Jedyny świadek podczas uroczystości 14 czerwca 2015 r.


Jerzy Bogusz (nr obozowy 61), Muzeum Auschwitz-Birkenau, 14 czerwca 2015 r. Fot. Adam Cyra

Jerzy Bogusz (nr obozowy 61)

Siedemdziesiąt pięć lat później, jedynym żyjącym byłym więźniem z pierwszego transportu Polaków do KL  Auschwitz, uczestniczącym w uroczystości na terenie Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, zorganizowanej przez Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich w dniu 14 czerwca 2015 r. (proszę kliknąć), był Jerzy Bogusz z Krakowa. Ten niezwykły świadek w tym roku ukończy dziewięćdziesiąt cztery lata.

Jerzy Bogusz urodził się 27 września w 1921 r. w Nowym Sączu. Wybuch wojny zastał go we Lwowie, gdzie zamierzał rozpocząć studia na Politechnice Lwowskiej.

W pierwszych miesiącach okupacji niemieckiej aresztowano go za działalność konspiracyjną i  wywieziono z więzienia w Tarnowie do KL  Auschwitz, gdzie przybył w transporcie więźniów, liczącym 728 więźniów. Był dzień 14 czerwca 1940 r. Jerzy Bogusz został zarejestrowany jako więzień nr 61.

Podczas uroczystości w dniu 14 czerwca 2015 r. wspominał na terenie Muzeum Auschwitz-Birkenau:

Jerzy Bogusz, zdjęcie obozowe

Jerzy Bogusz, zdjęcie obozowe

Pięć miesięcy żyję w okupowanym Nowym Sączu, gdzie wiele osób angażowało się w przerzut  młodych ochotników – przez Słowację i Węgry – do oddziałów Wojska Polskiego, organizowanych we Francji przez gen. Władysława Sikorskiego. W Nowym Sączu zaczęły się aresztowania. Mnie zatrzymano 29 kwietnia 1940 r. wraz z kilkunastoosobową grupą kolegów. Większość miała po 18 lat. Po trwającym niemal dwa tygodnie brutalnym śledztwie, wywieziono nas do więzienia w Tarnowie. Miesiąc później – 13 czerwca 1940 r. – pod eskortą zaprowadzono nas do tarnowskiej łaźni publicznej. Grupa 728. więźniów w ciasnej, dusznej łaźni spędzić musiało całą noc. O godz. 5 rano zostaliśmy wyprowadzeni z łaźni, uformowani w kolumny i od eskortą SS przeprowadzeni główną ulicą Tarnowa. Spoglądali na nas przerażeni tarnowianie z okien i spod ścian kamienic. Kolejnym „przystankiem” była rampa kolejowa za dworcem w Tarnowie. Załadowano nas do wagonów osobowych, w których mogliśmy siedzieć. Pociąg ruszył. Około południa minęliśmy Kraków. W wagonach zrobiło się potwornie gorąco i duszno. Mijane stacje miały już niemieckie, nieznane nam nazwy. Nie wiedzieliśmy, gdzie jesteśmy. Na którejś ze stacji pociąg skierowano na boczny tor. Kiedy ustał zgrzyt kół, z okien wagonu dostrzegliśmy dwa duże budynki, jeden z nich otoczony wysokim płotem z drutu kolczastego. To był Oświęcim – Auschwitz.

Los okazał się łaskawy dla Jerzego Bogusza, bo w kwietniu 1942 r. po dwuletnim pobycie w obozie wraz z grupą około 50 innych więźniów zwolniono go z KL Auschwitz.

Składanie kwiatów pod Ścianą Straceń

Składanie kwiatów pod Ścianą Straceń

Po odzyskaniu wolności ponownie zaangażował się w działalność podziemną. Był żołnierzem 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK.

Po wojnie Jerzy Bogusz studiował na Politechnice Krakowskiej i został jej pracownikiem naukowym. Na tej krakowskiej uczelni pracował aż do emerytury.

W dniu 14 czerwca 2015 r. spotkałem na dziedzińcu bloku nr 11 u członkinię Klubu Motocyklowego Gentlemen’s Club z Oświęcimia.

Przed chwilą motocyklistka ta ubrana w strój klubowy z ogromnym zaintersowaniem słuchała wspomnień Jerzego Bogusza.

Ten niezwykły świadek historii, siedząc na krześle opowiadał o swoich przeżyciach obozowych sprzed siedemdziesięciu pięciu lat.

Warto jeszcze raz przypomnieć, że Jerzy Bogusz był jedynym byłym więźniem z pierwszego transportu tarnowskiego, który uczestniczył w tej podniosłej rocznicowej uroczystości.

Na dziedzińcu bloku nr 11 obecnych było podczas składania kwiatów pod Ścianą Straceń kilkaset osób.

Tekst i zdjęcia: Adam Cyra

Oświęcim, dnia 14 czerwca 2015 r.

Zobacz również:

  1. Premiera filmu „Pilecki” jesienią 2015 r.
  2. Odszedł Janusz Młynarski (1922-2015)
  3. Bunt karnej kompanii 10 czerwca 1942 r. – w 70. rocznicę tragicznych zdarzeń
  4. Mord w żwirowni – 27 czerwca 1941 r.
  5. Odszedł niezwykły świadek historii

  1. #1 przez Jan dnia 22 lipca 2015 - 13:23

    Szanowny Panie Doktorze,

    jak zapewne wiadomo od wielu lat interesuję się historią byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Mam w swoim życiorysie również kilkuletni epizod związany z pracą zawodową w Państwowym Muzeum w Oświęcimiu. Stąd też czytam książki i wszelkie publikacje związane z tą problematyką. Od kilku lat jestem wiernym czytelnikiem Pańskiego bloga „wprawnym okiem historyka”. Uważam podejmowane tam tematy wręcz za bezcenne. Tym bardziej zdziwiła mnie Pańska relacja z tegorocznych obchodów 75. rocznicy deportacji do KL Auschwitz pierwszego transportu polskich więźniów politycznych z więzienia w Tarnowie. Zwykła rzetelność wymaga bowiem wymienienie choćby organizatora uroczystości, tym bardziej iż doskonale zna Pan cały kontekst tych spraw. Otóż organizatorem obchodów rocznicowych w dniu 14 czerwca jest od 1998 roku Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich. Taką wolę wyrazili przed laty byli więźniowie z pierwszego transportu zrzeszeni w ChSRO oraz pisemnie w imieniu TonO ówczesny prezes Kazimierz Albin. Byli więźniowie przekazali także w opiekę ChSRO ufundowany przez nich sztandar pierwszego transportu. Akurat Panu nie muszę tłumaczyć wrogiego stosunku przez te wszystkie lata kolejnych dyrektorów PMAB (Jerzy Wróblewski, dr Piotr M.A. Cywiński) do naszego Stowarzyszenia. Istnieje na ten temat bardzo obszerna korespondencja. Mocno wierzę, że ta haniebna postawa w najbliższej przyszłości zostanie zmieniona. Przypomnę, że ChSRO powstało w 1997 roku z inicjatywy polskich byłych więźniów KL Auschwitz, którzy u schyłku swojego życia chcieli zaprotestować przeciwko pojawiającym się w zagranicznych mediach określeniom „polskie obozy konecentracyjne” czy „polskie obozy zagłady”. W deklaracji programowej ChSRO oraz we wszystkich naszych publikacjach podkreślamy, że niegodziwe jest fałszowanie historii i pomijanie którejkolwiek z ofiar tego cmentarzyska świata. Dlatego zawsze wymieniamy cztery największe grupy ofiar: Żydów, Polaków, Romów i jeńców sowieckich. Oczywiście 14 czerwca nie jest dla nas akademią ku czci pierwszego transportu Polaków do KL Auschwitz, ale początkiem martyrologii blisko 150 tysięcy Polaków, z których około 75 tysięcy poniosło śmierć w obozach oświęcimskich. Z zupełnie niezrozumiałych dla nas względów dyrektorzy Muzeum prowadzili i prowadzą niemalże bojkot tych uroczystości (osobne składanie kwiatów, brak uczestniczenia w uroczystościach organizowanych przez ChSRO, ostracyzm stosowany wobec ChSRO w relacjach z uroczystości 14 czerwca, wymazanie informacji o 14 czerwca ze strony internetowej mimo naszych protestów itd. itp.). Wszystko to dzieje się dotychczas za milczącym przyzwoleniem władz nadrzędnych, które na przestrzeni lat dokładnie informowaliśmy o tym skandalicznym zachowaniu, a także mimo pism protestujących firmowanych przez byłych więźniów Auschwitz, którym się to nie mogło pomieścić w głowach. Obecnie większość z nich już nie żyje… W tym roku dr Piotr M.A. Cywiński podjął próbę przejęcia organizacji uroczystości 14 czerwca. Wspólnie z obecnym prezydentem Oświęcimia Januszem Chwierutem i prezydentem Tarnowa (przy współudziale p. Ryszarda Lisa, prezesa TonO z Tarnowa) zorganizował dwudniowe uroczystości w Tarnowie i Oświęcimiu w dniach 12 i 13 czerwca. Oczywiście ChSRO nie zostało o tych uroczystościach ani powiadomione, ani też nie zostało na nie zaproszone. Ciekawe, czy Pański kolega z TonO p. R. Lis informował Pana o tych planach. Jest mi bardzo przykro, że w swojej relacji przejął Pan retorykę stosowaną przez Muzeum tzn. świadomego przemilczania, że ChSRO jest organizatorem obchodów 14 czerwca i że to dzięki społecznej pracy działaczy ChSRO wydano szereg przyczynkarskich publikacji, zrealizowano filmy, wystawy, zorganizowano wiele spotkań z młodzieżą itd. itp. To dzięki naszym wieloletnum staraniom Sejm RP ustanowił 14 czerwca Dniem Pamięci Narodowej o (polskich) ofiarach (niemieckich) nazistowskich obozów koncentracyjnych i zagłady. W trakcie prac legislacyjnych krasnoludki zjadły „polskich” i „niemieckich”. Na wniosek jednej z posłanek Sejm RP dopisał w tym roku „niemiecki” i mam nadzieję, że na nasz wniosek dopisze w przyszłym roku „polskich”, bo dopiero wówczas będzie jasna granica między katami i ofiarami (oczywiście mamy pełną świadomość, że wśród ofiar niemieckiego KL Auschwitz byli także więźniowie niemieccy i austriaccy – przeciwnicy niemieckiej III Rzeszy). Gratulując Panu wspaniałej pracy na rzecz upamiętniania historii KL Auschwitz oczekujemy, aby patrzył Pan w przyszłości na ChSRO wprawnym okiem historyka.

    Z wyrazami należnego szacunku

    Jan Parcer

    wiceprezes zarządu ChSRO

Komentarze nie są dozwolone.