Archiwum dla Wrzesień, 2018

Sprawiedliwość po latach

Zofia Zużałek, 96. urodziny (22.04.2018 r.)

Zofia Zużałek, 96. urodziny, 22.04.2018 r. Fot. Adam Cyra

Zobacz: Major Piotr Szewczyk uznany za niewinnego

W 110. rocznicę urodzin skoczka spadochronowego – cichociemnego, majora Piotra Szewczyka, pochodzącego z Babic koło Oświęcimia, który w okresie stalinowskim za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego został skazany na karę śmierci, jego siostra Zofia Zużałek otrzymała postanowienie Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 6 września 2018 r. unieważniający tamten zbrodniczy wyrok.

Zofia Zużałek, która dzisiaj ma 96 lat i mieszka w Niemodlinie, z otrzymanego postanowienia sądowego również dowiedziała się, że 3 sierpnia tegoż roku prokurator Instytutu Pamięci Narodowej – Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie złożył wniosek o stwierdzenie nieważności wspomnianego wyroku byłego Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 7 maja 1947 r.  W ten sposób po latach ten stalinowski wyrok został ostatecznie unieważniony i sprawiedliwości dziejowej wobec majora Piotra Szewczyka stało się zadość.

Piotr Szewczyk urodził się 9 września 1908 r. w Babicach koło Oświęcimia. Uczestniczył w działaniach wojennych we wrześniu 1939 r. W styczniu następnego roku przekroczył granicę węgierską i dotarł przez Jugosławię do Armii Polskiej tworzonej przez gen. Władysława Sikorskiego we Francji.

W lutym 1940 r. ppor. Piotr Szewczyk był już żołnierzem Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich. Trzy miesiące później, zaokrętowany wraz z nią na jednym ze statków, popłynął z Francji do Norwegii i jako dowódca plutonu uczestniczył w bitwie o Narwik wiosną 1940 r.

W połowie czerwca tegoż roku, kiedy Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich powróciła z Norwegii do Francji, ppor. Szewczyk zdążył jeszcze wziąć udział w walce z Niemcami na terenie Bretanii, otrzymując za wykazane męstwo francuskie odznaczenie „Croix de Guerre” z palmą.

Po klęsce Francji przedostał się latem 1940 r. do Anglii, aby na wyspach brytyjskich ponownie stać się żołnierzem. W dniu 10 grudnia tegoż roku za bohaterstwo okazane wcześniej pod Narwikiem ppor. Szewczyk otrzymał z rąk gen. Sikorskiego w Szkocji Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari, a z kolei na posiedzeniu emigracyjnego rządu Norwegii w Londynie 20 marca 1942 r. przyznany mu został Krzyż Wojenny z Mieczem. Należy podkreślić, że to najwyższe norweskie odznaczenie wojenne otrzymało tylko dwunastu oficerów, podoficerów i żołnierzy Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich, którzy w szczególny sposób wyróżnili się podczas walk w Norwegii.

W dniu 16 stycznia 1942 r. ppor. Szewczyk, będąc wówczas oficerem Pierwszej Samodzielnej Brygady Spadochronowej gen. Stanisława Sosabowskiego, zgłosił się ochotniczo na kilkumiesięczny kurs szkoleniowy cichociemnych i po jego pomyślnym ukończeniu otrzymał awans na porucznika, przyjmując pseudonim „Czer”.

Wieczorem 17 lutego 1943 r. z lotniska pod Londynem odleciała do okupowanej Polski ekipa spadochronowa licząca czterech skoczków. Jednym z nich był por. Piotr Szewczyk. Lot na placówkę odbiorczą, położoną w powiecie siedleckim przebiegał pomyślnie. Przy samym zrzucie pułap był jednak zbyt niski, w wyniku czego „Czer” poważnie się potłukł.

Wiosną 1943 r. por. Szewczyk został skierowany do Lwowa, gdzie jako oficer Armii Krajowej objął dowództwo rejonu dywersyjnego Lwów – Miasto. Nazywano go tutaj „Piter” lub „Siwy”. Inicjował i organizował wiele akcji bojowych w tym mieście. Z dniem 11 listopada 1943 r. awansował do stopnia kapitana.

Podczas wyzwalania Lwowa i w czasie walk o to miasto, trwających od 23 do 27 lipca 1944 r., dowodził kompanią żołnierzy Armii Krajowej, która opanowała m.in. budynek Politechniki Lwowskiej.

Od 25 lipca 1944 r. do Lwowa zaczęły masowo napływać oddziały Armii Czerwonej i wkrótce nastąpiły na polecenie władz sowieckich podstępne aresztowania dowódców a później żołnierzy Armii Krajowej. Awansowany do stopnia majora z dniem 2 sierpnia 1944 r. Piotr Szewczyk uniknął aresztowania we Lwowie przez NKWD i przedostał się do Warszawy, a następnie do Londynu, gdzie dotarł w lipcu 1945 r. Tam 3 września zdał relację z dotychczasowych wydarzeń gen. Stanisławowi Taborowi i przeprowadził rozmowy z innymi polskimi oficerami, np. płk. Marianem Utnikiem, ostatnim szefem VI Oddziału Sztabu Naczelnego Wodza. Wkrótce opuścił Londyn i 15 października był już z powrotem w Warszawie, gdzie został aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa na początku listopada 1945 r.

Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z dnia 7 maja 1947 r. Piotr Szewczyk jako kurier rządu emigracyjnego do organizacji „Wolność” i Niezawisłość” został skazany jako rzekomo uczestniczący „w związku mającym na celu obalenie demokratycznego ustroju Państwa Polskiego” na karę śmierci.

Warto tutaj nadmienić, że mieszkańcy Babic zebrali wiele podpisów pod prośbą do ówczesnego prezydenta Bolesława Bieruta o ułaskawienie mjr. Szewczyka. Można przypuszczać, że to właśnie ich prośba wpłynęła na decyzję Bieruta, który karę śmierci zamienił cichociemnemu z Babic na piętnaście lat więzienia.

Piotr Szewczyk przebywał najpierw w więzieniu na Mokotowie. W dniu 17 lutego 1952 r. mjr. Szewczyka przewieziono do Wronek, gdzie wobec skazanych straż więzienna okazywała wrogość groźbami i obelgami.

W marcu 1953 r. zmarł Józef Stalin i wkrótce ujawniono znaczną część zbrodni Urzędu Bezpieczeństwa w komunistycznej Polsce, które nazwano „wypaczeniami” i „łamaniem prawa”. Trzy lata później zrewidowano i sprawę majora Szewczyka, którego w dniu 8 maja 1956 r. zwolniono z więzienia we Wronkach w stanie krańcowego wyczerpania.

Mjr Piotr Szewczyk, mając 79 lat, zmarł 28 stycznia 1988 r. i został dwa dni później, 30 stycznia, pochowany na cmentarzu parafialnym w Oświęcimiu.

Nie doczekał już zmian ustrojowych, które nastąpiły półtora roku po jego śmierci i wolnej, niepodległej Polski, za którą tylu Polaków oddało swoje życie.

Adam Cyra

Oświęcim, 29 września 2018 r.

Brak komentarzy

„Klisze pamięci. Labirynty”

Marian Kołodziej na tle jednego ze swoich obrazów "Klisze pamięci. Labirynty"

Marian Kołodziej na tle jednego ze swoich obrazów "Klisze pamięci. Labirynty"

Na temat historii podobozu KL Auschwitz w Harmężach pisałem już obszernie na moim blogu, nie wspominając jednak o niezwykle ciekawej wystawie tam znajdującej się, zatytułowanej „Klisze pamięci. Labirynty”. Ostatnio otrzymałem interesującą prośbę w sprawie tej ekspozycji od pana Pawła Szymanowicza z Krakowa, którą poniżej publikuję:

Z dużym zainteresowaniem odwiedziłem Pański blog poświęcony historii obozu w Auschwitz. Jestem fundraiserem powołanej przez ojców Franciszkanów fundacji Brat Słońce.

Obecnie rozpoczynamy projekt, którego celem jest pozyskanie funduszy na rozbudowę Centrum św. Maksymiliana w Harmężach. Jeżeli to możliwe to prosilibyśmy o zamieszczenie linku do naszej strony poświęconej temu projektowi: (http://bratslonce.pl/kliszepamieci/)

Zależy nam na jak najszerszym rozpropagowaniu  naszego projektu. W załączeniu przesyłam też zwięzłą prezentacje całej idei: Krótka prezentacja „Klisze pamięci”

Pozdrawiam serdecznie, Paweł Szymanowicz, Fundraiser

Fundacja Brat Słońce, ul. Żółkiewskiego 14, 31-539 Kraków

tel. kom. +48 722 100 230, tel./faks +48 12 423 18 98

e-mail: [email protected]www.bratslonce.pl

biuro: pn.-pt. 8:00 -16:00

REGON 122414276, NIP 6751462135, KRS 0000397954

BGŻ BNP Paribas 75 1600 1013 1849 4935 4000 0001

Powyższy projekt w pełni popieram. Nieżyjącego twórcę wystawy „Klisze pamięci. Labirynty”, byłego więźnia KL Auschwitz, Mariana Kołodzieja znałem osobiście i wielokrotnie z Nim rozmawiałem. Zostawił po sobie niezwykłe świadectwo historii.

Adam Cyra

Oświęcim, 24 września 2018 r.

Brak komentarzy

Ppor. Edmund Wilkosz – bohater spod Monte Cassino

Maki na Monte Cassino

Kilka dni temu odwiedziłem cmentarz żołnierzy polskich, którzy zginęli we Włoszech podczas walk o zdobycie, bronionego zaciekle przez niemieckich spadochroniarzy, kluczowego punktu oporu, jakim był dla hitlerowców – klasztor na wzgórzu Monte Cassino.

Ppor. Edmund Wilkosz spoczywa wśród 1072 poległych wówczas polskich żołnierzy na najwyższym stopniu Polskiego Cmentarza Wojennego na Monte Cassino. Warto przypomnieć jego postać.

Urodził się 30 listopada 1912 r. w Oświęcimiu. Mieszkał w pobliskich Babicach. Naukę po ukończeniu szkoły powszechnej kontynuował w Prywatnym Gimnazjum Koedukacyjnym im. ks. Stanisława Konarskiego (dzisiejsze Liceum Ogólnokształcące im. Stanisława Konarskiego). Następnie rozpoczął studia na Wydziale Filozoficznym UJ w Krakowie i po ich ukończeniu podjął pracę jako urzędnik administracji państwowej w starostwie powiatowym w Stryju, gdzie pracował do 18 września 1939 r.

Pasją Edmunda Wilkosza było harcerstwo. W latach 1933-1938 pełnił nawet funkcję komendanta Hufca Męskiego w Oświęcimiu. Na kilka miesięcy przed wybuchem drugiej wojny światowej ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy Piechoty.

We wrześniu 1939 r. ze Stryja, gdzie – jak już było wspomniane – pracował na Kresach, został ewakuowany do pobliskiej Rumunii, skąd przedostał się poprzez Węgry, Jugosławię, Grecję i Turcję do Palestyny, wstępując do tworzonej tam Brygady Strzelców Karpackich. W 1941 r. uczestniczył w walkach pod Tobrukiem i za udział w nich został odznaczony Krzyżem Walecznych.

Na początku 1944 r., ppor. Edmund Wilkosz, jako oficer 2. Korpusu Polskiego został przetransportowany do Włoch, gdzie później brał udział w walkach pod Monte Cassino i wtedy to, 14 maja, został ciężko ranny.

Wspomina go Melchior Wańkowicz w części „593 – Góra Ofiarna” i rozdziale „Karpacka rozpoczyna natarcie” w swojej książce „Monte Cassino”: Natarcie otwarły wydzielone z 1. kompanii dwie grupy szturmowe: grupa por. Ulaneckoiego na prawo i grupa ppor. Wilkosza na lewo. Lekkie grupy zbrojne w broń pierwszej potrzeby. Już Wilkosz doszedł do patrolu Jędrzejowskiego. – Romek! Gdzie bunkry? – Nacieraj z lewej odpowiada Jędrzejowski – bo z prawej masz szpandały. Daj piata, będę wspierał. Otrzymuje piata: daje kilka strzałów do bunkrów z Niemcami: rozwalają się bunkry: Jędrzejowski widzi, jak rozpryskują się kamienie, z których je zbudowano. Wilkosz przelazł koncertinę, otrzymując ogień szpandałów. Ulanecki tymczasem atakuje bunkry. Przeszedłszy pierwsze dwa poległ z granatami w ręku na szczycie trzeciego, otrzymując sześć kul w pierś. Ulanecki, tobruczanin, kawaler krzyża walecznych. Wilkosz kontynuuje. Na czwartym bunkrze otrzymawszy cztery pociski w pierś i w brzuch. Wilkosz – jako strzelec jeszcze nagrodzony za Tobruk krzyżem walecznych.

Edmund Wilkosz (1912-1944)

Edmund Wilkosz (1912-1944)

W wyniku odniesionych ran ppor. Edmund Wilkosz zmarł w szpitalu polowym 18 maja 1944 r. W dniu jego śmierci, patrol 12. Pułku Ułanów Podolskich zatknął biało-czerwoną flagę na ruinach zdobytego klasztoru. Na Monte Cassino odegrany został Hejnał Mariacki, co stanowiło obwieszczenie zwycięstwa polskich żołnierzy.

Jedna z ulic w Oświęcimiu nosi imię Witolda Wilkosza, którego narzeczona Anna Zięba pracowała po wojnie w Dziale Naukowym Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Cztery lata temu powstało Muzeum Pamięci 2. Korpusu Polskiego przy Polskim Cmentarzu Wojennym we Włoszech na Monte Cassino. Dowiedz się więcej na stronie www.fondazionemm2c.org

Zobacz: Cenna pamiątka na makulaturze

Adam Cyra

Oświęcim, 17 września 2018 r.

Brak komentarzy