Archiwum dla Czerwiec, 2018

Władysław Kuboszek (1912-1944) – więzień policyjny w bloku nr 11

Można  przypuszczać, że zginął jako więzień policyjny w połowie sierpnia 1944 r., bowiem w Bloku Śmierci (blok nr 11) na drzwiach celi nr 24 wykonał rysunek krzyża z napisem: „14.8.44 Kuboszek „Kuba“ Władysław“.

Ten napis i rysunek krzyża odkryłem w połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku.

Po zlikwidowaniu w połowie maja 2018 r. wystawy o więźniach policyjnych w dwóch salach na parterze bloku nr 11 jest jedynie krótka wzmianka o nich na jednej z plansz nowej ekspozycji, którą utworzono w tych pomieszczeniach na temat obozowego ruchu oporu w KL Auschwitz.

Władysław Kuboszek urodził się 15 października 1912 r. w Wiśle Małej. Jego rodzice Ludwik i Maria z Brandysów posiadali gospodarstwo rolne. Obydwoje wywodzili się z rodzin znanych w powiecie pszczyńskim z głębokiego patriotyzmu.

Władek był już szóstym z kolei dzieckiem. Po ukończeniu miejscowej szkoły powszechnej przez rok uczęszczał do seminarium nauczycielskiego w Pszczynie, a następnie do gimnazjum w Cieszynie, gdzie zdał maturę. Po uzyskaniu świadectwa dojrzałości rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Poznańskim. Podczas studiów odbył czynną służbę wojskową na Dywizyjnym Kursie Podchorążych Rezerwy Piechoty przy 4. Pułku Strzelców Podhalańskich w Cieszynie.

W 1937 r. ukończył studia i rozpoczął pracę początkowo w banku rolnym, a potem w kopalni „Wujek“ w Katowicach-Brynowie. Po ćwiczeniach wojskowych w rezerwie uzyskał nominację na podporucznika.

Władysław Kuboszek (1912-1944)

Władysław Kuboszek (1912-1944)

Jako oficer rezerwy wziął udział w kampanii wrześniowej. Uniknął niewoli i wkrótce po powrocie do domu nawiązał kontakt z konspiracyjną Organizacją „Orła Białego“, w której powierzono mu jako sprawnemu organizatorowi funkcję komendanta obwodu rybnicko-wodzisławskiego.

Kuboszek, posługując się pseudonimami: „Bogusław“, „Kuba“, „Rokosz“ i „Robak“, zorganizował także działalność konspiracyjną w ówczesnym powiecie cieszyńskim i na Zaolziu. Z czasem te tereny włączone zostały także do utworzonego przez niego inpektoratu rybnickiego ZWZ/AK, który składał się z następujących obwodów: Rybnik, Pszczyna, Cieszyn, Zaolzie, Koźle i Racibórz.

Władysław Kuboszek kierując rozległym inspektoratem miał zaledwie dwadzieścia osiem lat. W 1943 r. podporządkował mu się oddział partyzantcki AK w Brennej, któremu z inspektoratu przekazywano później broń, żywność i umundurowanie.

Latem tego roku z ramienia Komendy Głównej AK dokonał przeglądu Inspektoratu Rybnickiego gen. bryg. Stanisław Rostworowski ps. „Odra“. Przegląd ten trwał kilka dni i był jedyną tego rodzaju wizytacją w Okręgu Śląskim AK, podczas której gen. Rostworowski zapoznał się z rzetelnie prowadzoną pracą konspiracyjną w terenie.

Tragiczne wydarzenie, którego opis w opracowanich historycznych różni się w szczegółach, nastąpiło 9 lutego 1944 r. Wieczorem tego feralnego dnia por. Kuboszek wraz ze swym adiutantem plut. Franciszkiem Stalmachem ps. „Roch“ przyjechali pociągiem z Pawłowic do Strumienia, gdzie ukrywał się kapelan Inspektoratu ks. Józef Kania ps. „Ojciec Michał“, którego zamierzano przeprowadzić do nowej kryjówki. Wkrótce wszyscy trzej, zmierzając bocznymi drogami do wsi Zbytków, niespodziewanie spostrzegli jadące od strony Strumienia sanki, które dogoniły ich przed skrzyżowaniem drogi ze Strumienia z szosą prowadzącą z Katowic do Wisły. Zdarzenie to miało miejsce już na terenie wsi Zbytków. Z sanek, które powoziła młoda dziewczyna Marianna Gruszka, wyskoczyło dwóch żandarmów z posterunku w Strumieniu – komendant Johann Hackel i jego podwładny Erwin Hertel, którzy wcześniej zostali powiadomieni  przez konfidenta, o idących drogą trzech podejrzanych mężczyznach. Zmusili oni idących do zatrzymania się i położenia na śniegu. Podczas rewizji żandarm Hertel znalazł u Franciszka Stalmacha pistolet. W prawie beznadziejnej sytuacji adiutant Kuboszka zdecydował się na podjęcie walki. Kiedy uchwycił nogi żandarma, próbując zewrzeć się z nim w walce wręcz, otrzymał serię pocisków w głowę, wystrzeloną z pistoletu maszynowego przez komendanta posterunku Hansa Hackla.

Napastnicy związali sznurem Kuboszka i ks. Kanię, a następnie doprowadzili ich na posterunek w Strumieniu. Stąd aresztowani zostali przekazani w ręce gestapo w Cieszynie i później osadzeni jako więźniowie policyjni w więzieniu mysłowickim.

Badania wywiadu akowskiego i powojenne dochodzenie w powyższej sprawie pozwoliły wyjaśnić sprawę zatrzymania. Okazało się, że gdy Kuboszek, Kania i Stelmach mijali przejazd kolejowy, rozpoznał ich kolejarz, będący na usługach gestapo, który telefonicznie powiadomił o tym komendanta żandarmerii Hackla. Ten, wraz z towarzyszącym mu żandarmem Hertlem, zatrzymał przypadkowo jadące sanki, powożone przez wspomnianą młodą dziewczynę i polecił jej jechać w kierunku Zbytkowa, gdzie w dramatycznych okolicznościach nastąpiło opisane aresztowanie.

Kiedy zostały zakończone ciężkie i długie przesłuchania, por. Kuboszka i ks. Kanię przewieziono z Mysłowic do KL Auschwitz, gdzie umieszczono ich w bloku nr 11. W obozie oświęcimskim ks. Kanię esesmani nazywali „Partisanenpriester“. On też jako pierwszy stanął przed „sądem doraźnym“ Johannesa Thümmlera. Skazany na śmierć 12 czerwca 1944 r., w tym samym dniu został stracony w KL Auschwitz II-Birkenau.

Data skazania por. Kuboszka przez „sąd doraźny“ oraz data jego śmierci nie są dokładnie znane. Najprawdopodobniej zginął w połowie sierpniu 1944 r.

Jego następca por. Paweł Cierpioł ps. „Pleban“, po wojnie został aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa i zaginął bez wieści. Obaj, Kuboszek i Cierpioł, walkę o wolność Polski przypłacili życiem, stając się ofiarami dwóch totalitaryzmów.

W 1976 r. Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Katowicach przeprowadziła śledztwo w sprawie morderstwa popełnionego na Franciszku Stalmachu przez żandarmów niemieckich Johanna Hackla i Erwina Hertla. Przesłuchano świadków, lecz śledztwo zostało zawieszone z powodu niemożności ustalenia miejsca pobytu sprawców tej zbrodni.

W 1991 r. Rada Miasta Rybnika nadała jednej z ulic w tym mieście imię Władysława Kuboszka. Ponadto w Wiśle Małej, obok zabytkowego drewnianego kościoła, na przykościelnym cmentarzu znajduje się skromny nagrobek z symboliczną inskrypcją poświęconą „Kubie“, pierwszemu dowódcy Inspektoratu Rybnik.

Przywrócenia z powrotem wystawy o więźniach policyjnych w bloku nr 11 domaga się Jerzy Klistała z Bielska-Białej, którego ojciec Jan Klistała był żołnierzem Inspektoratu Rybnik ZWZ/AK i jako więzień policyjny został rozstrzelany pod Ścianą Straceń latem 1943 r.

Warto również przypomnieć, że więźniem policyjnym był także por. Wacław Stacherski, komendant Inspektoratu katowickiego Armii Krajowej, stracony po „sądzie doraźnym” w bloku nr 11 w jednym z krematoriow w KL Auschwitz II-Birkenau we wrześniu 1944 r.

Jerzy Klistala nie może pogodzić się z tym, że na obecnie dostępnej nowej wystawie o obozowym ruchu oporu na parterze w bloku nr 11 na temat więźniów policyjnych jest tylko zamieszczona niewiele mówiąca lakoniczna informacja: „Od lutego 1943 roku w KL Auschwitz przeprowadzano masowe egzekucje Polaków. Tak zwani wiezniowie policyjni nie byli rejestrowanie w ewidencji więźniów obozu, lecz oczekiwali na parterze tego bloku na osadzenie przez Policyjny Sąd Doraźny Gestapo, który zazwyczaj wydawał na nich wyrok śmierci. Skazanych rozstrzeliwani pod Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku nr 11 lub w krematoriach w Birkenau”.

Zobacz artykuł: https://www.tysol.pl/a19454-Historyk-J-Klistala-odpowiada-Muzeum-Auschwitz-Gotuje-sie-w-czlowieku-kiedy-czyta-jakie-bzdury-wypisuja

Jerzy Klistała  postać Władysława Kuboszka przybliża czytelnikom w swojej najnowszej książce, którą zatytułował  ”Pozostaną w mej pamięci – do końca żywota”, Bielsko-Biała 2018.

Adam Cyra

Oświęcim, 29 czerwca 2018 r.

Brak komentarzy

Nowa wystawa w bloku nr 11

Wystarczyło odnowić oraz otworzyć starą wystawę, m.in. o Ojcu Maksymilianie Marii Kolbe, Rotmistrzu Pileckim i obozowym ruchu oporu – na piętrze bloku nr 11, która obecnie zamknięta jest na kłódkę z łańcuchem i niedostępna dla odwiedzających, o czym już pisałem na moim blogu.

Nie trzeba było niszczyć ekspozycji na parterze tego bloku o więźniach policyjnych, o czym również pisałem i tworzyć w jej miejsce nowej wystawy o obozowym ruchu oporu. Smutne to wszystko bardzo, bo rani bliskich pomordowanych tam więźniów.

Jerzy Klistała z Bielska-Białej, syn byłego więźnia KL  Auschwitz, rozstrzelanego pod Ścianą Straceń, w jednym ze swoich ostatnich tekstów zadał pytanie: A gdzie zostanie urządzona nowa wystawa o więźniach policyjnych? – bo obecną zniszczono. Jaki los czeka wystawę o obozowym ruchu oporu na piętrze bloku nr 11, zamkniętą na kłódkę z łańcuchem, czy też ulegnie wkrótce zniszczeniu.

Zobacz tekst i filmy: http://faktyoswiecim.pl/fakty/ruch-oporu-w-kl-auschwitz-filmy-foto/

Czytaj więcej: http://www.tysol.pl/b20601–Awantura-o-Muzeum-Auschwitz-Joanna-Plotnicka-Tajna-wystawa-o-Pileckim-w-Bloku-11

Adam Cyra

Oświęcim, 22 czerwca 2018 r.

Brak komentarzy

Zginęła nawet połowa

Jednym z symboli zagłady Polaków w KL Auschwitz jest pierwszy transport polskich więźniów politycznych. 14 czerwca 1940 r. z więzienia  w Tarnowie przywieziono tam 728 więźniów. Decyzją Sejmu RP 14 czerwca obchodzony jest jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych.

Zobacz: Hymn powrócił !

Wśród więźniów pierwszego transportu byli m.in. żołnierze Września, członkowie podziemnych organizacji niepodległościowych, gimnazjaliści i studenci. Otrzymali numery od 31. do 758. Numery od 1 do 30 dostali przywiezieni z KL Sachsenhausen do Auschwitz 20 maja 1940 r. niemieccy więźniowie kryminalni, którym powierzono w obozie różne funkcje, m.in. kapo i blokowych.

Polska elita

Więźniowie pierwszego transportu pochodzili głównie z inteligencji. Byli to przeważnie ludzie bardzo młodzi. Kilku z nich było pochodzenia żydowskiego. Ich losy przedstawiła Irena Strzelecka w opracowaniu zatytułowanym „Mężczyźni – transport z 14 czerwca 1940 roku – 728 osób o numerach od 31 do 758”, które opublikowano w „Księdze Pamięci. Transporty Polaków do KL Auschwitz z Krakowa i innych miejscowości Polski południowej 1940-1944”, Warszawa-Oświęcim 2002.

Wielu więźniów tego transportu jesienią 1939 r. oraz w zimie i na wiosnę 1940 r. aresztowano w różnych miejscowościach południowej Polski, kiedy podejmowali próbę dotarcia przez Węgry do Wojska Polskiego tworzonego we Francji przez gen. Władysława Sikorskiego. Niektórych aresztowano już po przekroczeniu granicy, na terenie Słowacji. Hitlerowcy nazywali ich pogardliwie „turystami” lub „granicznikami”. Należał do nich m.in. Kazimierz Albin (oznaczony w obozie numerem 118), który jako prezes Zarządu Głównego Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem w latach dziewięćdziesiątych zabiegał o rozpoczęcie prac nad wspomnianymi „Księgami Pamięci”; czy też Jerzy Bielecki (nr 243), zamieszkały w Nowym Targu, autor głośnej książki „Kto ratuje jedno życie…”. Wśród aresztowanych byli także organizatorzy przerzutu na teren Węgier ochotników do oddziałów polskich we Francji, pochodzący głównie z Zakopanego i okolic. Byli to m.in. Józef Chramiec-Chramiosek (nr 101), reprezentant Polski w narciarstwie klasycznym na mistrzostwach świata w 1932 r. i 1936 r., rozstrzelany w KL Auschwitz pod Ścianą Straceń 24 sierpnia 1942 r., a także Bronisław Czech (nr 349), znakomity narciarz, olimpijczyk, zmarły w obozowym szpitalu 5 czerwca 1944 roku.

Znaczną grupę więźniów w tym transporcie stanowili również członkowie organizacji konspiracyjnych działających na Sądecczyźnie i terenach do niej przyległych. Przykładowo w Związku Walki Zbrojnej (ZWZ) bardzo czynny był Stefan Syrek (nr 238), który podczas I wojny światowej walczył w Legionach, a ponad dwadzieścia lat później w kampanii wrześniowej 1939 roku. Po powrocie do Tarnowa z niewoli sowieckiej i niemieckiej wstąpił do ZWZ, werbując do niego nowych członków, za co został aresztowany. Zginął w obozowej komorze gazowej 8 sierpnia 1942 roku. Za działalność w ZWZ został aresztowany także kpt. Tadeusz Paolone (nr 329, w obozie Lisowski), twórca konspiracji w Tymbarku koło Limanowej, rozstrzelany pod Ścianą Straceń 11 października 1943 roku.

W pierwszym transporcie znajdowała się liczna grupa patriotycznej młodzieży aresztowanej w ramach akcji A-B wymierzonej przeciwko polskiej inteligencji. Wśród nich wielu harcerzy, jak Józef Stós (nr 752), czy też Kazimierz Zając (nr 261). Do tej grupy należeli również bracia Emil (nr 377) i Stanisław (nr 132) Barańscy, pochodzący z Dynowa, którzy zginęli 3 maja 1945 r. w Zatoce Lubeckiej na zatopionym statku „Cap Arcona”,zbombardowanym pomyłkowo przez lotników angielskich.

Niektórzy spośród przywiezionych w pierwszym transporcie zostali aresztowani w czasie obław ulicznych. Do nich należał Janusz Pogonowski (w obozie Skrzetuski, nr 253) z Krakowa, powieszony 19 lipca 1943 roku. Przed śmiercią wykopał stołek, na którym stał, przerywając komendantowi obozu Rudolfowi Hössowi odczytywanie wyroku śmierci, i zawisł na pętli, protestując w ten sposób przeciwko panującemu w obozie bezprawiu.

Mordercza kwarantanna

Aresztowanych Polaków przywieziono z różnych więzień i aresztów południowej Polski do więzienia w Tarnowie, gdzie w zasadzie już ich nie przesłuchiwano. Niemniej warunki więzienne w nowym miejscu pobytu były fatalne, panował głód, wszyscy z dnia na dzień oczekiwali zmiany. 14 czerwca 1940 r. osadzonym polecono opuścić celei w kolumnach po sto osób odprowadzono na dworzec kolejowy w Tarnowie, gdzie pod silną eskortą załadowano ich do podstawionego wcześniej pociągu osobowego, który wkrótce wyruszył w kierunku Krakowa. Na krakowskim dworcu byli świadkami radości umundurowanych Niemców, cieszących się ze zdobycia w tym dniu stolicy Francji. Rozradowani esesmani i żołnierze Wehrmachtu krzyczeli: „Paris ist genommen”, „Parishat kapituliert”.

Po kilku godzinach jazdy więźniowie dostrzegli dworzec kolejowy w Oświęcimiu, skąd po krótkim postoju skierowano pociąg na bocznicę obok przedwojennych budynków Monopolu Tytoniowego. Wypędzono wszystkich z wagonów. Bijąc ich oraz krzycząc esesmani oraz niemieccy więźniowie kryminalni, przywiezieni prawie miesiąc wcześniej do KL Auschwitz, pognali ich na podwórze jednego z budynków Monopolu Tytoniowego ogrodzonego drutem kolczastym. Wkrótce nowo przybyłych ulokowano na parterze i piętrze tego budynku. 15 czerwca 1940 r. rozpoczął się dla więźniów okres kwarantanny, mający na celu złamać ich fizycznie i psychicznie. Po kilku dniach, podczas których esesmani i niemieccy kryminaliści prześcigali się w wymyślaniu najrozmaitszych morderczych ćwiczeń oraz różnorodnych udręczeń i tortur, wszyscy byli już u kresu sił.

W lipcu 1940 r. więźniów z pierwszego transportu przeniesiono z budynku Monopolu Tytoniowego do położonych w pobliżu bloków, które pozostały po przedwojennych koszarach Wojska Polskiego.Zajęli trzy z nich, które oznaczone były numerami od 1 do 3. Wcześniej wydano im odzież więźniarską, a niektórzy otrzymali również drewniaki. Wszyscy spali w izbach więźniarskich, gdzie mogli na siennikach lub na  słomie leżeć tylko na jednym boku, ściśnięci do granic możliwości.

Po zakończonej kwarantannie znaczna część więźniów pierwszego transportu pracowała przy dalszej rozbudowie obozu. Wielu z nich zatrudniano także  przy pracach bezcelowych, np. kopaniu rowów, a następnie ich zasypywaniu. Tylko nielicznym udało się otrzymać zajęcie w biurach obozowych, np. w biurze rejestracji więźniów, ale szanse na takie zatrudnienie mieli jedynie znający język niemiecki.

W obozowej konspiracji

Pierwsi więźniowie, wtopieni po pewnym czasie w inne transporty przybyłe później do obozu, zasłużyli się szczególnie w konspiracji wojskowej w KL Auschwitz, której twórcą był rotmistrz Witold Pilecki (przywieziony do obozu 22 września 1940 r. transportem z Warszawy pod nazwiskiem Tomasz Serafiński, nr 4859). Członkami tej organizacji, działającej pod nazwą Związek Organizacji Wojskowej, byli: Stanisław Barański, Józef Chramiec, Aleksander Fusek (nr 775),Mieczysław Januszewski (nr 711), Karol Karp (nr 626), Jan Komski (w obozie Baraś, nr 564), Witold Kosztowny (nr 672), Stanisław Kożuch (nr325), Jan Gąsior-Machnowski (nr 724), Tadeusz Myszkowski (nr 593),  Edward Nowak (nr 447), Eugeniusz Obojski (nr 194), Tadeusz Paolone, Tadeusz Pietrzykowski (nr 77, znany polski bokser), Zygmunt Sobolewski (nr 88), Czesław Sowul (nr 167), Alfred Stössel (nr 435), Antoni Suchecki (nr 595), Marian Toliński (nr 490, Zygmunt Turzański (nr 615), Jan Zięba (nr 66) i Jerzy Żarnowiecki (nr 616).

Więźniowie z pierwszego transportu zapoczątkowali ucieczki z obozu. Jako pierwszy 6 lipca 1940 r. zbiegł Tadeusz Wiejowski (nr 220), po pewnym czasie został jednak schwytany i zamordowany. Później w ucieczkach uczestniczyło jeszcze 26 więźniów. Niektórzy z nich walczyli następnie w oddziałach partyzanckich AK. Kilkudziesięciu więźniów (jak dotąd ustalono, 76 osób) zwolniono z obozu głównie na skutek starań rodzin, które przekupiły wpływowych Niemców.

Spośród 728 osób przywiezionych 14 czerwca 1940 r. do KL Auschwitz co najmniej 227 więźniów zginęło w tym obozie, a co najmniej 266 z nich ewakuowano do innych obozów niemieckich, z czego nie mniej niż 61 tam zginęło. Około 300 więźniów z pierwszego transportu przeżyło wojnę.

Dzisiaj żyje tylko ostatni z nich. Jest nim Kazimierz Albin, nr obozowy 118.

Adam Cyra

Oświęcim, 12 czerwca 2018 r.

Brak komentarzy

Przeżyła Auschwitz jako więźniarka policyjna w bloku 11

Johannes Thümmler (1906-2002)

Johannes Thümmler (1906-2002)

Dwie minuty i wyrok

W pierwszych miesiącach 1943 r. pomieszczenia na parterze bloku nr 11 przeznaczono dla tzw. więźniów policyjnych (Polizeihäftlinge), których już od 1942 r. przywożono do KL Auschwitz na stracenie. Pochodzili oni z rejencji katowickiej i opolskiej. Więźniami policyjnymi byli prawie wyłącznie Polacy, których podejrzewano o działalność w podziemiu niepodległościowym. Pozostawali oni do dyspozycji gestapo katowickiego, oczekując na wyrok „sądu doraźnego” (Polizeistandgericht), którego posiedzenia odbywały się co kilka tygodni w bloku nr 11. „Sądowi doraźnemu” przewodniczył każdorazowo szef katowickiego gestapo – od czerwca 1942 r. do września 1943 r. był to dr Rudolf Mildner, a potem jego następca dr Johannes Thümmler pełniący tę funkcję do stycznia 1945 roku. Oskarżonych, z małymi wyjątkami, obydwaj wspomniani szefowie katowickiego gestapo skazywali na śmierć. Liczba ich ofiar jest szacowana na ponad 3 tysiące. Byli wśród nich mężczyźni, kobiety i dzieci.

"Sąd doraźny" w bloku nr 11, obraz b. więźnia Władysława Siwka

"Sąd doraźny" w bloku nr 11, obraz b. więźnia Władysława Siwka

Warto dodać, że bezpośrednio przed rozpoczęciem posiedzenia „sądu doraźnego” otwierano sale na parterze w bloku nr 11, w których przebywali więźniowie policyjni, i wyczytywano nazwiska. Wywołani wychodzili i ustawiali się w korytarzu w dwóch lub więcej szeregach. Następnie, wchodzili na salę rozpraw wzywani pojedynczo. Każdemu z oskarżonych poświęcano od jednej do dwóch minut. Policyjny „sąd doraźny” skazywał więźniów przeważnie na rozstrzelanie, a egzekucję przeprowadzano po jego zakończeniu na dziedzińcu bloku nr 11.
Ściana Straceń, pod którą rozstrzeliwano więźniów do listopada 1943 r., została rozebrana w ostatnich dniach lutego 1944 roku. Od tego czasu skazańców wywożono do KL Auschwitz II-Birkenau, gdzie zabijano ich w komorach gazowych lub rozstrzeliwano na terenie krematoriów.

Nielicznym więźniom policyjnym udało się przeżyć pobyt w bloku nr 11.

Zofia Gabryś-Domasik (1921-2009)

Zofia Gabryś-Domasik (1921-2009)

Zofia Gabryś-Domasik zmarła dziewięć lat temu w dniu 3 kwietnia 2009 roku. Miała osiemdziesiąt siedem lat. Jej pogrzeb odbył się na nowym cmentarzu w Oświęcimiu w dniu  6 kwietnia 2009 roku.

Ta zasłużona łączniczka Armii Krajowej urodziła się 26 sierpnia 1921 roku w Bielanach koło Kęt, gdzie mieszkała wraz z rodzicami i rodzeństwem do 1941 roku. Stąd hitlerowcy przesiedlili ich do pobliskich Łęk.

W 1942 roku została zaprzysiężona przez dowództwo obwodu oświęcimskiego AK, przybierając pseudonim „Wera”. Dostarczała grypsy kierowane przez swojego dowódcę por. Jana Wawrzyczka ps. „Marusza”, „Danuta” do różnych miejscowości, nieraz odległych, jak Zator, Czechowice, Katowice i Kalwaria Zebrzydowska. Ostrzegała różne osoby z konspiracji przyobozowej przed grożącym im aresztowaniem. Niosła pomoc więźniom KL Auschwitz, zbierając dla nich żywność, lekarstwa, odzież i przekazując potajemnie do obozu. Przewoziła broń i brała udział w organizacji ucieczek więźniów z KL Auschwitz, przejmując uciekinierów i odprowadzając ich w bezpieczne miejsca.

Tragedia nastąpiła 10 listopada 1944 roku. W tym dniu gestapo aresztowało około siedemdziesiąt osób zaangażowanych w konspiracyjną działalność z terenów m.in. Łęk, Bielan, Grojca, Nowej Wsi, Malca, Osieka, Kańczugi i Kęt, których zadenuncjował konfident o nazwisku Ludwik Szypuła, wkrótce zlikwidowany przez żołnierzy podziemia w pobliskich Witkowicach.

Komendant obwodu oświęcimskiego AK, por. Jan Wawrzyczek, na temat tych wydarzeń napisał: „Jesienią 1944 roku podczas tragicznej wsypy, która zdziesiątkowała szeregi konspiracyjne pod Oświęcimiem „Wera” również wpada w szpony gestapo. Ojciec jej zostaje w Łękach na miejscu zamordowany, brat i matka aresztowani. Nieludzko bita, maltretowana, kaleczona, przeżyła gehennę kaźni gestapo w Oświęcimiu”.

W czasie przesłuchań na gestapo w Oświęcimiu, ciągle torturowana, wielokrotnie traciła przytomność. Wybito jej wówczas zęby. Okrutnie zbitą i skopaną, wraz z szesnastoma innymi osobami, po uprzednim skrępowaniu wszystkim rąk z tyłu i powiązaniu ich wspólnym sznurem, pędzona była pieszo z aresztu gestapo w mieście do obozu, prosto do bloku nr 11.

W KL Auschwitz jako więźniarka policyjna nadal poddawana była nieludzkiemu biciu celem wymuszenia zeznań. Współwięźniarki były przerażone jej widokiem i po kolejnym przesłuchaniu poprosiły lekarza – więźnia, którym był Ukrainiec o nazwisku Strącicki, o udzielenie „Werze” pomocy. Ten, kiedy ją zobaczył, powiedział tylko: „Dajcie jej spokojnie umrzeć”. Młody organizm był jednak silniejszy i diagnoza ta nie spełniła się.

Blok nr 11 (Blok Śmierci)

Blok nr 11 (Blok Śmierci)

Zofia Gabryś miała być sądzona podczas zaplanowanego kolejnego posiedzenia „sądu doraźnego” pod przewodnictwem szefa gestapo katowickiego dr. Johannesa Thümmlera 17 stycznia 1945 roku. Nie odważył się on jednak w tym dniu przyjechać do KL Auschwitz, mimo poczynionych już przygotowań na jego przybycie w bloku nr 11. Odgłosy zbliżającego się frontu  i strzały żołnierzy sowieckich, niosących ocalenie były bowiem zbyt bliskie.

Zobacz: Blok Śmierci po wyzwoleniu KL Auschwitz

Nocą z 17 na 18 stycznia 1945 roku rozpoczęła się piesza ewakuacja więźniów KL Auschwitz do Wodzisławia Śląskiego. Droga była usłana trupami zmarłych i zastrzelonych. Zofia Gabryś uzyskała wolność uciekając z tego koszmarnego transportu ewakuacyjnego na terenie Jastrzębia Zdroju. Miała opuchnięte nogi i trawiła ją gorączka. Przy pomocy wielu ludzi dobrej woli dotarła w końcu do Jawiszowic, gdzie przebywała trzy tygodnie u swojego brata Władysława, niezdolna już ruszyć się z łóżka. Po tym okresie wróciła do rodzinnego domu w Bielanach. Zastała tam matkę i brata Jana, który razem z nią więziony w bloku nr 11, uciekł wcześniej z transportu ewakuacyjnego. Dowiedziała się wtedy, że ciało ojca zastrzelonego w listopadzie 1944 r. hitlerowcy spalili w krematorium obozowym w KL Auschwitz II-Birkenau w Brzezince, zaś matka odzyskała najwcześniej wolność, po miesięcznym pobycie w areszcie gestapo w Oświęcimiu.

Wkrótce do rodzinnego domu Zofii Gabryś w Bielanach przyjechali funkcjonariusze NKWD, wypytując ją o przynależność do AK. Następnie przez długi czas pozostawała pod obserwacją Urzędu Bezpieczeństwa. W dniu 14 sierpnia 1947 roku. wyszła za mąż za kolegę z konspiracji, Stanisława Domasika i zamieszkali w Oświęcimiu.

Urodziła dwoje dzieci. Jej syn Ryszard Domasik pracował w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu jako administrator sieci komputerowych. Przez wiele lat w oświęcimskim Muzeum pracowała również jej córka Jolanta Kupiec jako historyk sztuki w Dziale Zbiorów.

Po wojnie Zofia Gabryś-Domasik za swój bohaterski trud została uhonorowana Medalem Zwycięstwa i Wolności 1945, Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Krzyżem Oświęcimskim.

Jej zdjęcie jako osoby szczególnie zasłużonej znajduje się na piętrze w bloku nr 11 na wystawie „Obozowy i przyobozowy ruch oporu”, która od kilku lat jest niedostępna dla odwiedzających.

Zobacz: Więźniowie policyjni w bloku nr 11  cz. 1

Więźniowie policyjni w bloku nr 11  część  2

Adam Cyra

Oświęcim, 6 czerwca 2018 r.

Brak komentarzy

Skazany w bloku nr 11 na śmierć w dniu 5 stycznia 1945 r.

Sierżant Ferdynand Sekulski z rodziną (z lewej Irena Sekulska), Wołyń 1936 r.

Sierżant Ferdynand Sekulski z rodziną (z lewej Irena Sekulska), Włodzimierz Wołyński 1936 r.

Ponad sześć lat temu, 28 grudnia 2011 roku, w wieku 84 lat, zmarła Irena Sekulska. Znana rzeźbiarka z Oświęcimia, która urodziła się 2 grudnia 1927 roku we Włodzimierzu Wołyńskim.

Jej ojciec Ferdynand Sekulski, zawodowy podoficer WP,  był dowódcą placówki Armii Krajowej w Kętach, gdzie został aresztowany na początku września 1944 roku, skazany jako więzień policyjny na śmierć podczas ostatniego „sądu doraźnego” w bloku nr 11.  Rozstrzelany został w KL Auschwitz II-Birkenau w krematorium nr 5, w dniu następnym 6 stycznia 1945 roku.

Zobacz: Wojciech Kempa, Na południe od Oświęcimia – Armia Krajowa w okolicach Kęt

Bezpośrednim zabójcą Ferdynanda Sekulskiego, rozstrzeliwującym wówczas więźniów policyjnych, był SS-Oberscharführer Erich Muhsfeldt, który wyrokiem Najwyższego Trybunału Narodowego w Krakowie, podczas procesu czterdziestu członków załogi SS obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, został skazany 22 grudnia 1947 roku na karę śmierci. Wyrok wykonano

Wystawa o więźniach policyjnych w bloku nr 11 została zlikwidowana w Muzeum Auschwitz w maju 2018 roku. W dwóch opustoszałych po niej salach, 14 czerwca, zostanie otwarta wystawa o Rotmistrzu Pileckim i obozowym ruchu oporu.

Adam Cyra

Oświęcim, 5 czerwca 2018 r.

Brak komentarzy

Mieszkaniec Ziemi Oświęcimskiej i więzień policyjny

Antoni Szlachcic

Antoni Szlachcic

Ponad siedemdziesiąt trzy lata temu – 5 stycznia 1945 r. – w bloku nr 11 odbyło się ostatnie posiedzenie “sądu doraźnego” pod przewodnictwem szefa gestapo katowickiego dr. Johannesa Thümmlera, który skazał wtedy na śmierć około stu więźniów policyjnych (mężczyźni i kobiety).

Jedną z jego ostatnich ofiar był Antoni Szlachcic, mieszkaniec Ziemi Oświęcimskiej. Zginął w dniu następnym w Birkenau, rozstrzelany w krematorium nr 5, które Niemcy wysadzili w powietrze dopiero w przeddzień wyzwolenia KL Auschwitz, w nocy z 25 na 26 stycznia 1945 r.

Zdjęcie Antoniego Szlachcica  eksponowane jest na wystawie „Obozowy i przyobozowy ruch oporu”, która znajduje się na piętrze bloku nr 11 i od kilku lat jest niedostępna dla odwiedzających.

W podziemiach Bloku Śmierci pozostały napisy, które Antoni Szlachcic wyrył w tynku celi nr 20: “Babice” (miejsce zamieszkania), “Maria” (imię matki) i “Laura” (jego pseudonim konspiracyjny). Rodzina zamordowanego odkryła ich istnienie wkrótce po wyzwoleniu. Następna informacja o podobnym odkryciu została przekazana bliskim Antoniego Szlachcica dopiero czterdzieści lat później, kiedy w 1986 r. został zauważony, tym razem na ścianie celi nr 19, jeszcze jeden napis jego autorstwa: “Antoni Szlachcic, ur. 2.3.1919 r., Babice, p. Oświęcim, 18.V. – 22.V. 1944 r.” Krótkie, lakoniczne, a tak wymowne zapisy minionej tragedii.

Antoni Szlachcic urodził się 2 marca 1919 r. w Babicach. Pochodził z rodziny kolejarskiej. Do szkoły powszechnej uczęszczał w Oświęcimiu, a następnie kontynuował naukę w Państwowej Szkole Handlowej w Białej Krakowskiej, którą ukończył w 1937 r. Egzamin maturalny złożył jako eksternista w X Państwowym Gimnazjum im. Królowej Jadwigi w Krakowie. Rozpoczęcie studiów prawniczych uniemożliwiła mu napaść w 1939 r. Niemiec hitlerowskich na Polskę.

W czasie okupacji mieszkańcy Babic zostali przez Niemców wysiedleni. Młody i pełen odwagi Antoni zamieszkał wraz z rodzicami w Oświęcimiu przy ulicy Kościelnej. Pracował jako laborant fotograficzny w pobliskiej drogerii, która znajdowała się w Rynku Głównym, noszącym wówczas nazwę Adolf Hitler Platz. Był już wtedy żołnierzem konspiracji i wchodził w skład sztabu obwodu oświęcimskiego ZWZ/AK, który został utworzony wiosną 1940 r. Obwód ten odegrał doniosłą rolę w niesieniu pomocy więźniom KL Auschwitz.

Jego brat, lekarz Marian Szlachcic, wspominał:

Mając dostęp do amatorskich filmów przynoszonych do wywoływania przez gestapowców i żołnierzy niemieckich tworzył on potajemnie archiwum, dokumentując zbrodnie hitlerowskie (…) brał osobisty udział w przyjmowaniu zrzutów lotniczych oraz zajmował się organizowaniem ucieczek z KL Auschwitz. Byłem niejednokrotnie świadkiem rozmów i narad ustalających trasę ewakuacji zbiegłych z obozu oraz przygotowanie dla nich dokumentów, ubrań i żywności.

W wyniku zdrady, mającej miejsce w obwodzie oświęcimskim ZWZ/AK jesienią 1942 r., nastąpiło niespodziewane i tragiczne w skutkach uderzenie ze strony gestapo. Aresztowani zostali: komendant Alojzy Banaś oraz Marian Feliks, Maksymilian Niezgoda, Jan Jakuczek, Bronisława Kubisty, Jadwiga Dylik i inni. W sumie ponad trzydzieści osób. Niemal wszystkich wówczas ujętych rozstrzelano w KL Auschwitz 25 stycznia 1943 r.

Zdrajcy – Stanisław Dembowicz i Mieczysław Mólka-Chojnowski, zostali skazani na śmierć przez Wojskowy Sąd Specjalny AK. Dembowicz został zastrzelony na ulicy w Sosnowcu, natomiast rzekomego uciekiniera z obozu oświęcimskiego, za jakiego uchodził Mólka-Chojnowski, wytropiono w Wiśle, gdzie wypoczywał w pensjonacie zamieszkałym przez Niemców. Pracownica tego ośrodka, będąca członkiem AK, wpuściła potajemnie do jego wnętrza polskich żołnierzy podziemia, którzy wykonali wyrok.

Antoni Szlachcic zdołał dzięki przypadkowi uniknąć aresztowania spowodowanego przez obydwu zdrajców.

Zdając sobie sprawę, że jest poszukiwany, skorzystał z przygotowanych wcześniej dokumentów – podaje dalej Marian Szlachcic – i ukrywał się na terenie Kańczugi i Łęk koło Kęt, kontynuując działalność konspiracyjną. Wiosną 1944 r. został podstępnie zwabiony obietnicą przekazania broni i wydany w ręce gestapo przez pracownika urzędu gminnego w Brzeszczach, za co zdrajca uzyskał podobno 3000 marek nagrody. Mimo ciągłych tortur i przesłuchań prowadzonych przez obozowe gestapo Antoni Szlachcic osadzony w podziemiach bloku nr 11 nie wydał nikogo ze swoich konspiracyjnych współtowarzyszy.

Opis egzekucji, podczas której Antoni Szlachcic został zamordowany w dniu 6 stycznia 1945 r., zawarty jest we wspomnieniach byłego więźnia KL Auschwitz, zmarłego po wojnie w Rumuni, lekarza Miklosa Nyszli:

Gdzie tylko spojrzeć, wszędzie śnieg, cała okolica w bieli. Wychodzę na krótki spacer po podwórzu krematorium. Ciszę przerywa warkot motoru. Mija zaledwie kilka chwil i przez bramę wjeżdża pomalowany na brązowo, wielki kryty samochód – więźniarka z oświęcimskiego kacetu. Stu Polaków przyjechało na śmierć. Grupa składa się z samych mężczyzn. Esesmani prowadzą ich do pomieszczenia obok kotłowni. Tam pada rozkaz: natychmiast rozebrać się! Esesmani prowadzą ofiary przed Muhsfeldta. Ich zdaniem wykonano tylko wyrok trybunału wojennego. Wprawdzie znów masowo mordowano, ale za to zgodnie z prawem!

Bezpośredni zabójca Antoniego Szlachcica, wspomniany SS-Oberscharführer Erich Muhsfeldt, wyrokiem Najwyższego Trybunału Narodowego w Krakowie, podczas procesu czterdziestu członków załogi SS obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, został skazany 22 grudnia 1947 r. na karę śmierci. Wyrok wykonano.

Adam Cyra
Oświęcim, 4 czerwca  2018 r.

Brak komentarzy

Legionista Piłsudskiego więźniem policyjnym w bloku 11

Decyzja o usunięciu w Muzeum Auschwitz wystawy o więźniach policyjnych w bloku nr 11 i urządzeniu w jej miejsce nowej ekspozycji o Rotmistrzu Pileckim i obozowym ruchu oporu jest pomysłem niefortunnym, o czym kilkakrotnie pisałem już w poprzednich tekstach na moim blogu.

Pomysł ten jest tym bardziej kontrowersyjny, że na pierwszym piętrze bloku 11 znajduje się ekspozycja o rtm. Witoldzie Pileckim oraz obozowym i przyobozowym ruchu oporu, utworzona w 1993 r., która od kilku lat jest niedostępna dla odwiedzających.

W KL Auschwitz byli więzieni i ginęli żołnierze Legionów, którzy walczyli pod dowództwem Józefa Piłsudskiego na frontach pierwszej wojny światowej. Samych tylko oficerów więziono w tym obozie około trzydziestu, z czego większość z nich pobytu w KL Auschwitz nie przeżyła. Podoficerów i żołnierzy z rodowodem legionowym za drutami tego obozu przebywało znacznie więcej.

Zobacz: Stefan Syrek (1892-1942) – legionista Piłsudskiego, zginął w KL Auschwitz 7 sierpnia 1942 r.

Ściana Straceń na dziedzińcu bloku nr 11Podczas drugiej wojny światowej najczęściej byli żołnierzami Związku Walki Zbrojnej, który w dniu 14 lutego 1942 r. został przekształcony w Armię Krajową. Niektórzy z nich swoje życie zakończyli pod Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku nr 11, otrzymując za umiłowanie Ojczyzny i walkę z niemieckim okupantem strzał w tył głowy.

Jednym z nich był Jan Łydka, rozstrzelany w KL Auschwitz jako więzień policyjny.

Jan Łydka urodził się 24 lutego 1897 r. w Olkuszu. Latem 1915 r. uciekł z domu i jako ochotnik zgłosił się do I Brygady Legionów (5. pułk piechoty). Brał udział w wielu legionowych bitwach na terenie Lubelszczyzny i Wołynia: Urzędów, Jastków, Kobcze, Smolary, Kołki, Koszyszcze, Czernysz, Kostiuchnówka, Maniewicze i Ruda Sitowicka.

Jan Łydka (z lewej), Wołyń-1916 r.

Jan Łydka (z lewej), Wołyń-1916 r.

Bohaterskie boje legionowe, ze słynną Kostiuchnówką na pierwszym miejscu, rozgrywały się na północnym Wołyniu, na tak zwanym Polesiu Wołyńskim, między Styrem a Stochodem. Bitwę pod Kostiuchnówką, stoczoną latem 1916 r., można uznać za najważniejszą ze wszystkich bitew stoczonych przez formacje legionowe na froncie pierwszej wojny światowej.

Zobacz: Bitwa pod Kostiuchnówką – najkrwawszy bój Legionów Polskich

Po kryzysie przysięgowym w lipcu 1917 r. Jan Łydka był internowany w obozach w Szczypiornie i Łomży. Pod koniec 1918 r., już w stopniu plutonowego został żołnierzem V Batalionu Strzelców Olkuskich. Brał udział w walkach o Lwów, a potem w wojnie polsko-bolszewickiej, awansowany do stopnia sierżanta i po jej zakończeniu przeniesiony do rezerwy w kwietniu 1921 r.

W latach 1921-1939 służył w Straży Celnej, a następnie w Straży Granicznej – posterunki w Królewskiej Hucie, Rybniku i Korbielowie w Beskidzie Żywieckim. We wrześniu 1939 r. brał udział w działaniach wojennych wraz z obsadą posterunku w Korbielowie jako żołnierz armii „Kraków”.

Obozowy akt zgonu Jana Łydki

Obozowy akt zgonu Jana Łydki

W październiku 1939 r. powrócił w rodzinne strony i rozpoczął konspiracyjną działalność. Był dowódcą II plutonu Placówki Olkusz ZWZ/AK, awansowany do stopnia podporucznika czasu wojny.

W 1942 r. wywieziono go na roboty przymusowe do Kędzierzyna-Koźla, gdzie dalej kontynuował działalność konspiracyjną, za co został aresztowany i osadzony w więzieniu śledczym w Mysłowicach. Następnie przewieziono go jako więźnia policyjnego (Polizeihäftling) do KL Auschwitz.

Pod koniec czerwca 1943 r. policyjny „sąd doraźny” w bloku nr 11 skazał na śmierć  kilkudziesięciu  więźniów  policyjnych (PH)  przywiezionych  do  obozu z różnych więzień śląskich.  Jednym z nich był Jan Łydka. Miał wówczas 46 lat.

Ppłk Andrzej Łydka

Ppłk Andrzej Łydka

Wraz z nim skazano na śmierć także innych mieszkańców Ziemi Olkuskiej, którzy należeli także do Armii Krajowej. Byli to: Roman Baliński z Pilicy, Anzelm Chodorowski ze Skały, Stefan Dębski ze Sułoszowej (zamieszkały w Olkuszu) i Andrzej Starczynowski z Bukowna. Wszystkich rozstrzelano 29 czerwca 1943 r. pod Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku nr 11.

Wnuk Jana Łydki, legionisty i więźnia KL Auschwitz, będący zawodowym oficerem Wojska Polskiego, mjr Andrzej Łydka, kilka lat temu był jednym z unijnych obserwatorów na misji w Gruzji. Obecnie ma już stopień podpułkownika i jest weteranem wojennym.

Adam Cyra

Oświęcim, 3 czerwca 2018 r.

Brak komentarzy