaszewski w czasie rzezi wołyńskiej w latach 1943–1945 stracił 19 osób z rodziny, w tym ojca, który później również został zamordowany przez UPA

Zadaniem obydwóch komitetów jest przygotowanie centralnych obchodów 70. rocznicy apogeum rzezi na Kresach w lipcu 1943 r., które odbędą się w tym roku Warszawie. Złożą się na nie m.in. uroczysta Msza święta, marsz i koncert.

Krzyż Pamięci

Krzyż Pamięci

Podczas inauguracyjnego posiedzenia wręczono Krzyże Pamięci Ofiar Banderowskiego Ludobójstwa, przyznane za czynny udział i wsparcie w upamiętnieniu Ofiar. Wyróżnienie to zostało przyznane przez Ogólnopolski Komitet Budowy Pomnika Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez UON-UPA na ludności polskiej Kresów Wschodnich w latach 1939-1947, którego prezesem jest płk. Jan Niewiński. Krzyże i pamiątkowe dyplomy otrzymali m.in.: prof. Leszek Jazownik, poseł Artur Górski, eurodeputowany Jarosław Kalinowski, Halina Ziółkowska-Modła, Anna Lewak, admirał Mark Toczek, Bolesław Szenicerow – przewodniczący Gminy Wyznaniowej Starozakonnych w RP i prof. Ryszard Szawłowski.

Z kolei gen. Mirosław Hermaszewski odebrał z rąk dr Lucyny Kulińskiej, prezesa Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego, Złoty Laur Orderu „Polonia Mater Nostra Est” (Polonia Matką Naszą Jest). Jest on przyznawany za szczególne osiągnięcia w służbie Narodowi i Państwu Polskiemu.

Dążeniem gen. Mirosława Hermaszewskiego, podobnie jak i innych Kresowian, w tym także pani Haliny Ziółkowskiej-Modły z Oświęcimia, jest przypominanie o polskiej historii i zachowanie pamięci o Kresach, gdzie z rąk ukraińskich nacjonalistów podczas drugiej wojny światowej zginęło około 130 tysięcy Polaków.

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 6 lutego 2013 r.

, , ,

Brak komentarzy

Spotkałem Petro Fedorowicza Miszczuka z Ukrainy

Petro Fedorowicz Miszczuk mieszka od 1952 r. w Czerwonogradzie na Ukrainie. Kolejny raz przyjechał na uroczystości związane z rocznicą wyzwolenia KL Auschwitz w dniu 27 stycznia 2013 r. Jest byłym więźniem KL Buchenwald, gdzie w dniu 15 stycznia 1945 r. oznaczono go  numerem 105105.

Poprzednio pisałem o Nim już obszernie na moim blogu w dwóch tekstach: „Petro Fedorowicz Miszczuk z Czerwonogradu” i „Dwa życiorysy: Jan Adamko z Krystynopola i Petro Fedorowicz Miszczuk z Czerwonogradu”.

Adam Cyra

Oświęcim, 26 stycznia 2013 r.

, , , , , , , , , ,

Brak komentarzy

Dwa życiorysy: Jan Adamko z Krystynopola i Petro Fedorowicz Miszczuk z Czerwonogradu

W 2010 r., z okazji setnej rocznicy urodzin Stepana Bandery, Rada Miejska Czerwonogradu (pow. Sokal) nadała pośmiertnie przywódcy nacjonalistów ukraińskich honorowe obywatelstwo tego miasta – postanowienie weszło w życie 1 stycznia 2011 r.   Odsłonięty został także w tym mieście pomnik Stepana Bandery.

Pomnik Stepana Bandery w Czerwonogradzie

Pomnik Stepana Bandery w Czerwonogradzie

Utworzona przez Stepana Banderę frakcja Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – Bandera (OUN-B) jest odpowiedzialna za zorganizowane ludobójstwo polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej.

Czerwonograd to obecnie miasto na Ukrainie, w obwodzie lwowskim, rejon sokalski, 15 km od granicy z Polską, u ujścia Sołokiji do Bugu. Do 1951 r. ta przygraniczna miejscowość była siedzibą polskiej gminy Krystynopol i dopiero sześć lat po wojnie została przyłączona do sowieckiej Ukrainy.

Dawny pałac Potockich w Czerwonogradzie

Dawny pałac Potockich w Czerwonogradzie

Wnętrze pałacu zamienione na muzeum. Fot. Adam Cyra

Wnętrze pałacu zamienione na muzeum. Fot. Adam Cyra

W dniu 15 lutego 1951 r. Krystynopol został przekazany ZSRR, na mocy umowy międzypaństwowej. W zamian za część województwa lubelskiego z kilkoma miastami bogatymi w zabytki, Polska otrzymała 3 czerwca tegoż roku ówczesną wieś Ustrzyki Dolne i ubogie ziemie w Bieszczadach. Powodem tej korekty granicznej były bogate złoża węgla kamiennego, dzięki eksploatacji których miasto w latach późniejszych rozrosło się kilkakrotnie. Dzisiaj wjeżdżając do Czerwonogradu z daleka widoczny jest „Pomnik górnika”, będący symbolem tego ukraińskiego miasta.

Pomnik górnika w Czerwonogradzie

Pomnik górnika w Czerwonogradzie

Nacjonaliści ukraińscy w latach 1939 – 1945 zamordowali w Krystynopolu  następujących Polaków:

Jan Adamko (1913-1945)

Jan Adamko (1913-1945)

Jan Adamko, 32 lata, ppor. AK, zamordowany w rejonie Dobrayczyna razem z Karolem Gudzem żołnierzem AK i zakonnikiem o. Stanisławem Muchą – mord: 5.03.1945 r.

Antoni Burczycki, naczelnik poczty – mord 1943 r.
Stanisław Butrym, milicjant – mord: 19.12.1944 r.
Aleksander Domasłowski, milicjant – mord: 19.12.1944 r.
Stanisław Dyrda, 75 lat – mord: 04.1944 r.
Stanisław Goch(a), milicjant – mord: 19.12.1944 r.
Karol Gódż (Guz) – mord: 5.03.1945 r.
Władysław Gruszeczka, milicjant – mord: 14.03.1945 r.
Władysław Hnat, milicjant, 48 lat – mord: 5.10.1945 r.
Jan Juszkiewicz, brat aptekarza – mord: 1943 r.
X Kisielewicz, rodzina 4 osoby – mord: 11.1944 r.
Jan Karol Kisielewicz, 60 lat – mord: 13.10.1943 r.
Kazimierz Kisielewicz, syn Jana, 22 lata – mord: 13.10.1943 r.
Ludwika Kisielewicz, córka Jana, 20 lat – mord: 13.10.1943 r.
Bronisław Koluch, 17 lat – mord: 14.03.1945 r.
Kazimierz Król, 48 lat – mord: 5.10.1945 r.
X Lewandowski, weterynarz, 45 lat – mord: 13.10.1943 r.
Albin Marchewicz, 55 lat – mord: 04.1944 r.
Józef Michalewski – mord: 20.01.1945 r.
Helena Paszkowska, żona Kazimierza – mord: 14.03.1945 r.
Józef Paszkowski, rolnik z Nowego Dworu – mord: 1.12.1944 r.
Kazimierz Paszkowski – mord: 14.03.1945 r.
Stanisław Paszkowski, rolnik z Nowego Dworu – mord: 1.12.1944 r.
Wasyl Pieluch, milicjant – mord: 12.01.1945 r.
Jan Podhorodecki – mord: 11.1939 r.
Władysław Rupenthal – mord: 20.01.1945 r.
Józef Teluk, 21 lat – mord: 03.1944 r.
Stanisław Teluk, listonosz, 50 lat – mord: 1943 r.
Józef Tyluch, rolnik – mord: 01.1945 r.
Stanisław Tyluch, rolnik – mord: 01.1945 r.
Jan Zwoliński, 56 lat – mord: 04.1944 r.

Źródło: Martyrologia polskiej ludności w województwie lwowskim w latach 1939-1947. Zbrodnie popełnione przez nacjonalistów ukraińskich” (opracował: Stanisław Jastrzębski), pismo „Na rubieży”.

Tablica upamiętniająca ppor. AK, Jana Adamko, jest wmurowana w Panteonie przy kościele garnizonowym AK, pw. św. Jadwigi Królowej przy ul. Łokietka w Krakowie. Jej fundatorem jest rodzina śp. Jana Adamko i Polacy z Krystynopola. Tablica została odsłonięta, jedenaście lat temu, 24 listopada 2001 r. Odsłoniła ją córka ppor. Jana Adamko – Lucyna Świerkowska, natomiast poświęcił ks. prałat Jan Dziasek.

Dawny klasztor O.O. Bernardynów w Czerwonogradzie

Dawny klasztor O.O. Bernardynów w Czerwonogradzie

Ppor. Jan Adamko był wicemistrzem Wojska Polskiego w boksie (waga ciężka), pchor. 6 pułku artylerii ciężkiej we Lwowie, po kampanii wrześniowej został kolejarzem, dowodził oddziałem AK, wykonującym akcje sabotażowe i dywersyjne przeciwko Niemcom, zginął konwojując wraz z Karolem Gudzem i bernardynem o. Stanisławem Muchą dostawę zboża dla Polaków, którzy schronili się w klasztorze OO. Bernardynów w Krystynopolu.

Źródło: „Biuletyn Informacyjny” ŚZŻAK, Kraków 2001 nr 9 i 2002 nr 1.

Petro Fedorowicz Miszczuk z Czerwonogradu

Petro Fedorowicz Miszczuk z Czerwonogradu

Petro Fedorowicz Miszczuk mieszka od 1952 roku w Czerwonogradzie na Ukrainie. Miasto to należało do Polski, nosząc nazwę Krystynopol i dopiero w 1951 roku wyniku korekty granicznej włączono je do ZSRR. Kilkakrotnie w ostatnich latach przyjeżdżał do Polski, gloryfikując podczas uroczystości styczniowych, związanych z rocznicą oswobodzenia obozu Auschwitz-Birkenau – Stephana Banderę i członków OUN-UPA, którzy na Kresach wymordowali około 130 tysięcy Polaków. Obszerne informacje na jego temat są zawarte w załączonym artykule „Petro Fedorowicz Miszczuk z Czerwonogradu”.

Adam Cyra
Oświęcim, dnia 20 listopada 2012 r.
Zobacz:
Petro Fedorowicz Miszczuk

,

Brak komentarzy

Pomnik Stefana Bandery w Samborze

Klub „Samborzan” Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo – Wschodnich w Oświęcimiu prowadzi, różnorodną działalność, zasługującą na duże uznanie. Ostatnio, w czerwcu 2011 r., został zorganizowany kolejny wyjazd staraniem tego Klubu do Sambora na Ziemi Lwowskiej, gdzie odwiedzono miejscowy cmentarz i na Grobie Nieznanego Żołnierza złożono wieniec oraz zapalono znicze na innych zabytkowych polskich grobach. Była też okazja do spotkań z władzami miasta oraz Polakami w Domu Polskim, rodzinami i znajomymi.

W trakcie spotkania z członkami zarządu miasta Sambor, doradcami mera i naczelnikami niektórych wydziałów Urzędu Miejskiego, przedłożono propozycje dalszej współpracy oraz wymiany między instytucjami i organizacjami społecznymi. Rozmowy te w szczególności dotyczyły współpracy Miejskiej Biblioteki Publicznej w Oświęcimiu z bibliotekami w Samborze oraz innych instytucji kultury i zespołów artystycznych, np. Miejskiego Gimnazjum nr 2 w Oświęcimiu ze Szkołą nr 8 w Samborze lub związków harcerskich: ZHP w Oświęcimiu i „Płast” w Samborze oraz stowarzyszeń zrzeszających wędkarzy i myśliwych w obu miastach.

Pomnik Bandery w Samborze

Pomnik Bandery w Samborze

Jednym słowem współpraca partnerska Oświęcimia z Samborem może być wzorcem dla innych miast w Polsce i na Ukrainie oraz świadczy o przyjaźni polsko-ukraińskiej.

Tymczasem, 20 listopada 2011 r., w Samborze odsłonięto pomnik Stefana Bandery, który stanął na placu Pamięci, sąsiadującym z ulicą Stefana Bandery. Pomnik ten powstał z inicjatywy Samborskiej Rady Miejskiej, Samborskiej Rady Rejonowej, Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów (KUN) oraz mera Sambora Tarasa Kopyliaka. Wspomniany mer oświadczył, że pomnikiem Bandery zapoczątkowano budowę w Samborze placu poświęconego walczącym o wolność Ukrainy. Z kolei Stepan Braciuń, lider KUN, stwierdził:

Dzisiaj ważny dzień dla miasta Sambora, przecież powstanie tego pomnika symbolizuje nie tylko szacunek dla postaci prowydnyka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Stepana Bandery, ale i do Ukrainy, ukraińskiego świata i ukraińskiej idei.

Pomnik Stefana Bandery w Samborze jest siedemnastą tego typu budowlą na Ukrainie. Poprzednio taki pomnik został odsłonięty, 24 sierpnia 2011 r., w Krzemieńcu na Wołyniu, rodzinnym mieście Juliusza Słowackiego, który tam urodził się w 1809 r. Wspomniane pomniki Bandery znajdują się w trzech zachodnich obwodach Ukrainy: lwowskim, iwanofrankowskim i tarnopolskim. O budowę kolejnych czynione są zabiegi przez ukraińskich nacjonalistów m.in. w Łucku, Równem, Kijowie i Czerniowcach.

Stefan Bandera był przywódcą OUN, nacjonalistyczne organizacji, która odpowiada za ludobójstwo na ludności polskiej na Kresach, dokonywane przez swoje zbrojne ramię – Ukraińską Powstańczą Armię (UPA), dowodzoną przez Romana Szuchewycza.

Warto nadmienić, że obecnie tablica pamiątkowa poświęcona komendantowi UPA, Romanowi Szuchewyczowi, znajduje się na fasadzie jednej z dwóch polskich szkół średnich we Lwowie.

W wyniku ludobójczej działalności ukraińscy nacjonaliści zamordowali około 130 tysięcy Polaków. Bracia Stefana Bandery: Aleksander i Wasyl, jakby na ironię, będąc zwolennikami współpracy z niemieckimi nazistami, zginęli w KL Auschwitz.

Adam Cyra
Oświęcim, 6 lutego 2012 r.

, , , , , , , , , , , ,

Brak komentarzy

Petro Fedorowicz Miszczuk z Czerwonogradu

Petro Fedorowicz Miszczuk przyjeżdża od pewnego czasu na uroczystości organizowane na terenie Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu z okazji kolejnych rocznic wyzwolenia tego obozu przez żołnierzy Armii Czerwonej w dniu 27 stycznia 1945 roku. Ubrany jest zawsze w pasiak obozowy, a na więźniarskiej bluzie obok czerwonego trójkąta z literą R w środku ma naszyty numer 105105; w ręku trzyma zazwyczaj flagę ukraińską.

Petro Fedorowicz Miszczuk z flagą Ukrainy na dziedzińcu bloku 11, przed Ścianą Straceń. Fot. wykonano 27.01.2011 r.

Petro Fedorowicz Miszczuk z flagą Ukrainy na dziedzińcu bloku 11, przed Ścianą Straceń. Fot. wykonano 27.01.2011 r.

Podczas oficjalnych uroczystości na terenie byłego obozu w Brzezince 27 stycznia 2005 roku stał się jednym z głównych jej bohaterów. Ubrany w pasiak z flagą ukraińską, przewiązaną pomarańczową wstążką (obchody zbiegły się z „pomarańczową rewolucją” na Ukrainie) przywitał się osobiście z prezydentem Polski, Aleksandrem Kwaśniewskim i prezydentem Ukrainy, Wiktorem Juszczenko, co spotkało się z dużym zainteresowaniem mediów relacjonujących to wydarzenie.

Petro Fedorowicz Miszczuk podaje się za więźnia KL Auschwitz, oznaczonego w tym obozie numerem 2949, innym razem mówi, że numeru z tego obozu nie pamięta. Twierdzi także, że został aresztowany przez Niemców za pomoc partyzantom Stefana Bandery w maju 1942 roku i był więźniem najpierw jakiegoś getta, a potem nie tylko przebywał w Auschwitz, lecz również był więziony w obozach koncentracyjnych: Buchenwald, Mittelbau-Dora i Sachsenhausen, gdzie wyzwolili go rzekomo żołnierze amerykańscy wiosną 1945 roku.

W rzeczywistości ten Ukrainiec, urodzony 10 lipca 1926 roku w Kisielinie na Wołyniu, będący do 1939 roku obywatelem II Rzeczypospolitej, nie jest notowany nigdzie w zachowanej dokumentacji KL Auschwitz, przechowywanej w archiwum Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. Pobyt Miszczuka w obozach Mittelbau-Dora i Sachsenhausen też nie znajduje żadnego potwierdzenia w zachowanych dokumentach z tych obozów.

Petro Fedorowicz Miszczuk i Marek Księżarczyk. Fot. wykonano 27.01.2011 r.

Petro Fedorowicz Miszczuk i Marek Księżarczyk. Fot. wykonano 27.01.2011 r.

Można jedynie potwierdzić w oparciu o informacje uzyskane z Międzynarodowego Biura Poszukiwań w Arolsen w Niemczech i archiwum Muzeum w Buchenwaldzie, a także z Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie, że od 9 marca 1944 roku przebywał w obozie pracy przymusowej w Ohrdruf w Turyngii. Później ten obóz stał się samodzielnym obozem koncentracyjnym, a potem podobozem KL Buchenwald. Petro Fedorowicz Miszczuk najpierw był oznaczony w Ohrdruf numerem 2949, a 15 stycznia 1945 roku nadano mu w podobozie buchenwaldzkim Ohrdruf nowy numer 105105.

W pierwszych dniach kwietnia 1945 roku Miszczuk został najprawdopodobniej wyzwolony na trasie ewakuacyjnej z podobozu Ohrdruf do obozu macierzystego w Buchenwaldzie przez żołnierzy amerykańskich.

Żadna ze wspomnianych powyżej instytucji, zarówno niemieckich, jak i polskich, nie potwierdza pobytu Miszczuka w trzech innych wymienianych przez niego obozach: Auschwitz, Mittelbau-Dora i Sachsenhausen.

Petro Fedorowicza Miszczuka dobrze pamięta Aniela Dębska, mająca dzisiaj 85 lat, która obecnie mieszka w Lublinie. Jest matką znanego kompozytora Krzesimira Dębskiego. Na temat Miszczuka napisała:

Ukraińca Petro Fedorowicza Miszczuka znam jeszcze z czasów wołyńskich. Do szkoły nie chodził. Był analfabetą. Jego matka pracowała dorywczo w domu rodziców mojego przyszłego męża. Kiedy Niemcy wyznaczyli kontyngenty Polaków na roboty do Rzeszy, sołtys – Ukrainiec, aby spełnić wymagania ilościowe transportu zmuszony był dobrać kilku Ukraińców do polskiego kontyngentu. Wtedy to, w 1942 roku Petro Fedorowicz Miszczuk zostal wywieziony na roboty do Niemiec. Potem słuch o nim zaginął. (…) W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, pewnego styczniowego dnia do naszych drzwi zadzwonił człowiek, który przedstawił się jako Petro Fedorowicz Miszczuk. Rozpoznaliśmy go z mężem. Zaprosiliśmy do środka i zaczęły się wspomnienia. Pan Miszczuk opowiadał o swoich wojennych losach. W czasie przymusowych robót w Niemczech jak obywatel Związku Radzieckiego był bardzo źle traktowany przez niemieckich pracodawców. Mówił, że dlatego uczestniczyl w kradzieży żywności (wraz z innymi – przyp. AC) z wagonów kolejowych . (…) Niestety za którymś razem został schwytani (…), a on Petro Miszczuk zostal zesłany do obozu. Ale do jakiego obozu nie powiedział. (…) W trakcie wielogodzinnej rozmowy nie wspomniał ani słowem, że był zwolennikiem, a tym bardziej członkiem UPA.

Petro Fedorowicz Miszczuk mieszka od 1952 roku w Czerwonogradzie na Ukrainie. Miasto to należało do Polski, nosząc nazwę Krystynopol i dopiero w 1951 roku wyniku korekty granicznej włączono je do ZSRR.

Ten starszy już człowiek był również na rocznicowych obchodach w Muzeum Auschwitz-Birkenau w dniu 27 stycznia 2010 roku. Zawsze towarzyszy mu Ukrainka, o której mówi, że jest jego żoną.

Dwa lata temu, 27 stycznia 2010 roku oprowadzałem szwedzkich dziennikarzy i przy okazji spotkałem „naszego” Ukraińca odzianego w obozowy pasiak. Nie muszę chyba dodawać, że znów stał „atrakcją” mediów, a ja zadebiutowałem jako tłumacz z języka ukraińskiego na szwedzki. Pan Miszczuk bardzo dobrze czuł się w tej roli i z dumą opowiadał, że do obozu trafił jako „partizan u Stiepana Banderu.

- relacjonuje Michał Kubica, przewodnik po Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Petro Fedorowicza Miszczuka podczas uroczystości rocznicowych w Oświęcimiu w dniu 27 stycznia 2011 roku spotkała także Daria Czarnecka, pracująca w Muzeum Auschwitz-Birkenau jako wolontariuszka:

Ten Miszczuk się do mnie doczepił w dniu 27 stycznia 2011 roku ponieważ ja tam jakąś mieszaniną rosyjskiego i ukraińskiego władam – to trochę ze mną rozmawiał i nawet byłam „tawariszcz” dopóki nie zobaczył, że noszę znak „Polski Walczącej”, ponieważ jestem wiceprezesem Towarzystwa Przyjaciół Armii Krajowej w Bielsku-Białej. Zapytał się, co to jest i jak mu odpowiedziałam, że AK – to mi powiedział, że to bandyci i mordercy. Powiedziałam mu, że rezunem jest Stephan Bandera. Na to mi powiedział, że on jest „kombatantem Samostijnej Ukrainy”. Kiedy to usłyszałam – odpowiedziałam, że Bandera to „ukrainskij Gitler” i rozmowa się skończyła.

Warto jeszcze przytoczyć dalszy fragment relacji cytowanego już Michała Kubicy:

W 2011 roku Petro Miszczuk też był bardzo popularny. Realizatorzy z TVN24 wielokrotnie pokazywali go podczas transmisji z Brzezinki, a w głównym wydaniu „Faktów” lub „Wiadomości” mogliśmy go zobaczyć, jak w skupieniu przemierzał dziedziniec bloku 11 – bardzo poruszający i tym samym „medialny”obraz.

Kiedy szesnastoletni Petro Miszczuk miał przebywać w niemieckich obozach koncentracyjnych jako „partyzant Bandery”, w czasie gdy niemal cała polska ludność Kisielina przebywała na mszy św. w dniu 11 lipca 1943 roku, miasteczko to i kościół w nim znajdujący się zostały otoczone podwójnym kordonem upowców. Gdy po zakończeniu mszy św. Polacy zaczęli wychodzić z kościoła, otworzono do nich ogień. Około 90 osób wówczas zostało zamordowanych przez Ukraińców nacjonalistów; część z nich rozebranych pod przymusem rozstrzelano pod dzwonnicą lub zakłuto bagnetami.

Zbrodnie na Polakach w Kisielinie trwały także po 11 lipca 1943 roku, m.in. dwa tygodnie później porwano i zamordowano polsko-ukraińskie małżeństwo, Leopolda i Anisję Dębskich.

Upamiętnieniem zbrodni w Kisielinie zajmował się Włodzimierz Dębski, syn Leopolda i Anisji. W 2006 r. wydano jego monografię o Kisielinie, zatytułowaną „Było sobie miasteczko”. Na jej podstawie w 2009 roku powstał film dokumentalny tak samo zatytułowany (scenariusz i reżyseria: Tadeusz Arciuch i Maciej Wojciechowski), przedstawiający przebieg zbrodni w Kisielinie. Kompozytorem muzyki do tego filmu jest syn Anieli i Włodzimierza, Krzesimir Dębski, który również napisał muzykę do filmu „Ogniem i mieczem”.

Petro Fedorowicz Miszczuk z Czerwonogradu dawał dowody, że uważa Stefana Banderę za bohatera i jest dumny z dokonań OUN-UPA, co stoi w sprzeczności z prawdą historyczną i ustaleniami prokuratorów z Instytutu Pamięci Narodowej w sprawie zbrodni popełnionych przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach.

Warto też przypomnieć, że art. 55 ustawy z 18 grudnia 1998 roku o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu mówi:

Kto publicznie i wbrew faktom zaprzecza zbrodniom, o których mowa w art. 1 pkt 1, podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3. Wyrok podawany jest do publicznej wiadomości.

Czynami zaś określonymi we wspomnianym art. 1 pkt 1 ustawy są zbrodnie popełnione na osobach narodowości polskiej lub obywatelach polskich innych narodowości w okresie od 1 września 1939 roku do 31 lipca 1990 roku, w tym:

zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne.

Pisma z IPN w sprawie Petro Fedorowicza Miszczuka:

Instytut Pamięci Narodowej, Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Biuro Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów
Pan Adam Cyra
Szanowny Panie,
w odpowiedzi na Pański email z dnia 16 kwietnia 2011 r. uprzejmie informuję, że po przeprowadzeniu kwerendy archiwalnej w udostępnionej Instytutowi Pamięci Narodowej przez ITS Internationaler Suchdienst Bad Arolsen elektronicznej bazie danych nie odnaleziono zapisów/informacji/informacji/dokumentów dotyczących: Petra Fedorowicza, ur. 10.07.1926 r. w Kisielinie na Wołyniu.
W bazie odnaleziono natomiast zapisy kartoteki ewidencyjnej KL Buchenwald, w której figuruje: Miszczuk (Mischtschuk) Petr (Peter), ur. 10.07.1926 r. w miejscowości Kiselin, nr więźnia 2949/105105, a także wystawiona po wojnie karta identyfikacyjna zawierająca zgłoszenie zgonu i pochówku ww. więźnia w miejscowości Schneeberg w dniu 9.05.1945 r.
Treść karty została przekreślona krzyżem, naniesiono odręczny dopisek o treści „lebt” [żyje].
(…)
Z poważaniem
Kierownik Samodzielnej Sekcji Realizacji Skarg, Kontroli i Analiz
Magdalena Mołczanowska

Pan Adam Cyra
Szanowny Panie,
w odpowiedzi na Pański email z dnia 21 kwietnia 2011 r. wyjaśniam, że w poprzednim piśmie poinformowano Pana jedynie o wynikach kwerendy przeprowadzonej w elektronicznej bazie danych udostępnionej Instytutowi Pamięci Narodowej przez ITS Internationaler Suchdienst Bad Arolsen,ograniczając poszukiwania jedynie do indeksów KL Buchenwald,
KL Mittelbau – Dora oraz KL Sachsenhausen.
Odnalezione w bazie ITS zapisy dotyczące Petro Fedorowicza Miszczuka nie zawierają wyjaśnień odnośnie nadanego mu nr więźnia 2949/105105 ani informacji o jego uwięzieniu
w innych obozach.
(…)
Z poważaniem
Kierownik Samodzielnej Sekcji Realizacji Skarg, Kontroli i Analiz
Magdalena Mołczanowska

 

Więcej informacji na temat Perto Miszczuka:  http://ksi.kresy.info.pl/pdf/numer04.pdf

 

Adam Cyra
Oświęcim, 17 stycznia 2012 r.

, , , , , , , ,

2 komentarzy

”OUN-UPA. Z kim i przeciw komu oni walczyli”

Niedawno w Centralnej Sewastopolskiej Bibliotece im. Ł.N. Tołstogo odbyła się konferencja prasowa poświęcona publikacji książki „OUN-UPA. Z kim i przeciw komu walczyli”, opublikowanej z inicjatywy organizacji pozarządowej „Zjednoczenie Patriotów Sewastopola”. Książka ta została wydana po rosyjsku w celu bezpłatnej dystrybucji dla nauczycieli historii. Jest ona poświęcona niezwykle bolesnemu dla Ukrainy tematowi: Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i jej zbrojnemu ramieniu – Ukraińskiej Powstańczej Armii (OUN-UPA), która wymordowała w latach drugiej wojny światowej na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej co najmniej sto dwadzieścia tysięcy Polaków.

Konferencja prasowa poświęcona publikacji książki "OUN-UPA. Z kim i przeciw komu walczyli"

Konferencja prasowa poświęcona publikacji książki "OUN-UPA. Z kim i przeciw komu walczyli"

Redaktorem książki jest przewodniczący Przedstawicielstwa Zjednoczenia Patriotów Sewastopola (ZPS) w Petersburgu, Władymir Woroncow, który postarał się o to, aby w tej publikacji zawrzeć unikalne materiały, podstawą których jest ogromna ilość źródeł archiwalnych przy ograniczeniu do minimum sądów wartościujących. W omawianej publikacji znajdują się opisy zbrodni popełnionych przez OUN-UPA, o których nie uczy się współcześnie w szkołach na Ukrainie.

Władymir Woroncow na temat tej tak potrzebnej książki m.in. powiedział:

Pomimo faktu, że Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińska Powstańcza Armia nie miały żadnego związku z obroną i wyzwoleniem Sewastopola w czasie II wojny światowej, konieczność opublikowania takiego zbioru opracowań dojrzewała od dawna. Choćby z tego powodu, że o działalności OUN-UPA uczą się uczniowie w Sewastopolu. A zgodnie z programem szkolnym uczą się o „bohaterskiej walce z OUN-UPA na dwa fronty – z nazistowskimi Niemcami i Związkiem Radzieckim.

Władymir Woroncow zwrócił również uwagę na to, że bardzo ważny i ciekawy materiał w tej publikacji zawarty jest w opracowaniu, zatytułowanym „Banderowcy w KL Auschwitz”, którego autorem jest Adam Cyra – starszy kustosz Muzeum Auschwitz-Birkenau. Na podstawie dokumentów archiwalnych przedstawiony jest pobyt ukraińskich nacjonalistów z grupy Stefana Bandery w KL Auschwitz, w tym szczegółowo są omówione okoliczności śmierci w obozie dwóch braci Stepana Bandery: Aleksandra i Wasyla. Załącznikami do tego opracowania są wykazy transportów z ukraińskimi nacjonalistami do KL Auschwitz.

Dyrektor Centralnej Sewastopolskiej Biblioteki Miejskiej im. Ł.N. Tołstogo, Tamara Aleksandrowna Essin, w swoim wystąpieniu zwróciła uwagę na potrzebę wydawania takich książek i publikowania dokumentów i materiałów archiwalnych, ponieważ właśnie one stanowią podstawę do nauki historii i wypracowania sprawiedliwej oceny tamtych dramatycznych, związanych ze zbrodniczą działalnością OUN-UPA.

Na załączonym zdjęciu redaktor Władymir Woroncow pokazuje zawarte w tej książce zdjęcie tablicy pamiątkowej w Równem na Wołyniu, która w 1997 r. została umieszczona w tym mieście na placu Teatralnym przez współczesnych następców Stefana Bandery. Charakterystyczne, że po proklamacji niepodległości Ukrainy nacjonaliści ukraińscy próbowali zrehabilitować banderowskich zbrodniarzy, wymienionych z nazwiska na tej tablicy. Jednak prokuratura miasta Równe po zapoznaniu się z ich sprawami sądowymi z przeszłości, ustaliła, że wydane kiedyś na nich wyroki skazujące są uzasadnione i rehabilitacji nie podlegają.

Wówczas nacjonaliści zignorowali wnioski prokuratury ukraińskiej i swoich „bohaterów” mimo wszystko upamiętnili, co jest bardzo bolesne m.in. dla członków Koła Miejskiego Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia w Oświęcimiu, którego prezes Halina Ziółkowska-Modła urodziła się i młodość spędziła w Równem na Wołyniu.

Adam Cyra
Oświęcim, 26 września 2011 r.

, , , , ,

Brak komentarzy

”Wołyń i Polesie” – 4/2008

W Oświęcimiu od kilkunastu lat aktywnie działa Koło Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia, liczące kilkunastu członków. Oprócz kontaktów z Polakami na Wołyniu od prawie piętnastu lat w Oświęcimiu wydawany jest kwartalnik „Wołyń i Polesie”, który redaguje Halina Modła-Ziółkowska, pochodząca z Równego na Wołyniu, emerytowana polonistka szkół średnich i prezes oświęcimskiego Koła.

„Wołyń i Polesie” jest unikalnym kwartalnikiem we współczesnym czasopiśmiennictwie polskim, starającym się przekazać prawdę na temat historii kresów przedwojennej Polski i tragicznych losów ich mieszkańców w czasie drugiej wojny światowej. Jest to szczególnie ważne dzisiaj, kiedy prawda ta w dużej mierze ulega zapomnieniu.

Obecnie ukazał się już sześćdziesiąty numer tego unikalnego kwartalnika („Wołyń i Polesie” 2008 nr 4), zawierający kilka interesujących artykułów, z których jeden, autorstwa Marii Biel, zatytułowany „Zdążył tylko krzyknąć: Jezu!”, przypomina, że w przyszłym roku przypada 65. rocznica męczeńskiej śmierci i setna rocznica urodzin o. Kamila Gleczmana, karmelity bosego rodem z Polanki Wielkiej k. Oświęcimia.

O. Kamil Gleczman

O. Kamil Gleczman

Ten zapomniany dzisiaj zakonnik urodził się 27 czerwca 1909 r. Po ukończeniu szkoły powszechnej w rodzinnej wiosce wstąpił do alumnatu Karmelitów Bosych w Wadowicach, a następnie w Czernej k. Krzeszowic, gdzie w 1927 r. złożył śluby zakonne. Sześć lat później otrzymał w Krakowie święcenia kapłańskie i wyjechał na dalsze studia do Wilna. Po ich ukończeniu udał się do Wiśniowca na Wołyniu, gdzie początkowo pracował jako katecheta, a w 1939 r. został przeorem tamtejszego karmelitańskiego klasztoru.

Wiśniowiec – to dziś niewielka wioska w obwodzie tarnopolskim na Ukrainie, która ma jednak bardzo bogatą historie. Z tej miejscowości wywodził się król polski Michał Korybut Wiśniowiecki. Był tam też zamek, który dopiero podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. został doszczętnie zniszczony i obrabowany. W pobliżu tego zamku znajdował wspomniany klasztor, który po 17 września 1939 r. karmelici opuścili. Na jego straży pozostali tylko przeor o. Kamil i br. Cyprian (Jan Lasoń, ur. 3 sierpnia 1879 r. w Nowej Górze niedaleko Czernej). Podczas okupacji, najpierw sowieckiej a potem niemieckiej, zdrowie obu karmelitów było w opłakanym stanie – niedożywieni i zestresowani, uskarżali się na różne choroby.

W 1943 r. zaczęły dochodzić budzące grozę wieści o mordach dokonywanych przez nacjonalistów ukraińskich na kresowych Polakach. 28 października tegoż roku w ostatnim swoim zachowanym liście, o.Kamil donosił prowincjałowi we Lwowie: „Cała parafia Wiśniowiecka jest zniszczona, gospodarstwa polskie popalone w liczbie ok. 600. Parafianie – jedni wyjechali z rodzinami do Niemiec, inni wyjechali do Galicji, a obecnie jest jeszcze 750 osób. Nocują w naszym kościele, zgłodniali, obdarci, bosi”.

Od nieuchronnej śmierci z rąk banderowców, tamtejszych Polaków na razie chronili żołnierze węgierscy, którzy na polecenie Niemców stacjonowali w Wiśniowcu do dnia 7 lutego 1944 r. Jeszcze tego samego dnia wieczorem, kiedy w tej miejscowości już nie było Węgrów, Ukraińcy łomami i siekierami wyważyli klasztorna furtę. Zmuszono o. Kamila, aby wszedł do piwnicy, gdzie schronili się miejscowi Polacy.

W karmelitańskim archiwum w Czernej zachowało się takie świadectwo:

Po wejściu do piwnicy dał się słyszeć krzyk o. Kamila „Jezu” i rozległ się strzał. To było hasło mordu. Po o. Kamilu wywleczono brata Cypriana, który usiłował się schronić do szpitala będącego w budynku klasztornym, ale tam nie puszczono go. Brat Cyprian został zamordowany jako drugi z kolei w piwnicy.

Po obrabowaniu klasztoru i kościoła, mordercy podpalili zabudowania. Po kilku tygodniach do Wiśniowca weszli żołnierze sowieccy i im pozostali przy życiu nieliczni Polacy, wskazali miejsce zbrodni, popełnione na czterdziestu dwóch osobach. Wśród zamordowanych Polaków, rozpoznano ciała obu zakonników.

Michał Dzianott z Wiśniowca, przyjaciel o. Kamila, takie pozostawił o nim świadectwo:

Był to człowiek dobry i kochany, jak wyjeżdżaliśmy każdemu z nas dał obrazek na drogę i pobłogosławił na drogę; i mówił, jak przeżyjecie i powrócicie, to będziecie szukać mojej mogiły.

Mogiły nie ma, ale na Ziemi Oświęcimskiej, gdzie urodził się w Polance Wielkiej i wychował, powinno się uratować o Nim pamięć. Czy takie starania będą miały miejsce ? – czas pokaże.

Należy również podkreślić, że na kartach „Wołynia i Polesia” utrwalane zostają przede wszystkim opisy wydarzeń związanych z przeżyciami Polaków zamieszkałych kiedyś na Wołyniu i Polesiu, którzy obecnie są już w podeszłym wieku i dla nich niejednokrotnie jest to jedyna możliwość opublikowania swoich wspomnień i pozostawienia po sobie niezwykłego świadectwa dla dzisiejszych i przyszłych pokoleń Polaków.

W ten sposób ci historycy-świadkowie utrwalają swoją gehennę, zbrodnicze działania ukraińskich nacjonalistów spod znaku OUN-UPA, walki 27 Dywizji Wołyńskiej AK, wojenną oraz powojenną deportację na Sybir i do łagrów sowieckich, a także młodzieńcze przeżycia na Kresach w przedwojennej Polsce.

Adam Cyra
Oświęcim, 24 listopada 2008 r.

, , , , , , ,

Brak komentarzy