Wysiedlenie Żydów z Oświęcimia

Siedemdziesiąt osiem lat temu, 26 lutego 1941 roku, zwierzchnik SS Heinrich Himmler wydał zarządzenie o wysiedleniu ludności żydowskiej z Oświęcimia do gett w Chrzanowie, Będzinie i Sosnowcu. Akcję wysiedleńczą rozpoczęto 9 marca 1941 roku.

Według  spisu  ludności,  który  Niemcy  przeprowadzili  jesienią  w 1940 roku, Oświęcim liczył 11,2 tys. mieszkańców, w tym 7613 Żydów.

Pierwsze transporty wysiedlonych Żydów z Oświęcimia skierowano do Chrzanowa. Kolejne deportacje zostały przeprowadzone od 2 do 7 kwietnia. Niemcy wywieźli wówczas do Będzina i Sosnowca ponad 5 tysięcy osób.

Z kolei te getta ostatecznie zlikwidowano w sierpniu 1943 roku. Większość oświęcimskich Żydów została zgładzona w KL Auschwitz, utworzonym przez Niemców w ich rodzinnym mieście. Nieliczni tylko przeżyli.

Wśród setek zeznań byłych więźniów KL Auschwitz, przechowywanych w archiwum Muzeum Auschwitz-Birkenau, zawartych w ponad stu tomach akt z dwóch procesów przed Najwyższym Trybunałem Narodowym w Polsce – komendanta obozu Rudolfa Hőssa w Warszawie i czterdziestu członków załogi tego obozu w Krakowie – które toczyły się w 1947 roku, zwróciłem uwagę na zeznanie Żyda oświęcimskiego, Karola Lehrera.

Ten świadek, którego zeznanie jest zawarte w aktach procesu Rudolfa Hőssa, urodził się w Oświęcimiu 13 marca 1922 roku. Na to jego zeznanie powołuje się także kilkakrotnie Lucyna Filip w swojej książce, zatytułowanej „Żydzi w Oświęcimiu 1918-1941”, wydanej w 2003 roku.

Warto  przytoczyć  obszerne  fragmenty  z  zeznania Karola  Lehrera:       W chwili wkroczenia Niemców do Polski przebywałem w swoim rodzinnym mieście Oświęcimiu. Pierwsze miesiące były spokojne i poza drobnymi szykanami w odniesieniu do Żydów nic godnego uwagi nie działo się. W połowie kwietnia 1940 r. przyjechało dwóch członków SS (…), a po upływie tygodnia przyjechała już cała kompania SS. Oficerowie nie mieszkali na stałe w Oświęcimiu, dojeżdżali tylko samochodami. Zorganizowano wówczas przymusową pracę, która polegała na tym, że gmina żydowska musiała codziennie dostarczyć 250 do 300 osób do pracy nad uporządkowaniem byłych koszar, na terenie których powstał potem obóz. Mniej więcej trzy razy w tygodniu każdy mężczyzna z Oświęcimia, który był Żydem, musiał do niej chodzić. Zastępstwo było jednak możliwe i bogatsi wykupywali się. (…) Praca była bardzo uciążliwa, gdyż musieliśmy wszystko wykonywać biegiem, a najdrobniejsze uchybienia były karane biciem tak, że często musieliśmy nosić do domu od 10 do 12 pobitych, którzy nie mogli iść o własnych siłach. Na terenie koszar pracowaliśmy do czerwca 1940 r.

Dalej w swoich zeznaniach Karol Lehrer relacjonuje, że wykonując powyższą pracę, widział jak do Monopolu tytoniowego przywieziono pierwszy transport więźniów Polaków 14 czerwca 1940 roku: Ze słyszenia wiem, że prawie codziennie zaczęły przychodzić transporty więźniów Polaków. Czy między nimi byli Żydzi? – tego nie wiem, w każdym razie sam widziałem, że obóz zaczął się zaludniać. Gdy opuszczałem Oświęcim w dniu 7 kwietnia 1941 r. miało w nim już być około kilkudziesięciu tysięcy więźniów i również krematorium było już używane. Moniek Jurkowski chodził z ramienia gminy żydowskiej do obozu i wykupywał prochy spalonych Żydów. Było to jeszcze w 1940 r., ale trudno podać mi dokładną datę.

Karol Lehrer opisuje także aresztowania wśród inteligencji polskiej w Oświęcimiu wiosną i jesienią 1940 roku. Aresztowani zostali wywiezieni do obozu koncentracyjnego w Dachau. Z kolei jesienią tego roku kilkuset Żydów z Oświęcimia wywieziono do obozów pracy na Dolnym Śląsku. Zeznający podaje także, że: Również w marcu 1941 r. nastąpiły pierwsze przesiedlenia Polaków (…) z Oświęcimia do Generalnego Gubernatorstwa. Akcje te przeprowadzała specjalnie do tego wyznaczona policja z udziałem członków SS. Wolno było ze sobą zabrać 20 złotych oraz bagaż ręczny, czasu do pakowania dawano około 20 minut, zależało to od policjanta.

Sam Karol Lehrer wkrótce został także wywieziony: Na początku kwietnia 1941 r. wywieziono około pięć tysięcy Żydów z Oświęcimia do Sosnowca i Będzina, wśród których również i ja znalazłem się. (…) Pozwolono wówczas wszystko zabrać, były nawet pociągi na meble, o które wystarała się gmina żydowska. Od 2 do 7 kwietnia 1941 r. trwało to przewiezienie.

Wśród wywiezionych do Sosnowca był także Karol Lehrer, którego w nowym miejscu pobytu zatrudniono w instytucji, pracującej dla celów wojennych. Z końcem 1942 roku zaczęto w Sosnowcu i Będzinie tworzyć getta żydowskie, których ostateczna likwidacja nastąpiła 1 sierpnia 1943 roku:

W czasie tej akcji było bardzo dużo trupów, które zaraz wywożono samochodami ciężarowymi. Przy zastrzeleniu nikogo nie byłem. W czasie tej akcji zginął mój brat Leon Lehrer. Mnie wraz z dwustu młodymi Żydami (…) wywieziono do obozu pracy przymusowej w Annabergu. Z opowiadań wiem, że transporty, które wyszły z Sosnowca i Będzina w dniach 2 i sierpnia 1943 r. poszły do Oświęcimia wprost do komór gazowych.

Ostatecznie Karol Lehrer, przebywający w kilku obozach pracy na Śląsku, w październiku 1943 roku został przeniesiony do położonego w górach podobozu Gross-Rosen w Waldenburgu, gdzie wyzwolili go żołnierze Armii Czerwonej 8 maja 1945 roku.

Karol Lehrer swoje zeznania złożył 15 i 18 września 1945 roku w Wiesbaden na terenie Niemiec. Dalszych powojennych losów tego oświęcimskiego Żyda, który jako jeden z nielicznych przeżył Holocaust, nie udało mi się ustalić.

Adam Cyra

Oświęcim, 9 marca 2019 r.

Zobacz również:

  1. Upamiętnienie Żydów olkuskich w Bełżcu
  2. Zagłada Żydów w Skale
  3. 75. rocznica zagłady Żydów olkuskich
  4. Cichociemny z Babic koło Oświęcimia
  5. Westerplatczyk z Oświęcimia

Comments are closed.